Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 czerwca 2016

Włodzimierz Skupień

z cyklu: Slavia & Germania (odcinków: 20)

Gród Oksywie
Grody słowiańskie w Polsce


« Gród Warzno Grodzisko Sopot »

Po serii trzech pomorskich grodów z terenów dzisiejszych Niemiec - czas na nasze polskie grodzisko.

Gród Oksywie.

Oksywie jest dzisiaj peryferyjną dzielnicą Gdyni, jednego z najmłodszych polskich miast. Historia Grodu Oksywie pretenduje go do miana jednego z najstarszych. W początkach lat dwudziestych poprzedniego stulecia, po odzyskaniu przez niepodległa Polskę dostępu do morza, powstała idea budowy portu handlowego i nowoczesnej bazy, jak również także kuźni kadr dla marynarki wojennej. Prace przy budowie portu wojennego na terenie najstarszej dzielnicy - późniejszego miasta Gdyni (prawa miejskie od 4 marca 1926) Oksywia - ruszyły w 1923 roku, kiedy to utworzono tymczasowy port wojenny i schronisko dla rybaków. W 1924 r., podczas budowy koszar dla marynarki wojennej, odkryto nieznaną nekropolię, której znaczna część niestety uległa zniszczeniu, jednak podczas prac ratowniczych odsłonięto, m.in. około 200 grobów, zarówno ciałopalnych jak i szkieletowych. Ze zbioru przedstawiającego dorobek i prace naukowe prof. Józefa Kostrzewskiego - wybitnego polskiego archeologa - wynika, że w dniu 25 sierpnia 1924 roku odbył podróż służbową do "wsi Oxywija, pow. Puck nad Bałtykiem". To, co ujrzał na miejscu, przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Szybko okazało się, że natrafiono na jedno z największych europejskich nekropoli z czasów od IV tysiąclecia p.n.e. do późnego średniowiecza. Szacuje się, że w sumie było tam kilka tysięcy pochówków z różnych okresów osadnictwa. Napięty harmonogram prac budowlanych przy obiektach marynarki wojennej nie przewidywał czasu na zwłokę. Trzeba było ratować w pośpiechu co się dało. Wiele stanowisk było już bezpowrotnie straconych, rozpoczęła się walka z czasem. Oksywie w 1925 zostało włączone administracyjnie do Gdyni (wcześniej wieś Gdynia należała do powiatu puckiego) i rozpoczął się okres intensywnego rozwoju miasta i portu.

Poniżej pocztówka ze starego Oksywia na początku XX wieku. Kościół pod wezwaniem  św. Michała Archanioła z XIII wieku dominuje nad okolicą:

Nazwa Oksywia po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach na początku XIII wieku. Wówczas Oksywie było zapisane jako Oxiua. Później pojawiały się nazwy Oxive, Occina, Oxiva i Oxiuia. Dopiero w XVII wieku zaczęto stosować nazwę Oxiwie, a potem Oksywie. Nazwa wzięła się prawdopodobnie z duńskiego oxihoved, co oznaczało głowę wołu i nawiązywało tym do kształtu Kępy Oksywskiej. W XIV wieku wieś otrzymała przywilej lokacyjny. Wówczas także ustalone zostały jej granice. Prof. Gerhard Labuda wywodził natomiast nazwę Oksywia ze słownej zbitki oko soli w postać Oksol, gdyż na terenie osady istniało prawdopodobnie źródło solankowe (w okolicy istnieją ogromne złoża soli kamiennej), wykorzystywane do produkcji soli niezbędnej przy konserwacji ryb. Inna stara fotografia przedstawia Kępę Oksywską od strony zatoki z widocznymi, jeszcze nie zadrzewionymi klifami.

Dorobek naukowy i pozycja prof. Kostrzewskiego w świecie nauki skutkowała uformowaniem się terminu tzw. kultury Oksywskiej, kultury archeologicznej epoki żelaza, której wyróżniki zostały wydatowane na II w. p.n.e. do I w. n.e. i stanowiły formę ewolucji z kultury pomorskiej. Zjawiska charakterystyczne dla kultury oksywskiej występowały na terenie Pomorza Wschodniego i Środkowego, dolnego Powiśla, ziemi chełmińskiej, Pobrzeża Kaszubskiego i Wybrzeża Słowińskiego. W wytwórczości metalurgicznej oraz w obrządku pogrzebowym widoczne są też wpływy kultury jastorfskiej oraz przeworskiej. Szczególnie w późniejszych swych pracach prof. J. Kostrzewski wyrażał wielokrotnie opinię, zgodnie z którą na ziemiach polskich w ostatnich wiekach przed Chrystusem istniała - zrodzona na podłożu kultury łużyckiej i pomorskiej - kultura wenedzka (znana również pod nazwą kultura grobów jamowych), w obrębie której wydzielano grupę północną, zwaną też oksywską i grupę południową, przeworską. Poniżej mapa przedstawiająca kultury epoki żelaza.

