Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

16 grudnia 2014

Radek Ziemic

z cyklu: Literatura i mity (odcinków: 2)

Harder nut to crack, albo mit o żeglarzu

Kategoria: Mistrzowie i klasycy
Tematy/tagi: poezjateatr

Masowe dzieciobójstwo »

UWAGA WSTĘPNA. Twórczość Jerzego Szaniawskiego (1886-1970) jeszcze w czasach mojej młodości (około 30 lat temu) omawiana była w szkołach, zwłaszcza takie sztuki, jak „Adwokat i róże”, „Żeglarz” czy „Dwa teatry”. Jako że pisarz ten nie należy jednak ani do ciągle najsilniejszej (społecznie i instytucjonalnie) linii polskiej literatury romantycznej, ani też do nurtu jej przeciwnego, a więc do dwóch najbardziej wyrazistych i najłatwiej dostrzegalnych tradycji rodzimego pisarstwa, to - nawet nie powoli - odchodzi w niepamięć. Osobiście polecam całą jego twórczość, przede wszystkim wymienione wyżej dramaty, ale pozostałe też, zwłaszcza arcydzieło polskiej prozy, cykl symbolicznych humoresek pt. „Profesor Tutka”. W tym miejscu chciałbym przyjrzeć się przedstawionej w jednej ze sztuk Szaniawskiego przemianie świadomości naiwnej (wierzącej w mit, przedkrytycznej, tzn. nie stawiającej pytań o własne ograniczenie), w scjentystyczny (racjonalno-empiryczny) krytycyzm, a wreszcie w krytycyzm dojrzały, który – zdając sobie sprawę z nieprawdziwości mitu („śmierci mitu”) - nie odrzuca jednak wartości, której ta symboliczna opowieść służyła. Co ciekawe – prezentacja tej przemiany służy zarazem pokazaniu albo obojętności zbiorowości na mit, albo kupczenia mitem.

FABUŁA. Wspomniana wyżej przemiana staje się udziałem Jana, głównego bohatera symbolicznej komedii „Żeglarz”. Jan jest młodym historykiem, który zafascynowany lokalną legendą o szlachetnym kapitanie Nucie - postanawia udać się w podróż śladami kapitana i poszukać po nim pamiątek. Powraca akurat w przededniu odsłonięcia pomnika Nuta, w rocznicę jego bohaterskiej śmierci na statku. Wieści, które przywozi, nie są jednak dobre. Zgromadzone materiały nie potwierdzają bowiem legendy, co więcej, wyraźnie pokazują, że kapitan nie zginął śmiercią bohaterską i w swym życiu był bardzo daleki od ideału wykreowanego przez miejscowe opowieści o nim. Dramatyczne napięcie tworzy się między dążeniami Jana do ujawnienia prawdy, a staraniami licznych osób (w tym Rektora, który napisał hagiograficzną książkę o kapitanie, Burmistrza i Admirała, a także dość tajemniczej postaci Pawła Szmidta), by jednak tego nie robił. Ostatecznie, na samym końcu sztuki, w trakcie odsłonięcia pomnika, Jan rezygnuje z ujawnienia prawdy, oddając hołd kapitanowi. Trudno nie zwrócić uwagi, że Szaniawski za przedmiot poetyckiej refleksji wziął sobie mit bohaterski, tak ważny w naszej narodowej kulturze, ale jego refleksja może być zastosowana także do innych jego rodzajów.

OSTRZEŻENIE PRZED UPROSZCZENIAMI. Krytyka zazwyczaj koncentrowała się na pytaniu, dlaczego Jan jednak nie zdecydował się ujawnić prawdy, nie dostrzegając zarazem, że sztuka, pomimo godnej podziwu obserwacji psycho-społecznej, nie do końca jest realistyczna. Że całe zamieszanie jest w ogóle możliwe na przykład dzięki zapomnieniu o roli prasy, która bez wątpienia wywlekłaby na światło dzienne domniemane i prawdziwe brudy z życia kapitana. (Funkcję tę w sztuce pełni częściowo obrzydliwa postać wydawcy, ale też wzmiankuje się, że miasto już zaczyna mówić o całej sprawie). Takie podejście krytyki sprawiało jednak, że czytała ona zakończenie „Żeglarza” poprzez opozycję – prawda rzeczywistości – kłamstwo mitu, upraszczając skomplikowaną, nie tylko w treści, sztukę Szaniawskiego.

WIERNOŚĆ MITOWI. Szaniawskiego natomiast interesują inne sprawy. Po pierwsze chce sprawdzić, czy możliwe jest pozostanie wiernym idealistycznym wartościom obecnym w micie heroicznym, nawet wtedy, gdy okazuje się, że nie do końca jest to prawdą. Dlatego poddaje Jana sprawdzeniu, kuszeniu. Najpierw naciska na niego narzeczona, która chciałaby się ustatkować wreszcie. Potem Rektor proponuje mu posadę oraz opracowanie dla młodzieży własnej, tzn. Rektora, biografii kapitana Nuta. Wreszcie wspomniany tajemniczy Paweł Szmidt informuje Jana, że to on jest kapitanem Nutem, że odkrył kiedyś małą wyspę, przekazał ją pewnemu państwu, a ono dało mu w zamian ziemię w innym miejscu, która ma teraz ogromną wartość. Jan musiałby tylko nie wyjawiać prawdy o kapitanie Nucie i odziedziczyć po nim majątek, jak po zmarłym. Przed młodym historykiem staje wizja bogactwa, spełnienia marzeń, wygodnego szczęścia. Jednak odmawia. Kapitan Nut, który jak mówi, widział niejednego twardziela, przyznaje Janowi, że jest wyjątkowy, że jest bohaterem jak z bajki (Szaniawski, sceptyczny, bierze pod uwagę, że nie jesteśmy zazwyczaj skłonni do poświęceń dla takich wartości, jak prawda czy dobro, że nasz osobisty interes jest najczęściej dla nas ważniejszy).

