Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 maja 2019

Mirosław Piróg

z cyklu: Inne Myśli, re (odcinków: 69)

Hieronim Bosch

Kategoria: Mistrzowie i klasycy
Tematy/tagi: ezoterykagnozasymboletantrawizje

« O pisaniu dziennika O Małym Bracie »

Od ponad pięciuset lat obrazy Boscha nie straciły nic z siły wyrazu, swoją fantasmagoryczną symboliką sięgając archetypowych pokładów naszej duszy. Każda próba interpretacji ich symboliki wydaje się być z góry skazana na niepowodzenie, już choćby z tego prostego powodu, iż prowadzi nieuchronnie do zubożenia oszałamiającego bogactwa symboli, zawartego prawie w każdym obrazie. Ale cóż, spróbujmy. Skupimy się tylko na jednym motywie, moim zdaniem najważniejszym. Według Wilhelma Fraengera treść dzieł Boscha jest inspirowana heretyckimi poglądami sekty Braci i Sióstr Wolnego Ducha, renesansowej metamorfozy starożytnej sekty adamitów. Mianem Wolnego Ducha częstokroć określali się najbardziej radykalni przedstawiciele begardów i beginek, nie stanowiący mocno wyodrębnionej grupy, a raczej ruch intelektualny skupiających się wokół wspólnych idei. Odrzucali tradycyjny pogląd na piekło, byli zwolennikami wywodzącej się od Orygenesa nauki o apokatastazie. Nazwa, którą sobie nadali, jest wyrazem ich przeświadczenia, że są ludźmi doskonałymi, całkowicie przenikniętymi działaniem Ducha świętego. Doskonałość ta oznaczała niemożność zgrzeszenia w żaden sposób, gdyż zjednoczyli oni swoją wolę z wolą boską. Mogli zatem czynić to, na co mieli ochotę – a nade wszystko wszelkie ich postępki cielesne były bezgrzeszne. Żyli zatem w przeświadczeniu – czy raczej należy powiedzieć – w wierze, że ich ziemskie życie jest tożsame z egzystencją rajską. Tłum radosnych, nagich postaci zaludniający środkową część tryptyku Ogród rozkoszy ziemskich zdaje się być bezpośrednią ilustracją ich poglądów, będących zarazem echem wezwania z gnostyckiej Ewangelii Tomasza: „Jeśli macie zwyczaj czynić to co męskie i żeńskie jednością – wtedy wejdziecie do królestwa”. Ciało i duch to w tej perspektywie nic jak tylko złudne przeciwieństwa, przekraczane w akcie „rajskiej radości”.

Adamici wywodzili swe przekonania od Karpokratesa, gnostyka żyjącego w II wieku n.e. Według Karpokratesa człowiek składa się z części duchowej i części cielesnej – część duchowa nie może w żaden sposób ulec zepsuciu, a część cielesna nie może być zbawiona. Ponadto reinkarnujące się dusze przed swym powrotem do Boga muszą żyć w wielu ciałach, doświadczając wszystkiego, co ludzkie. Dusze ludzkie powinny przeżyć wszystko, co tylko da się przeżyć, jeśli nie chcą znowu wrócić do więzienia ciała. Dopiero gdy dusza dozna wszystkich aspektów ludzkiego życia może być uwolniona z kręgu reinkarnacji, bo, jak pisał Ireneusz, „nie trzeba będzie ich wysyłać ponownie w inne ciała dlatego, że nadal brakuje czegoś ich wolności”. A więc, innymi słowy – nikt nie uwolni się od reinkarnacji dopóty, dopóki jego ostatni światowy czyn nie zostanie spełniony, dopóki nie wypełni wszystkich żądań życia. To, co dla zwykłego człowieka było grzechem, dla karpokratejczyka było najmniejszą ceną za zbawienie. Pogląd Karpokratesa to jedno z najbardziej dojmujących wezwań do pełnego życia, do wysycenia jego wszelkich aspektów, w tym zwłaszcza tych, które zwykle tak wielu uważa za wstydliwe lub niskie, złe albo niemoralne.

Najważniejszym z tych aspektów jest seks, w kręgach adamickich określany mianem „rajskiej radości” albo „drogi ku wysokości” (aclivitas). Ma on bowiem prowadzić ku rajskiej doskonałości, jako najdoskonalszy wyraz miłości platonicznej w jej właściwym sensie. Urzeczywistnia się ona wtedy, gdy w indywidualnej partnerce dostrzegam postać archetypową, gdy Adam widzi Ewę. Wpatrzeni w idealną, rajską parę adamici starali się odwzorować i ucieleśnić w swym postępowaniu ten archetyp ludzkich relacji. Ich celem była rekonstytucja boskiego androgyna, Adama sprzed podziału i upadku, wzorca, na podstawie którego dokonuje się zjednoczenie przeciwieństw. Istota adamickiej erotyki tkwi w tajemnicy łączącej doskonałą virginitas z równie doskonałą aclivitas. Przypomina to znany z praktyki tantrycznej akt zjednoczenia płciowego, w którym siłą napędową nie jest ani zbiorowy popęd, charakterystyczny dla zwierząt, ani indywidualna relacja na poziomie psychologicznym, lecz transpersonalny kontakt na poziomie archetypowym. W kategoriach filozofii zachodniej moglibyśmy powiedzieć, że zjednoczenie w sensie aclivitas transcenduje rozróżnienie na ducha i ciało. Tak istotne dla zwykłej świadomości rozróżnienie między ciałem a duchem jest znoszone w akcie seksualnym – to właśnie przeżycie to stanowiło dla adamitów podstawę ich doktryny zbawienia. Symbolem jednoczącym, w najlepszym jungowskim sensie, wyrażającym owo przeżycie coincidentia oppositorum, jest tak często obecna w Ogrodzie rozkoszy ziemskich poziomka, przynależna do botanicznej świty bogini miłości, Afrodyty.

