Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

18 listopada 2010

Eryk Swarorzecki

z cyklu: Dygresje (odcinków: 4)

Giorgio Bongiovanni - ostatnie ostrzeżenie


« Mroki Wiary i manowce ROZUMU!

Jak już wielokrotnie podkreślałem – byłem i jestem facetem zbyt dociekliwym, jak na przysłowiowo „płaskiego” racjonalistę w prostackim stylu. Jeśli pokpiwałem, także czyniłem to w sposób bardziej wyrafinowany. Gdy zaś po „tamtej stronie” dostrzegałem rzeczy nie do zanegowania – wcale nie zmieniałem od razu kursu o 180 stopni. Wcale nie stałem się żarliwym neofitą, bo zdawszy sobie sprawę z celności objawień fatimskich i medjugorskich – pokpiwałem dalej, tyle że bardziej rzeczowo: „Skoro ta Matka Pani Niebios jest taka potężna, to czemu gada tylko z dzieciakami gdzieś na zapadłej prowincji? Że nie chce gadać ze mną, to rozumiem: jestem zbyt rogatym baranem i w dodatku złośnikiem. Ale czemu nie przemówi choćby na Forum ONZ?”

Za takie odzywki zbierałem nie tylko głosy oburzenia od ludzi wierzących, ale także oklaski od sceptyków. Jak to zwykle bywa z ludźmi zadufanymi, zignorowałem fakt, że „maryjnymi przekaźnikami” mogą być tylko ludzie prości, wrażliwi i wyciszeni. (Dlatego to tak często zdarza się dzieciom, a czasem wyjątkowo „krystalicznym” i skromnym dorosłym, czyli ludziom nieskorym do utarczek i konfrontacji!) Przeoczyłem fakt, że dokładnie w tym samym czasie, gdy dojrzewał do wybuchu konflikt bośniacki – nikomu dotąd nieznany biznesmen zaczął przekazywać Światu coś, co trzeba napisać w tym wypadku z „kapsa” dużymi literami: OSTATNIE OSTRZEŻENIE...

Giorgio Bongiovanni, jak wielu młodych Włochów, prowadził swoją firmę i wcale nie zaliczał się do gorliwych katolików. W roku 1989 (ciekawe: właśnie wtedy, gdy zaczął upadać system komunistyczny!) – idąc do swojego samochodu zobaczył Matkę Boską, która powiedziała mu ogólnie w takim stylu: „Nie chcę ci niczego zarzucać, ale jeśli chcesz odpowiedzieć na moje wezwanie i dowiedzieć się więcej, udaj się do Fatimy.”

W Fatimie stał się stygmatykiem krwawiącym „przepisowo” w piątki – a poza tym wizjonerem całkowicie wyłamującym się spod kurateli Kościoła. Nie tylko stał się człowiekiem niezależnym od jakiejkolwiek organizacji politycznej czy religijnej. Jako pierwszy chrześcijanin zaczął głosić, że cywilizacje kosmiczne posługują się takimi samymi technikami i środkami przekazu, jakimi oddziałują Duchowe Istoty świata chrześcijańskiego. (Wcześniej podobnym fenomenem były wizje Ezechiela ze Starego Testamentu: Amerykanie nawet skonstruowali model pojazdu kosmicznego według biblijnego „przepisu”!)

Bongiovanni, jako pierwszy wizjoner, zaczął odwiedzać czołowych polityków. Niejako „obowiązkowo” zaczął od Gorbaczowa i Reagana i był z honorami przyjmowany przez wielu innych mężów stanu. (Za wyjątkiem papieża i hierarchii kościelnej – bo od razu został z marszu uznany za „hochsztaplera i wroga”.) Jaki wywarł wpływ na polityków? Oczywiście niewielki, bo któż dzisiaj ma taką swobodę działania, jak Juliusz Cezar czy Dżyngis Chan? Dzisiaj każdy z nich jest tylko „wizytówką” politycznej maszynerii, funkcjonującej na prawach coraz bardziej „maszynowych” – czyli bezdusznych...

