Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 lipca 2016

Włodzimierz Skupień

z cyklu: Slavia & Germania (odcinków: 20)

Grodzisko Sopot
Grody słowiańskie w Polsce


« Gród Oksywie Grody w Gdańsku »
W serii średniowiecznych grodów - na terenie dzisiejszego Trójmiasta - czas na Sopot.

Mało komu Sopot nie kojarzyłby się z latem, plażą, Operą Leśną, czy niemiecką nazwą Zoppot (czytaną jak Copot), ale na pewno nie kojarzy się ze średniowiecznym grodem. A jednak.

Zacznę od samej nazwy, która okazuje się być bardzo słowiańska. Jak podaje Wikipedia - nazwa pochodzi od prasłowiańskiego słowa  sopot - "potok szumiący, źródło" (por. przymiotnik sapowaty "bagnisty, wilgotny"). Przykładowo w Serbii istnieje co najmniej 7 miejscowości o tej nazwie, 4 w Macedonii, 3 w Bułgarii, 2. w Chorwacji, 2. na Ukrainie i co najmniej po jednej w Bośni, Rumunii i Albanii, nie wspominając o równie popularnych w krajach słowiańskich o nazwach typu: Sopotsko, Sopotnica albo Sopotnia, Sopotnik.

Na najstarszej mapie Sopotu - pochodzącej z 1596 roku, autorstwa Waltera Clemensa - widzimy osiem  potoków spływających z okolicznych wzgórz do Bałtyku. To wyjaśnia nazwę Sopot.


Potoki, licząc od lewej (od północy), noszą nazwy: Swelina, Kamienny Potok, Potok Grodowy, Potok Babidolski, Potok Kuźniczy, Potok Wiejski, Potok Środkowy i Potok Haffnera. W pónocnej części Sopotu, pomiędzy nienazwanym dopływem Kamiennego Potoku a Potokiem Grodowym, powstał - najpóżniej w połowie VIII wieku - gród. Dzisiaj jest zrekonstruowany jako Grodzisko Sopot. Rekonstrukcja jest unikalna na skalę europejską, ponieważ została wykonana dokładnie na planie uzyskanego w trakcie wykopalisk obrysu wałów i pozostałości palisad. Pokażę teraz, jak ujawniają tę lokalizację zdjęcia lidarowe, zdejmujące szatę roślinną i budynki z opisywanego miejsca.

 

Wyraźnie widać podkowiasty kształt wałów obronnych otaczających z 3. stron grodzisko. Od strony morza wał jest niewidoczny, naturalną ochronę stanowiła wysoka skarpa zwieńczona drewnianą palisadą. Można go sklasyfikować jako gród pierścieniowy jednoczłonowy. Brak podgrodzia może świadczyć o jego obronno-strażniczym charakterze. Osady, które ochraniał, rozsiane były w okolicy. Teren poniżej grodziska, u jego stóp, był w średniowieczu terenem bagnisto-rozlewiskowym, stanowiącym naturalną formę ochrony. Od strony wzgórz morenowych chroniła gród wykopana fosa i usypany z urobku wał zwieńczony palisadą. Dzisiejszy  wygląd wału widoczny na zdjęciu poniżej:


Makieta wykonanej rekonstrukcji pokazuje dobrze jej usytuowanie. Około 300 metrów od brzegu zatoki na wysokim wyniesieniu (sorry za refleksy światła od szklanej gabloty):


Brama wjazdowa do grodu, na której resztki natrafiono w trakcie prac archeologicznych, usytuowana jest od strony południowej. Rozmieszczenie budynków wewnątrz również odzwierciedla efekty prac wykopaliskowych. Udało się, dzięki nim, określić dwie główne fazy zasiedlenia grodu. Od VIII do połowy IX wieku była to osada otwarta. W połowie IX wieku otoczono osadę wałem drewniano-ziemnym, wzmocnionym kamieniami  i zwieńczonym na koronie wałów palisadą. Powstał  Gród warowny, który musiał pełnić ważną rolę w rejonie i miał wysoką pozycję w systemie obronnym Pomorza. Dopiero w X wieku, kiedy powstał gród w Gdańsku, utracił swe centralne znaczenie. Z tego okresu pochodzi wiele znalezisk, takich jak: liczna ceramika, przęśliki gliniane, bursztynowe paciorki, paciorki szklane (import z Bizancjum), narzędzia metalowe i wiele innych artefaktów. Można je podziwiać w pawilonie wystawienniczym, znajdującym się przy skansenie od strony ulicy Haffnera.

