Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 lutego 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Astro-obserwator (odcinków: 197)

Goethe, Faust i 12 stopień Ryb

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiadiabełNiemcyNietzschePrusy (kraina)tarot

« Śmierciowy horoskop Lacana Czy istnieją szkoły astrologii z certyfikatami i superwizją? »

Wczoraj (15.II.2017) na webinarium AstroAkademii, Adwar (taki ma nick) przedstawił postać i horoskop Goethego. Johann Wolfgang von Goethe to „narodowy wieszcz Niemiec” – tak śmiało możemy go nazwać, a jego główny literacki bohater, doktor Faust, jest w jakimś sensie zarówno alter ego Goethego, jak i symbolicznym reprezentantem Niemiec i Niemców. Mit Fausta, który zawarł pakt z diabłem, jest jednym z głównych narodowych mitów niemieckich. Herfried Münkler omawia go w książce „Mity Niemców” jako trzeci z kolei, po micie o powracającym cesarzu Barbarossie i po micie o Nibelungach. Dla porządku przypomnijmy sobie, że Goethe historii Fausta całkiem nie wymyślił, tylko literacko ozdobił legendę istniejącą. W XVI wieku faktycznie żył alchemik tego nazwiska gdzieś pod Schwarzwaldem.

Czym jest pakt z diabłem jako metafora? – Najprościej ująć go jako uzyskanie skuteczności kosztem uchylenia etyki. Ktoś, kto szuka mocy, koniecznej dla wykonania swoich zamiarów, dla których nie starcza mu zwykłych sił, zwiększa swoją moc, a wraz z tym skuteczność działania, zawieszając lub uchylając etykę. Czyli? – Zgadzając się na to, że ktoś inny będzie cierpieć za jego sukces.

Powyższe przełożenie poezji na prozę wydaje się banalne... Ale to chyba dlatego, że nasz krajobraz ideowy został ukształtowany przez pokolenia zażartych faustystów, którzy nie z jednym diabłem, a z ich legionami zawierali pakty. Z gruntu faustyczny był marksizm, zwłaszcza w jego praktycznym sowieckim wykonaniu, gdzie dokładnie każda moralna wytyczna została... posłana w diabły. Oczywiście faustyczny był narodowy socjalizm Hitlera (jak chyba każdy socjalizm), a wcześniej faustyczna była, chociaż nie aż tak, jak tamte, pruska droga do mocarstwowości. Zresztą same Prusy, zrazu biedna, słabo zaludniona piaszczysta strefa uciułana z uszczkanych Polsce okrain, są dobrym przykładem faustyzmu i dobrym kandydatem na klienta diabła. Częścią drogi Fausta jest stawianie sobie wyżyłowanych, nadludzkich celów, powyżej tego, na co pozwalają własne zasoby, których niedobór trzeba kompensować żelazną dyscypliną, surowszymi niż gdzie indziej regulacjami, większymi wymaganiami stawianymi żołnierzom i urzędnikom, większą chytrością dyplomatów i tak dalej.

Nawet Fryderyk Nietzsche, urodzony Prusak, chociaż z późno spruszczonej Saksonii, chociaż niemieckich wad, w tym pruskiej megalomanii, nie lubił, to jednak wydał na świat jedną z najdobitniejszych ekspresji faustyzmu, mianowicie każąc swojemu Zaratustrze w imię miłości do przyszłego Nadczłowieka (lub Transczłowieka, jak wolałaby tłumaczyć Sława Lisiecka) wyzbyć się współczucia. A to pakt z diabłem notoryczny. Powtórzę: skuteczność – przez odrzucenie etyki.

Faustyzm miał swoją odmianę, kiedy pakt z diabłem (czyli z agencją dostarczającym mocy) zawierano z nadzieją i zamiarem konwersji diabła na swoją drogę. Dobrym przypadkiem jest ten Heideggera, który zapisał się do narodowych socjalistów w zamian za urząd rektora, przy tym spodziewając się (lub łudząc), że jego nauka o „Sein und Zeit” stanie się filozoficzną nad-doktryną hitlerowców. (Münkler pisze, że kiedy dotarło doń, jak się mylił i zrezygnował z posady, znajomi pytali go złośliwie: „No, panie kolego, już pan wrócił z Syrakuz?” – Przypominając mu, jak niemiło dla Platona skończył się był flirt z tamtejszym tyranem.)

Z tego, co napisano po polsku, faustycznym bohaterem jest Borowiecki z „Ziemi obiecanej” Reymonta, który dla skuteczności działania żeni się z diabłem, czyli z pieniędzmi wcielonymi w córkę Müllera.

Doktor Faust jako fikcja nie ma horoskopu, więc pytanie, gdzie ten pakt z diabłem zapisał się w horoskopie Goethego? Faust był literackim pierworodnym i najważniejszym jego dzieckiem, więc śladu tej postaci nie należy szukać w jakichś pobocznych wskaźnikach jego urodzeniowego kosmogramu, tylko w tych głównych, więc w ascendencie, Słońcu i Księżycu.


Urodzeniowy kosmogram Goethego

Ascendent Goethego leży w znaku Skorpiona, a w pobliżu znajdują się Saturn i Pluton, leżące odpowiednio ok. 7° i 3,5° nad horyzontem. Ta kombinacja planet i znaku jest w jakimś stopniu diaboliczna, patrzmy jednak dalej.

