Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 grudnia 2005

Piotr Jaczewski

e-tom: Huna a pieniądze

Huna a Pieniądze. Część II. Podcinanie korzeni
Praca z irracjonalnymi problemami

Kategoria: Magia


Piotr "Śpiący Niedźwiedź" Jaczewski

Huna a Pieniądze

Przypominam, że pracujemy z sytuacją irracjonalnego problemu, który odczuwamy jak niewidzialną barierę wokół nas, a racjonalne próby przebrnięcia przez to zawodzą z przyczyn zdających się być poza naszym wpływem wewnętrznym (brak sił do starań, kiedy już zaczynamy się wydobywać) lub zewnętrznym (opór materii, wciąż nawracające sytuacje, że "o mały włos" by się udało, ale... nie udało się). Przyznaję, że pomoc przyjaciela, a czasami psychologa czy psychoterapeuty byłaby jak najbardziej wskazana i zachęcałbym cię do tego. Przy czym najczęściej, kiedy chodzi o kwestie finansowe, wydaje się, że nie stać nas na taką pomoc w rozsądnym wydaniu (- co jest raczej złudzeniem, bo spora część terapeutów jakich znam pracuje również z ludźmi, których nie stać w danym momencie na zapłacenie). Ale nie mieliśmy tutaj, w tym artykule szukać zewnętrznych podpórek, tylko wziąć się za to, co możemy zrobić sami. Sposób postępowania będzie trochę niekonwencjonalny, ale skuteczny.

Nie zakładam przy tym jakiś specjalnych długotrwałych ćwiczeń, gdyż to z reguły w takich warunkach nie wychodzi, jako że znajdujemy sobie całe mnóstwo wymówek. Więc brak tego trzeba będzie nadrobić refleksją, samodzielnym myśleniem i sprytem w podejściu do sprawy. Skończyliśmy na tym, że korzeń problemu...

...Składa się z trzech aspektów:

  • a) przekonania: poczucia bezsilności w dziedzinie zarabiania i co do efektywności naszych działań w tym względzie
  • b) napięcia wewnętrznego wybudowanego na podłożu swojej roli w relacji
  • c) niejasnego poczucia niezadowolenia w życiu oraz wroga...

- bliskiej fizycznej, materialnej osoby na której zaczepiona jest nasza psychiczna i duchowa energia, aktywność psychiczna. Nie szukamy jedynie słusznego rozwiązania - raczej sposobu "nakłucia balonika" i przekierowania energii w nową jakość.


Zacznijmy od postaci wroga. To najsilniej i najszybciej oddziałujący element. Najczęściej nie jest to wróg dosłowny, tylko część nas i to jak gdyby wbrew nam tak się uważa. Zwykle takim wrogiem są Rodzice lub Partner. Oczywiście, czasami wróg jest dosłowny: bywa nim wykorzystujący szef, podkładający świnie kolega etc. Chodzi o osobę, której poświęcamy najwięcej czasu w myślach czy w przebywaniu z nią. Zastanów się:

  • 1. Przy kim najbardziej i najczęściej zmieniasz swoje zachowanie?
  • 2. Do kogo masz największe żale, największe ALE?
  • 3. W związku z kim pojawiło się jakieś emocjonujące wydarzenie, po którym zaczęło się sypać?

