Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 stycznia 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Drogi Enneagramu (odcinków: 31)

Gnostycyzm: czwórkowa choroba

Kategoria: Własne doświadczenia
Tematy/tagi: enneagramgnoza

« Czwórka enneagramowa i rozwój duchowy Nieskończona Dziewiątka »

Sięgnąłem do lektur o gnostycyzmie i czuję się od nich lekko chory. Nie bardzo, ale. Tak jak kiedy chodzą po ludziach i w powietrzu wiszą wirusy grypy lub kataru i czujesz, że cię atakują, że cię bierze, ale organizm na szczęście zwalcza, choroby jako takiej nie ma, ale jej obecność czujesz w kościach. Więc u mnie z gnostycyzmem jest podobnie.

Gnostycyzm i gnoza cieszą się dziwną rewerencją wśród alternatywy i ezotery. Ale nie mam wątpliwości, że są chorobą umysłu – w tym sensie, że atakują go jak wirus i podobny jak wirus pozostawiają posmak lub niesmak, zatrucie, mental-kac.

Z drugiej strony, gnostycyzm jest piękny w tym sensie, jak jakiś ciekawy okaz jest piękny dla badacza, choćby skądinąd był niezdrowy, jak kaukaski barszcz, grzechotnik lub związki ołowiu.

Ciekawość i piękno gnostycyzmu polega na tym, że ma on wszelkie cechy enneagramowej Czwórki! W jej wydaniu zarazem pełnym i skrajnym.

Tu konieczna uwaga, czym jest/był gnostycyzm, a czym gnoza. Gnostycyzm to nurt religijno-filozoficzno-kulturowy, a gnoza (po grecku „wiedza”) to to, czym gnostycy w ramach gnostycyzm zajmowali się, co „uprawiali” i głosili. Znaczenie słowa gnoza (w jego gnostyckim rozumieniu) było jednak inne niż, przeważnie, dzisiaj rozumiemy „wiedzę”. Wiedza gnostycka była wiedzą szczególną: dotyczącą boga, duszy i zbawienia, nie jakiś pospolitych materialno-światowych kwestii. Ponieważ bóg w rozumieniu gnostyków był całkowicie pozaświatowy, niemieszający się do „świata tego” i radykalnie mu obcy, to i ta wiedza z konieczności była pozaświatowa, przybyła w drodze objawienia i iluminacji i tylko do wybranych „wiedzących”, i tylko dla nich możliwa do pojęcia. Wiedza ta zarazem miała moc sprawczą: zbawiała tych, którzy ją posiedli i uwalniała ich, a raczej ich pneumę, z „tego świata”, który gnostycy mieli za więzienie.

Pojęcia, wyobrażenia i tematy charakterystyczne dla gnostycyzmu mają z gruntu czwórkowy charakter. Z ducha enenagramowej Czwórki jest poczucie obcości. Gnostyk – jak enneagramowa Czwórka Tragiczny Romantyk – czuje się obcy „temu światu”, czuje się „skądinąd”, jakby był przybyszem z innej sfery, jakby nie jego matka go urodziła i świat w którym żyje nie był jego domem. Bo też dla gnostyka świat jest z gruntu wrogi i „nie taki”, jest więzieniem. Gnostyk znajduje w sobie coś, co nie należy do świata, a tym jest pneuma, iskra innej, boskiej i pozaświatowej substancji. Ta iskra prosi się o wyzwolenie ze świata – wyzwolenie pozaświatowej cząstki to gnostyckie zbawienie, ich soteriologia. Skoro świat jest więzieniem, to musi być tego więzienia strażnik – i jest! Jest nim przede wszystkim zły – zły! - stwórca tego świata, demiurg. Są jego mnodzy pomocnicy, archontowie. Więzienna jest cała struktura świata, bo ziemia w tym wyobrażeniu jest najniższym dołem, jamą – czarną dziurą mówiąc po nowocześnie-fizykalnemu – w którą (niemal) beznadziejnie zapadły się upadłe dusze, a ta jama jest opakowana w liczne skorupy kolejnych nieb-sfer, na których siedzą planetarne demony, zarządzanym przez się losem-przeznaczeniem-fatum-heimarmene tym skuteczniej więżąc nieszczęśników podległym planetarnym wpływom. Jak widać, w astrologię gnostycy zarazem wierzą i się jej boją. To zostało do dziś, jak i wiele innych ech tej doktryny.

Gnostyk tak jak enneagramowa Czwórka, czując się obcy, czuje się też niekochany i niepotrzebny, zbędny na „tym świecie”, przez to radykalnie poniżony - ale jednocześnie znajduje powód do niewyobrażalnego wywyższenia, coś co mu daje poczucie nie tylko wyższości, ale wręcz pychy: tym powodem jest to, że odkrywa i czuje w sobie tamto „wyższe” pochodzenie, spoza świata. Odkrywa przy tym, że z tym wszystkim jest odosobniony, inni tacy nie są – co oczywiste: Czwórka musi być inna niż wszyscy! - zatem on, gnostyk, należy do lepszego gatunku istot, należy do wybrańców, do elity. I te same cechy, które Helen Palmer przypisuje Czwórkom enneagramu, Hans Jonas (w książce „Religia gnozy”, polecam!) znajduje u gnostyków. Przez swoje wybraństwo uważają, że zwykła powszechnie przyjęta moralność ich nie obowiązuje. Czwórki z upodobaniem łamią „przykazania” i cieszą się, kiedy im się „upiecze”. Gnostycy gardzą moralnością tłumów, idą w ascezę albo, pozornie przeciwnie, w libertynizm, czyli swobodne przekraczanie norm, które przecież ani ich jako „innych” nie obowiązują, ani ich dusz-pneum nie kalają, no bo pneuma nie jest z tego świata i świat może jej nagwizdać, choćby gnostyk czynił jak Raskolnikow, Meursault lub markiz de Sade. (Tych nowożytnych bohaterów wymieniam nie przypadkiem, a jako ilustrację licznych trwających wpływów gnostycyzmu.)

