Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 marca 2020

Łukasz Łuczaj

Ideał jest we fraktalu

Oryginalnie w blogu Autora. W Tarace za uprzejmą zgodą.

sierpinski-carpet
Dywan Sierpińskiego. Ryc. z Wikipedii

Ostatnia globalna infekcja spowodowała totalne wielkie zamieszane w ekonomii, która można powiedzieć, jest codziennie zagrożona wielką zapaścią. Powodów skali tego załamania jest kilka. Po pierwsze niejasność instrumentów i transakcji finansowych oraz olbrzymie zadłużenie światowej gospodarki. Innym jednak powodem jest zagrożenie przerwaniem łańcuchów dostaw w globalnej ekonomii, spowodowane zamknięciem granic. Sytuacja przypomina więc udar mózgu lub zawał serca. Niektóre z komponentów tego łańcucha mogą być zastąpione innymi, lokalnymi. Inne jednak, takie rzadkie metale, czy bardzo wyspecjalizowane produkty hi-tech, już nie. Jednak te, które dałoby się lokalnie produkować powinny być tak produkowane. Idealnie byłoby, aby nasza gospodarka była trochę jak hologram, obrazek, który zachowuje ten sam obraz nawet po rozwaleniu go na kawałki. Tak było z wieloma gałęziami gospodarki dawniej. Żywność produkowano lokalnie, a w każdej większej wsi był nawet kowal, więc i metalowe produkty można było zrobić na miejscu. Na miejscu była wełna z owiec, len i konopie na tkaniny, drewno na budulec i opał.

Cechy hologramów mają figury geometryczne zwane fraktalami. Fraktal to figura geometryczna samopodobna, jej część w powiększeniu ma taką samą strukturę. Przykładem jest płatek śniegu, liść paproci, czy systemy korzeniowe. Teraz wyobraź sobie, że struktura ekonomiczna jest, może, ale nie musi być fraktalna. Na przykład w przestrzeni są duże, średni i małe sklepy oraz malutcy jednoosobowi dostawcy. Taka struktura jest odporna na wstrząsy. Na przykład jeśli rząd zamknie duże sklepy to mali dostawcy przejmą ich rolę. Jeśli rząd pooddziela poszczególne województwa, to dalej w każdym będą jakieś sklepy. Zaprzeczeniem tego jest totalna monopolizacja, skupienie władzy / ekonomii w rękach jednego centrum, ale też totalna decentralizacja.

Także najlepiej byłoby, żeby Twoje źródła dochodu też były fraktalne. Na przykład masz 1-2 główne prace, kilka smykałek z których możesz żyć, albo jakieś drobne fuchy, i jeszcze kilkanaście umiejętności, które możesz wykorzystać w czasach kryzysu, np. umiejętność kładzenia płytek, czy rąbania drewna. Podobnie z domostwami. Najlepiej mieć mieszkanie w mieście, daczę pod lasem na czas kryzysu i umiejętność budowy szałasów (plus namiot w szafie). Osobiście staram się myśleć fraktalnie i nie uprzątać różnych pierdółek z mojego życia, które kiedyś mogą się przydać. Dając na piwo pijaczkowi pod Biedronką też myślisz fraktalnie, może kiedyś Ci pomoże w sytuacji, której się nie spodziewałeś. Czasem nadmiernie czyścimy swoje życie… jeden zawód… jedno auto. Czasem dobrze mieć kilka pobocznych zajęć, czy drugie stare auto w garażu.

No i jeszcze systemy medyczne. W czasie epidemii duże szpitale mogą szybko ulec zakażeniu. Rozproszony system medyczny powinien składać się z dużych i małych szpitali, lekarzy poza szpitalami, w izolacji w terenie, lekarzy Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, zielarzy, znachorów i innych ludzi, którzy mogą pomóc w niektórych sytuacjach zdrowotnych i z dobrze wyedukowanego medycznie społeczeństwa.

Oczywiście istniejące już systemy ekonomiczne, społeczne i medyczne działają już na zasadzie fraktali (choćby wielopoziomowy system władza centralna – województwa – gminy – wsie z wójtami). Ale systemy fraktalne powinniśmy za wszelką cenę wzmacniać – ani je za bardzo centralizować, ani decentralizować. Ideałem jest silny rząd, silny samorząd, silna jednostka. U nas jednak rząd jest trochę za silny, zdecydowanie wzmocniłbym samorządy i jednostki, którym bardzo ogranicza się prawa (także podczas epidemii albo choćby zmuszając dzieci do chodzenia do szkoły, czy narzucając jeden system (bio)medyczny). Bo ideał jest we fraktalu!

