Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 grudnia 2008

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki Zero (odcinków: 14)

Homo przypadkiem Sapiens

Kategoria: Antropologia

« Mit przyjścia z daleka Księga Welesa jako rekonstrukcja "niebieska" »

„Homo przypadkiem Sapiens” to tytuł książki Konrada Fiałkowskiego i Tadeusza Bielickiego, którą wczoraj przysłano mi z Merlina i którą w wolnych chwilach czytam. Teza książki jest taka: mózg, umysł i inteligencja człowieka powstały przypadkiem, a ściśle: w procesie preadaptacji, tzn jako uboczny skutek innej adaptacji ewolucyjnej. Przez parę milionów lat ewolucji wczesnych człowiekowatych we Wschodniej Afryce nie było ewolucyjnego zapotrzebowania na inteligencję u tych istot i nie dzięki zwiększonej inteligencji skuteczniej przeżywały (ani dzięki lepszym narzędziom, bo te się nie zmieniały…), tylko dzięki doskonaleniu biegania za zwierzyną – w warunkach skrajnie niekorzystnych, tzn. w środku dnia, przy wysokiej temperaturze i promieniowaniu Słońca; a to dlatego, że człowiekowate, gdy zaczynały swoją karierę jako drapieżniki, inne pory doby jako czas polowań zastały już zajęte – przez lwy, hieny, gepardy itd. Podczas biegu przegrzewały im się mózgi, więc ewolucyjnie ratowały się przed udarem cieplnym zwielokrotniając sieci neuronów w korze mózgu, i na tym właśnie polegał ten pierwotny proces, który wtórnie okazał się, znacznie później, zdolny do obsłużenia mowy i generowania języków nazywających świat, od czego poszła nasza inteligencja.

Czytając zastanawiałem się, jaki będzie dalszy los naszego gatunku, który teraz (w czasie w którym ja i Ty, Czytelniku, przypadkiem się urodziliśmy) jest w fazie ekspansji i gwałtownego namnażania się. Wydaje się, że takie gwałtowne namnażania nie trwają długo. Przykładem gołąb wędrowny w Ameryce Pn., który namnożył się w wielomiliardowe ławice w okresie, kiedy w Am. Pn. zaczęli osiedlać się Biali i od ich wirusów wymarli Indianie, którzy jako dotychczasowy szczytowy drapieżca tamtejszego ekosystemu (i nie tylko drapieżca, także „modyfikator”, ale to osobna historia) wcześniej skutecznie ograniczali liczbę gołębi. Ale po trzystu lub dwustu latach masowej prosperity, gołąb wędrowny wymarł doszczętnie, kiedy przyszła druga po Indianach fala człowieka z jego gospodarką. Obawiam się, że my jako gatunek mamy jakąś piętę achillesową, śmiertelnie słaby punkt, który może spowodować, że od wielomiliardowej prosperity w ciągu niewielu pokoleń możemy przejść do niebytu albo do zmarginalizowania. Czytam tę książkę uważając, czy nie ma w niej wskazówek, co to może być.

Wojciech (przypadkiem) Jóźwiak, 17 gru. 2008

Auto-promo Taraki Zero: wstęp na końcu

Teksty najpierw zamieszczone w tarakablog.wordpress.com, w latach 2008-10.


« Mit przyjścia z daleka Księga Welesa jako rekonstrukcja "niebieska" »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)