Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

11 października 2011

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Gonić gapiów - przywrócony tekst z 4 lipca 2002

Kategoria: Projekt Taraka

« Nowa skórka Taraki Dieta Dukana, szamanizm i konserwatyzm »

Dzięki Pawłowi Chycowi, który znalazł w Sieci archiwalne wersje Taraki, odnalazłem swój tekst z 4 lipca 2002, w którym kładę most między szamańskimi warsztatami a teatrem, tylko że jest to taki teatr, w którym znika różnica między aktorem a widzem. Artykuł ten kiedyś nie wiadomo dlaczego usunąłem z Taraki, ale teraz widzę, że nie zestarzał się i wart jest przywrócenia. Więc przywracam, niżej. W web.archive jest tu: web.archive.org... gonic_gapiow.html.


Gonić gapiów, czyli warsztaty szamańskie i sztuka

Dedykuję zespołowi Teatru Performer

Jest problem, co robić z warsztatami (neo)szamańskimi, pod jaki rodzaj działalności je zaklasyfikować. Bo kojarzą się:

  • z religią (jako że etniczny szamanizm ma wiele cech religii),
  • z leczeniem, uzdrawianiem i medycyną alternatywną (znowu: na wzór szamanizmu etnicznego, który zazwyczaj "służy" do leczenia),
  • z psychoterapią (bo to co dzieje się na warsztatach, do pewnego stopnia przypomina psychoterapię grupową; wielu neoszamańskich mistrzów ceremonii jest z zawodu psychoterapeutami).

Ale tak jak widzę warsztaty (neo)szamańskie, to źle się one czują w pobliżu tamtych dziedzin działalności. A to głównie dlatego, że za wiele w nich (w warsztatach) zabawy. Złośliwi mówią przecież, że jest to zabawa podstarzałych chłopców w Indian.

Jakie jest rozwiązanie? Chyba najlepiej byłoby "podczepić" warsztaty pod sztukę i urządzać je pod hasłem, że oto uprawia się sztukę. Tym bardziej, że z drugiej strony, od sztuki jako takiej, a zwłaszcza od strony teatru, widać nadchodzące posiłki. Teatr znalazł się w polu sił, które najwyraźniej spychają go ku takiej jego postaci, która bardzo zaczyna przypominać (neo)szamanizm.

Weźmy pod uwagę nie tylko teatr, ale wszystkie sztuki, których przesłaniem nie jest przedmiot, tylko działanie ludzkie. Przedmioty wytwarza malarstwo, grafika, fotografia, rzeźba i architektura. Działania stwarza teatr, film, także opera i inne formy teatralno-muzyczne, i muzyka sama, bo to, co działa na nasze uszy, w żaden sposób nie może być przedmiotem, musi być działaniem. Tamtymi sztukami "przedmiotowymi" nie będę się zajmował, skupię się na teatrze w szerokim sensie, takim, do którego włączyć da się także film i przedstawienia muzyczne, z koncertami rocka włącznie.

We wszystkich takich przedstawieniach są wykonawcy i widzowie.

Otóż coraz silniej zarysowuje się pewna bariera rozwoju sztuk "przedstawieniowych", która polega na zupełnym, pełnym w każdym sensie, odseparowaniu widza od wykonawcy. Teatr niby wciąż pozostaje tym rodzajem, w którym widzowie są obecni w tym samym miejscu i czasie, co wykonawcy, chociaż role ich są całkiem odmienne. Ale istnieje też kino, a szczególnie telewizja, gdzie bariera między widzem a wykonawcą stała się doskonale nieprzenikliwa. Obraz kinowy lub telewizyjny jest wynikiem montażu i komputerowej obróbki, i jest przestrzenią całkowicie "wirtualną", bez związku z realną przestrzenią, czasem, przedmiotami i materią. W kinie realne, "żywe" jest jeszcze (tylko) to, że prócz wirtualnej przestrzeni ekranu jest także przestrzeń sali kinowej, a w niej ciemność i obecność innych widzów, wspólnie zagapionych w jedną stronę. Niektórzy w tym właśnie widzą magię kina. Jeśli wyjdę, będę współwidzom przeszkadzał, potrącał ich kolana itd. W telewizji, oglądanej w domu, w kapciach itd, nie ma i tego. Jestem ja-całkiem-zwyczajny, z moją codzienną herbatą, piżamą, kanapą - i z drugiej strony totalna fikcja za ekranem. Czy nowe media, np. okulary generujące wirtualną przestrzeń dookoła głowy, coś tu zmienią? - Nie sądzę, raczej będą dalej pogłębiać tę polaryzację na widza-gapia i anonimowe ogladadło przed nim.

Ta polaryzacja - na perfekcyjną sztuczność po jednej stronie ekranu i totalną pozbawioną choć cienia mistycyzmu szarą nudę po jego drugiej stronie (po stronie widza-gapia) - postępuje. Dotknęła też muzykę, i to tak skutecznie, że się to przestało już zauważać. Muzyka zapakowana do kaset, CD, radia i odtwarzaczy dawno już osiągnęła ten stan, który sztuki wizualne dopiero czeka w przyszłości.