Kultury archeologiczne okresu przedrzymskiego epoki żelaza (600 lat p.n.e I w. p.n.e.)
     grupy nordyckie
     kultura jastorfska
     grupa Harpstedt-Nienburg
     plemiona celtyckie
     kultura przeworska
     grupa gubińska
     kultura oksywska
     kultura wschodniobałtycka strefy leśnej
     kultura kurhanów zachodniobałtyjskich
     kultura zarubiniecka
     grupy estońskie
     grupy trackie
     kultura Poieneşti-Lukaševka


Przybliżę nieco postać prof. Józefa Kostrzewskiego (1885-1969). Wyniki jego badań na stanowisku Oksywie nigdy nie zostały opublikowane. Pozostały jedynie ślady w jego pamięci i notatki. W 1939 roku, po wkroczeniu do Gdyni Niemców, cały materiał archeologiczny i wszystkie opracowania na temat Oksywia zostały zarekwirowane i nigdy nie odnalezione. W czasie okupacji ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem,  ponieważ tropiło go Gestapo. Był jednym z twórców teorii autochtonicznej w archeologii polskiej, która zakładała historyczną ciągłość osadnictwa słowiańskiego na terenie Polski od prehistorii. Na tym polu wdał się w polemikę z archeologami niemieckimi: Gustafem Kossinną i Bolko von Richthofenem, za co w czasie II wojny wpisany został na listę wrogów III Rzeszy. Ironią losu jest fakt, że doktorat Józef Kostrzewski uzyskał na berlińskim Friedrich-Wilhelms-Universität, właśnie pod kierunkiem prof. Gustafa Kossiny, nota bene zgermanizowanego Mazura. Według Kossinny, plemiona germańskie miały w starożytności zasiedlać znaczne obszary środkowej Europy, włącznie z Polską, prasłowiańskie zaś, a później słowiańskie - błota Prypeci. Kossinna włączył swą pracę naukową w służbę niemieckiej idei narodowej, która miała uzasadniać terytorialne roszczenia Niemiec wobec ziem zamieszkanych przez Czechów i Polaków. Jego teorie dotyczące pochodzenia Germanów mocno wpłynęły na ideologię narodowosocjalistyczną. Uprawiana przez niego apoteoza prehistorycznej kultury germańskiej spowodowały, że po zwycięstwie wyborczym Narodowosocjalistycznej Partii Robotniczej Niemiec stał się wysoko ceniony w Niemczech. Między 1933 a 1936 rokiem pojawiły się 3 wydania jego książki Die deutsche Vorgeschichte (niemiecka prehistoria), w której twierdził m.in., że polskie Pomorze oraz Wielkopolska były prakolebką Germanów już w epoce brązu, podczas gdy ludność słowiańska pojawiła się tam o wiele później. Wychodząc z tego założenia, uważał, że ziemie te należą się Niemcom, spadkobiercom starożytnych Germanów. Uczniowie Kossinny, jak prof. Hans Schleif, wówczas Obersturmbannführer SS podlegający bezpośrednio Reichsführerowi SS Heinrichowi Himmlerowi, prowadzili prace badawcze w Biskupinie, które miały udowodnić germańskie pochodzenie osady, której naukowym odkrywcą był - przed wojną - nomen omen prof. Józef Kostrzewski.

Wystąpił on oficjalnie przeciwko teorii Kossinny, pomimo że jako jego były student, choć odrzucał rasistowskie założenia G. Kossinny, przejął kilka jego podstawowych tez i metod badawczych, w tym identyfikację zasięgu określonej kultury archeologicznej z zasięgiem wspólnoty etnicznej (plemieniem/ludem). Po przegranej przez Polskę kampanii wrześniowej na poznańskim uniwersytecie pojawili się archeolodzy w mundurach SS. Prof. Kostrzewski, dzięki pomocy przyjaciół, zdołał uciec. Poniżej portret prasowy prof. J. Kostrzewskiego z 1924 roku, kiedy badał oksywską nekropolię:

Dzięki jego (i jego uczniów) pracy można dziś nakreślić pradawną historię Oksywia.

Intensywne osadnictwo rozwijało się w części południowo-wschodniej Kępy Oksywskiej. Zakładane były tu obozowiska i osady już w epoce kamienia (4200 -1800 r. p.n.e.). Pierwsi osadnicy zostawili tu po sobie ułamki ceramiki z rozbitych naczyń, żużel żelazny, węgiel drzewny, kości zwierzęce oraz narzędzia wykonane z kamienia, krzemienia i rogu.

Osady, obozowiska czy grody stanowiły miejsca długotrwałego zamieszkiwania, dlatego w ich okolicy powstawały nekropolie. Zazwyczaj były to groby skrzynkowe kultury wschodniopomorskiej (Vll -III w. p.n.e.); w komorze z płyt kamiennych składane były glinianie naczynia (popielnice) ze spopielonymi szczątkami zmarłych. W II- I w.  p.n.e. ludność oksywska paliła szczątki zmarłych przed pochówkiem na cmentarzysku. W grobach składano niekiedy także części stroju (żelazne zapinki i klamry do pasa) czy elementy uzbrojenia (groty oszczepów, miecze i okucia tarcz). Właśnie owe charakterystyczne cechy obrządku pogrzebowego stały się bazą do wyłonienia, przez prof. Józefa Kostrzewskiego, nowej kultury archeologicznej, nazwanej kulturą oksywską. Na przełomie er obrządek pogrzebowy uległ zmianom, co było widoczne również w nekropolii oksywskiej. Zaczęły pojawiać się groby szkieletowe, zmieniło się również wyposażenie składane do grobu: uzbrojenie zastąpiły liczne ozdoby z brązu i metali szlachetnych (części stroju, naszyjniki, bransolety, zapinki, wisiorki, sprzączki, okucia pasów) oraz szklane i bursztynowe paciorki. Zmiany były związane z przybyciem plemienia Gotów (początek I w. n.e.), dlatego też na ten czas jest również datowane powstanie nowej formacji kulturowej kultury wielbarskiej (I- IV w. n.e.), której ludność zamieszkiwała tereny Oksywia.

