22 stycznia 2012

Nadja M.

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2517)

Historia senna - próby, Konie, moje dzieci

Kategoria: Sny i wizje

« Biuro i czołg Historia senna - epilog!!! »
Próby

przeszłam z nimi wiele.
Uczyłam się żyć w nowym nieznanym mi środowisku. Kiedy spadłam ze skał, i straciłam kawałek pęty (tak, pięty), mężczyźni wypełnili mi ją jakąś substancją i było w miarę w porządku. Raczej mnie ten ubytek kości nie zmartwił.

Uczyłam się leczyć i przedostawać/ przechodzić świadOmie miedzy światami.
Leczyć wykorzystując realną moc i pomocników z innych "poziomów" i światów.


Konie

Podstawowym zadaniem moim, prróbą jaką przechodzę, bo bardzo tego chcę, jest nauka jazdy konnej. Ale to nie wygląda współcześnie. Dla moich ludzi koń jest święty, nieoceniony. Koń jest wszystkim. Uczą mnie jedździć, ale tak by osiągnąć jedność z umysłem zwierzęcia, tylko wtedy można stać się jeźdźcem prawdziwym.

*to jakaś uniwersalna myśl / archetyp musi być, ta idea stopienia z umysłem zwierzęcia. W grudniu 2011 obejrzałam film Avatar. W filmie tym, w jednym z wątków, glówny bohater uczy się" / ujeżdża/ wielkiego dinozauropodobnego ptaka / smoka. Żeby to osiągnąć musi dojść do zsynchronizowania, zespolenia, połączenia umysłu zwierzęcia z jego umysłem, od tego momentu ptak staje się wiernym i dozgonnym (dosłownie) towarzyszem. Sprawdziłam, film powstał w 2009. Ja swój dlugi sen śniłam w grudniu 2008.


Moje dzieci
W pewnym momencie zapragnęłam wrócić na chwilę do dawnego nie-sennego, realnego świata, zatęskniłam za dziećmi. A raczej zapragnęłam je tam przyprowadzić, żeby dane im było przeżyć, choc w części to co ja.

Nie wiem czemu decyduję, by zabrać tylko dwóch moich synów do świata snów. Średniego i najmłodszego. Oni pozostają ze mną dłuższy czas i uczą się różnych umiejętności, uczestniczą w tym szkoleniu, któremu poddawani są chłopcy miejscowi - pamiętam że mój średni syn jeździ wyjątkowo dobrze konno, mężczyźni dużo o tym mówią. Najmłodszy jest za to niezmordowany w ćwiczeniach fizycznych, nigdy nie narzeka, nawet jak ulega wypadkom.


*nie wiem, czemu nie wziełam ze sobą najstarszego syna, choć wiem, że to nie była przypadkowa decyzja.
Pamiętam, że było istotne, by on jako najstarszy został w normalnym świecie i opiekował się ojcem.

Analogia LUB PRZEŁOŻENIE REALNE SNU: pół roku później byłam u kolezanki w Norwegii. To była niespodziwana wizyta, dawna koleżanka, odnalazła mnie przez skypa i zaprosiła nas. Cały pobyt = 3 tygodnie, spędziłam wyszukując sobie trudne, odludne zakątki i gorskie szczyty. W podróż tą zabrałam rzeczywiście tylko dwóch młodszych chłopców, najstarszy miał już "zaklepane" wakacje w Polsce / obóz.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Biuro i czołg Historia senna - epilog!!! »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)