 

A teraz zapraszam na spacer po Grodzisku Sopot, przeplatanym kilkoma informacjami historycznymi. Na początek: brama wjazdowa, potem obwałowania grodu i wnętrze wraz z całym inwentarzem i wizerunkiem Swarożyca.


Dzisiejszy zasięg granic miasta Sopot, położonego pomiędzy Gdańskiem i Gdynią, w pewien sposób odzwierciedla średniowieczny układ osad skupionych wokół grodu głównego (zlokalizowanych na  leśnych polanach i w dolinach licznych potoków), w bezpiecznej od niego odległości. Historyczne źródła wymieniają kilka takich osad, których nazwy dzisiaj określają często nazwy  dzielnic miasta.

Są to na przykład: Świemirowo (kaszb. Czmirowo), Brodwino (kaszb. Brodwino), Leśna Polana (kaszb. Gręzowo), Karlikowo (kaszb. Kôrlëkowo, Kamienny Potok (kaszb. Szténflét), Stawowie (kaszub. Wësokô Woda).


Pierwsze historyczne wzmianki o Sopocie dotyczą właśnie niektórych z tych osad. Najstarszy z dokumentów dotyczy dwóch osad: Stawowia i Gręzowa. Zostały one podarowane przez księcia pomorskiego Sambora I  zakonowi Cystersów w roku 1181. W wyniku darowizny Sambora cystersi otrzymali niewielkie osady: Salcowitz, Clbamowi, Starkow, Stanowe,
Gransowi, Sincimitz oraz nieznaną z nazwy tę, w której przybysze założyli klasztor, zwąc go (a w konsekwencji i wieś) Oliwą (Stanowe to Stawowie -  dziś obszar zajmowany przez Szpital Przeciwgruźliczy na granicy Gdańska i Sopotu, Gransowi to dziś sopockie Gręzowo). Oprócz powyższych wsi przekazano cystersom także dziesiątą część dochodów z karczem i ceł gdańskich, od bydła należącego do Sambora. Klasztor posiadał swobodę połowu ryb na Bałtyku i na Zalewie Wiślanym. Jedynym obowiązkiem poddanych klasztoru na rzecz księstwa miał być udział w naprawie grodu gdańskiego i tutejszego mostu portowego. Nieco później Sambor darował zakonnikom Puck. Doprowadził do tego, tłumacząc się potrzebą założenia tu targu i wymienił te dobra na pobliską wieś Starzyno. Fundacja klasztorna wspierana była również przez możnych z otoczenia Sambora: Sulisz darował część Rumi, a Henryk przekazał wieś Gowino


Darowizny na rzecz kościoła były w tych latach rzeczą nagminną. Książęta kupowali sobie w ten sposób prawo do uznania przez kościół ich własności i potwierdzenia swego chrześcijańskiego wyznania. W przypadku nie zaskarbienia sobie tych łask, tracili na rzecz kościoła wszystko. Była to forma chrystianizacji na zasadzie propozycji nie do odrzucenia, propozycji ostatecznej. Ponad 200 lat po tzw. chrzcie Polski łaciński kościół nie potrafił zbudować swej pozycji na Pomorzu poprzez działalność misyjną, wprowadzał ją teraz bardziej radykalnymi metodami. Było to hamletowskie być albo nie być dla lokalnych władców. Pisałem już o tej metodzie w innych odcinkach Slavii & Germanii, że była ona zawsze skuteczna. Bo gdyby okazała się nieskuteczna, tym gorzej dla nawracanego a niewiernego władcy.


Kolejni książęta pomorscy czynili kolejne darowizny, a te dostawały się pod administrację niemieckiego kościoła; szybko ściągano z zachodu osadników i ziemia niebawem stawała się częścią niemieckiego imperium. Następne darowizny miały miejsce w roku 1212. Książę Mściwoj I przekazał Norbertankom z Żukowa osadę Świemirowo, a jego syn - Świętopełk II - w 1260 dołożył  siostrzyczkom osadę rybacką Karlikowo z dużym pasem wybrzeża. Następcą Świętopełka II został Mściwój II. Dnia 1 kwietnia 1269 r. Mściwój II, uwikłany w spory dynastyczne o Gdańsk z własnym bratem, wobec zagrożenia zewnętrznego zdecydował się złożyć hołd lenny margrabiom brandenburskim: Janowi II, Ottonowi IV oraz Konradowi. Dał więc Brandenburgii klucz do Pomorza . Tymczasem z pretensjami względem Mściwoja, z tytułu wcześniejszych zapisów księcia białogardzkiego Racibora i Sambora II, wystąpił zakon krzyżacki. Sprawa została oddana do rozstrzygnięcia papieżowi Marcinowi IV.

