17 stycznia 2012

Nadja M.

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2517)

Historia senna - dzieci

Kategoria: Sny i wizje

« Historia senna - mężczyźni Inwestorzy »
Dzieci
są małe i jest ich niewiele. Po jakimś czasie dowiem się dlaczego.
Dzieci rodzi się mało, bo ziemia i warunki życia jałowe.
Wiele małych dzieci, zanim osiągną wiek młodzieńczy umiera, najczęściej ulega wypadkom.

Wielokrotnie będę świadkiem tych wypadków. Jeden szczególnie głęboko zapadł mi w pamięć.

Maleńkie dzieci zawieszano w czymś co można porównać do karuzeli. Dziwna konstrukcja, złożona z szerokiej drewnianej podstawy i odchodzących od niej metalowych ramion.
To dziwaczne metalowodrewniane niby drzewo, pełniło rolę piastunki małych dzieci - na końcu każdego ramienia znajdowało się mało siedzonko, w którym kładło się małe zawiniątko w szmatce, dziecko.
Podmuch wiatru wprawiał tą dziwną maszynę w ruch i obracał ramionami, co uspokajało i usypiało dzieci.
I kiedyś doszło do wypadku, byłam tam dokładnie w tej chwili gdy konstrukcja pękła i runęła. Całość przytwierdzona była do sklistej półki, takiej płytkiej jaskini, wgłębienia w skale. Część maleńkich zawiniątek wypadła wprost na skały. Było jasne, że te dzieci nie przeżyły i że to jakaś zbiorowa masakra.

Wtedy natychmiast pojawili się mężczyźni, słuchali w milczeniu zaleceń lekarza / uzdrowiciela/ szamana, ja zreszta też.
Uzdrowiciel główny i pomocnik tłumaczyli, że te dzieci, choć zmarłe można jeszcze przez pewien czas wskrzesić, kazali mi podawać po kolei zawiniątka i rzeczywiście, dzieci ożywały, nawet te zakrwawione, z uszkodzoną czaszką,
mówili mi, że obrażenia fizyczne są nie tak istotne, te łatwiej uleczyć, trudniej nakłonić duszę do powrotu, dlatego trzeba się spieszyć. Uwijaliśmy się strasznie, błagałam w duchu i wzywałam wszystkie duchy by były z nami i sprzyjały nam.
Po jakimś czasie uzdrowiciel stwierdził, że już nic nie zrobimy. Powiedział, że nasz czas minął i że reszta dzieci już odeszła. Co znaczyło, że nie są w zasięgu jego i naszego działania, że ich dusz nie można już przywołać.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Historia senna - mężczyźni Inwestorzy »

komentarze

[foto]

1. Dzieci = pomysły • autor: Wojciech Jóźwiak2012-02-01 11:38:05

Sen trochę przeredagowałem, żeby lepiej było go widać:

Ratowanie dzieci
Śnią mi się dzieci. Są małe i jest ich niewiele. Dowiaduję się, że dzieci rodzi się mało, bo ziemia i warunki życia są jałowe. Wiele dzieci, zanim osiągną wiek młodzieńczy umiera w wypadkach. Jeden taki wypadek widzę we śnie: Maleńkie dzieci zawieszano w czymś, co wyglądało jak karuzela lub obrotowe drzewo. Urządzenie to pełniło rolę piastunki małych dzieci: na końcu każdego ramienia (lub gałęzi) znajdowało się miejsce, w którym kładło się małe zawiniątko w szmatce - dziecko.
Podmuch wiatru wprawiał tą dziwną maszynę w ruch i obracał nią, co uspokajało i usypiało dzieci. W śnie doszło do wypadku: ta konstrukcja pękła i runęła. Część zawiniątek wypadła na skały. Było jasne, że te dzieci nie przeżyły i że to jakaś zbiorowa masakra. Wtedy natychmiast pojawił się główny lekarz lub szaman-uzdrowiciel, oraz mężczyźni, jego pomocnicy. Uzdrowiciel tłumaczył, że te dzieci, choć zmarłe, można jeszcze przez pewien czas wskrzesić. Kazał mi podawać po kolei zawiniątka i rzeczywiście, dzieci ożywały, nawet te zakrwawione i ranne. Mówił dalej, że obrażenia fizyczne są nie tak istotne, te łatwiej uleczyć, trudniej nakłonić duszę do powrotu, dlatego musimy się spieszyć. Uwijaliśmy się w wielkim pospiechu, ja błagałam wszystkie duchy by sprzyjały nam. Potem uzdrowiciel stwierdził, że już nic nie zrobimy. Powiedział, że nasz czas minął i że reszta dzieci już odeszła. Co znaczyło, że nie są w zasięgu jego i naszego działania, że ich dusz nie można już przywołać.

Interpretacja
Dziwny sen i czyta się go jak jakąś mitologię obcego ludu lub innej cywilizacji! Takie mitologiczne sny mogą odnosić się do wielu życiowych sytuacji. Takie „mitologie” opowiada sobie nasza podświadomość, kiedy po swojemu uczy się rozpoznawać jakiejś złożone życiowe sytuacje. Ta „nitką”, od której należy rozsupłać ten sen (niby kłębek) jest to, że tych dzieci jest wiele. Nie jest to jedno konkretne dziecko, tylko ich masa. Co to jest „dziecko”? - Dzieci rodzimy, wydajemy z siebie na świat. Ale dzieci są zawsze konkretne, ten Jaś, ta Kasia. Więc co jest takiego, co „rodzimy”, podobnie jak dzieci, a czego jest mnóstwo, aż trudno policzyć? - To nasze myśli lub pomysły, idee. Rodzimy je nieustannie, ale, inaczej niż dzieci, zwykle zlewają się one nam w jeden strumień lub masę. Dzieci z twojego snu symbolizują twoje myśli i idee, czyli pomysły na życie.
I w tym momencie wszystko staje się jasne. „Dzieci są małe” - znaczy, że twoje pomysły zwykle pozostają w zarodku, nie rozwijasz ich w konkretne plany. „Dzieci jest mało” - czyli masz wrażenie, że wartościowe pomysły przychodzą ci rzadko. Czujesz jakąś wewnętrzną jałowość. „Umierają w wypadkach zanim osiągną wiek młodzieńczy” - znów ta sama informacja: nie rozwijasz pomysłów. Ta karuzela lub obrotowe drzewo jest obrazem twojego umysłu, który „wiecznie” obraca te myśli-pomysły, ale czyni to na jałowym biegu niby popsuta karuzela. Dalej jest katastrofa karuzeli i ratowania rannych dzieci, przywoływania ich dusz. Poprzez ten obraz twoja podświadomość wzywa cię, żebyś jeszcze raz przyjrzała się swoim pomysłom i zrobiła ich „remanent”. Bo niektórych już nie da się uratować i nie warto, gdyż „uszła z nich dusza” czyli przestały być aktualne. Ale wiele tych pomysłów wciąż może „żyć” - czyli możesz je z powodzeniem wcielić w życie i rozwinąć z pożytkiem. Ważna jest ta postać głównego szamana. To, że pojawia się ktoś taki, znaczy, że ty sama tej odnowy pomysłów dobrze nie wykonasz – potrzebujesz jakiegoś biegłego przewodnika, czyli życiowego doradcy.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)