Bongiovanni mówił o straszliwym zniszczeniu Ziemi, o narastającym kryzysie ekologicznym i humanitarnym, o wyczerpaniu zasobów energetycznych, o narastającej rywalizacji i brutalizacji układów między narodowych i międzyludzkich. Mówił o szczególnej odpowiedzialności białej cywilizacji chrześcijańskiej (winie też) za ten stan rzeczy. W przeciwieństwie do dzieciaków z Fatimy, Garabandal i Medjugorie (a także naszych poczciwców w rodzaju Kazimierza Domańskiego czy Stefana Gwiazdy) – był oczytanym erudytą i umiał rozmawiać z ludźmi najbardziej eksponowanymi. Mówił, że losy świata zależą od Europejczyków i Amerykanów, ponieważ „biała” cywilizacja dysponuje najpotężniejszymi środkami działania i niestety – zniszczenia także, a to co się dzieje w III Świecie, jest następstwem nadużyć i błędów popełnianych przez wiele ubiegłych wieków...

Gdy przyjechał do Polski AD 1999 i zjawił się w Nowohuckim Centrum Kultury, na spotkaniu powiedział, że jest już bardzo zmęczony i wizyta w kraju Papieża Polaka jest dopełnieniem jego posłannictwa i to już będzie jego ostatnia pielgrzymka. Co ciekawe, nie zaprosili go fani nowych objawień, tylko uczyniły to stowarzyszenia „UFO-logiczne”. (Głównym inicjatorem spotkania był publicysta, badacz i jeden z najsłynniejszych „ufologów” polskich – Janusz Zagórski) Dostałem specjalne zaproszenie z innej opcji, ale przy okazji nieco też „nacisnąłem” wizjonera w sprawie konstrukcji tego niezwykłego wehikułu (do wnętrza którego został raz przez Matkę Boską zaproszony). Z tego, co Giorgio Bongiovanni wyjaśnił, wynikało, że ten cały UFO-wehikul jest skonstruowany ze spolaryzowanej i specjalnie modulowanej (!) struktury świetlnej. Ne obowiązuje w nim grawitacja i jest jakby kawałkiem „czasoprzestrzeni” wyciętej z całkiem innego wymiaru...

Ogółem Giorgio Bongiovanni nie dał się wciągnąć w dygresje technologiczne. Skupił się na problemach naszych czasów. Powiedział, że nadciągającego kryzysu nie da się opanować bez drastycznych cięć i samoograniczeń w ekspansji. Pytany o najbliższą przyszłość, odrzucił wszelkie wizje apokaliptycznego „łubudu-bum”. Choć był to dopiero rok 1999 (!) – zdecydowanie przesunął datę decydujących rozstrzygnięć poza rok 2000. Powiedział też, że około roku 2012(!) – nastąpi też udokumentowane (!) spotkanie z cywilizacją pozaziemską (!). („A no – poczekam i sprawdzę!” – postanowiłem wtedy w swoim ulubionym stylu.)

Tą konkluzją mógłbym w zasadzie zakończyć sprawę, ale na tym spotkaniu miały miejsce także interesujące „momenty towarzyszące”. Otóż przyszły też grupki konfrontacyjnie nastawionych katolików (w tym przedstawiciele organizacji wojujących). Ci ludzie przyszli po prostu po to, aby przysłowiowo „nawtykać” wizjonerowi. Jednak po paru agresywnych pytaniach Bongivanni zachował się tak skromnie, rzeczowo i godnie, że zmienili front. Na ostre pytanie „Kim pan jest i za kogo się uważa, że chce pan tak pouczać świat?!” – wizjoner odpowiedział: „Jestem jak błysk meteoru, który się pojawia i gaśnie. Co z niego pozostanie, od was zależy!” Zapytany o Jana Pawła II – powiedział zbyt może za wiele, jak na polskie realia: „Żałować należy, że człowiek tak wielkiego formatu związał się z taką jaskinią złodziei jak Watykan!” Mimo to jednak niedoszli krytykanci pierwsi podeszli do niego i na znak solidarności – do jego poranionych dłoni przyłożyli swoje, a za ich przykładem poszła prawie cała sala...