Tu poszukiwania rozwidlają się. Jeden szlak idzie w stronę szukania gnostyckich skażeń w dzisiejszej infosferze – a jest ich mnóstwo, gnostycyzm pozostaje żywotny i jak chmiel pnie się po czym popadnie, katolicyzm, egzystencjalizm, New Age – każda podpora równie dobra. W miarę czasu i miejsca w głowie postaram się o tych gnostyckich okazach tu napisać.

Drugie zadanie jest takie, że poprzednio rozpoznałem alternatywę (jako taką) - alternatywne myślenie i poszukiwania – jako Czwórkę także. Więc i alternatywa i gnostycyzm należą do enneagramowego typu nr Cztery. A przecież nie są tym samym! O czym jestem przekonany. Jak je rozdzielić?

Pomocą w tym jest wielka powieść Tomasza Manna „Wybraniec”. (Wielka duchem, nie objętością, bo książka cienka i da się przeczytać w jeden wieczór.) Tytuł nie jest przypadkowy, przeciwnie, ujmuje istotę sprawy. Ale o tym kiedy c.d. jak zwykle n.

Drogi Enneagramu: wstęp na końcu

Enneagramowe przemyślenia, przebłyski i nowości...


« Czwórka enneagramowa i rozwój duchowy Nieskończona Dziewiątka »

komentarze

1. * * * • autor: Cypriansajna2012-01-05 21:07:18

Ale nie mam wątpliwości, że są chorobą umysłu – w tym sensie, że atakują go jak wirus i podobny jak wirus pozostawiają posmak lub niesmak, zatrucie, mental-kac.

Jeśli zdrowy umysł to umysł jaki ma większość ludzi (taki środkowy wycinek z krzywej Gaussa), światowa norma, to faktycznie można uznać, że gnostycyzm jest zaburzeniem odbiegającym od normy.

Kwestia oceny jest względna. Dla nie-gnostyków gnostyk wydaje się chorym, dla gnostyka świat jest chory. Perspektywa.

A dlaczego dla gnostyka świat jest chory?

1) jest pełen cierpienia (i nawet jeśli przyjąć świat za jakąś próbę, czy pole do działania w ramach ulepszania go, to i tak ciągle pozostaje pytanie dlaczego cierpienie jest maksymalizowane?)

2) świat tkwi w konflikcie (różnica woli)

3) generalnie ludzie są pełni ignorancji dla spraw wzniosłych-duchowych

4) w samym sobie gnostyk odnalazł ciemną stronę, skonfrontował się z nią, budzi w nim odrazę to, że w nim mogą tkwić tak destrukcyjne żądze itp. -> jungowskie zderzenie z nieświadomością.

Przez swoje wybraństwo uważają, że zwykła powszechnie przyjęta moralność ich nie obowiązuje. Czwórki z upodobaniem łamią „przykazania” i cieszą się, kiedy im się „upiecze”.

Dla gnostyka-chrześcijanina wyznacznikiem etycznym jest Kazanie na Górze. Etyka gnostycka jest przejściem od moralności obyczaju (pogańskiej) i moralności prawa (żydowskiej) do moralności Ducha - fantazji moralnej.
Między innymi o moralności Ducha pisał Apostoł Paweł (autorytet na który powoływało się większość gnostyków chrześcijańskich, a zdaniem niektórych badaczy sam Paweł był gnostykiem - w mojej opinii również).
Ocena gnostyków jako ascetów lub libertynów, popularna w literaturze, moim zdaniem jest głównie oparta na pismach Ojców Kościoła, którzy gnozę zwalczali szkalując adwersarzy i wyolbrzymiając. Także jest to opinia raczej przesadzona.

Jest nim przede wszystkim zły – zły! - stwórca tego świata, demiurg.

Konsekwencja tego, że świat jest chory, zatem i jego twórca też.

Mimo wszystko przeważającym poglądem w gnostycyzmie był Monizm -> wszystko wywodzi się z Jedni (podobnie jak w neoplatonizmie). Dopiero w wyniku kosmicznej tragedii powstaje świat.

Odnośnie złego demiurga, to należy też szczególnie zwrócić uwagę na kontekst biblijny.

Gnoza odrzuciła obraz Boga w Starym Testamencie. Charakter Boga Jahwe bynajmniej nie jest zbyt przyjemny. Także w dużej mierze jest to negacja żydowskiego Boga, bunt wobec żydowskiej tradycji świątynnej i ma związek z egzegezą pism. Tym bardziej, że aktualni badacze gnozy wskazują na żydowskie jej źródło.

Przenosząc to na grunt współczesny, gnostyk za złego demiurga (czytaj też: fałszywego boga) może uważać wszelkiej maści maski jakie nadano Bogu, czy to w katolicyzmie, czy protestantyzmie, czy gdzie indziej, ukazując Boga jako karzącego, samolubnego, wymagającego oddawania chwały itd.

Psychologicznie: Bóg-Demiurg to projekcja ego, Bóg - nieświadomość, Chrystus - symbol jaźni.

Chętnie przeczytam ciąg dalszy.

Pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)