02 stycznia 2012

Nadja M.

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2517)

Historia senna - part 1

Kategoria: Sny i wizje

« Mini do podłogi Mowa gwiazd, wszechwiedza »
część 1

w której popadam w tarapaty i wyśpiewuję sobie pomoc
oraz o szelmie z drewnianą nogą, co się ku dobremu odmienił


Jestem sama, idę przed siebie ulicą, w miasteczku, które znam. To taka bardzo stara część miasta, która bez charakteryzacji mogłaby służyć jako tło filmu: kocie łby, wąziutkie uliczki, przez które trzeba się niemalże przeciskać, stare, bardzo stare domy,ze śmiesznie maleńkimi oknami, takimi okiennicami i maciupeńkimi drzwiami, wszystko to dodatkowo trochę krzywe, jakby namalowane odręcznie, w pośpiechu, urocze, niepowtarzalne, kolorowe, ale też trochę obce, nie moje. Dzień się kończy, jest szarawo, nie ciemno jeszcze. Bardzo cicho, bezwietrznie, zimno. Widzę przed sobą grupę ludzi, mężczyzn, są głośni, brudni i jacyś dzicy, brodaci i długowłosi. Nie mam ochoty ich spotykać, ale nie chcę się wycofać, chcę iść dalej, tam dokąd zmierzam. Podchodzę coraz bliżej, obserwuję ich, oni patrzą na mnie. Wiem że się nie ulotnie, nie umknę ich uwadze, wiem że się spotkamy, że coś się wydarzy. To jest to uczucie w brzuchu, i w całym ciele. Napięcie, jak przed walką, jak przed ważnym zadaniem. Naprężenie w każdej komórce. Wyostrzenie zmysłów. Uwaga i koncentracja. Znam to uczucie, zawsze tak mam w trudnych sytuacjach. Jak dzikie zwierzęta. Przechodzę obok bezgłośnie, staram się na nich nie patrzeć, nie prowokować, oni pewnie czują że się boję, to takie obwąchiwanie ofiary, upajają się tą chwilą, to ich bawi, podnieca, przedłużają moment napięcia.
Jest nienaturalnie cicho, przerażająco, słychać tylko oddech. Ja słyszę swoje serce, mijam ich, już mi się wydaje że... i wtedy upadam. Dostaję z całej siły w plecy i upadam do przodu, na twarz, na te kamienie. Grubas z suchym pniem drzewa zamiast nogi, śmieje się lepkim, szalonym śmiechem, głośno, wibrująco.
Widzę go, nachyla się nade mną i podnosi z ziemi jak szmacianą lalkę, gwałtownie, strasznie ściska mi szyję. Trzyma mnie za tą szyję jak psiaka, ściska i rzuca na ziemię, to go ogromnie cieszy, napawa się tym. To taki spektakl - dla jego kumpli, chore szczęście maluje się na jego twarzy nadając jej wyraz niespotykany, hipnotyzujący.
Nie wiem co się ze mną dzieje w środku, co czuję, nie umiem sobie tego przypomnieć, nie wiem czy mnie coś boli, czy nie.
Oglądam siebie samą, raczej swoje bezwładne, słabnące ciało, z oddalenia, mnie tam nie ma, oglądam tę scenę jak film...
I nagle zaczynam śpiewać, a raczej, słyszę jak z tego słabego, nieprzytomnego ciała wydobywa się śpiew. Nie piosenka, nie melodia, nie zaśpiew czy krzyk. To co słyszę to przenikliwe, wibrujące przepiękne, doskonałe obertony (śpiew obertonowy to taki specjalny rodzaj dźwięczenia ludzkiego, znany w wielu kulturach i traktowany z niezmierną powagą, np. lud Tuva, czy szamani z Syberii znają i cenią ten rodzaj ekspresji).
Te obertony są przepiękne, i nieludzko donośne. Nie ja, i nie moje bezwładne ciało je wyśpiewuje. One przychodzą skądinąd, to śpiewa coś doskonałego, coś z czym co prawda dane mi jest w tej chwili, przez chwilę krótką, jakże piękną chwilę obcować, co jednak nie jest w żadnym calu moją zasługą. Ja jestem tu raczej tylko pudłem, wyżłobionym, drewnianym pudłem rezonansowym, korytem, pojemnikiem, dzbanem, istota i zamysł pochodzi z innego świata.
Grubas bez nogi na ten śpiew zastyga, nieruchomieje, staje się naraz spokojny, znika całe jego szaleństwo i wściekłość, wygląda jak figura z wosku, albo kamienia, doskonała ale nierzeczywista, bezbronna. Łzy strugami płyną mu po twarzy. Płacze jak dziecko, jak małe dziecko, a z jego, suchego kikuta, co mu służy za nogę, wyrastają gałązki z zielonymi, młodymi listkami.
"Ja" nadal "wiszę" obok: widzę siebie, obserwuję wszystko, ale nic nie czuję, jestem wyjęta z ciała, bezcielesna, choć doceniam akt, co się właśnie przed chwilą za sprawą ciała mojego wydarzył i cieszę się, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, że to biedne ciało moje ocalało.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Mini do podłogi Mowa gwiazd, wszechwiedza »

