Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 sierpnia 2015

Asia Green Star Z Wody Strażniczka Głosu Drzewa

Głęboki Oddech Ziemi - Kruczybor
Czerwcowo-lipcowe warsztaty Twardej Ścieżki w Kruczyborze w 2015 r.

Z całego Serca dziękuję Wam Wszystkim za współtworzenie szczególnego Czasu i Przestrzeni w Kruczyborze. Za to, co widzialne i niewidzialne, co powiedziane i przemilczane, za wyjątkową Jedność Bytu w Pieśni i Ciszy.
Z Miłością ***

Świat zdaje się być ulepiony z jednej tylko gliny i poddany tym samym prawom we wszystkich swych chwilach i zakątkach. Ale gdzieniegdzie, ale niekiedy sprawy mają się inaczej. W rejonach i stanach granicznych obyczaje świata stają się ekstrawaganckie. W strefie skrajnie małych odległości i w strefie skrajnie wielkich gęstości rzeczywistość zasadom się wymyka.” (Piotr Wierzbicki, „Zapis świata. Traktat metafizyczny”)

Bo wiele jest ukryte pod skórą świata, pod powierzchnią pustyni, wewnątrz znanych nam doskonale kształtów. Przez całe życie szukamy dostępu. Nie ma okien. Nie ma dębowych drzwi. Nie ma żadnych drzwi. Musimy przeniknąć przez gładką powierzchnię zjawiska, rzeczy, wrażenia. To jedyna droga do mistycznego przeżycia. Czy jest łatwa? Trudna. I twarda. Jak daktyle z oazy Siwa. Pamiętam, przyniosły je w plastikowych torebkach lokalne egipskie dzieciaki. Chciały funta za worek. Koledzy spróbowali i nie wykazali zainteresowania. Były małe i słone jak kamyki. Ja wziąłem do ręki pełną garść. Ścisnąłem; w istocie, twarde i słone. Wziąłem jednego do ust. Potem drugiego. I jeszcze jednego. Daktyle z oazy Siwa. Twarde i słone. Ale mają jedną zaletę. Pochodzą z oazy Siwa w zachodnim Egipcie, gdzie w ziemi jest magia.” (Bogusław Chrabota, „Mistyka Pustyni”)


Droga

Wyjazd z Domu. Pogoda sprzyja Podróży. Ciepło, ale nie gorąco, zachmurzenie, ale bez opadów. Pół tysiąca kilometrów. Tablice i drogowskazy. Skała, Zadroże, Zabagnie, Kąpiołki, Smoleń, Zarzecze, Dzwonowice, Grabiec, Bógdał, Psary, Kluczewsko, Stanowiska... Jeżowiec maluje się żółtym łubinem... Boża Wola, Dobromierz, Przedbórz, Dęba, Ręczno, Podlubień, Łęczno, Moszczenica, Rokiciny, Nowe Chrusty, Koluszki, Brzeziny, Mąkolice, Sójki, Bociany, Zgoda, Wieniec, Kopanino, Kamionki Małe, Lisewo... Kamlarki pachną lipą... Małe i Wielkie Łunawy, Dolne i Górne Wymiary, Nowe Dobra, Świecie, Polski Konopat, Plewno, Dąbrówka, Lniano, Tleń, Łąski Piec... Skraj pól sandrowych smakuje poziomkami... Kruczybor. Witamy się z Domem i Domownikami.


Pierwsze spotkania, powitania, rozpoznania, zapoznania...

Dzień dobry Smoku. Dzień dobry piękny Dniu. Dziękuję dobra Nocy. Zasypiałam przy wtórze kapiącej Wody, w Czerwonym Pokoju, koło Pieca.
Cisza. Przyjemna Cisza. Przez okno zagląda Mirabelka. Na wschodniej ścianie, obok świetlistego Smoka, piękny Las i Biblioteka. Przejaśnia się. Za Drzewami widzę biel i błękit.
Bociany krążą nad Tatą. Idziemy na spacer nad Prusinę. Wchodzę na kładkę, ale nie idę na drugą stronę. Zatrzymujemy się na chwilę pod Dębami. Tato mówi, że to niezwykłe miejsce. Odjeżdża po śniadaniu.


