Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 listopada 2010

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Ateny, Jerozolima, Ganges (odcinków: 24)

Gnostycy i fenomenolodzy


« Jeszcze jedno wydanie Jerozolimy, apokalipsy i gnostycyzmu Ewolucyjna Jerozolima według Sheldrake'a »

Obudziłem się z myślą, że wiem (wreszcie), co mnie różni od wielu piszących na „ezoteryczne” tematy.  I co mnie u tamtych „odróżnionych” uwiera w umysł. To to, że ja jestem fenomenologiem, a tamci gnostykami.

Tu ostrożnie, bo te słowa, jedno i drugie, są użyte w sensie tymczasowym, na zasadzie pierwszego skojarzenia – i niekoniecznie muszą się pokrywać z długą tradycją nazwania pewnych rzeczy „fenomenologią” a innych „gnozą”.

Gnostyk lubuje się w „bytach”, które z upodobaniem konstruuje, mnoży (często ponad potrzebę) i wypełnia nimi świat. Gnostyk jest konceptualistą: koncept, pojęcie, teoretyczna konstrukcja, są tym, o co przede wszystkim mu chodzi. Rzeczy widziane-postrzegane, czyli „empiryczne” uważa za mniej ważne i wtórne wobec swoich konceptów. Gnostyk chce wiedzieć, a swoją potrzebę wiedzenia zaspokaja budując piętrowe konstrukcje objaśniające. Koncepty są dlań jakby bardziej rzeczywiste od drzewa, ściany i skrzypienia żwiru pod stopą. Kiedy coś mu się „jawi”, „jawiska” te musi powiązać konceptem, mocniejszym od nich. Koncepty w umyśle gnostyka (jeśli wolno mi coś mówić o doświadczeniach kogoś, kim nie jestem) tworzą spoistą masywną tkankę, którą porównać można z tkanką bezwzględnych przepisów finansowych księgowego lub karnych prawnika; albo z tkanką bezwzględnych praw fizyki, jak prawa dynamiki Newtona lub gięcia przestrzeni Einsteina.

Fenomenolog robi coś innego: stara się „widzieć rzeczy takimi jakie są”. Chwytać je niejako na gorącym uczynku pojawiania się. Zjawisko – takie jakie się jawi – jest tu pierwsze, a każde jego objaśnienie, w tym przez jakieś byty-koncepty i ich prawa i hierarchie, jest niekoniecznym dodatkiem. Gnostyk surowo wierzy w swoje koncepty, fenomenolog nimi się bawi, nimi gra. Objaśnienia potrzebne są mu głównie do tego, żeby coś wskazać, na coś zwrócić uwagę – lepiej niż to byłoby zrobione w inny sposób. To jest ta różnica.

Ateny, Jerozolima, Ganges: wstęp na końcu

Coś w naszym świecie zaczęło się (umownie mówiąc) w Atenach, coś w Jerozolimie i okolicach, coś - niedawno - przybyło znad Gangesu. Ciekawe jest prześledzić te trzy nici, jak trzy guny.


« Jeszcze jedno wydanie Jerozolimy, apokalipsy i gnostycyzmu Ewolucyjna Jerozolima według Sheldrake'a »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)