Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 października 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 182)

Hamiltona: antropocen a Twarda Ścieżka

Kategoria: Ekologia
Tematy/tagi: anekumenaantropocenekologiaHamiltonnowoczesnośćZiemia

« Hamiltona. Trzy procent dziczy i inne wyzwania antropocenu Hamiltona: cztery rodzaje ontologii i ontobójstwo »

Hamilton takie na mnie wrażenie zrobił, ponieważ to, co on pisze, o antropocenie i wpływie (impakcie!) tej przygody na ludzkie myślenie, na nasz rozum (albo nous, jak ktoś woli po grecku) – interferuje z Twardą Ścieżką. I to być może daje odpowiedź na osobiście dla mnie przykre i frustrujące pytanie, dlaczego od ponad 2 lat nie prowadzę twardościeżkowych warsztatów. Bo może to chwilowa przerwa, może nie to zdrowie, jednak męczy mnie, że przyczyna może być ideologiczna, że coś jest nie tak na wysokim – lub na głębokim, lub jakimś innym – poziomie.

Z Hamiltonem jest ciężko, mam wrażenie, jakbym stał przed murem (zaczarowanego ogrodu? Akademii Pana Kleksa?), znalazł w tym murze dziurę po wyjętej cegle i przez tę dziurę coś obserwował – coś, co usiłuję opowiedzieć tu w Tarace swoimi słowami. Ogląd ułamkowy i nie całkiem wiem, co takiego widzę, to i słowa niedobrane... Nic dziwnego, że moi Czytelnicy nie bardzo mnie rozumieją. Właściwie, żeby przekazać, co autor chciał powiedzieć, musiałbym książkę Hamiltona przetłumaczyć i puścić w dyskusję. A że oczywiście nie zrobię tego, to pozostają tylko takie przybliżenia jak dotąd: kiedy coś z jego tekstu załapię – i próbuję to podać dalej. Co tutaj oto czynię.

W 52% książki (tak ją mierzy kindel) Hamilton zbiera swoje idee w taką oto tabelkę:

Co po naszemu mniej więcej znaczy:

O co tu chodzi? Autor bierze pod uwagę System Ziemia rozbity na dwie oczywiste części: z jednej strony, ludzi, z drugiej strony Ziemię poza-ludzką, czyli przyrodę planety, naturę, ekosystemy, zasoby, dynamikę litosfery i atmosfery itd/itp. Na Ziemię można patrzeć – i zwolennicy różnych podejść lub ideologii tak ją postrzegają – na dwa sposoby. Można zauważyć (odkryć?!), że posiada więcej siły, że jest czymś bardziej energetycznym, mogącym rozwinąć czy wydobyć z siebie większe energie lub poruszenia... Większe – niż co? Większe niż dotąd było to obserwowane i brane pod uwagę. Do tego właściwie sprowadza się wyodrębnienie antropocenu jako nowej geo-epoki: że oto obserwujemy budzenie się w obrębie planety Ziemi jej nowych nieobserwowanych wcześniej dynamik, nowych sposobów ruchu. Jak w wielu miejscach pisze Hamilton: skończyła się sielanka holocenu. – Albo można tego nadmiaru siły czy mocy Ziemi (pamiętajmy, jak groźnie brzmi angielskie słowo power!) nie zauważać, pozostając przekonanym, że nic się nie zmieniło, a te („zaledwie”) 0,7 stopnia ocieplenia to chwilowe wahnięcie albo błąd pomiarowy itd.

U partnera Ziemi – Ludzkości – podobnie: można sądzić, że nic się nie zmienia, albo że idzie kurs na osłabienie czy pomniejszenie „czynnika ludzkiego” – albo przyjąć, że ludzie nabywają więcej siły, że ich moc wzrasta. Gdy te ewentualności skombinować, powstają cztery kratki, które Hamilton łączy z czterema postawami, które obserwuje (i które wyczytuje w książkach kolegów) lub sam postuluje. – Bo postuluje postawę „nowego antropocentryzmu” wynikającą z przyjętej opcji „więcej/więcej” w modelu świata.

Czym po kolei są, te cztery postawy?