Koło torów spotykamy z Agnes Zaskrońca. Obieram i kroję cebulę. Witam Serce Domu. Stąd widać Niebo. Przyjeżdża Wojtek. Gotujemy z Agnes kaszę. Dużo kaszy...
Pierwszy Krąg i Pierwsze Bębny. Spotkanie pod Dębami i Lipami, powitanie Drugiego Brzegu Rzeki i Lasu. Spokój. Poznanie. Zieleń w promieniach Słońca. Gram dla Pokrzywy. Wspominam huśtawkę na gałęzi Dębu w ogrodzie u Dziadków. Pierwsza wyprawa do Lasu. Rozpoznanie. Przeprawa przez Rzekę bez butów. Stopy zadowolone z rozzucia. Znajduję piórko Sójki. Mosty i tory. Wzdłuż Rzeki leci duży Ptak z brązowym brzuchem. Pierwszy Ogień. Zapoznanie. Imiona. Medytacja pod Lipą. Zasypiam jako Szkielet - budzę się już z nowym ciałem.
SEN tej nocy: jestem z Izą-Antylopą na peronie, uciekają nam dwa pociągi. Mamy płynąć tramwajem wodnym - chcę kupić bilet ze zniżką, ale kobieta w kasie nie wie, czy mi się należy. Decyduję się na bilet bez zniżki, aby już płynąć...


Dzień Pierwszego Szałasu Potu

Medytacje pod Dębami. Jesteśmy Pierwszymi Ludźmi. Siedzimy w milczeniu w Kręgu na Atolu, a właściwie jakbyśmy się unosili nieco nad jego powierzchnią. Jest tylko to. To jest Początkiem.

Przelatuje nad nami duży Gołąb, chyba gołąb grzywacz (Columba palumbus). W grupie Drewno idziemy do Lasu za Rzeką. Brzozowe Patyki, które spotykam, układają się w różne napisy i rysunki. Spędzam trochę czasu leżąc na Ziemi w pobliżu Brzozy.

Koncert pod Lipą. Gosia i Darek częstują nas dźwiękami mis i gongu. Docierające do mnie Fale malują obrazy. Mandala - niebieskie tło, gałązki Czarnego Bzu u dołu i Lipy u góry. Czerwony kielich z czerwoną kulą przetaczającą się wewnątrz - jakby klepsydra. Kula wędruje w górę i w dół. Czarno-białe, trójwymiarowe Drzewo, które jest jakby Bramą, przez którą można przejść do Innego Świata.

Pierwszy Szałas Potu. Siedzę blisko wejścia, odczuwam lekki chłód, szczególnie podczas wietrzenia. Do końca drugiej rundy mam chłodne stopy. Nad ranem Zielny Księżyc się (na)Pełnia, a na Świat przychodzi Córka Przyjaciół. Pełnia Księżyca Łąk i Piorunów.


Dzień Medytacji w Ziemi

Wybieram miejsce na końcu Łąki, na granicy z Lasem, pod Sosnami. Ukryte wśród Traw. Niedaleko Rzeki. Nade mną śpiewa Kos. Podziemną medytację poprzedza koncert pod Dębami.