Bosch


Inne Myśli, re: wstęp na końcu

Teksty oryginalnie zamieszczone w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.


« O pisaniu dziennika O Małym Bracie »

komentarze

[foto]

1. Zanik • autor: Wojciech Jóźwiak2019-05-05 11:45:50

Czytam, także w necie o tych bractwach-siostrzeństwach erotyczno-religijnych i innych, i co mi wynika? Że Spengler miał rację. W Europie, tej rdzennej zachodniej nastąpiło w ostatnich wiekach wielkie Uproszczenie i Standaryzacja, by nie powiedzieć "uproszczyny" i "standaryziny", właśnie to, co on wróżył, nazywając to "cywilizacją" i "upadkiem Zachodu". Gdzie teraz w Belgii, Holandii i na tamtejszym niemieckim pograniczu* znaleźć choćby ślad ówczesnej gotyckiej (tak, bo Bosch to gotyk!) nie bio-, tylko kulturo-różnorodności? A co się stało z podobnymi kulturo-różnorodnościami italską, prowansalską, hiszpańską, angielską, irlandzką? To miał na myśli Oswald Spengler pisząc o "upadku czyli cywilizacji", takie paradoksy trzeba pisać po francusku, wiec pewnie będzie "le déclin ou civilisation", czy tak? I na dobitkę to serce Europy jest kolonizowane przez ludność, która w swoim kulturowym kręgu przeszła przez jeszcze gorsze (bo z niższego punktu zaczęte) wytarcie, uproszczenie i standaryzację - o islamistach marokańskich, tureckich i in. mowa. "Alles ist gleich, alles war" jak narzekał Nietzsche.
* Gdzie w ogóle podziała się... Burgundia?
I inne wspaniałe europejskie Ojczyzny: Śląsk? Prusy? Erdély? Szepes?
[foto]

2. Nietzsche jak wiadomo... • autor: Mirosław Piróg2019-05-05 20:50:43

Nietzsche jak wiadomo się od Nieckich wywodził, więc się do narzekania jego dołączę. Kulturowy wzrost entropii jest tak samo groźny jak fizyczny. Wszechświat może czekać śmierć cieplna przy maksymalizacji entropii, a kultury czeka po prostu zanik. Ku temu dążą wszelkiej maści nacjonalizmy, ku bezpłodnej monokulturze. To ja już wolę ogród pełen jagód, poziomek, malin etc. etc.
[foto]

3. Kein Niecki • autor: Wojciech Jóźwiak2019-05-05 21:14:54

Nietzsche od Nietsch, a to jawne niemieckie zdrobnienie od Nikolaus alias Mikołaj.
O kilka kliknięć myszą można znaleźć nast. tekst:


Z: Hollingdale, R.J. (1999). Nietzsche: The Man and His Philosophy. Przypis w ang. Wiki. Via GoogleBooks.
[foto]

4. Tak, to wywodzenie... • autor: Mirosław Piróg2019-05-06 01:00:25

Tak, ująłem to zbyt skrótowo - bo to wywodzenie się było nie faktem biograficzno-genealogicznym, ale wywodziło się z niechęci Nietzschego do Niemców. Czysta psychologia, jak mawiał Nietzsche. 
[foto]

5. Ludzie doskonali • autor: Wojciech Jóźwiak2019-05-06 08:44:04

są ludźmi doskonałymi, całkowicie przenikniętymi działaniem Ducha świętego. Doskonałość ta oznaczała niemożność zgrzeszenia w żaden sposób, gdyż zjednoczyli oni swoją wolę z wolą boską.
Bardzo ciekawa idea! I ciekawe, kiedy i gdzie prócz tego pojawiała się w różnych miejscach świata, nie tylko Zachodu. Mnie od razu skojarzyło się to z napisem "Gott mit uns" u mundurów armii Cesarstwa Niemiec. Ale także okrzyk islamskich zabójców "Allah akbar" należy do tej idei. Jak widać, grzeszyć, ale i "nie grzeszyć" dzięki zjednoczeniu z Wolą Boską, można nie tylko przez seks, także przez przemoc i zabijanie.
Idea bezgrzesznego seksu ludzi doskonałych "wybiła" -- ciekawe! -- u naszych mariawitów. A wcześniej u rosyjskich starowierów. To jest jak się wydaje dość typowa pokusa u ludzi, którzy mieli "zewnętrzną moralność" (tj. zlokalizowaną w zwierzchności, której trzeba słuchać) i oto przez akt takiej lub innej apostazji uwolnili się od zwierzchników -- więc myślą, że pora też uwolnić się od moralności.
Z Nietzschem to ma wspólnego, że on o podobnych rzeczach roił, ale smak go ratował.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)