zdjęcie Autora

23 września 1999

Wojciech Jóźwiak

Horoskop jako potężny środek zmieniający świadomość
Astrologia i praca nad sobą

Kategoria: Astrologia

Środek zmieniający świadomość? Alkohol zmienia świadomość... kokaina, marihuana... a także zakochanie, ból, nienawiść... oraz powiększenie się dochodów o jedno lub dwa zera - wiadomo bowiem, że bogaty biednego nie zrozumie. Astrologia też zmienia świadomość, i stąd się bierze jeden z kłopotów przy prognozowaniu przyszłości. Człowiek, który czegoś dowiedział się o swoim horoskopie, jest już kimś innym niż dotąd - a sama wizyta u astrologa może jego życie wytrącić z dotychczasowych kolein. Czy w dobrą stronę? To już osobne pytanie.

Nieustannie zastanawiam się nad tym, skąd się bierze ten nieodparty urok, ta siła przyciągania, z jaką astrologia działa na ludzi. Bo przecież już od dwustu-trzystu lat, odkąd zaczęła rozwijać się nowoczesna nauka, wiadomo, że jakoś dziwnie brakuje w gmachu przyrody miejsca, przez które mogłyby się wcisnąć te "wpływy planet" o których mówi astrologia. (Nie mogą to być ani siły grawitacji, ani elektryczne czy magnetyczne, i bardzo jest wątpliwe, czy żeby było to promieniowanie w rodzaju fal radiowych...) Co więcej, robiono wiele testów, z których statystycznie wynikało, że ludzi urodzonych pod poszczególnymi znakami zodiaku statystycznie (średnio) nic nie różni, jak również wielu ekspertów wytykało astrologii roje logicznych błędów zawartych w jej rozumowaniu... I nic. Ludzie (i ja, stary fizyk wśród nich) wciąż wierzą w działanie horoskopów. I to nie tylko dlatego, że jednak z kilku statystycznych sprawdzianów astrologia wyszła zwycięsko.

Urok astrologii polega przede wszystkim na tym, że pokazuje ona ludziom, że ich życie nie jest przypadkowe. A właśnie przypadkowość własnego losu jest zmorą, jaka dusi człowieka współczesnego. Nawet kilkadziesiąt lat temu zaistniał taki kierunek w filozofii (zwany "egzystencjalizmem"), który głosił, że ludzki los to tylko nicość, bezsens i rozpacz. Tymczasem astrolog pokazuje klientowi kartkę papieru z tajemniczym wykresem, który najwyraźniej jest projektem jego osobowości i planem jego życia. I oto do ośrodka świadomości w mózgu dociera sygnał: "Moje życie zostało - kiedyś, przez jakieś wyższe siły - zaplanowane. Istnieje zamysł co do mojego życia, i ja ten zamysł mogę lepiej lub gorzej zrealizować, potwierdzić." I nieoczekiwanie następuje moment, kiedy "z ócz opadają łuski". Ktoś, kto zapoznaje się ze swoim horoskopem, zaczyna widzieć w swoim życiu wyższy porządek. ...Oto zebranie, na którym poznałem Lecha Z., nie była jakimś szumem w eterze - przeciwnie, Jowisz wtedy tranzytował urodzeniowe Słońce.

To był znak z nieba! A tamta nieszczęsna miłość (jeśli to w ogóle miłością nazwać...) to było przejście Saturna po urodzeniowej Wenus! Zdarzenia życia, które dotąd wydawały się banalne i o których najchętniej by się zapomniało, nagle stają w nowym świetle - gdzieś obok czynów Cezara i Kolumba, obok bitwy pod Austerlitz... Astrologia ustanawia więź miedzy życiem jednostki a Kosmosem - a jaka to wysokoenergetyczna odżywka dla naszej dumy!

Podczas gdy jedni podchodzą do horoskopu w sposób, można powiedzieć, heroiczny - widząc w nim przeznaczenie, któremu powinni sprostać, inni traktują gwiezdny wykres jako zwolnienie z odpowiedzialności i usprawiedliwienie dla wad. "Mam opozycję Księżyca do Merkurego, więc zawsze będę trzepać jęzorem." "Jestem Skorpion, więc muszę być złośliwy." "Jowisz mi schodzi pod ascendent, więc nie dla mnie ta podwyżka." Taki rodzaj przywiązania do horoskopu może zapaść w mózg jak nałóg - jak papieros na czczo.

Najtrudniejszą jednak i najbardziej znaczącą jest rzeczą, że takie i inne przemiany w psychice pod wpływem horoskopu dzieją się głownie poza świadomością. To nie jest coś, co można sobie zaplanować albo wybrać. Horoskop wnika jakoś przez tył głowy, czy ktoś tego chce, czy nie. A jeszcze nie wspomniałem nic o sile, z jaką astrolog może zwyczajnie zasugerować klienta - niczym biegły hipnotyzer. Nie można wykluczyć, że wiele trafnych prognoz bierze się stąd, że klient, zasugerowany, jak po sznureczku robi to, co od astrologa usłyszał...

I dlatego astrologia nie powinna być za bardzo rozpowszechniona. Powinna pozostać - w pewnym stopniu - wiedzą tajemną. Ci, którzy ją wyśmiewają, w istocie pełnią role cerberów, strażników tajemnicy.

Milanówek, 23 września 1999. Drukowane (z niefortunnymi zmianami od redakcji) w tygodniku "Gwiazdy Mówią".


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)