zdjęcie Autora

01 września 2010

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Ateny, Jerozolima, Ganges (odcinków: 24)

Hucpa


« Szestow i fotografie z Trockim Czy jest za późno? »

(12.) Świat, za którym tęskni Szestow, gest Kozakiewicza pokazując Atenom z ich czcią dla Konieczności-Ananke... - więc świat ów wyobrazimy sobie jako matrix, wirtualną rzeczywistość w całości wykreowaną przez oberboga pozostającego poza nią, nie skrępowanego w niczym zasadami, które w ową grę wbudował, bo każdą z zasad może kiedy zechce zmienić, a wtedy trucizna Sokratesowi zamieni się w orzeźwiający napój (ulubiony przykład Szestowa), a Kartezjusz zacznie myśleć o górze bez doliny (też przykład Szestowa, str. 61 w polskim wydaniu). Cóż, taki demiurg spokojnie mógłby (gdyby chciał*) nawet unieść św. Pawła w obłoki. (Mógłby też zmienić historię tak, żeby u boku Uljanowa Dżugaszwili stał, nie Bronsztejn.) Ale co człowiekowi z takiej bajki? Można modlić się do takiego boga, w nadziei że wysłucha i potworną nieubłaganą ananke odwróci, i rzesze ludzi to robiły i będą robić. Prócz tego bajka kształci i formuje charakter. Przez utożsamienie się z oberbogiem, co wszystko może gdy zechce w każdej chwili, kształci się cecha, polegająca na nieprzejmowaniu się koniecznością w codziennym życiu, a właściwie na oszczędnym oddawaniu konieczności tego, co konieczne, przy jednoczesnym pilnym próbowaniu, czy ta konieczność gdzieś nie puszcza, czy nie robią się w niej rozstępy... Czy nie pojawia się błyskiem-migiem okazja, może nie od razu całkiem wielka, ale jednak... Wtedy trzeba wskoczyć w tę okazję, w ten rozstęp i nową rolę. Z całą gotowością wejścia w nowe i zapomnienia tego co było.** Co jest w istocie towarzyszeniem demiurgowi w jego stwarzaniu świata, bo choć bóg sam objawiać się nie raczy, to manifestuje swoją moc i obecność w świecie w tym, co łamie konieczność, co wykracza poza konieczność, w tym co nie-konieczne, poza-regularne i nad-normalne. Iście za takim bogiem, jego following, hoduje (lub wzmaga) osobowość zorientowaną na wyjątki i na okazje. Które należy (owemu followerowi) poprzeć cechą charakteru, która nazywa się... hucpa. Najobszerniejszy jej opis w podręcznych słownikach znalazłem w angielskiej Wikipedii (w polskiej nie ma, szkoda). Tak mniej więcej jest tam napisane:


Hucpa jest to cecha w rodzaju śmiałości, zuchwalstwa lub bezczelności, w dobrym lub złym sensie. Słowo pochodzi od hebrajskiego chutzpah oznaczającego zuchwalstwo, bezczelność lub butę. W współczesnym użyciu w jęz. angielskim przyjęło szersze znaczeniowe spektrum /.../. W hebrajskim chutzpah używane w sensie nagannym, na określenie kogoś, kto bez wstydu przekroczył granice akceptowalnego zachowania. W jidysz i angielskim słowo to rozwinęło konotacje dwuznaczne lub nawet pozytywne. Słowa hucpa można użyć by wyrazić podziw dla nonkonformistycznej ale "krzepkiej" śmiałości. [Pomijam fragment, w którym są wyliczane liczne angielskie synonimy na "bezczelność" i "skandaliczną odwagę".] W tym sensie, hucpa oddaje zarówno silną dezaprobatę, jak i wstrzemięźliwy podziw. Leo Rosten w książce The Joys of Yiddish przybliża sens hucpy na przykładzie człowieka, który zabiwszy matkę i ojca prosi sąd o łaskę, ponieważ jest sierotą. Słowo to z jidysz weszło także do polskiego, niemieckiego i holenderskiego, gdzie tak samo oznacza arogancję, zuchwalstwo i bezczelność.