Najprostsza jest ta lewa górna, czyli nic/nic: „nic się nie stało...”, z Ziemią nic nowego ani dziwnego się nie dzieje, spoko, dalej możemy ją eksploatować itd., a samemu zajmować się dotychczasowymi grami np. w bogacenie się, zdobywanie rynków albo nawracanie niewiernych. Postawa przez autora nazwana Denial, po polsku „negowanie”, bywa nazywana uroczyście „negacjonizmem”. Bardzo powszechna. Tym bardziej, że można mieć inne przekonania niż denial, ale wciąż w praktyce go uprawiać. Ja sam, kiedy w niedawnych dniach zrobiło się zimno, włączyłem kocioł CO na gaz, mając pełną świadomość, że emituję CO2, zasilam drapieżny gospodarczy węglowodorowy kapitalizm i jeszcze karmię własnymi ciężko zapracowanymi pieniędzmi wrogie ościenne agresywne imperium, które dla wydobycia tego gazu rujnuje ojczystą ziemią i tradycyjne życie bliskich mi i sympatycznych Nieńców (wraz z Chantami i Mansi'ami). Ale co innego mogę zrobić?

Postawa prawa górna to post-humanizm (i związany z nim pluralizm ontologiczny, o którym napiszę później i osobno). Wynika ona z przyjęcia, że moce Ziemi są większe („niż sądziliśmy wcześniej”), a siły człowieka takie same lub właśnie mniejsze. To jest wizja słabego człowieka wobec potężnych i wcześniej błędnie niedoszacowanych i niedocenionych sił Natury-Ziemi. Boczną odnogą, pop-wariantem, tej postawy jest wyczekiwanie katastrof: „Oj, niechby wreszcie naprawdę i widowiskowo ta Natura pokazała swoją wyższość nad Człowiekiem: przez jakiś kataklizm, super-huragan, wybuch mega-wulkanu pod Yellowstone, asteroidę lub globalną śmiertelną epidemię!” W ustach intelektualistów jest to krok dalej w dekonstrukcjach opresji. Wytknięto opresję (kapitalistów) nad klasa robotniczą, (kolonialnych imperialnych kultur) nad tubylcami Ameryki, Afryki i Azji, (białych) nad ludami kolorowymi, (mężczyzn) nad kobietami, (heteronormalnych) nad LGBQT... – ale zauważono, że wszystkie te opresje biorą początek w grzechu pierworodnym Nowoczesności (i Oświecenia jako jej lokomotywy), mianowicie w kartezjańskim przeciwstawieniu podmiotu i przedmiotu, czyli oddzieleniu Umysłu od Natury i postawieniu go ponad Naturą jako poznającego pana. Kolejnym więc ruchem jest krytyka ludzkiego wywyższania się nad Naturę i uczenie Człowieka, że w istocie wciąż i nieodwołalnie do Natury należy, jest jej częścią, i to nie najważniejszą, oraz przyznawanie Naturze (w osobach jej przedstawicieli, jako gatunki, ale i poszczególne zwierzęta i rośliny, a także np. rzeki) praw dotąd rezerwowanych dla ludzi lub dla tych lepszych z różnych ludzkich podziałów.

Od razu się przyznam, że Twarda Ścieżka należy do post-humanizmu. Bo polega na przywracaniu więzi z anekumeną, czyli dziką, nienaruszoną przez ludzi warstwą świata. – Niestety, pod krytyką Hamiltona znalazły się treści dla mnie, powiem z pewną przesadą, najświętsze.

Postawa lewa-dolna polega na afirmacji tego, że ludziom i ich cywilizacji przybywa siły, podczas gdy w sile Ziemi nie widzimy zmian, a przynajmniej nie są to zmiany jakoś jakościowe ani alarmujące. Czym ta postawa różni się od dotychczasowego „nowoczesnego” inżyniersko-biznesowego optymizmu? – Tym, że zauważa problemy. Zauważa zniszczenia czynione na Ziemi przez nowoczesność, więc widzi problem w konfrontacji Człowieka i Ziemi, o czym mówi tabelka Hamiltona. Ale odpowiada: „damy radę!”. Ta postawa, to ekomodernizm. Nie jest ani głupia ani arogancka. Głosi że: „damy radę!” – sami się uchronimy, wyżywimy i jeszcze rozwiniemy, a przy okazji uchronimy, uratujemy przyrodę i zasadzimy nowe ogrody dla wszystkich zagrożonych teraz gatunków. Wizją ekomodernistów jest wielka zgoda rosnącej w zamożność, wiedzę i gospodarkę Ludzkości, która zatroszczy się – mając nadmiar mocy – również o swoje „młodsze rodzeństwo” w osobach puszcz amazońskich, lodowców grenlandzkich, białych niedźwiedzi, ropuch złotych (te odtworzymy z zamrożonego DNA) itd. (W polskim internecie teksty tego skrzydła są tłumaczone są i publikowane na stronie państwa Koraszewskich, polecam.)