Na szkicach powyżej, w kolejności od lewej: popielnice gliniane z grobów ciałopalnych, grób szkieletowy w kręgu kamiennym oraz ozdoby ze srebra znalezione w grobie szkieletowym (naszyjnik i bransoleta).

Odkrycia pochówków na Oksywiu miały często charakter przypadkowy. Dochodziło do nich podczas orki w okolicznych wsiach oraz na wzgórzach nadmorskich oraz te opisane już w czasie budowy koszar marynarki wojennej. Zdarzało się często, że wiatr wydmuchiwał nadmorskie piaski, odsłaniając grobowe paleniska i skorupy popielnic. Ostatniego odkrycia dokonano w 1973 r., kiedy na terenie budowy Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej odnaleziono (podczas kopania rowów pod fundamenty) dwa groby. Plan poniżej przedstawia arenę badań oksywskich:

We wczesnym średniowieczu (VII-  XII w. n.e.), na tzw. Ostrodze Oksywskiej (cyplu, który wcina się w wody Zatoki Gdańskiej) powstało grodzisko. Zostało ono zbudowane na krawędzi Kępy Oksywskiej, w miejscu obronnym, na wzniesieniu, które z trzech stron stromo opadało ku plaży. Z jego terenu można było dostrzec nadciągające - zarówno od strony morza jak i lądu - zagrożenia, dlatego też ów gród pełnił istotną funkcję w systemie obrony, który chronił mieszkańców Oksywia oraz szlaki handlowe przebiegające przez te tereny. Był to gród naczelny wspólnoty terytorialnej (VII- IX w.) zwanej "opolem", a w późniejszych czasach nawet siedzibą administracji książęcej (X -XIII w.). W okolicy grodziska rozwijały się dwie osady: pierwsza na północ od grodu, druga na tzw. Świętej Górze, gdzie obecnie znajduje się kościół św. Michała Archanioła i cmentarz. Niestety, na początku XIII wieku grodzisko, zwane także zamkiem, przestało istnieć, ale pozostały po nim różne opowieści i legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zwinisława, żona księcia Mestwina I w 1209 roku darowała Kępę Oksywską klasztorowi Norbertanek z Żukowa, natomiast jego syn Świętopełk, w 1224 roku, przekazał część Kępy Cystersom z Oliwy. Spór o własność rozstrzygnięto dopiero po stu latach.

Tu dochodzimy do czasu, w którym władcy słowiańskiego Pomorza zaczęli, z obawy o swój los i istnienie, kupować sobie łaski u maszerującego na wschód kościoła niemieckiego, będącego najważniejszym narzędziem niemieckiej ekspansji. Podobnie było z przylegającą do Oksywia wsią rybacką Gdynia, o której pierwsze zapiski historyczne datują się od początku XIII wieku. Po raz pierwszy Gdynia została wymieniona w dokumencie z 1253 r., pod nazwą Gdina, jako wioska należąca do parafii w Oksywiu. Była ona wówczas własnością cystersów z Oliwy, a później Jana z Różęcina, który tę rolniczo-rybacką wieś w roku 1382 podarował sprowadzonemu przez siebie do Kartuz zakonowi kartuzów. W 1414 r. przy dzisiejszej ulicy Portowej powstała w mieście pierwsza karczma - miejsce spotkań rybaków i centrum towarzysko-handlowe, zaś w 1429 r. Kartuzi ustanowili wspólnego sołtysa dla Gdyni i Grabówka oraz zmienili obowiązek dorocznego dostarczania ryb na opłatę w gotówce; ponadto podwojono czynsz dla wcześniej już wybudowanej przez mnichów gospody w Gdyni. Przez prawie 400 lat (do I rozbioru Polski w 1772 roku) Gdynia należała do Kartuzów. Po I rozbiorze dostała się pod pruskie panowanie po przejęciu przez komisarza pruskiego klasztoru kartuskiego. We władaniu państwa pruskiego znajdowała się około 150 lat, do końca I wojny światowej.

Lokalizację średniowiecznego grodu Oksywie przedstawia poniższy zrzut z mapy Gogle:

Wcześniej, w okresie tzw. kultury wielbarskiej, swój gród założyli - w tym świetnie usytuowanym obronnie miejscu - Wikingowie. Ich charakterystyczne pochówki też odkrywane były na terenie Oksywskiego cmentarzyska i w okolicy. Były to lata od I do IV w. n.e.  Ale wróćmy do średniowiecza. Przejęcie przez kościół terenów Oksywia i Gdyni stał się początkiem feudalnej dominacji kleru i wyzysku miejscowych rybaków i rolników. Stanowił jednak jakby niezamierzony klosz ochronny tych terenów przed zakusami innych intruzów spod znaku krzyża - Zakonu Szpitalników Najświętszej Maryi Panny. Los Gdańska czy Pucka, które nie miały takiej kościelnej ochrony, był nieporównanie bardziej dramatyczny. A trzeba wiedzieć, że na przełomie I i II tysiąclecia grody te stanowiły dla Pomorzan sieć strażniczo-osadniczą wzdłuż morskiej granicy, tworzoną od Gdańska, poprzez Sopot i Oksywie, dalej Puck i Rzucewo, Hel aż do Łeby, ważnej ze względu na stałe zagrożenie z północy i zachodu.