Jak życie w cieniu-świetle konieczności-ananke i postępowanie śladem Konieczności kształci dzielność-sprawność-biegłość, czyli grecką cnotę, zwaną po tamtejszemu arete, tak chodzenie za matriksowym bogiem samowolnym rozerwicielem konieczności, kształci hucpę. Podobną co hucpa cnotę odkryli Indianie i jej nosicieli nazwali (w tłumaczeniu na angielski) triksterami. Grecy umieli to samo nazwać w swoim języku: nazwali ją hybris, i przestrzegali jako przed rzeczą niebezpieczną, kiedy człowiek w szaleńczym porywie przekracza swoją miarę.


(13) Monarchiści mają rację, że król może być królem tylko jako namiestnik Niebios - bez religijnej sankcji będzie ledwo tyranem uzurpatorem. Dlatego nie ma monarchii bez sankcjonującej ją religii. Ale kim jest król? Angielscy królowie mieli tradycyjne imię Edward, co po staroangielsku brzmiało Aed-ward czyli "strażnik dobra". (Ten sam sens miało staroperskie imię Dariusz, Daraya-wahu.) Król ma strzec dobra, a więc tego, żeby jego poddani żyli w pokoju, przestrzegali prawa i obyczaju; i by mieli zapewnione mentalne środowisko, w którym będą mogli tworzyć swoje życie, kształcić się w swoich umiejętnościach i cnotach, spokojnie pracować, dorabiać się, przekazywać dobra wnukom. Króla takiego nie można mylić z natchnionymi lub nawiedzonymi potężnymi szaleńcami, jakimiś duce lub Dżyngis-chanami, co burzą porządek, by zaprowadzić inny, przewrotny, który im ich dajmonia podszepnęły. Król więc jawi się jako strażnik Konieczności, pies Ananke. Ale jako taki nie może wierzyć w religię z Jerozolimy, bo już mu Szestow wykaże nierozwiązywalne sprzeczności, w których się splącze. Prawica (której monarchiści pinaklem) musi więc być religijna - ale religia prawicy nie może być chrześcijaństwem! To jest ich kula u nogi, to jest powód, dla którego są tak niepewni siebie i zezem patrzą, jak ten wędrowiec-głupiec z obrazu Hieronyma Boscha. Prawica może być tylko ateńska, więc pogańska, wiary rodzimej, z ducha ziemi, tej ziemi.


(14) Osią enneagramu jest trójka negatywnych emocji z ich pozytywnymi odpowiednikami: Lęk, Gniew i Wstyd, w asyście Ciekawości, Akceptacji*** i Uznania. Doktryna enneagramu głosi, że "w komforcie" Szóstka-Adwokat Diabła, czyli punkt-typ podstawowy dla Lęku z Ciekawością, "przechodzi w" Dziewiątkę-Mediatora, punkt podstawowy dla Gniewu (z Akceptacją). Z tego na razie weźmy samą esencję, czyli to, że "w komforcie", cokolwiek by to znaczyło, postawa oparta na Lęku przemienia się w postawę opartą na Gniewie. Od Lęku do Gniewu. I dalej, w komforcie, od Gniewu do Wstydu; od Wstydu do Lęku. Przeciwne przejścia zachodzą "w stresie": od Gniewu do Lęku, stąd do Wstydu, stąd do Gniewu.