Tymczasem rozwiązanie jest takie: Przełam się i z pełnym zaangażowaniem zrób w relacji z tą osobą coś niezwykłego. Najlepiej pozytywnego w twojej ocenie, czy ogólnie, ale też niekoniecznie. Przełamanie swojego stereotypu myślenia o konsekwencjach też się liczy. To może być: Dzika kłótnia, jeśli zazwyczaj jesteś ustępliwy. Milczenie w obecności kogoś, jeśli jesteś gadatliwy. Opowiadanie kawałów, jeśli jesteś poważny i zazwyczaj tego nie robisz. Fantastyczny wieczór, podczas cichych dni z partnerem. Zasypanie kogoś telefonami, gdy z wyboru jesteście w dużej odległości. Specjalne spotkanie z rodzicami w którym traktujesz ich cały czas jak dzieci. Kupienie kwiatów i prezentów dla tegoż kolegi z pracy. Zaplanowanie przebiegu serii spotkań z kalendarzem jeśli jesteś spontanicznie roztrzepany - etc. Chodzi o intensywną emocjonalnie krótkotrwałą zmianę zachowania, odczuwania i przekonań względem tej osoby. Czyli zrobienie tego z pełnym zaangażowaniem, całym sobą, a jednocześnie wbrew sobie, wbrew granicom, które zwyczajowo ustalamy. Sam musisz ustalić to działanie: na co nie mógłbyś sobie zezwolić w obecnej sytuacji? Wybrać to co uważasz za najniezwyklejsze i w miarę bezpieczne. I zrobić to z PASJĄ i z jednoznacznym założeniem, że rezultaty będą pomyślne, niezależnie od tego, co by się chwilowo zdawało. To trudne, wiem, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Być może trzeba będzie to zrobić 2-3 razy, i różne rzeczy, zanim się uda. Ale jeśli zrobisz to w ten sposób, to zniknie uczucie niezadowolenia (przynajmniej chwilowo), a czar zamykający sytuację pryśnie. To działanie to impuls przekłuwający balon energetyczny, zamknięty krąg twoich działań. Jeśli chodzi o intensywniejsze działania, mają one też tę zaletę, że w potrafią zniwelować poczucie bezsilności.

Jeśli nie potrafisz się przełamać w działaniu, z dowolnej przyczyny spróbujmy chociaż wizualizacji. Skoro w wyobraźni możemy sobie pozwolić na więcej, wykorzystajmy ją do puszczenia energii tam gdzie chcemy.

Wyobrażenie może być następujące: duża i uśmiechnięta postać tej osoby tuż przed tobą, ty mówisz "Jestem ci, głęboko wdzięczny za to, że dzięki tobie wszystko idzie gładko, zarabiam X pieniędzy, znajduję lepszą pracę" i podarowujesz jej kwiaty lub uśmiechasz się do niej.

I znowu, nie chodzi o uleganie jakiejś teorii (że ktoś jest sprawcą czegoś), ale o chwilowe przełamanie wzoru postrzegania/myślenia/funkcjonowania psychicznej energii, by dać impuls do zmiany swemu wnętrzu. Użyj takiego wyobrażenia (i dialogu), które przemówi do ciebie tworząc odczucie, że to dzięki tej osobie i właśnie w tej chwili rozwiązują się twoje problemy. Nie liczy się dokładność wyobrażeń (możesz posłużyć się zdjęciem lub innym przedmiotem), ale o głębokie uczucie, że tak jest, dostrzeżenie tego uczucia i wręcz porozkoszowanie się nim. Czy to się uda w jednej sesji, w kilku czy kilkunastu - nie wiem, to zależy od twojego zaangażowania i kreatywności. Jeśli kiepsko z tym wyczuciem, spróbuj przeznaczyć na to kilka dni wyobrażając to kilkadziesiąt czy kilkaset razy, od czasu do czasu w trakcie jednego oddechu.