Ten z kolei zlecił przeprowadzenie śledztwa swojemu legatowi Filipowi z Fermo. Wyrok w sprawie sporu z Krzyżakami zapadł 18 maja 1282 r. Był on kompromisowy. Mściwój został zmuszony do oddania Krzyżakom tylko ziemi gniewskiej i kilku wsi na Żuławach. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że Krzyżacy uzyskali te nabytki w drodze pokojowej, bez zaangażowania militarnego, to wyrok można uznać za sukces Krzyżaków.



Rok później, w marcu 1283, Mściwój II (pomorskie imię Mestwin) - dla zyskania sojusznika i obrońcy w kościele łacińskim - podarował Cystersom osady Sopot i Brodwiny aż po Potok Swelina. Dodam tutaj, że nierzadko zdarzało się naszym książętom zaciągać u zakonników pokaźne pożyczki na prowadzenie wojen i inne wydatki. Zakony miały stałe dochody i to niemałe. Często więc, będąc w niemożności spłaty zadłużenia (również jako odsetki od pożyczonej kwoty), władcy dawali im ziemię.

Tak oto, w dość skomplikowanych okolicznościach, pojawiła się na arenie historii nazwa Sopot.

Aż do 1772 pozostawał Sopot w rękach kościelnych. Po konfiskacie majątków kościelnych (przez rząd pruski) - stał się częścią Królestwa Prus.

Zanim jednak pojawił się w oficjalnym dokumencie - istniał przecież i funkcjonował, jako pomorski gród słowiański, ponad 500 lat.

 

Badania archeologiczne prowadzone w Sopocie wskazują na najstarsze osadnictwo z wczesnej epoki żelaza, a nawet neolitu (młodsza epoka kamienia), co potwierdza krzemienny toporek obustronny, znaleziony w Sopocie w 1960 roku, oraz liczne naczynia ceramiczne.

 

Jako osada poszukiwaczy bursztynu, i być może łowców fok, funcjonował Sopot przynajmniej od V wieku przed naszą erą. Bursztyn wydobywany w okolicy trafiał szlakami handlowymi aż do obszarów Cesarstwa Rzymskiego i na Bliski Wschód. W trakcie badań archeologicznych natrafiono w Sopocie na liczne kamienne groby skrzynkowe charakterystyczne dla wczesnej epoki żelaza oraz skarby w postaci licznych denarów rzymskich i monet arabskich, a także kości fok.


Groby skrzynkowe budowano z kamiennych głazów uformowanych w rodzaju skrzyni, wewnątrz której ustawiano naczynie z prochami zmarłego, tzw. popielnicę. Jak już pisałem w artykule o Oksywiu - charakteryzowały one obszar kultury pomorskiej w jej odmianie, będącej ewolucją kultury przeworskiej na tych terenach i wyodrębnionej przez prof. Józefa Kostrzewskiego jako tzw. kulturę oksywską. Miała ona wykazywać słowiańską ciągłość osadniczą na obszarze jej występowania, w tym na Pomorzu Gdańskim, czyli w efekcie autochtonizm słowiańskiego osadnictwa. Do dnia dzisiejszego zdania w świecie nauki w tym zakresie są mocno podzielone, lecz wobec poważnych postępów genetyki (w zakresie identyfikacji archeologicznej poszczególnych grup osadniczych) jest tylko kwestią czasu, której strony opinie tego sporu okażą się właściwe.



Od Połabia do Gdańska żywioł słowiański, z tradycjami słowiańskich wierzeń i zwyczajów, opierał się pochodowi najpierw Franków, potem Niemieckiego Świętego Cesarstwa Rzymskiego na wschód. W ciągu ponad 500. lat trwającej chrystianizacji ludy i narody słowiańskie traciły swą suwerenność i w wielu przypadkach istnienie. Gdy ta fala dotarła do Pomorza Gdańskiego, władcy lokalni wyciągali już doświadczenie z losu innych narodów ujarzmionych czy unicestwionych pod naporem nowej wiary i cywilizacji. Woleli przeżyć i zachować choć część swej władzy niż stracić wszystko. Miejscowy lud, Kaszubi - przetrwali ten czas bardzo dzielnie. Zachowali mowę ojców, zwyczaje i tradycje. Pomimo wielusetletniej germanizacji zachowali słowiańską duszę i poczucie społecznej jedności. Religia katolicka po latach krucjaty kościoła niemieckiego przechodziła powoli w fazę pokojową, przychodziły pokolenia kleru już z polskim czy słowiańskim rodowodem. Minęło kilka wieków, a kościół stał się w pewnej fazie ostoją patriotyzmu i przywiązania narodowego. Kaszubi zaś stali się narodem niezmiernie pobożnym i bogobojnym.