Oksywie nie podzieliło więc losów Gdańska, gdzie Krzyżacy dokonali niesławnej "Rzezi Gdańszczan" w 1308 roku, by na 150 lat zawładnąć tym ważnym handlowo i strategicznie miastem. Sąsiedni dla Oksywia Puck, w którym jeszcze w 2. połowie XIII istniał gród kasztelański książąt wschodniopomorskich, rok po upadku Gdańska w 1309, też dostał się we władanie Krzyżaków i stał się siedziba ich komturii, a prawa miejskie uzyskał z rąk niemieckich w 1348. Krzyżacy w obawie przed problemami z sądem papieskim nie "tykali" innych kościelnych włości, więc Oksywie było poza ich jurysdykcją, w odróżnieniu do ogromnej większości terenów Pomorza.

Gród Oksywski istniał do XIII wieku i miał ponoć nawet status książęcego. Mówią o tym miejscowe legendy, ale dowodów historycznych brak. Jego lokalizację dobrze pokazuje laserowa fotografia lotnicza wykonana w technice cieniowania:

Z uwagi na strategiczne położenie - gród od zawsze miał charakter obserwacyjno-obronny. Fakt ten wykorzystała również, odrodzona w 1918 roku Polska, szczególnie w obliczu II wojny światowej. Powstały tam stanowiska artyleryjskie obrony wybrzeża i poważne umocnienia, takie jak: bunkry, stanowiska strzeleckie ciężkich karabinów maszynowych, stanowiska broni przeciwlotniczej itp. W samym centrum dawnego grodu, na tzw. "majdanie", miała swoje usytuowanie słynna bateria Canet wyposażona we francuskie działa - co przedstawia fotografia poniżej - wykonana przez jakiegoś Niemca po zdobyciu Oksywia. Poniżej Kępy Oksywskiej widać port wojenny i handlowy (na trzecim planie):

Nie sposób nie napisać kilku słów o słynnych obrońcach Kępy Oksywskiej z kampanii 1939 roku, którzy bronili się bohatersko do 19 września, a ich dowódca - płk. Stanisław Dąbek - wobec nieuchronności klęski popełnił samobójstwo. Niemcy zmienili nazwę miasta na Gotenhafen (Port Gotów), historyczna nazwa niemiecka Gdingen posiadała bowiem słowiańskie pochodzenie. Przeprowadzono masowe wysiedlenia Polaków, na których miejsce przybyli Niemcy. W okresie okupacji, w Gdyni, funkcjonował ośrodek konspiracji Armii Krajowej, Tajnego Hufca Harcerzy, Tajnej Organizacji Wojskowej i TOW Gryf Pomorski.

Okres wojny miasto przetrwało niemal nietknięte, natomiast port został doszczętnie zniszczony i zablokowany wrakami. Jeszcze raz oksywski klif na zdjęciu z czasów wojny. W tle widoczne budowle portu wojennego:

Byliśmy dumni z Gdyni i pewni, że ją obronimy "albo legniemy na dnie morza" - Tak śpiewali harcerze, którzy też bronili Gdyni i Oksywia. Jeszcze kilka lat wcześniej marszałek Piłsudzki podziwiał port wojenny i odbierał meldunki od admiralicji o gotowości do obrony "morza, naszego morza". Przedstawia to fotografia poniżej:

W 1945 Niemcy, przed opuszczeniem Gdyni, zatopili krążownik Gneisenau u wejścia do portu, blokując go na długi okres. Trzeba było rozbierać falochrony i robić nowe wejście do portu. Zdjęcie zatopionego krążownika poniżej:

Po wojnie tereny Kępy Oksywskiej zostały zajęte przez wojsko, ogrodzone, niedostępne dla cywilów. Powstały tam nowe umocnienia i stanowiska obrony terytorialnej. Po zakończeniu zimnej wojny i wstąpieniu Polski do NATO, a także zmianach strukturalnych w naszym wojsku, tereny dawnego grodziska chyba przestały być wojsku potrzebne. Teren nadal niby niedostępny i ogrodzony, ale w płocie dziury, brak patroli wartowniczych i co nieco można zobaczyć i sfotografować. Niestety, obraz nie jest budujący. Wszystko w ruinie. Kilka poniższych zdjęć nie wymaga komentarzy:

Teren jest zakrzaczony i mocno zalesiony, ale w zimie, gdy nie ma liści, dumne wzgórze Głowy Byka nadal majestatycznie dominuje w okolicy. Poniższa fotografia ukazuje wysokość nad poziomem morza. W dole widoczna poniemiecka torpedownia na Oksywiu (druga jest na Babich Dołach, w ruinie).

A tak przedstawia się widok z poziomu dawnego grodziska Oksywie na port i Gdynię.