Przy schodzeniu pod Ziemię towarzyszy mi więcej Osób, niż oczekiwałam. Pojawia się przyjemne poczucie Wspólnoty przed ważną Podróżą.
Kiedy się już umościłam, przywitałam i wyznałam, co chciałam, pojawiła się Modlitwa Dłoni. Mały palec - to ja, mała, pokorna, prosząca o przebaczenie. Serdeczny palec - to słowa wdzięczności; serdecznie dziękuję za wszystkie Dary, które otrzymałam, otrzymuję i otrzymam. Środkowy palec - to prośba o skuteczny środek na zdrowie, o bliskość i łączność z centrum, ze środkiem, o harmonię i równowagę. Wskazujący palec - to prośba o wskazanie kierunku lub miejsca, gdy poczuję się zagubiona. Kciuk - zostawiam na niespodzianki. Pojawia się Wilk i Mokradła. Wilk przychodzi i grzebie łapą w czerwonej Ziemi, którą jestem przysypana, kładzie się na chwilę i odchodzi. Po Nim Mokradła - bardzo powoli, nadchodzą od strony Lasu, ale go nie opuszczają, po jakimś czasie się wycofują i wracają na swoje miejsce. Śpiewam dla Ziemi. Imię Ziemowit pojawia się, tak po prostu. A potem Widzenie-Senne. Dom-Wieża, w którym nie ma ścian, ani drzwi, ale są trzy niejednorodne poziomy - na górnym przelewa się Woda, która spływa na niższe poziomy. Kobieta z Dzieckiem na ręku bezskutecznie próbuje zakręcić kran. W Domu oprócz Rodziny jest też Mężczyzna w czarnych trykotach. Motywem wiodącym jest Miłość, która jest jednocześnie zawiła, pierwotna i oczywista. Kiedy czuję, że zaczyna mi brakować tchu, oddycham. Głęboki Oddech uspokaja (dobrze było wziąć sobie radę Wojtka do Serca), a Widzenie-Jawne, które właśnie się pojawia, jest bardzo realne. Moje ciało jest wewnątrz Ziemi, ale przebywa też na zewnątrz i obserwuje, co się dzieje dookoła. Leżę na powierzchni, przykryta srebrno-białą mglistą półkulą, jakby światłem Księżyca. Widzę Las i Łąkę. Nie jest mi ani ciepło, ani zimno. Przepełnia mnie Wielki Spokój...
Czekam na śpiew Ptaków. Czuwam. Z brzegów osypują się ziarenka Piasku. Nad ranem słyszę między innymi Kosa. Uśmiecham się, gdyż jest mi bliski. Mijają godziny. Trwam w nieco lepkiej czasoprzestrzeni Ziemianki.
Słyszę kroki Wojtka. Wypowiadam jedno słowo: „Jestem”. Powstaję z uczuciem Szczęścia splecionym z zapachem sosnowego igliwia. Odkopuję się nie bez trudu - warstwa Ziemi, którą jestem przykryta, jest rzeczywiście gruba i ma swoją wagę...

Dzień Marszy Transowych

Po śniadaniu porządkujemy miejsca podziemnej medytacji. Medytacje pod Dębami. Patrzymy na fragmenty Nieba pomiędzy Konarami i Liśćmi. Widzę pomarańczowy Liść. Serca. Anioły.

Po południu Marsze transowe. Miękka Trawa, opuszczone tory, skraj wyrębu, twarde Szyszki, piaskowy pagórek. Za-Głębiam się w pozornej mono-Tonii Lasu, choćby sto tysięcy Drzew wydawało się jednym i tym samym...

Dar dla Kruka - doświadczenie na granicy realu. Na marsze transowe zabrałam trzy Kamienie. Biały Uśmiech z Pola przy Lesie leżał w torbie. Dwa mniejsze spoczywały w zewnętrznej kieszeni, w której rozluźniły się nici i powstała szczelina. Podczas marszu najmniejszy, Kamyk SI (sowilo isa) o barwie Piasku pochodzący z Jamajki wysunął się z kieszonki i zapewne gdzieś upadł. Myślę, że to symboliczna padlina. W Kruczyborze zostało coś, co się zepsuło, rozpadło i do niczego mi się już nie przyda, ale przy tym powstało miejsce na Coś Nowego.

Żarzące się Wygaszacze. Porost w kolorze szałwii - niewielki, wygląda jak szary kran z czerwonymi gałkami albo Żabi Król. To chyba chrobotek koralkowy (Cladonia coccifera). Pająk biegnący w stronę tunelu na sieci - głowa brązowa, ciemny odwłok w jasne wzory, jakby pisanka. Zapewne lejkowiec labiryntowy (Agelena labyrinthica). Kawałek kory Sosnowej widziany pod Słońce przypomina obraz - Jezioro na tle zachodzącego Słońca, a w nim Żaba w okularach do nurkowania. Pień Drzewa, częściowo okorowany, z żółtymi i czerwonymi łzami, ale uśmiechniętą twarzą. Sosnowa szyszka, która wygląda jak dzwon na gałązce...


Dzień Bębnów i Drugiego Szałasu Potu

Wstaję wcześniej niż zwykle. Idę poleżeć pod Sosnami w lnianej sukience. Piękne miejsce, ciepło. Czuję zapach Kwiatów Czarnego Bzu.

Podróże przy Bębnie. Zaczynamy w południe. W trakcie grania mam pre-widzenie. Chodzą po mnie mrówki, ale nie chcę przerywać grania. Wydaje mi się, że ktoś podchodzi do mnie za plecami i całuje mnie w twarz - mrówka przestaje mi dokuczać. Kiedy Tessa gra dla mnie, czuję, jak otula mnie tunel z dźwięku. Widzenie pod Sosnami. Patrzę na Łąkę, na której promienie Słońca topią Śnieg, spod którego widać pierwsze Trawy. Czuję rześkie Powietrze. W tle czysty błękit Nieba, ciemnozielona ściana Lasu. Przede mną pojedyncze konstrukcje z gałęzi przypominające szałasy: jeden w kształcie stożka, drugi półkuli. Dopiero po chwili widzę zarys bramy (wejścia/wyjścia) z patyków. Okazuje się, że „wychodzę” z miejsca podobnego do tych, które widzę przed sobą. Mam wówczas wrażenie, że jest to pierwszy obraz jaki widzę po Przebudzeniu.