Rozładowywanie napięcia. (Rolą w relacji - składowymi tego napięcia zajmiemy się za chwilę). Wszyscy na to mamy własne sposoby, własne miejsca i czynności, dzięki którym dystansujemy się i odzyskujemy siły. Niestety, kiedy pojawiają się wielkie kłopoty lub kiedy te małe w nas bardzo wrosły, nie dość, że nie wystarczają one, ale niejednokrotnie pogarszają sytuację - zabieramy te sprawy tam, gdzie nie powinny się znaleźć, zamykając się w klatce, a często jeszcze mając wrażenie, że cały świat wali w pręty i ściany tego więzienia. Ten proces ma prostą przyczynę: nasz mózg działa jak komputer odświeżający swoje stany wg bodźców. Jeśli wdrukujemy (zakotwiczymy językiem NLP mówiąc) naszą postawę, schemat myślenia w te ulubione czynności (widok miejsca) poprzez oddawanie się myśleniu o nich, odczuwanie ich w tym momencie - zostają zapamiętane i mamy wrażenie, że te problemy są aż tak wielkie, że dosięgają tam, gdzie nie było do tej pory na nie miejsca. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: jest dobry sposób na korzystanie z tego mechanizmu: zmiana bodźców. Chodzi o łatwe i podstawowe rzeczy (inne dźwięki, obrazy, ruchy). Znów sam musisz zdecydować: do czego jesteś przyzwyczajony, co najczęściej cię otacza i jakie zmiany masz wprowadzić: wysprzątaj mieszkanie, przeprowadź drobny remont (odmaluj ściany, opróżnij szafy), zawieś na ścianie pocztówkę z wakacji (najlepiej codziennie inną), zacznij chodzić na spacery, jeśli jesteś domatorem, stawiaj większe kroki, zmień tematy rozmów ze znajomymi, zamiast telewizji czytaj gazety czy na odwrót, wypożycz czy kup jakiś film odbiegający od tego, co znasz i oglądaj go codziennie (to samo z książką), chodź do pracy różnymi trasami, zapisz się na kurs językowy. Dieta i czynności, które podejmujemy też są bodźcami zmieniającymi stan ciała. Dla leniwych myślę, że optymalnie byłoby spędzać 2 godziny dziennie w odmiennnych warunkach od tego, co znamy, oraz w inny niż nawykowy sposób. Ten czas to nie przypadek, co ok. 90 min nasze ciało wchodzi w odmienny stan - przestrajając się na inny rodzaj funkcjonowania. W ciągu dwóch godzin mamy szansę, by wystąpiło to przynajmniej raz.

Jaki jest w tym sens w takich zmianach? Otóż nasze ciało (oraz umysł) ma swoje mechanizmy autoregulacji, a kiedy bodźce na nie wpływające zmieniają się - zaczyna ono porzucać dotychczasowe stany (czyli napięcie) zastępując je przyjemniejszymi i bardziej dopasowanymi do sytuacji. Z prostej przyczyny: jeśli nasz stan wewnętrzny zmienia się - inaczej myślimy oraz inaczej zachowujemy się a więc zmieniają się rezultaty naszych działań. Dodatkowo np. z perspektywy huny można powiedzieć, że energia zdarzeń właśnie dziejących się i tych, które mają się wydarzyć, jest zaczepiona w naszym ciele wręcz fizjologicznie (na zasadzie w jakiej przeszłe wydarzenia powiązane są poprzez wspomnienia i odtwarzane przy tym wspominaniu stany).

Wizualizacyjnym odpowiednikiem tego jest wędrówka szamańska - podróżowanie poprzez wizje, lub wkraczanie w wizualizację lub sny angażowanie ciągłe ich przekształcanie. W świecie wewnętrznym możesz robić cokolwiek: przewędrować cały świat, pozmieniać krajobrazy włącznie z kolorem nieba i ziemi, ludzi zamieniać w zwierzęta i na odwrót. Liczy się tylko zaangażowanie w zmianę.


Zacząć żyć po swojemu. Najpierw mały psychologiczny truizm: W rolach wytyczanych nam przez relacje grzęźniemy głównie dlatego, że się przed nimi bronimy (aż po wyznaczenie sobie ANTY-roli opierającej się na sprzeciwie). Droga wyjścia jest prosta: uznać ją, pobyć w niej przez chwilę odkrywając ich pozytywną stronę i swoje wartości i wyjść w swoją stronę. Oh, brzmi strasznie. Tym bardziej, że nie ma jedynie słusznego sposobu na zrobienie tego. Tu potrzeba zarówno przyjrzenia się temu co się robi, czego unika i przemyśleniu tego, włącznie z tym co nas jeszcze nie spotkało (co takiego konstruktywnego jest w tej niewygodnej sytuacji? Jaką lekcję z tego mogę wynieść? Co ona zawiera takiego co chciałbym? Co stanie się później?) oraz PRZEŻYĆ to wewnętrznie - znów po to by dać impuls zmianom. Może dla przykładu: jeśli z samoobserwacji wynika mi, że np. poprzez wchodzenie w konflikt unikam partnerstwa - to rozwijam wątek i zaczynam fantazjować na temat bycia ojcem dużej rodziny. Jeśli w kontakcie z rodzicami złoszczę się, że traktują mnie jak dziecko - to zaczynam fantazje p.t. idealne dzieciństwo i przytulanie się do nich. Jeśli czuję się skrzywdzony, to pozytywnym jest potencjalne zadośćuczynienie czy zemsta (poczucie własnej siły w odwecie) to wyobrażać sobie będę otrzymywanie prezentów lub fantazjować n.t. bycia supermenem. I znów - to są wymyślone przykłady; to, co się dzieje, chyba nigdy nie jest ani oczywiste, ani nie musi być interpretowane w ten sposób (wyobrażenia karkołomne i zupełnie odleciane również wchodzą w grę). I nie chodzi o wizualizację - tylko o ODCZUCIE ŁĄCZNOŚCI z dobrem w tym, co się dzieje, wydarzyło się lub mogłoby się wydarzyć. To jest karmienie duszy poprzez trawienie zdarzeń - przyswajanie ich pozytywnej energii. Za to obserwacja i zastanawianie się (rzadko spotykana czynność zwana myśleniem), czyli autorefleksja, to podstawa higieny psychicznej i kontaktu z rzeczywistością, a zatem i skutecznego działania.