Słońce leży w 5°11' znaku Panny w pobliżu medium coeli, najwyższego miejsca horoskopu symbolizującego karierę. Słońce Goethego znalazło się przy tym w zasięgu ognistego punktu siedmiokrotnego 4°17' Panny – który ma naturę Marsa (a może i Plutona) i skłania do nadaktywności i do pasji zmieniania (przebudowywania itd.) tego, co się zastało. Ten punkt wiele mówi o Goethem, m.in. wskazuje, że dobrze wyczuwał potrzebę tych, których namiętność czynu pcha nawet do udania się po nadzwyczajne sposoby. Ale żeby aż do diabła?

Księżyc prawie ściśle obsadza inny punkt harmoniczny, pięciokrotny ziemny 12° Ryb. (Dokładne położenie urodzeniowej Luny: 12°10' Ryb.) W punkcie tym praktyczność żywiołu ziemi miesza się z fantastyką znaku Ryb. W pierwszym podejściu realizm ulega zatarciu, wydaje się, że tu na Ziemi, w tych niby twardych realiach dzieją się lub dziać mogą rzeczy bajeczne, że fantastyka zstępuje na ziemię. W drugim podejściu próbuje się czynić cuda wbrew realnemu. Ponieważ jest tam nie Słońce, a Księżyc, to nie sam Goethe szedł tą drogą, ale jego literackie dziecko Faust. (Księżyc w horoskopie prócz wielu innych rzeczy mówi o dzieciach.)

Wśród kart tarota ten punkt, 12° Ryb, odpowiada Waletowi Monet. (Astrologiczny żywioł ziemi odpowiada Monetom, 12° znaków zmiennych – waletom.) Walety przedstawiają sługi, więc mediatorów pomiędzy własnym celem pytającego a rządzącymi się swoimi zasadami zewnętrznymi realiami. Negatywną stroną Waletów jest to, że owe sługi chętnie się usamodzielniają. Walety mają, prócz służebnej, też naturę triksterów. Mają skłonność działać po swojemu, sobie tylko znanymi sposobami, które mogą zbliżać się do oszustwa lub inaczej być przewrotne. Walet Monet swoje sposoby wykorzystuje w dziedzinie materialnej, więc nie tylko tam, gdzie chodzi o pieniądze, ale także o organizację i skuteczne działanie.

Stawiam kropkę nad i. Punkt 12° Ryb, lub wcielony w nim Walet Monet, ma skłonność udawać się po moc do diabła. Inne punkty w horoskopie Goethego tylko wspomagały.

Kto ma ważny wskaźnik swojej osobowości w tym punkcie, jest (w jakimś stopniu) osobowością faustyczną: w jakimś sensie paktuje z diabłem, ku temu go/ją ciągnie.

Szybko przeglądając listę postaci sławnych lub historycznych na stronie AstroAkademii, znalazłem dwóch ze Słońcem w pobliżu tego faustycznego punktu:
Jacek Kuroń – Słońce 11°56' Ryb (prawie dokładnie, tylko 4 minut kąta brakuje)
Michaił Gorbaczow – Słońce 11°08' Ryb (ale też w zasięgu).

Może też być tak, że skłonność do pokusy podpisania cyrografu jest dużo pospolitsza i nie trzeba mieć na to aż tak wyrafinowanych wskaźników w horoskopie.

Astro-obserwator: wstęp na końcu

Dawniej pod tytułem „Mesuranema”, z greckiego mesouranêma co znaczy „środek nieba” czyli medium coeli.


« Śmierciowy horoskop Lacana Czy istnieją szkoły astrologii z certyfikatami i superwizją? »

komentarze

[foto]

1. W snach progresywnych... • autor: Jarosław Bzoma2017-02-17 20:19:41

W snach progresywnych podpisywanie cyrografu jest dość częste.Podpisałem chyba , jeśli dobrze pamiętam, trzy takie oświadczenia.Co do etyki ładnie o tym napisał Wittgenstein; " Etyka jest walką z językiem, która skazana jest na porażkę. Etyka, jeśli jest czymkolwiek, to jest ponadnaturalna, nasze słowa zaś będą jedynie wyrażać fakty, tak jak filiżanka pomieści tylko określoną ilość wody, choćbym wylał na nią kilka litrów."Z czego należy wnosić, że jesteśmy noszącym jej elementy naczyniem. Możemy się na nią zamykać lub otwierać, nigdy jednak nie staniemy się jej doskonałymi personifikacjami jak wielkich słów/zaklęć i deklaracji byśmy nie głosili a podpisywanie zobowiązań z osobowymi siłami reprezentującymi przestrzenie Świadomości raczej nas otwiera niż zamyka.Pomijam przestrzenie urojeniowo negatywne :) Etyka nie jest wyrazem dobra ani zła , jest zgodnością sądów i postępowania z obranym paradygmatem.Goethemu pragnienie poznania  wydawało się przekroczeniem natury człowieka i to koniecznie w stronę zła ale to już był problem Goethego z samym sobą a nie wiedza obiektywna :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)