Drugi Szałas Potu. Jestem bliżej Środka, czuję Ogień bardziej i garnę się do Niego. Pokazuję Mu swoją twarz. Jest przy mnie Wilk. Pojawia się pierwsze Smocze Jajo, potem drugie. Po Szałasie oglądam tańczące Gwiazdy, a potem zanurzam się w Prusinie. Ogrzewam się przy Ogniu, ale czuję, że mam wrócić. Przez chwilę się waham, ale wewnętrzne pragnienie nie daje za wygraną. Wracam do Rzeki. Drugie Zanurzenie z pełną świadomością. Do Ogniska przybyła (nazwana tak przez Wojtka ;)) „Joasia z Wody”. Pieśń Bębnów i Ludzi dla Ognia.

Nocny Las. Wysoka Trawa. Rzeka. Białe Pnie. Polana. Księżyc. Sójka. Kora. Bosa Droga. Piasek. Świt. Drzemka przy Ogniu.


Dzień Słońca i Jeziora. Czas pożegnań

Orły pełne Energii lecą w Świat. Ludzie wracają do Domów. Czuję potrzebę, aby tu pozostać jeszcze jeden dzień, jeszcze jedną noc... Motyle-Tygrysy (przeplatka atalia, Melitaea athalia) badają nasze stopy i dłonie. Słońce, które rozświetla Świat swym cudownym uśmiechem, pluska się w kąpieli przed Domem.

Idziemy z Nesem do Lasu. Spotykamy sporo Mrówek. Maszerują mostem z Gałęzi w poprzek Drogi, w górę i w dół pnia Brzozy na śródleśnej Łące, dookoła, wewnątrz i na zewnątrz kopczyka mrowiska, wchodzą na stopy. Mnogość Imago w Powietrzu, Poczwarki w Kokonach na Drzewach. Kolejne odsłony Bosej Drogi. Sędziwa, rosochata Wierzba nad Stawem. Przychodzi Pieśń.
Burza wzbiera w Niebie, ale nas nie dogania. Brama na Drodze zwieńczona Zielonym Łukiem. Krążymy po Lesie wokół Jeziora. Schodzimy na brzeg z drugiej strony. Rysuję na Piasku postać i jednym ruchem ją zamazuję. Zanurzam w Wodzie stopy i Tęczę. Pusty pomost. Zmierzch nad Zdrojnem. Cieniutkie nici Mgły tworzą nad taflą ledwo widoczny, pojedynczy Obłok, który pojawia się i znika. Ogień między Wodą a Ziemią. Piękna Cisza nad Jeziorem. Na widnokręgu Pióropusz z Drzew - rosnących z Ziemi i odbitych w Wodzie.

Bobrowe jamy. Szczekanie Sarny.

Dzień Księżyca i Żurawi. Czas powrotu

Księżyc przynosi piłkę i bawimy się przez Domem.
Stacja kolejowa. Odjazd. W samo południe.
Para Saren w Lesie. Para Żurawi na Łące.


Granica między bytem a niebytem jest płynna. Przepaść między ciałem a duszą nie istnieje. Świat ma naturę duchową.” (Piotr Wierzbicki, „Zapis świata. Traktat metafizyczny”)

To już nie jest poszukiwanie na zewnątrz, lecz kierowanie się do wewnątrz i zatrzymanie. To już nie jest rozbieganie, lecz stabilizacja. W tym stanie nie ma już wątpliwości. Pewność ta nie wynika z wiedzy, chociaż wiedza ją buduje. Nie wynika z wiary, chociaż wiara ją kształtuje. Nie wynika nawet z nadziei, chociaż nadzieja ją umacnia. Fundamentem i siłą pewności, jaką daje Widzenie, jest Jedność w Ciszy zrozumienia i miłości.
(Ryszard Klein, „Cisza. Esencja naszego umysłu”)



Korekta przez: Radek Ziemic (2015-08-05)


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)