Teraz widok z drugiej strony, z Gdyni na port i Kępę Oksywską w tle (zalesione wzgórze):

W ostatnich latach Urząd Morski w Gdyni, zabezpieczając wysokie nadbrzeżne klifu oksywskiego przed erozją powodowaną sztormami, wybudował falochron, który może kiedyś stanie się nową atrakcją turystyczną Oksywia. Jako obiekt hydrotechniczny nie był w początkowym okresie udostępniony dla cywilów. Po jakimś czasie UM wyraził jednak na to zgodę. Na razie nie ma dobrego, wygodnego dojścia do tego nowego bulwaru, ale władze miasta obiecują negocjacje z wojskiem, by udostępnić teren na dostęp do nowo udostępnionego bulwaru (sic!). Zdjęcie poniżej przedstawia sytuację przed wykonaniem betonowego falochronu; widoczne resztki starych, drewnianych umocnień:

Teraz kilka zdjęć z nowego bulwaru i z poziomu zatoki na Kępę Oksywską:

Morze, w swej sile działań erozyjnych, odsłania profile geologiczne, mogące być atlasem dla studentów geologii:

U stóp Kępy Oksywskiej nadal funkcjonują dwie osady rybackie, ostatnio dofinansowane z UE w nowe zaplecze:

Do transportu ryb na wysoki klif służy rybakom specjalna kolej linowo-szynowa, po jednej przy obu osadach rybackich (dwa kolejne zdjęcia) . Mimo swej prostoty - są to urządzenia unikalne na polskim wybrzeżu. Ich budowa wynikła z faktu, że nowo budowany port wojenny w Gdyni zajął teren tzw. Oksywskich Piasków, gdzie mieli swą pierwotną bazę. Przegonili ich więc na wysoką skarpę, a tam bez takich urządzeń transport ryb byłby katorgą:

Jest poza tym na Oksywiu piękna, dzika plaża, jakich dzisiaj niewiele pozostało.

Nawet w sezonie turystycznym nie ma zbyt wielu ludzi - jest spokój, luz, ptaki i niezapomniana atmosfera, a także ciekawe pozostałości architektury militarnej:

Zejście do plaży jest równie romantyczne, a na górnym tarasie można spokojnie zaparkować samochód:

Wejścia: Gdynia 4 i Gdynia 5 na Oksywską plażę są całkowicie nieznane dla odwiedzających Gdynię turystów. Zachęcam do odwiedzenia tego miejsca:

Czyż to nie jest skarb dla współczesnego Oksywia. Niestety niedoceniany. Ta peryferyjna dzielnica jest mocno zaniedbana i mieszkańcy egzystują tu często w niezmienionych od czasów wojny warunkach. Jako wieloletni Gdynianin, który spędził tu 45 lat swojego życia (a 15 lat w Krakowie) marzę o zmianie tej sytuacji, szczególnie na terenie grodziska Oksywie. To piękne, historyczne miejsce powinno być uporządkowane, odkrzaczone, udostępnione przez wojsko dla odwiedzających. Zorganizowana ekspozycja powinna wskazywać i przypominać wagę i znaczenie tego bardzo istotnego - dla najstarszej i najmłodszej historii - miejsca. Jakaś forma rekonstrukcji grodziska i zorganizowanie stałej ekspozycji wydaje się być nierealna, ale kto wie?

Są przecież na takie zamierzenia środki europejskie, a wzorem może być mniejszy Sopot, gdzie znalazły się pieniążki na rekonstrukcję średniowiecznego grodziska. Napiszę o nim w następnym odcinku bloga. Poniżej makieta sopockiej rekonstrukcji (szklana gablota daje refleksy światła, za które przepraszam):

Slavia & Germania: wstęp na końcu

Problemy historycznego kontaktu słowiańsko-germańskiego.

Korekta przez: ()



« Gród Warzno Grodzisko Sopot »

komentarze

[foto]

1. Gdynia • autor: Przemysław Kapałka2016-06-28 08:14:27

Gdynia to moje ulubione miasto, jej energie bardzo mi odpowiadają. Z zainteresowaniem przeczytałem i przeczytam jeszcze raz na spokojnie. Szedłem morzem wzdłuż skarpy i widziałem kolejkę. Czy dobrze zrozumiałem, że teraz można przejść bulwarem z Oksywia w stronę Mechelinek?
[foto]

2. Informacja turystyczna • autor: Włodzimierz Skupień2016-06-28 12:43:19

Tak  można i trzeba. To wspaniały spacer o każdej porze roku . Poniżej dla ułatwienia wklejam 2 mapki. Z Osady Rybackiej, do której można dojechac ul. Dickmana w/g wyrysowanej czerwonej linii schodzimy schdami ( dość kręte i długie ale porządne, betonowe z barierką)  na nowy bulwar . Ma on około 1,5 km i kończy się przy wejściu na plażę GDY 4. Na zdjęciu poniżej widać po prawej stronie zarys starej torpedowni, stoi ona na wysokości bardzo szrokiej plaży w Babich Dołach , plaży strzeżonej i czystej .
 Potem jest spacer   piękną, dziką plażą do drugiej osady rybackiej i drugiego wyciągu rybackiego. Dalej mijamy cypel i ukazyją się Babie Doły .