Dlaczego to było OSTATNIE OSTRZEŻENIE – i dlaczego należy koniecznie to pisać dużymi literami? Ponieważ żadna Inteligencja Pozaziemska niczego nie jest w stanie uczynić subtelnymi metodami, posługując się w tym celu wrażliwymi i zaangażowanymi wizjonerami. Zostało zrobione wszystko, co da się zrobić – aby zaapelować nie tylko do „maluczkich” – ale też do Możnych i Wpływowych. Co z tego wyszło? Cóż, skoro Gorgio Bongiovanni „bezczelnie” pojawił się głosić swoje „herezje” w kraju Papieża Polaka, musiał zostać ukarany. Zaraz potem Watykan (zdominowany wtedy przez Polaków) zorganizował taką nagonkę, że za pierwszym podejściem została zniszczona jego firma wydawnicza. (Mimo iż nie zajmowała się żadną propagandą „antyklerykalną” – tylko zbieraniem i publikowaniem informacji na temat Kosmitów i zjawisk UFO.) Próbowałem dowiedzieć się o losie samego Bongiovanniego, ale wszyscy jego fani nagle nabrali przysłowiowej wody w usta. Przybył nowy temat tabu...

Co dalej? Niedługo potem w wyniku wiadomego zamachu runęło WTC na Manhattanie, rozgorzały nowe i coraz bardziej absurdalne wojny, kryzys ekologiczny stał się coraz bardziej ewidentny. Wzrosła też powszechna znieczulica aż do granic pogardy, bo przysłowiowy „wyścig szczurów” staje się coraz bardziej bezpardonowy. Polaryzuje się też scena polityczna, co widać szczególnie w Polsce: paranoicy i demagodzy kontra aferzyści i bezduszni biurokraci, a pośrodku dość rozsądny Premier i Prezydent zbiera negatywne punkty, bo nie ma kompetencji Cezara lub przynajmniej Piłsudskiego...

Co się dzieje, gdy delikatne upomnienia ze stron Wyższej Inteligencji nie pomagają? Musi przyjść cios „Kosmicznej Pały”. Nie jakieś tam barbarzyńskie „potopy, trzęsienia ziemi, pioruny z jasnego nieba”. Wcale też nie muszą masową ginąć przysłowiowo „dobrzy i źli”. Wystarczy na przykład precyzyjnie zastosowana Teoria Transmutacji Genetycznej, za którą Joshua Lederberg dostał pół wieku temu Nagrodę Nobla. (Nie jest wykluczone, że Kosmici już wiele razy ją zastosowali.) Z grubsza – działanie „Prawa Lederberga” polega na tym, że niektóre wirusy potrafią absorbować cała fragmenty Kodu DNA i przenosić je do innych organizmów, a jeśli trafią w system rozrodczy – trwale zmienić cechy dziedziczne. Ponieważ jak wiadomo – wirusy szczególnie uaktywniają się w monetach rozchwianej równowagi ustrojowej lub środowiskowej... brrrrrr!!!!

Co z tego wynika? Jako „wizjoner” (dałem cudzysłów, bo jednak żelazna i nieubłagana logika jest u mnie na pierwszym miejscu) – już dawno wyczułem, że pandemia AIDS została „wygenerowana” w USA w wyniku współdziałania ogólnej denaturacji (!) warunków życia – oraz narkomani i bezprzykładnej rozwiązłości. Jedna jako przysłowiowy „Bicz Boży” okazała się za mało wybiórcza – gdy uderzała nie tylko w sprawców, ale też w ich niewinnych partnerów i DZIECI!

Miałem w koncepcji dopiero projekt niniejszego artykułu (jako dalszy ciąg cyklu „fatimskiego”) – gdy dostałem list od jednej dziewczyny, a w nim cytat: „Piszesz o genach i człowieku trzeciej generacji, to już się dzieje! Już się rodzą niezwykli i całkiem inni ludzie!” Dziewczyna dokonała wstępnej korekty literówek w moim tekście, a do tego dodała druzgocącą, prywatną krytykę moich poglądów na globalny kryzys – przeciwstawiając im swój „hurra optymizm” i wiarę w cudowna przemianę globalnej świadomości humanistycznej, plus cuda dokonane przez życzliwych Kosmitów, którzy w roku 2012 przybędą, aby ładnie posprzątać Ziemią (!) i naprawić wszystko, co nabroiły rozbestwione „sapiensiaki”. Na deser udostępnią nam takie technologie, przy których samochody, okręty, samoloty i komputery będą jak dziecinne zabawki…

