Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 kwietnia 2012

Maria Kojota

z cyklu: Twarda Ścieżka i podobne sposoby (odcinków: 66)

Golizna i dogmaty

Kategoria: Twarda Ścieżka

Przejdziesz przez ogień »

Na Tarace rozgorzała dyskusja o nagości w czasie ceremonii szałasu potów. O tym, co to jest ten szałas, można na Tarace już dużo poczytać i wziąć udział w takiej czy innej ceremonii. Wracam więc do sedna. Janek Szeliga poprosił w mailu o opinie kobiet, dla których nagość w szałasie potów nie jest problemem. S'IL VOUS PLAIT: Oto ja wywołana do tablicy.

Sama nigdy nie wpadłabym na pomysł, że można w taki sposób jaki za moment to zrobię, zabierać w tej kwestii zdanie. Ale w mailu Janka był link do jego artykułu na Tarace i ten artykuł mnie wzburzył. Poglądy Janka są niby jasne, niby przewiewne, a jednak w moim odbiorze aroganckie w swojej bezwzględności. Mogą narobić szkody odstraszając tych, którzy najbardziej potrzebują gorącej ciemności łaźni.

Spostrzeganie Janka jest bardzo osobiste, a więc i ja zacznę od własnych odczuć. Podkreślam jednak, że one są moje i nie roszczą sobie prawa do zostania cudzymi.

Nagość w szałasie potu nie jest dla mnie zazwyczaj problemem, no chyba że mnie coś kłuje w pośladki, jak na przykład niewyrwana pokrzywa. Podobnie jak Janek nie lubię się pocić w ubraniu i doświadczenie bycia rozebranym, szczególnie w porze roku, która temu nie sprzyja, na śniegu, w przeręblu, jest dla mnie radosne i wyzwalające.

Ale w żadnym razie z Jankiem się nie zgadzam, że całkowite rozbieranie się jest konieczne w trakcie ceremonii, a od pomysłu, że gdzieś będzie to ode mnie wymagane, robi mi się nieprzyjemnie. Nie ze względu na słabość, bo najczęściej goła się czuję dosyć zręcznie i nieszczególnie bezbronna, ale ze względu na to, że to, jak i kiedy się rozbiorę albo i nie rozbiorę, to jest moja decyzja. W empatii dla tych licznych kobiet i mężczyzn, którzy mają inaczej, dodam, że doskonale rozumiem, że dla kogoś rozebranie się, szczególnie wśród otoczenia, którego nie jest pewien, może być nieprzyjemne i nie widzę powodu, dla którego trzeba by było na siłę się przełamywać - ani w szałasie potów, ani gdziekolwiek indziej. Są miejsca, gdzie bym się nie rozebrała i już. Nie wydaje mi się, żeby rozbieranie się i bieganie na golasa było jakąś wrodzoną naturą mężczyzn czy kobiet. Zupełnie inaczej. Poczucie wstydu, chociaż w szczegółach uwarunkowane kulturowo, wydaje się być uniwersalne dla świata homo sapiens. W jednych kulturach kobiety wstydzą się odsłaniać piersi, w innych twarze, a jeszcze w innych mężczyźni noszą fartuchy do kolan i wielkie czapy, ale wszędzie jest jakieś tabu na nagość. W warunkach warsztatowych, gdzie zjeżdżają się ludzie, którzy pierwszy raz biorą udział w ceremonii, zazwyczaj jest tak, że się okrywają. Całkowicie nago chodzą jednostki i rzadko. I wydaje mi się to właściwe, nie burzy bowiem niepotrzebnie niczyjego komfortu. Żyjemy w świecie różnych ludzi, różnych doświadczeń. Dla niektórych liczba osób rozebranych przez kopułą szałasu może przekraczać liczbę golasów widzianych w całym życiu. I pewnie może zdominować całość doświadczenia ceremonii, a to nie ma żadnego sensu.

Janek pisze dłużej o seksualności, tabu, kompleksach i problemach. Tak łatwo tu o nadużycia i zbytnie uproszczenia. Tak - nasze ciała bywają bolesne. Tak - często mamy blokady i zahamowania. Tak - bywa, że są one dla kobiet i mężczyzn źródłem cierpienia i przeszkodą do szczęścia. Ale z ceremonią w szałasie potów wszystko to wiąże się luźno, pośrednio i niekoniecznie. O ile ceremonia ta ma dar leczenia naszych relacji z Ziemią i naszej cielesności, to odbywa się ona w atmosferze dokładnie odwrotnej od tej, jaką odczytuję z artykułu Janka i obaw Yvonne. To nie jest bezwstyd i imperatyw gołej dupy. To jest tajemny powrót do łona matki. Do wód płodowych. Do niewinności, nagości dziecka i zwierzęcia. Dlatego, jak sądzę, często z czasem dzieje się tak, że ubranie staje ci się niepotrzebne po wyjściu z szałasu i nie myślisz o nim. Ziemia jest przyjazna, śnieg przyjemnie chłodzi, trawy nie kłują. Nagość w sweatlodge nie jest celem, nie jest przyczyną twojej zmiany. Jest jakąś efemerydą, niekoniecznym znakiem tej zmiany, która być może zaszła.

To, że trzeba się rozbierać, to w moim odczuciu taki sam drętwy dogmat i nadużycie jak to, że nie wolno. A ścieżka, którą idę, jest od dogmatów wolna.

Twarda Ścieżka i podobne sposoby: wstęp na końcu

O tej ścieżce rozwoju, którą sam praktykuję, blog trochę autopromocyjny. ( -- Wojciech Jóźwiak)

Uwaga: Ten blog jest multi-blogiem, czyli każdy praktyk Twardej Ścieżce może tu pisać, jeśli chce.


Przejdziesz przez ogień »

komentarze

1. wszystko powinno być wolne od dogmatów • autor: Nierozpoznany#57362012-04-05 09:55:06

podczytuję sobie temat golizny i dogmatów,
kiedyś, zaraz po tym jak dostałem pozwolenie na prowadzenie szałasu usiłowałem sobie ułożyć w swojej 'kanciastej" od dogmatów głowie "białego" człowieka dogmaty dotyczące szałasu, a to dotyczace płci, a to golizny i takie tam inne, cóż kanciasty łep musiał odpuścić i pozaokronglać kanciaste schematy.
myślę, że zasady szałasu powinny dotyczyć jedynie szacunku dla Matki Ziemi, Czterech kierunków, szacunku dla istot biorących w nim udział (ludzi i nie tylko) - szacunek wyrażany sobie nawzajem,
nikt nic mi nie mówił o dogmatach tekstylności dla szałasu i tak to pozostawiam



szałasy, które prowadziłem były różnie "tekstylnie"
nikt nikomu nic nie mówił, nie nakazywał, nie strofował
wszystko w tym zakresie potoczyło sie NATURALNIE i bez słów,
tak włkaśnie jest z Szałasem, że Dzieje się, nic nikomu nie trzeba nakazywać, nawet wtedy gdy umówiony Szałas się nie odbywa - on ma miejsce

Wed



szałas

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)