 Znowu krótki odcinek kamiennego falochronu z traktem dla spacerowiczów i potem plażą w Babich Dołach. 
Idziemy  obok ruin   torpedowni , przekraczamy wąski potok  i dalej w stronę Mechelinek niewysokim klifem przez który przeprowadzi nas malownicza ścieżka wśród nadmorskich łąk :

Cały czas towarzyszy nam widok na torpedownię :
 Wkraczamy na odcinek dzikiej plaży wiądącej w stronę Mechelinek . To betonoew rumowisko na u dołu zdjęcia to ostatni na trasie ślad cywilizacji .Wojsko miało taki "sposób" na ochronę morskiego nabrzeża przd sztormami, teraz wojsko odsunęło sie trochę od brzegu i dzięki temu od kilku lat spacer do Mechelinek  jest możliwy .
Tam poczuć się można jak przed tysiącem lat .Przyroda nie tknięta ludzką ręką pozostająca na łaskach sztormów i wichur:
Po drodze mijamy  Klif Mecheliński,  z którego widok jest niepowtarzalny a w dole widać wąską plażę i w dali pomost-molo w mechelińskim porcie rybackim ( można po nim spacerować ) oraz na ostatnim planie cypel rewski "Ryf Mew". Mechelinki to teraz kurort, gastronomia,  plaża ,molo  ,amfiteatr.  Ze 25  lat temu był tam spust nieoczyszczonej kanalizacji miejskiej z Gdyni i nie dało się oddychać ze smrodu a po wodzie pływala skorupa " syfu". Teraz oczyszczalnia działa i jest czysto i pachnie morzem  .

Jeszcze jeden widoczek z klifu w Mechelinkach , tym razem zimowy w kierunku na Oksywie ( w dali majaczy torpedownia na Oksywiu):

Po minięciu Mechelinek spacer  piękną nadmorską łąką wzdłuż rezerwatu mikołajka nadmorskiego i rezerwatu  czapli  .

Po przejściu ok. 2 km dochodzimy do Rewy, to następny kurort .  Ale kurort z " kaszubską duszą"  a także raj dla windsurfingowców i gleitowców . Są jednak też spokojne miejsca :

Pozwoliłem sobie na chwilę nostalgii i zapomniałem o wskazówkach dla tych, którzy nie znają okolic a mieliby ochotę na niezapomniany spacer . Poniżej mapka dojścia do Osady Rybackiej i schodów na Oksywiu .;
A teraz szkic  trasy z Oksywia do Rewy;




Z wysokiego klifu jest możliwość zejścia  stromymi schodami  lub wąwozem w kilku miejscach i tak :
- wąwozem GDY 4 o któtym pisałem w artykule ;
- schodami przy II Osadzie Rybackiej bliżej Babich Dołów ( dosyć strome ) ;
- wąwozem i ziemnymi stopniami przy kamiennym falochronie przed plażą Babie Doły ( idąc od Oksywia );
- schodami GDY 1 pomiędzy Osiedlem Lotników na Babich Dołach a torpedownią :
.
.
No to może wystarczy tych informacji. Pozdrawiam i polecam spacer . Warto.

3. Oxy • autor: Nierozpoznany#57362016-06-29 08:21:29

Witam. ;) Bardzo ucieszył mnie ten artykuł, bardzo. Cóż czy można dodać coś do tego tekstu, chyba mogę. Otóż można obejść stary kościół na Oksywiu, miejsce odwiecznego kultu w  lewa stronę, można to zrobić cztery razy, miejsce bardzo silnej energii znajduje się blisko tego budynku. Warto też wspomnieć, że klify na Oksywiu i Mechelinkach zawierają bardzo dużo skamienielin, kamieni półszlachetnych (podobnie jak klif Kępy Redłowskiej). Zapewne zabagnione torfowiska wokół Kępy Oksywskiej i Morze czyniły z tego dość dużego obszarowo terenu miejsce niezależne, doskonałe do obrony. Wyspa Wolin to pikuś. Bardzo długo tam mieszkałem i sercem jestem z tym miejscem, czuję, że nasza współczesna wiedza na temat tego terenu jest bardzo znikoma.  
[foto]

4. ad Oksywie • autor: Włodzimierz Skupień2016-06-29 08:57:31

Również się cieszę , że artykuł jest dobrze przyjmowany. Otrzymałem kilka maili z wyrazami wdzięczności bo to taki trochę zapomniany temat . A ponieważ i okolica jest mało znana pozwoliłem sobie w komentarzu na zamieszczenie kilku swoich zdjęć i opisu trasy spacerowej . Myślę , że wielu czytelników skusi się na odwiedzenie Oksywia i okolic .Mam też nadzieję, ze lokalne władze zrobią coś z tym grodem Oksywie , chociażby tak, jak uczyniły to władze Lubusza , o którym pisałem  w innym odcinku . Przypominam link :
http://www.taraka.pl/grod_lubusz
A na potwierdzenie znakomitych walorów obronnych całej Kępy Oksywskiej przytoczę zdjęcie lidarowe .To jakby wyspa w  otoczeniu Zatoki Puckiej,  rozlewisk rzek Redy i Chylonki.


Dwa wąwozy widoczne od strony zatoki to Babie Doły oraz  zejście Gdy 4. Gdyby WP zechciało przeprowadzić się na mniej atrakcyjne turystycznie tereny niż wąwóz Babie Doły mogło by tam powstać wspaniałe letnisko z bezpośrednim, łatwym dostępem do plaży i możliwością zagospodarowania ruin torpedowni. Ale czy jest to realne ???
[foto]

5. Może pójdę • autor: Przemysław Kapałka2016-06-29 15:13:03

Szedłem z Oksywia do Redy wtedy, kiedy nie było tam normalnego przejścia, częściowo morzem. Warte zrobienia raz, może dwa. Teraz, kiedy jest bulwar, zachęca mnie to do powtórki. Tylko teraz będzie trudno o moją wizytę w Gdyni...
[foto]

6. Namawiam wszystkich na odwiedziny • autor: Włodzimierz Skupień2016-07-01 14:42:16

Aby dodatkowo zachęcić pokażę jeszcze mechelińską plażę w  kierunku na Rewę i cudowny kwiat   Mikołajek Nadmorski ( pod ścisłą ochroną ) , który można łatwo ne tej plaży spotkać:















Zapraszam też do lektury mojego szkicu o historii Sopotu na ;

http://www.taraka.pl/grodzisko_sopot




[foto]

7. Pokaż jeszcze • autor: Przemysław Kapałka2016-07-02 18:05:03

Pokaż jeszcze zdjęcie Cypla Rewskiego. Ja mam, ale kiepskiej jakości.