Co ciekawe – Autorzy tych „kontr wizji” w większości nie powołyują się na żadne „Istoty spoza Wymiarów” (do zjawisk z Fatimy czy Medjugoria odnoszą się z pobłażliwym dystansem). Natomiast w stylu „New Age” walą śmiało i prosto z mostu: „To JA jestem Bogiem (Boginią)! To JA Ci mówię, że wcale nie będzie tak, jak głosisz ty w swoich mrzonkach! Będzie tylko tak jak to widzę JA!” – tak wygląda cała ta potęga Nowego Słowa… Czy to jest tylko przysłowiowa „Nowosłowomowa” – wobec której mogę tylko bezsilnie rozłożyć ręce? A oto wykaz spraw, jakie mają zostać „samozałatwione” w ramach cudownej przemiany rodzaju ludzkiego lub ewentualnie i jak kto woli – anihilowane w wyniku Nadzwyczajnej Interwencji Kosmicznej:

„...W wyniku deficytu wody w Indiach i Chinach, wielkie rzeki nie dopływają już do mórz, gdyż zostały wypompowane, a mimo to setki milionów(!) ludzi musza pić wodę z brudnych kałuż i rynsztoków, przypłacając to ciężkimi chorobami, zaś o jakiejkolwiek higienie nie ma mowy. W wyniku nadzwyczajnej interwencji – zostaną tam przepompowane rezerwy z topniejących lodowców podbiegunowych...”

„...Plaga głodu w krajach III Świata zostanie zlikwidowana w wyniku nowych, rewolucyjnych metod produkcji żywności. Obliczenia wykazują że na Ziemi może wyżyć od 12 do 80(!) miliardów ludzi. Woda dla nich też może być zapewniona w ramach wyżej wymienionych dostaw „spodbiegunowych”. Tradycyjna turystyka stanie się archaizmem, ponieważ będzie dostępna zaawansowana rzeczywistość wirtualna, a nawet pozazmysłowe PODRÓŻOWANIE W CZASIE...”

„...Po roku 2012, w wyniku oczywistych wizyt z Kosmosu, upadną wszystkie religie instytucjonalne, łącznie z Islamem. Tym samym nastąpi taka era wolności, o jakiej się europejskim czy amerykańskim liberałom nie śniło...”

„...Z racji cudownej przemiany świadomości globalnej, likwidacji ulegną wszystkie siły zbrojne i policyjne. Jakakolwiek przestępczość przestanie istnieć, bo wszyscy ludzie staną się sobie braćmi. Razem z innym przymusami Epoki Przemocy – likwidacji ulegnie instytucja małżeństwa, a wszystkie dzieci będą jednakowo kochane przez wszystkich. Znikną też choroby roznoszone droga płciową, łącznie z AIDS. (Zgodnie z twardym poglądem czołowych liderów New Age – wirus HIV został stworzony w LABORATORIACH WOSKOWYCH jako „Superbroń biologiczna”!!! – tylko się wymknął spod kontroli!)

„...Cudowne przebudzenie świadomości sprawi, że międzynarodowe gangi nie będą już pod pozorem „profesjonalnej utylizacji” – wyrzucać i wylewać najgroźniejszych odpadów do mórz, ani ich składować na wybrzeżach Indii, Afryki i Ameryki Łacińskiej...”

„...Zniknie też gigantyczny „kożuch” odpadów plastikowych na Oceanie Spokojnym, który obecnie przekracza rozmiarami powierzchnie Australii i wciąż rośnie...”

„...Najgroźniejsi psychopaci, sadyści, gwałciciele i mordercy, których ofiarą padają całe hekatomby „zaginionych” dzieci i nastolatków w czasie pokoju – a w czasie wojen dopuszczają się potworności prawie na skalę taśmową – doznają cudownego „samonawrócenia” i zostaną kupować dzieciom cukierki...”

To tylko niektóre z obietnic, w które „święcie” wierzą – ludzie WIERZĄCY INACZEJ. Są to na ogół ludzie ślepo ufający filozofom i różnym „guru” z Dalekiego Wschodu, którzy w rozlicznych sektach nauczają: „Informacje, które cię atakują z całego Świata to bzdura! TEGO nie ma! Jest tylko tak, jak sobie mylisz i sobie wyobrażasz! Oczyść umysł, a staniesz się szczęśliwy (szczęśliwa)!”

No i poco ten głupiec Bongiovanni tłukł się po świecie, niepokojąc szczęśliwych ludzi i narzucając się politykom? Po co marnował hektolitry swojej krwi podczas piątkowych krwawień? Po co stał się faktycznym inwalidą, zamiast zarabiać pieniądze, cieszyć się życiem i tańczyć salsę?



« Mroki Wiary i manowce ROZUMU!

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)