komentarze

1. uzdrawiający śpiew • autor: Nierozpoznany#35272012-01-02 18:37:39

cześć :), zainteresował mnie twój sen, jest taki inny od wszystkich. Z niego wynika, że dzięki temu śpiewowi bandyta się przemienił w "łagodną owieczkę", jakieś oczyszczenie (jego łzy). No i jeszcze ta drewniana noga, która się jakby odrodziła, bo wypuszcza zielone listki, więc jakby wewnętrzna przemiana nastąpiła...Acha nie wiem czy dobrze zrozumiałam, napisz czy to ty tak śpiewałaś czy słyszałaś ten śpiew. Bo najpierw w swoim śnie napisałaś, że "I nagle zaczynam śpiewać, a raczej, słyszę jak z tego słabego, nieprzytomnego ciała wydobywa się śpiew." Czemu tak dopytuję się o ten śpiew? Bo ja też miałam zaśpiewać w jednym śnie (sen pt Umówiona z bandytą) dla bandyty, tylko kurcze jeszcze nie dośniłam tej drugiej części...Mój bandyta też miał defekt- nie miał kawałka dłoni (twój nie ma kawałka nogi) więc jest jakieś podobieństwo...Ciekawa jestem, czy jakbym ja zaśpiewała w swoim śnie to też by coś zaczęło się dziać z tą jego ręką (u tego mojego bandyty...) Acha teraz tak pomyślałam (to moje skojarzenie), że po tym śpiewie to jest odrodzenie cząstki ale nie bandyty, tylko osoby śniącej, taka przemiana wewnętrzna (pozytywna) dla śniącej/śniącego...A dośniłaś już może drugą część?

2. Podróż do swojego wnętrza:) • autor: @specjalkaa2012-01-02 19:12:38

Śniłaś o tym, czym naprawdę jesteś. Energią o doskonałej harmonii i wysokiej wibracji (śpiew). Zobaczyłaś też, że inni (bandyci) mają taką samą naturę, ale dopóki jesteśmy zamknięci w ograniczeniach fizycznego świata, nie pamiętamy o tym, nie wiemy kim i czym jesteśmy:)
Gdy w snach widzimy otoczenie, które wydaje nam się znane i przyjazne, może to świadczyć o tym, że wędrujemy przez niepoznane obszary naszego "wnętrza", czyli mówiąc prosto - odwiedzałaś we śnie siebie.
Ważne wydaje mi się uderzenie - nadszedł czas na zmianę, na podjęcie kluczowej decyzji. Znasz siebie, poszukaj w tym śnie wskazówki, symbolu podpowiadającego czego ma ta zmiana dotyczyć.

3. tak, to ja • autor: Nierozpoznany#13602012-01-03 11:28:33

śpiewałam.
W tamtym czasie (sen pochodzi z grudnia 2008)- uczyłam się intensywnie śpiewu obertonowego, dlatego motyw ten nawet mnie nie zaskoczył, raczej jego użycie / funkcja w tym śnie.

Viki, Specjalkaa , dziękuję za wasze uwagi.
Sen nie jest nowy, jest już dobrze przetrawiony i ma swoje następstwa, bardzo realne ( on zapoczątkował serię bardzo ważnych zmian w moim życiu, we mnie), ale ponieważ jest nietypowy - jest pierwszą częścią, pierwszym snem z cyklu - tzn. tworzy chronologicznie i logicznie całość z następującymi po nim snami * nazwałam tę całość saga, choć saga to w istocie dużo więcej niż ta historia - i postanowiłam go umieścić w Zawijawie. Wydaje mi się że to dobry materiał do "badania".

Następne części zacznę wklejać choćby dziś, muszę je jeszcze przeczytać (pojawienie Zawijawy zmusiło mnie do tego, by te majaki zapisać).
Viki, ciekawa zbieżność (między Twoim i moim snem). Dośniłaś już c.d.? Ja swoje "odcinki" dośniłam już dawno. na razie nie napiszę jak do tego doszło, to będzie w epilogu :))

Specjalkaa:
Wiesz co Specjalkoo, ja myślę, że my w gruncie rzeczy (my, ludzie) ani źli, ani dobrzy. Ale rzeczywiście mamy takie kawałki, elementy, części które są doskonalsze, lepsze, jaśniejsze od innych naszych kawałków ( jakbyśmy się z wielu puzzli składali, gdzie każdy kolor jest konieczny, każdy odcień ma funkcje, której żaden inny nie może przejąć, bo by się układanka / układany obrazek nie udał.
Ale to w gruncie rzeczy to samo co napisałaś :)

4. c.d śpiewu • autor: Nierozpoznany#35272012-01-03 18:18:37

Ja jeszcze niestety nie dośniłam c.d snu o swoim bandycie, na razie przyśniły mi się te zasłonki. Acha ja nie mam zielonego pojęcia o śpiewaniu, ale niektóre wątki mamy podobne. Ten sen z tym moim śpiewaniem jest "świezakiem", więc może muszę poczekać trochę aż dojrzeję do tego śpiewu (i przemiany wewnętrznej :)) Koniecznie powklejaj dalszy ciąg swojej sagi, bo ja jestem bardzo ciekawa jak się ta twoja historia w snach potoczyła.No i jeśli pamiętasz to w jakim odstępie czasu miałaś te sny? Musiałaś długo czekać, aż Wujek Neptun uchyli rąbka tajemnicy i przedstawi c.d? Acha napisałaś też, że te swoje odcinki dośniłaś dawno i że nie napiszesz jak do tego doszło...Masz na myśli okoliczności, wydarzenia realne czy znasz jakiś patent na "szybszą akcję" i rozwój sytuacji w "krainie snów"? Jak masz patent, technikę to pochwal się na zawijawie ja bym chętnie wypróbowała ten sposób...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)