Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 czerwca 2017

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 4 (odcinków: 85)

Ilu nas jest?

Kategoria: Symbole
Tematy/tagi: animizmarchetypyduchyegoHillmanhunaMindellmitologie archaiczne

« Co się zmieniło? Taraka: dywinacja i futurologia, czyli zmiany w Tarace »

Kiedy się rodzisz, ktoś-coś – jakaś agencja – dba o to, żebyś urodził/a się w odpowiedniej dla ciebie chwili, przy układzie planet odpowiadającym twojej – przyszłej, a na razie potencjalnej – naturze. James Hillman odkrył tę (lub bardzo podobną) agencję niezależnie od astrologii, w obrębie pojęć psychoanalizy, i nazwał ją żołędziem, po angielsku acorn, co tam dużo lepiej brzmi niż po polsku. Być może ten geniusz, którego najpierw chciałem nazwać „geniuszem rodzącym”, ale zorientowałem się, że to pleonazm, masło maślane, bo geniusz od generō, rodzę, działa także później, w dalszym życiu. W jakim stopniu owa agencja jest mną, na ile czymś różnym ode mnie, nie wiadomo. Zapewne włącza swoją aktywność, wchodzi do gry w tych momentach życia, kiedy działamy jakby kierowani automatycznym pilotem i gdy dzieje się zbyt wiele przypadków (które wkrótce lub od razu okazują się być znaczącymi przypadkami) – aby to było przypadkowe w sensie random. Zresztą, zauważmy, nasze słowa są tak ułożone, że „przypadkowy, losowy” nieustannie styka się i płynnie przechodzi w „losowy, bo Los tak chciał” – Los czyli coś z góry przeznaczonego. Nasz język nie umie dobrze odróżniać losowości w sensie chaotycznego indeterminizmu od losowości w sensie dokładnie przeciwnym: z góry danego, sztywnego przeznaczenia. Nie odróżnia, mówiąc astrologicznie, Urana od Saturna. Odróżnia coś innego: czy moje działanie jest moje, robione przeze mnie, czy nie-moje, bo robione przez kogoś lub coś innego, spoza mnie. Tym czymś może być „coś losowego” w obu sensach, rozpoznanych i odróżnionych chyba dopiero przez nowożytną naukę: mechanikę i probabilistykę.

Więc prócz „mnie” jest jeszcze moja astro-agencja (a może Hilmanowski żołądź), która niewątpliwie jest inną, inaczej działająca inteligencją niż mój świadomy umysł, moje świadome ja. Skoro nie należy do świadomego ja, to należy do nie- (lub pod- lub nad-) świadomości. Gdy wspomniana zostaje nieświadomość, od razu tych „nas” przybywa: prosi się dołączyć do wyliczanki Freudowskie warstwy i Jungowskie archetypy. Zamiast nich, przypomnę dwie podobne agencje z huny, lub raczej z systemu, który hunie przypisali Max Freedom Long i inni Biali entuzjaści: Wyższe Ja i Niższe Ja. Niższe Ja wygląda na wizualizacyjną personifikację wewnętrznych procesów, które Arnold Mindell nazwał wtórnymi (procesami), czyli tymi, które nie przebijają się do świadomości i które spokojnie dają sobie radę bez świadomego nadzoru. Wyższe Ja z punktu widzenia „mnie zwyczajnego” wydaje się być jakąś fanaberią, czymś (kimś?) na zbyciu, luksusowym dodatkiem do „mnie”, tego mnie zajętego codzienną przyziemną krzątaniną. Może by jego też jakoś z pożytkiem zatrudnić? Sam kiedyś próbowałem robić takie próby... Ale dobrze jest sobie wyobrazić, że Wyższe Ja lub ktoś do niego podobny towarzyszy mi (i twój tobie) i jakoś zabezpiecza równowagę losu. Może i nic nie robi, ale nie robiąc, robi, jak ten idealny władca według Konfucjusza, który nic, tylko trwał zwrócony obliczem na południe.

Kto z nich zsyła sny? Dawca Snów, Snowy Autor byłby kolejnym mną-nie-mną. Najwyżej, gdyby się okazało, że któraś z agencji poprzednio wyliczonych robi to: produkuje sny. Bo znów na pewno nie ja, ten świadomy, jestem ich autorem. A nawet jako obserwator, jako ich widz, jestem do ich widzenia dopuszczany nader niechętnie. Przecież sny śnią się pod nieobecność świadomego obserwatora, śnią się sobie samym i robią to nieustannie, teraz, kiedy to piszę i w innych świadomych momentach, kiedy świadomość je zagłusza, zaciera, śnią się też.