[foto]

8. Cypel Rewski • autor: Włodzimierz Skupień2016-07-02 18:51:35

Ryf Mew, zwany również Rewą Mew, Mewią Rewą, Rybitwią Mielizną lub Suchą Rewą, a w języku angielskim Seagull sandbar, to piaszczysty wał znajdujący się na dnie Zatoki Puckiej, stanowiący przedłużenie Cypla Rewskiego, zwanego przez Kaszubów Rewskim Szpyrkiem.
Istniejący już na pochodzących z XVII wieku mapach jako piaszczysta ławica (rewa), czyli nasyp litoralny (przybrzeżny), zgodnie z definicją tego terminu tworzy płyciznę, która w czasie bardzo niskich poziomów wody wynurza się ponad jej powierzchnię. Zwyczajowe nazwy dla tego tworu odzwierciedlają jego unikatowy charakter np. Sucha Rewa lub znaczenie przyrodnicze dla ptactwa: Rewa Mew czy Rybitwia Mielizna

Ryf Mew ciągnie się od Kuźnicy, położonej na Półwyspie Helskim aż po Rewę na przeciwległym brzegu Zatoki Puckiej, dzieląc ten akwen na dwie części: Zatokę Pucką Wewnętrzną, zwaną Zalewem Puckim (na zachodzie) oraz Zatokę Pucką Zewnętrzną (na wschodzie).

 

Ten około dziesięciokilometrowej długości utwór geomorfologiczny widoczny jest tylko wówczas, gdy pozwala na to odpowiednio niski poziom wód zatoki, na całej swej długości znika pod ich powierzchnią przy poziomie wód wyższym od przeciętnego o około 30-40cm.



A traz Cypel z poziomu plaży:

I  z  lotu ptaka :


Corocznie organizowane są wzdłuż Mewiego Ryfu marsze, tzw. "marsze śledzia". Gdy jest niski poziom wody ( wiatry od zachodu) można tę trasę z Rewy do Kużnicy przejść bez konieczności pływania . Liczba uczestników z uwagi na ochronę środowiska jest ograniczona. Trzeba się wcześniej zarejestrować i mieć farta, aby się załapać .

[foto]

9. schody runęły • autor: Włodzimierz Skupień2016-07-19 09:57:36

Niestety w czwartek 14.07.2016, po ulewie, zawaliły się jedyne, porządne schody na bulwar na  Oksywiu. Wladze miasta szacują koszty naprawy :

Jedna ulewa i skarpa popłynęła :Kilka dodatkowych ujęc:




Teraz pozostało tylko wejscie GDY 4  czyli wąwozem :




Inwestujący w obsługę turystów chyba muszą poczekać na odbudowę schodów:

Ale i tak warto tam się wybrać :


10. Remont schodów • autor: Nierozpoznany#98732017-03-31 14:38:52

Dobra wiadomość dla spacerowiczów. Trwa naprawa schodów na bulwar przy zejściu GDY 5. Na razie będą w górnym odcinku  drewniane, ale już niedługo - niespodzianka !!!
[foto]

11. Dostępność bulwaru na Oksywiu . • autor: Włodzimierz Skupień2017-04-01 06:26:39

Wzorem kolejki linowej ułatwiejącej dostęp do plaży na portugalskiej wyspie Madera włodarze Gdyni mają koncepcję realizacji  takiej  lub podobnej  na naszym Oksywiu . Wbrew pozorom nie wiążą się z tym  pomysłem jakieś kosmiczne koszty. Jeśli kolejka szynowa na Kamienną Górę nie zdruzgotała gdyńskiego budżetu to i taka linowa jest  dla miasta do przełknięcia. Oksywie ma potężny potencjał. Oprócz bulwaru jest tam też piękna , dziewicza plaża i wiele niezagospodarowanych terenów na górnym tarasie klifu. Za Osadą Rybacką , gdzie trwa właśnie proces rekonstrukcji  schodów wiodących do przystani kutrów rybackich, wzdłuż zatoki w kierunku Babich Dołów istnieje jeszcze wiele wolnej przestrzeni do zagospodarowania dla celów turystycznych, rekreacyjnych czy mieszkalnych 

12. Schody już prawie gotowe • autor: Nierozpoznany#98732017-04-10 12:03:39

Po ubiegłorocznej katastrofie ponownie można korzystać ze schodów przy zejściu na bulwar oksywski oznaczony tablicą  GDY 5. Część zawalonych , betonowych schodów zastąpiono drewnianymi . Zdjęcie użytkownika Włodzimierz Skupień.

Ponadto został poszerzony  i utwardzony trakt dojścia wąwozem GDY 4 do plaży , z której tylko kilka kroków do bulwaru. Tylko cieszyć oko pięknymi widokami na morze.Zdjęcie użytkownika Włodzimierz Skupień.