Grodzisko Sopot jest instytucją niezmiernie ważną w zakresie edukacji młodzieży i  świadomości historycznej całego społeczeństwa. Szkoda, że takich placówek nie ma jeszcze więcej w naszym kraju.

Według żródeł niemieckich na terenie dzisiejszej Polski istniało w średniowieczu ponad 3 tys. grodów. Opierają te szacunki na kronice anonimowego mnicha (znanej jako "Zapiska karolińska") tzw. Geografa Bawarskiego, który w IX wieku podróżował po słowiańszczyżnie i spisywał grody i ich siłę (prawdopodobnie był szpiegiem). Jest bardzo wiele ważnych grodów słowiańskich, leżących w całkowitym zapomnieniu. Uważam, że powinno się to zmienić. A tymczasem zapraszam sopockich wczasowiczów do odwiedzenia miejsca upamiętnienia naszej przedchrześcijańskiej przeszłości. Przecież zdarzają się dni niepogody, gdy nad Sopotem rozciągają się sine chmury. Wtedy do skansenu!


Slavia & Germania: wstęp na końcu

Problemy historycznego kontaktu słowiańsko-germańskiego.


« Gród Oksywie Grody w Gdańsku »

komentarze

1. coś dla ambitnego turysty • autor: Nierozpoznany#95382016-07-01 17:06:38

Świetne artykuły zawierające dużo wiadomości historycznych o miejscach, gdzie przeciętny turysta raczej myśli o leniuchowaniu na plaży. Warto pogłębić przy okazji urlopu swoją wiedzę na temat naszej tożsamości, zwiedzić parę miejsc upamiętniających dawne, bardzo dawne czasy. Grodzisko Sopot jest dobrym przykładem dbałości o pamięć historyczną, miejmy nadzieję na więcej takich miejsc w naszym kraju, dobrze opisanych i wyeksponowanych w informatorach dla turystów.
[foto]

2. Czy Kaszubi przyszli z zachodu? • autor: Wojciech Jóźwiak2016-07-01 20:32:05

Przyszła mi kiedyś taka hipoteza, że Kaszubi dlatego różnią się gatunkowo swoim językiem od Polaków z wnętrza lądu, ponieważ jako fala słowiańskiego osadnictwa przybyli z zachodu, z Pomorza Zachodniego, a nie z biegiem Wisły jak Kociewiacy.
Ten pomysł ma sens tylko w modelu kolonizacji słowiańskiej od VI wieku, ponieważ autochtoniści czyli zwolennicy odwiecznego zamieszkiwania Słowian w dorzeczy Wisły i Odry odrzucą go jako niezgodny z ich doktryną.
[foto]

3. ad Kaszubi • autor: Włodzimierz Skupień2016-07-02 08:44:54

Z kolei inne dowody mogą swiadczyć o autochtoniźmie . Przykładowo Lech Bądkowski w swojej książce " Odwrócona kotwica" zwraca uwagę na skandynawskie ślady w języku Kaszubów. Wiadomo, że przez kilka wieków Goci i Gepidzi zajmowali pólnocne rejony Polski ( kulura wielbarska) zanim nie wyruszyli nad Morze Czarne około IV wieku n.e. . W ciągu tych kilkuset lat mieszkając obok ludności miejscowej , nad którą zapewne górowali, musieli zostawić po sobie " obfity osad etniczny" . Zostawili też po sobie wiele słów przyswojonych przez słowiańską ludność. Bądkowski  przytacza takie słowa , jak:   książę, pułk, chlew, chełm( w znaczeniu wzgórza),chędogi, łek ( po kaszubsku szczypiorek). Nie jestem językoznawcą ale wierzę, że jest powyższe uzasadnienie oparte na zdaniu naukowców .
 Wsród kaszubów zachodnich, których ostatni przedstawiciele Słowińcy zostali zmuszeni do emigraji do Niemiec w wyniku   bardzo "niechętnego " traktowania przez osadników i nową władzę po 1945 roku, umieszcza  Lech Bądkowski  pewne elementy pochodzenia wieleckiego. W ostatnich latach XI wiekui aż do połowy XII . po upadku Związku Wieletów, częsć ludności wieleckiej uciekała za Odrę przed "niemieckim walcem chrystianizacji " dla ratowania życia i mogła pomieszać  się z miejscową kaszubską populacją. To może o tych zachodnich wpływach myślałeś, Wojtku ?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)