Czwarta postawa, „więcej/więcej”, prawa-dolna, czyli „potężniejsza ludzkość na wyzwalającej większe moce Ziemi” to „nowy antropocentryzm”, którego przekazem jest książka Hamiltona.

Jego sens można streścić – jeśli zrozumiałem i nie przekręcam – następująco: w konfrontacji z faktami czyli z antropocenem (wytrąceniem przez ludzki impakt Ziemi z jej dotychczasowej spokojnej holoceńskiej dynamiki), intelektualiści, rozumiani nie tylko jako „nauczyciele” ludzkości, ale też jako jej „formatorzy”, powinni uzbroić ludzi w intelektualne narzędzia będące we właściwej proporcji względem wyzwań, jakie stawia szalejąca Ziemia. Mając przy tym świadomość, że nie są – ludzie wraz z ich umysłem – czymś stojącym obok lub ponad Ziemią-Naturą, ale są sprzężeni z nią w jeden gęsty system, System Ziemia.

W konfrontacji z taką perspektywą wszystkie dotychczasowe wiary, poglądy, myślowe rutyny okazują się czymś jak stare szmaty, pożółkłe kalendarze, dziecinne zabawy. (Metafory moje, nie Clive'a H.)

Ale co z (naszą-moją ulubioną...) Twardą Ścieżką? – Być może w następnym Czytaniu.


Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Hamiltona. Trzy procent dziczy i inne wyzwania antropocenu Hamiltona: cztery rodzaje ontologii i ontobójstwo »

komentarze

1. Hamilton, czytanie , Twarda Scieżka • autor: Tomasz Ehecatl23 Sagara2017-10-13 09:29:55

Mój ogląd jest podobny i problem z Twardą Ścieżką też. Zanim jeszcze uderzyło Cię ( a może zanim to opisałeś w ostatniej części wywodu bo pisząc miałeś już takie przeświadczenie zapewne)  czwarte pole - nowy antropocentryzm -ja czytając dochodziłem do podobnego wniosku. Powiem więcej uderzyła mnie synchroniczność z opisem tego samego w... Diunie Herberta , tam pod warstwą innej mitologii mamy dokładnie czwarte pole z tabelki Hamiltona. Zresztą nazwałbym obie wizje  ekologicznym spojrzeniem na człowieka i wszechświat ( idać dalej poza ziemię) Do tego widzę też analogie do późnego Roberta Antona  Wilsona i Timothy’ego  Leary z ich wizją silnego człowieka i osłabionej ziemi i ich wizji ekspansji rodzaju ludzkiego w kosmos- w tym wypadku Ekomodernizmu.I pamiętam jak będąc pod wrażeniem obu , coś nie dawało mi spokoju, czytanie Hamiltona uświadomiło mi że czwarte pole i ta siła Ziemi, coraz większa siła/świadomość człowieka  jest tą płaszczyzną-rzeczywistością z całą jej nieuświadomioną głębią na której oprzeć można ... Twardą Ściężkę.Ten związek dwóch energii raz zwiększający swój potencjał raz antagonistycznie niszczący głęboko oddaje to co dzisiaj się dzieje wokół nas i to szalone przyśpieszenie...
 

2. i jeszcze ad Twarda ścieżka • autor: Tomasz Ehecatl23 Sagara2017-10-13 10:57:07

I może ten obustronny narastający potencjał jest tym przeżyciem ekstremalnym tym zawirowaniem w którym coraz więcej ludzi nieświadomie ( mniej lub więcej) dotyka  Twardej Ścieżki i być może dlatego będąc świadomym ( będąc praktykującym Twardą Ścieżkę w przeszłości lub obecnie) mamy z tym jakiś problem, jakieś odczucie większej głębi tej ścieżki poznawczej niż miało to dotąd. I daleki jestem od jakichkolwiek miękkich metafizycznych argumentów...Opieram się tylko na większym oddziaływaniu energii Ziemi i Człowieka - a przez to głębszych wglądów, większych współzależności, i zarezykuję - szerszej płaszczyzny rozwoju i poznania i przemiany.
[foto]

3. Popieram Ehecatla • autor: Wojciech Jóźwiak2017-10-13 11:35:04

Ehecatlu23, popieram Twoje wnioski-impresje. Właśnie dlatego ta książka Hamiltona tak mnie postawiła na baczność: bo rzuca światło na to, co i my robimy. Napiszę o tym więcej. :)

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)