Jak to się przekłada na bardziej pojęte obrazy? Oto ktoś działający "w komforcie": z życia i działania motywowanego lękiem (a oryginalnym zwierzęcym lękiem jest lęk przed napadającym i chcącym cię pożreć drapieżnikiem, jest to lęk o własne zagrożone życie) wyzwala się, biorąc na siebie coś lub kogoś, co jest mu odtąd bliskie, i stając się za to odpowiedzialnym; oto teraz już nie może z lęku kryć się: staje do walki w obronie, przy tym wystawia się na prąd gniewu. I dalej, z przepełnienia gniewem uwalnia się, przyjmując do siebie i jako swoich tych, którzy go wcześniej drażnili, przyjmuje ich jako swoją społeczność, która, jak każda społeczność, rządzi się względem o uznanie czyli wstydem. Mając zaś dość wstydu/uznania i "wioski" ludzkiej przepełnionej tymi uczuciami,**** zwraca się ku twardej rzeczywistości pozaludzkiej i niezależnej od czyjegokolwiek uznania, która jednak - coś za coś na tym świecie - budzi lęk. Pierwsza z przemian, od Lęku w Gniew, jest aktem dzielności. Druga, od Gniewu we Wstyd, jest aktem gościnności. Trzecia, od Wstydu w Lęk, jest aktem troski. (Te same sensy oddają karty tarota, kolejno: VI-Kochankowie, XIX-Słońce i III-Cesarzowa.)

Ktoś działający "w stresie" (cudzysłów dlatego, że nie wyjaśniliśmy sobie, co ten stres lub komfort właściwie znaczy) co robi: będąc osaczony przez wstyd, czyli niedowartościowany i bez uznania, ucieka się do gniewu - buntuje się przeciw niełaskawym mu autorytetom. Z sytuacji określonej przez gniew (np. z konieczności walki) wychodzi popadając w lęk, więc tchórząc. Od lęku, czy z sytuacji określonej lękiem, wychodzi lub wyjść stara się, odwołując się do wstydu, czyli błagając kogoś możnego o zmiłowanie. Kolejne przemiany w tym kole: wstyd -> gniew -> lęk -> wstyd, to kolejno: bunt, tchórzba i błaganie o litość. (W tarocie ilustrują je karty: XIII-Śmierć, IX-Pustelnik, XVI-Wieża.)

Trzy przemiany, które Helen Palmer określiła jako dziejące się "w komforcie" w istocie są drogą naśladującą Konieczność-Ananke, przychylającą się do Konieczności i budującą oparty na niej świat, taki, po którym oprowadza mądrość; możemy jeśli chcemy nazwać go też światem zgodnym z naturą. To jest Tao Ateńczyka.

Trzy przemiany "w stresie" są drogą przeciwną Konieczności, więc właściwą drugiej, jerozolimskiej stronie, i należą do kontr-tao czcicieli samowolnych oberbogów, których kaprys stoi ponad Koniecznością, a przez ich teatr prowadzą znaki, wiara i cuda.

Dziwna pre-intuicja kazała twórcom enneagramu narysować jego punkty tak, że cykl ateńskich przemian odbywa się w prawo. I dziwnym nieprzypadkiem jest to droga prawicy, po której prowadzi cnota arete. Przeciwny cykl przemian jerozolimskich obraca się w lewo i dziwnie zgadza się z programem i drogą lewicy, po której wiedzie cnota hucpa. Trzy środkowe punkty enneagramu widzimy jako pokrętło, którym jedni obracają w prawo, drudzy w lewo...*****


* A uszy miał ogromne, muskularne, uszami mógłby, gdyby chciał... - Maciej Zembaty ok. 1965r., tekst piosenki z www.teksty.org.

** Czy dlatego Szestow, św. Paulus i masa ich rodaków tak chętnie i łatwo zmieniali imiona-nazwiska, jakby chcąc zmienić tożsamość, zacząć życie jako kto inny?

*** Miłości?, tolerancji?

**** "Popatrzcie, jak się wspinają te prędkie małpy! Pną się jedna przez drugą i ściągają w błoto i w głębię." Friedrich Nietzsche, "To rzekł Zaratustra", s. 64 w przekładzie Lisieckiej/Jaskuły z 1999 r.

***** Niestety, subtelna struktura enneagramowego trójkąta przekabaciła się naopięć w binarny układ prawo-lewo. Znów ten dualizm!

Ateny, Jerozolima, Ganges: wstęp na końcu

Coś w naszym świecie zaczęło się (umownie mówiąc) w Atenach, coś w Jerozolimie i okolicach, coś - niedawno - przybyło znad Gangesu. Ciekawe jest prześledzić te trzy nici, jak trzy guny.


« Szestow i fotografie z Trockim Czy jest za późno? »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)