Przezwyciężyć bezradność. To ostatni czynnik - najbardziej ograniczający, bo bezradność wyuczona, to silne uwarunkowanie. Ale nie jest źle. Nie musimy wszystkiego robić od razu, wystarczy (AŻ!) sprawić by sytuacja nam pomogła (pojawiła się jakaś sprzyjająca lub wykorzystać istniejącą). Za to impuls psychoenergetycznej zmiany w tej dziedzinie idzie najłatwiej: Opowiedz historię rozwoju problemu i potencjalnego rozwiązania z pozycji sprawcy, odpowiedzialnego (ale nie winnego). I to nie przejmując się REALIAMI, czy to było związane z tobą czy nie. "Sprawiłem spadek cen ropy na giełdzie" i "pogoniłem wszystkich klientów". "Sprowokowałem swoje zwolnienie, by móc leniuchować". Nie obwiniaj - baw się tym opowiadaniem, kreatywnie - dbając o odczucie SKUTECZNOŚĆI, SPRAWSTWA, wizji tego co się działo jako swojej KREACJI. Nie zatrzymuj się na chwili obecnej, ale idź w przyszłość. I poświęć na to chwilę czasu (ile czasu spędzasz na bezowocnym szukaniu rozwiązań czy myśleniu o swoim problemie?). Niech to będzie 10 min, pół godziny. Ponieważ trudno znaleźć słuchacza - przemawiaj do siebie lub... napisz kilkudziesięciozdaniowy list i odczytaj go 2-3 razy.

Metodą pomocniczą tu może być odgrywanie roli reżysera: zwracanie uwagi na rzeczy, sytuacje i zachowania ludzi i wewnętrzne nakazywanie im, by właśnie tak się działo: "Niech ściany podtrzymują sufit, a niebo będzie niebieskie"... Takie ćwiczenie praktykowane przez chwilę wzmacnia wewnętrzny autorytet na tyle, żeby z łatwością przezwyciężyć uczucie bezsilności.

To wszystko. Oprócz zmiany bodźców (co warto robić aż do rozwiązania sytuacji) całość tego, to kilka rzeczy, które jesteś w stanie wykonać w ciągu tygodnia, ba, w ciągu kilku godzin, a nawet godziny. Możesz to robić częściej, jeśli chcesz czy czujesz, że potrzebujesz. Nie czas się liczy i nie ilość, tylko jakość - zmiana emocji w trakcie, co pozwala wychwycenie oraz wewnętrzne uznanie "nowej jakości", jaka się po tych aktywnościach pojawia. To może przynieść wręcz natychmiastowe rezultaty w połączeniu z wznowieniem racjonalnych wysiłków rozwiązania sytuacji typu: nabywaniem umiejętności, zmiana sposobu zachowywania się w pracy, wyrażenie chęci podwyżki, zmiany pracy, wysyłania ofert, ogłaszania promocji czy innych znanych ci środków mogących pomóc, a leżących w twoim zasięgu.

W kolejnej części o przezwyciężaniu usztywnionej pod wpływem ciężaru nieszczęć postawy i nawyku życia ze swoim problemami.

Piotr Śpiący Niedźwiedź Jaczewski

spiacy_niedzwiedz@go2.pl







x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)