Postęp tej polaryzacji musi jednak pociągać reakcję. Taka reakcja - w teatrze - pojawiła się jakoś za czasów "wczesnego Grotowskiego", jako nurt "teatru ubogiego", w którym zarówno aktor, jak i to, co on robi, jest pozbawiony całej wspomagającej go technologii. Jest też oglądany, a może podglądany, z bliska.

Jednak w najbardziej nawet ubogich teatrach pozostaje z jednej strony aktor-wykonawca, z drugiej strony widz. Może jeszcze aktor widza - powiedzmy - dotykać, całować, straszyć, bić kijem, ale każdy powie, że chyba nie o to chodzi. Polaryzację można znieść tylko w ten sposób, że zrezygnuje się z różnicy między aktorem a widzem, a więc z samych osobnych "ról" aktora z jednej i widza z drugiej strony. W ten sposób dochodzimy więc nie do "teatru jednego aktora", tylko do teatru samych aktorów. Kupujący bilet zawiera z impresariem umowę nie na to, że będzie czemuś się przypatrywał i przysłuchiwał, ale na to, że czegoś będzie uczestnikiem, i jego rola będzie podobna do innych uczestników. Zanim coś takiego zdarzy się w teatrze (a może już się zdarzyło, lub wielokrotnie się zdarzało, tylko ja jestem niedość zorientowany), zobaczmy, że właśnie czymś takim są warsztaty szamańskie.

Mały krok w pewną strone, a warsztaty szamańskie stają się właśnie "teatrem samych aktorów". Mały krok z drugą stronę, a teatr (a także działania plastyczne) ze swoimi przedstawieniami-performansami-happeningami przejdzie na stronę warsztatów szamańskich.

Co musiałoby się stać po stronie warsztatów (neo)szamańskich? Trzeba by po prostu poszerzyć zestaw działań. Istotą warsztatów jest spiętrzenie i specjalne, celowe przygotowanie takich wydarzeń, działań i sytuacji, w których poczujemy się odmienieni, zaczarowani, i to wraz z całym widzianym, postrzeganym otoczeniem. David Thomson "czaruje" uczestników grupowymi tańcami. Ja czaruję przygotowywaniem "grobów" i zakopywaniem się do ziemi. Victor Sanchez stosuje (podobno) zamykanie się w specjalnej skrzyni albo wieszanie się na drzewach w uprzęży. Kiedy odrzucimy umowną fikcję, że "szamańskie" warsztaty są przekazem tradycji ludów pierwotnych (bo to fikcja przecież, szczególnie w środkowej Europie), trzeba będzie przejść od "powtarzania przekazu" do celowego projektowania warsztatowych działań. A obyczaje ludów pierwotnych mogą tu pozostać takim samym źródłem inspiracji jak każde inne.

Co musiałoby się stać po stronie teatrów, happeningów i przedstawień? No więc przede wszystkim, co już powiedziałem, trzeba by zrezygnować z widzów-gapiów, czyli tych, którzy w teatrze byliby widzami, wciągnąć do wtajemniczenia. Następnie trzeba by rozciągnąć czas rezerwowany na udział w takim wydarzeniu do paru dni. Staranniej "zaczarować" uczestników, żeby poczuli się związani z miejscem, czasem i kręgiem ludzi. Objąć działania zasadą jedności miejsca, czasu i grupowej więzi, właśnie tak, jak to się dzieje na warsztatach. Jakie byłyby/będą te przedstawienia, które można oglądać tylko od środka? - Trzeba je dopiero wymyślić!

Jest to w każdym razie nowa jakość. "Szczególna przestrzeń" takich działań i ich świąteczny czas daje zupełnie nowe możliwości i stawia nowe wymagania przed "cząstkowymi" artystycznymi umiejętnościami: przed muzyką, plastyką, tańcem, słowem poetyckim.

Zdaje się, zresztą, że na początku w sztuce o to właśnie chodziło: żeby doznać duchowej przemiany, a nie żeby się na coś pogapić.


(Napisane i dawniej w Tarace 4 lipca 2002, teraz przywrócone z web.archive.org... gonic_gapiow.html)



« Nowa skórka Taraki Dieta Dukana, szamanizm i konserwatyzm »

komentarze

1. aktualny • autor: Nierozpoznany#25622011-10-11 21:55:03

Tekst zaiste aktualny...to ciesze się, że mogłem się przyczynić. Może jeszcze coś się odnajdzie...boty archive.org robiły robotę solidnie i archiwizowały całe strony z odnośnikami więc to niezła kopalnia jest teraz.

2. Tu można znaleźć archiwalne wersje stron, różnych stron, też Taraki • autor: Nierozpoznany#55952011-11-29 04:48:09

Tu jest link do archiwum Taraki - http://www.taraka.pl" target="_blank">wayback.archive.org/web/*/http://www.taraka.pl

A główny adres strony z archiwami to www.archive.org

Polecam, jeśli ktoś chce znaleźć stare informacje, których już w sieci nie ma.

Polecam też program do archiwizowania całych stron - "Teleport Pro", można nim ściągać na dysk całe witryny, przynajmniej o ile budowa tych stron jest jakoś przyjaźnie dla programu zrobiona.

Polecam stosować bo nigdy nie wiadomo kiedy jakieś ciekawie źródło informacji może zniknąć, czasem bezpowrotnie.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)