13. Jeszcze o schodach na bulwar • autor: Nierozpoznany#98732017-04-11 08:26:01

[foto]

14. 80 lat temu • autor: Włodzimierz Skupień2017-04-20 12:57:25

Artykuł poniższy ukazał się na łamach Gazety Gdańskiej dnia 13.04.1937: "Pewnie mało kto wie, że Oksywie złotymi zgłoskami zapisało się w historii polskiej archeologii, dając nazwę jednej z kultur archeologicznych epoki żelaza. Kulturę oksywską, bo o niej mowa, datuje się na okres od II w p.n.e. do I w n.e., a jedno z jej pierwszych stanowisk odkryto właśnie na Oksywiu. W roku 1923 rozpoczęto tutaj prace przy budowie portu wojennego i rok później, kopiąc fundamenty pod koszary marynarki wojennej, natrafiono na pozostałości cmentarzyska - niestety, w trakcie prac budowlanych znaczną jego część zniszczono. Jednak, dzięki podjętym pracom ratowniczym, odsłonięto około 200 grobów, zarówno ciałopalnych, jak i szkieletowych.
Gdy kilkanaście lat później, w trakcie kopania fundamentów pod dom, "w pobliżu skrzyżowania dróg przy dojeździe do Oksywia" robotnicy natrafili na dwumetrowej głębokości grób, zawierający urnę z ludzkimi prochami, być może wiadomość ta nie zrobiła już tak dużego wrażenia na, przywykłych ..........
[foto]

15. cd artykułu o Oksywiu • autor: Włodzimierz Skupień2017-04-20 13:00:03

......... do archeologicznych znalezisk, mieszkańcach Oksywia (i czytelnikach "Gazety Gdańskiej" z 13 kwietnia 1937 r.).
Opis znaleziska jest mało szczegółowy i trudno na jego podstawie jednoznacznie określić, czy był to pochówek kultury oksywskiej. Wprawdzie "kierowniczka muzeum miejskiego dr. Krajewska" orzekła, że "grób nosi cechy kultury starołużyckiej", ale dziś ta nazwa w literaturze fachowej już nie funkcjonuje. Ponieważ istniało podejrzenie, że odnaleziono kolejne cmentarzysko, podjęto decyzję o przeprowadzeniu dodatkowych badań archeologicznych. Niestety, wyników badań archeologicznych z Oksywia nie zdążono opublikować przed wybuchem wojny, a zgromadzony materiał archeologiczny został skonfiskowany w roku 1939 przez Niemców. W ten sposób bezpowrotnie przepadły wszystkie materiały, dokumentacja i opracowania archeologiczne na temat Oksywia."

Czytaj więcej na:
http://historia.trojmiasto.pl/Gdynska-wiosna-80-lat-temu-n111962.html#tri

16. Plaża Babie Doły • autor: Nierozpoznany#98732017-06-23 11:48:18

Jest szansa na normalny dostęp do plaży na Babich Dołach. Ta piękna, szeroka plaża była dotychczas dostępna tylko poprzez wąskie, strome schody. Negocjacje miasta z wojskiem dają nadzieję na udostępnienie dojazdu ulicą Zieloną do samej plaży. Otwiera się w związku z tym możliwość rozwoju turystycznego tego zakątka Gdyni. Więcej na :
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Nowe-dojscie-do-plazy-i-remont-samolotu-w-Babich-Dolach-n111850.html

18. Kocham Gdynię • autor: Monikakucharska19702019-02-08 18:04:48

     Panie Włodku, przeczytanie Pana artykułu na temat Oksywia sprawiło mi dużą przyjemność. Nie wiem z czego to wynika, ale Gdynia od dziecka zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Od 8-ego roku życia jeździłam tam co roku na kolonie letnie. Noclegi mieliśmy zawsze w SP nr 17 na Grabówku. Cała okolica i te lasy na wzgórzach wokół dzielnicy są wręcz magiczne, do dziś wiele moich snów tam się rozgrywa. W ubiegłym roku latem z przyjemnością odwiedziłam to miejsce po 34 latach i stwierdziłam, że niewiele się tam zmieniło, i dobrze. I właśnie w tamtym roku wybraliśmy się z mężem na urlop do Gdyni (przez ostatnich kilka lat jeździliśmy do Jastrzębiej Góry). Kwaterę mieliśmy na Obłużu i w wolnych chwilach ,,latałam’’ po całej okolicy. Zwiedziłam Kościół Św. Michała Archanioła i cmentarz przy nim (chciałam się pomodlić przy grobie Ani Przybylskiej, bo często mi się ona śni). Ale gdybym czytała wcześniej ten artykuł, pewnie skupiłabym się bardziej na odczuwaniu energii tego uroczego miejsca.W tym roku na pewno znów je odwiedzę i uważniej poobserwuję. W ubiegłe lato po raz pierwszy byłam też na plaży w Babich Dołach. Dawniej co roku jeździłam do Gdyni i nawet nie wiedziałam, że takie miejsce istnieje. Ale hitem było odkrycie rewskiego szperku. Zakochałam się na zabój w tym miejscu i chyba już co roku będę tam jeździć na plażę (ale zakwaterowanie oczywiście w ukochanej Gdyni).PS. Jeśli reinkarnacja istnieje, to chyba musiałam mieć na terenie tego miasta jakieś ważne wcielenie, bo czym innym tłumaczyć tak silne uczucie do niego. Za każdym razem jak wjeżdżam w jego granice, pojawiają się bardzo silne emocje i uczucie, jakbym wracała do domu.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)