Na obrazku pokazuję dywan Sierpińskiego, jeden z najsłynniejszych fraktali, wymyślony przez polskiego matematyka Wacława Sierpińskiego (1882-1869), profesora Uniwersytetu Warszawskiego.

O fraktalach i ekonomii pisał swego czasu w Scientific American znany (urodzony w Warszawie) uczony Benoit Mandelbrot: “How Fractals Can Explain What’s Wrong with Wall Street”. Twierdzi on, że nawet krzywe giełdowe zbliżają się do fraktali, a wielkie załamania są ich częścią.

Na koniec życzę czytelnikom jak najbardziej fraktalnego życia. Bądźcie jak płatek śniegu lub liść paproci na wietrze!


komentarze

[foto]

1. Saturn wszedł do Wodnika i... • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-26 10:00:57

Saturn wszedł do Wodnika i zaczynamy obserwować wysyp pomysłów n.t. "co po epidemii?" Tak działa Wodnik: inspiracje, odkrycia, otwarcie na przyszłość i na koncepcje, które urządzają świat na nowo, więc są jakoś "rewolucyjne". Przyszły rok 2021 będzie jeszcze bardziej naładowany Wodnikiem -- Jowisz i Saturn w Wodniku -- i dopiero wtedy zobaczymy lawinę rewolucyjnych pomysłów.
[foto]

2. Data • autor: Yerbowniczek2020-03-30 21:21:59

Lata życia Wacława Sierpińskiego to 1882-1969. Zgodnie z podaną w artykule, miałby wiek ujemny :-)
[foto]

3. Matematykom to się zdarza • autor: Wojciech Jóźwiak2020-03-30 22:50:58

Matematykom to się zdarza, np. mieć ujemny czas życia. Kiedyś czytałem opowiadanie sf, gdzie pewien polski (tak, polski) matematyk specjalista od topologii tak się sam zawiązał w szczególny węzeł, że wypadł z przestrzeni 3-wymiarowej i skutkiem tego zniknął.
[foto]

4. Ażeby Cię...! • autor: Edward Kirejczyk2020-04-07 06:30:00

Ja miałem życie fraktalne. Z wyjątkiem pierwszych dwóch lat po studiach, przez całe życie albo wykładałem na wyższych uczelniach (niekiedy bardzo renomowanych) albo kierowałem przedsiębiorstwami gospodarczymi. Najmniejsza ze spółek którą kierowałem zatrudniała dwóch ludzi, największa prawie 2.000. Oprócz tego w złotej erze doradztwa, czyli w czasach narodzin kapitalizmu, zajmowałem się z sukcesami doradztwem - kierowałem największym projektem doradczym w Polsce. Poza tym prace fizyczne w kraju i za granicą. Może coś mi umknęło.
Taki przebieg "kariery zawodowej" to mordęga. Ciągłe długotrwałe zmęczenie, ciągła nauka rzeczy, które za chwilę, po przeskoczeniu do innego koloru fraktala przestawały być przydatne. Brak formalnych sukcesów - ani habilitacji, ani prawdziwych osiągnięć w zarządzaniu. Brak również "miękkich" osiągnięć. Dzięki systematycznym związkom z praktyką w mojej ocenie prowadziłem wspaniałe zajęcia. Ale opinii tej nie podzielali ani moi koledzy, ani większość studentów. Tylko nieliczni studenci zaoczni, studiujący zarządzanie jako drugi kierunek, rozumieli o czym mówię*.
OK. To było moje życie, takie sobie wybrałem i nie mam prawa się żalić. Ale czemu życzysz podobnych przygód młodszym czytelnikom? 
---------------
* Co wiedza była warta można sprawdzić, czytając moją ostatnią książkę "To tylko gra. Wiedza tajemna o zarządzaniu" Helion, Gliwice 2015. Znudzeni mogą ograniczyć lekturę do tekstów w ramkach, opisów przypadków i zadań/pytań na końcu rozdziałów. Bardzo znudzeni do zastrzeżeń Wydawnictwa na odwrocie strony tytułowej - naprawdę nigdy się z takimi nie spotkałem, ani w kraju ani za granicą. To było chyba jedyne prawdziwe osiągnięcie.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)