MIT A WSPÓLNOTA. Kolejną sprawą, ważną w tym utworze, jest stosunek zbiorowości do mitu. Nie dość, że Paweł Szmidt okazuje się ex-kapitanem,  to jest też dziadkiem Jana. Rodzina jednak funkcjonuje w tej sztuce również symbolicznie. Najwierniejsi, naprawdę wierzący w wartość spowitą legendą, są powiązani więzami rodzinnymi. Rzeźbiarz jest bratem Med, która jest narzeczoną Jana, który jest wnukiem kapitana. Wokół tego centrum sytuują się dalsze kręgi; ta zależność bardzo silnie jest związana ze stanem posiadania. (Szaniawski jest zarazem bardzo złego zdania o naszych „szamanach instytucjonalnych, rektorach, burmistrzach i admirałach).

ESTETYKA I PSYCHOLOGIA MITU. I wreszcie coś, co chyba jest bardzo ważne i na Tarace, czyli estetyczno-psychologiczna funkcja mitu. W przeciwieństwie do pojęciowej, nagiej, martwej czy pustej prawdy, ma on zdolność poruszania nas, co niekiedy sprawia, że jest również motorem naszych działań. Ale i tu Szaniawski jest bardzo sceptyczny. Wie, że - tak jak Jan - śladami marzenia uda się w trudną podróż niewielu, być może tylko jedno z tych dzieci, które zostaną przyprowadzone na uroczystość odsłonięcia pomnika. BYĆ MOŻE. Reszta będzie w mniejszym lub większym stopniu pasożytować na micie. (Nie ma chyba w literaturze polskiej lepszego, niż ta sztuka, przedstawienia sztucznego ożywiania mitu przez instytucję).

ZAKOŃCZENIE. Szaniawski pyta więc, jak żyć po śmierci mitu i dlaczego warto się komunikować z jego martwymi postaciami, a może nawet – dlaczego warto je ożywiać (odzyskiwać lub chronić mityczną, dziecięcą naiwność). Polecam Wszystkim „Żeglarza”. W sieci na pewno krąży jakiś plik z którymś z przedstawień teatru telewizji, jeśli ktoś jednak zamierza z tego skorzystać, niech najpierw przeczyta sztukę (miała wiele wydań), bo  teatr zazwyczaj skraca tekst. A ostatnio często też przeinacza.

POST SCRIPTUM. Osobną sprawą jest postać samego kapitana Nuta (imię znaczące – Orzech: harder nut to crack). Pozostaje on kimś bardzo tajemniczym nawet po ujawnieniu, że jest dziadkiem Jana. Z jednej strony faktycznie daleki od ideału, z drugiej -  ma w sobie coś monumentalnego, jakąś dojrzałość, mądrość nie tylko wieku... Odkąd znam tę sztukę i odkąd „znam” Lecha Wałęsę (a właściwie „mit” o nim), zawsze te postaci wydawały mi się do siebie podobne: z jednej strony przyziemne i niedoskonałe, z drugiej - niepozbawione pewnego rysu wielkości (ponadto centralne postaci swojego własnego mitu). Mawiam czasem nawet, zwłaszcza po serii różnych publikacji książkowych o Wałęsie, tak apologetycznych, jak i krytycznych, że pierwszy (1925) i najlepszy utwór o nim napisał Szaniawski. (Notabene, w sporze o Wałęsę odwołał się do sztuki Szaniawskiego ex-europoseł Migasiński, ale ewidentnie jej nie zrozumiał).

OSTATNIE SŁOWO. Smakoszom jeszcze raz polecam „Profesora Tutkę”. Naprawdę warto. Niezła jazda.

 

Korekta przez: ()



Masowe dzieciobójstwo »

komentarze

[foto]

1. WIERNOŚĆ • autor: Aleksandra O-J2014-12-27 02:33:21

Dziękuję Ci Radku serdecznie za opublikowanie tego tekstu o Żeglarzu.Czy możliwe jest pozostanie wiernym idealistycznym wartościom- o tak...Miło mi ,że ktoś wyartykułował coś o wierności mitom,temat bliski mi osobiście :) Myślę ,że taka wierność jest właściwa na pewno mnie samej, a często praktycznie też osobom, które na Tarace pytają jak mają spędzić np święta  Bożego Narodzenia,których temat przewodni uśmiercano wielokrotnie i z zapałem. Polecę im ten artykuł. Wszystkim żeglarzom życzę na te święta dobrej pogody -byśmy mogli dostrzec na niebie parę ważnych gwiazd....

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)