Jest też tajemnicza istota dusza. Która na pewno jest czymś innym ode „mnie”, bo mówi się przecież moja dusza, a nie „ja jako dusza”. Nikt niczego ani nie zrobił ani nie doświadczył jako dusza. Dusza jest czymś odmiennym. Tu wkracza kwestia płci. Słowo dusza tam, gdzie są rodzaje gramatyczne, jest przeważnie rodzaju żeńskiego. Tak w słowiańskich, w łacinie (anima), w niemieckim die Seele. Tylko greckie pneuma jest neutrum, ale drugie tam słowo na to, psychē, już jak Hermes przykazał żeńskie. Tu jest pewna podwójność, bo słowa na duszę bywają pokrewne znaczeniu „oddech/wiatr” albo znaczeniu „siła”. Nasze słowiańskie siła jest kontynuacją tegoż, co germańskie ang. soul, niem. Seele – więc u którychś naszych wspólnych praprzodków ta podwójność rozszczepiła te pojęcia. Łacińska anima od wiatru, a z dwóch słów greckich pneuma od wiatru, psychē od siły. Siła podobnie jak dusza (oddech) może się odszczepiać od reszty człowieka, opuszczać go, co i dziś mówimy „siły go/mnie opuściły”, a dawniej istniała rozbudowana, rozpowszechniona ale mało uświadamiana mitologia personifikowanej siły; różni autorzy o tym pisali. Żeński rodzaj duszy sprzyja temu, żeby z punktu widzenia męskiego podmiotu, który zawłaszczył język, duszę pojmować jako żeńską istotę, która dla ego jest kimś jak żona dla mężczyzny. Co zwrotnie przeszło na ogólnosłowiańskie tytułowanie oblubienic „duszą” lub „duszeńką”.

Tu przeglądając napisany tekst zauważyłem błąd: oczywiście zdarzało się, że ktoś coś robił, a raczej czegoś doświadczał jako dusza. Tak było u mistyków oddających się bogu. Co jednak potwierdza powyższą „psychologię”, ponieważ gdy mistyk odrzuci ego, to zostanie mu/zeń dusza. Gdy o duszy mowa, narzuca mi się figura z perskiej religii zwana daena: żeńska postać olśniewającej urody, która przychodzi do zmarłego, aby przeprowadzić go przez próby i sądy do raju. Towarzyszą jej psy.



(Foto. Maria Borkowska, najpierw na FB)


Auto-promo Taraki 4: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach:
Auto-promo 3
Auto-promo 2
Auto-promo
Auto-promo Zero.


« Co się zmieniło? Taraka: dywinacja i futurologia, czyli zmiany w Tarace »

komentarze

[foto]

1. A propos psów... • autor: Radek Ziemic2017-06-05 22:08:07

lecz nie tylko, bo może też żab. Czy tylko ludzie mają swój los? Swoją duszę? Swojego "geniusza"? Pytam nie z przekory... Bo jeśli tak, to kto, jakie zwierzęta towarzyszą psiej daenie, zapewne też pięknej, gdy przychodzi do zmarłego psa, by "przeprowadzić go przez próby i sądy do raju" i czy to jest ten sam raj, do którego idą ludzie? A może to ludzie towarzyszą psiej daenie?
Starożytni Grecy, niektórzy przynajmniej, wierzyli w logos, co potem przejął jeden z odłamów żydowskiego chrześcijaństwa, właśnie ten zhellenizowany, pierwotnie wcale nie najliczniejszy. Ale to takie wyobrażanie sobie świata na własną modłę, do pewnego zresztą stopnia nawet zrozumiałe. Kto wie, może to dopatrywanie się "podobieństwa" do siebie samego zdecydowało o sukcesie tego odłamu.
Lubię zdanie Arthura Rimbaud: "Albowiem ja to ktoś inny". Jeśli nie czytać go  psychoanalitycznie, to pozwala ono domyślać się czegoś w sobie (i nie tylko w sobie, naturalnie, w żabie też), co jest poza losem rozumianym jako przypadek i jako "mechaniczne" fatum. 
Nie wierzę chyba w "żołędzia", ale wierzę w to "coś", czasem wydaje mi się nawet, że "je" odczuwam, że "go" doświadczam. Myślę (wierzę?), że jest to coś poza obrazem i poza pojęciem.
[foto]

2. Wystarczy zamiast moja... • autor: Jarosław Bzoma2017-06-05 22:36:04

Wystarczy zamiast moja dusza zacząć myśleć ja to tylko część duszy. Snów nie zsyła nikt, to nasz umysł na krawędzi jawy i snu, w dysocjacji, przypisuje bezosobowym polom Świadomości narrację dla umysłu zrozumiałą.Dusza myśli nami więc nie trudno ulec iluzji, że myśli.Kiedy mistyk odrzuca ego nic go nie oddziela od "rdzenia"duszy.Tego stanu nie daje się unieść zabyt długo bo skończyłoby się to "odejściem z planu fizycznego", dlatego najczęściej się płacze w zachwycie a potem wraca do swojej roli robotnika w winnicy dusznej :) Czy jest nas w nas wielu ? Zależy z jakiego poziomu się to pytanie zadaje. Z poziomu duszy indywidualnej(7) jest tylko ona, z naszego punktu widzenia jesteśmy tylko my , pomiędzy tymi stanami jest cała rodzina takich ’ja’ jak nasze które razem z nami stanowią tę wspólną duszę.

3. W temacie astrologii Około... • autor: Nierozpoznany#98002017-06-07 16:17:37

W temacie astrologii 
Około 2 lat temu miałam zdarzenie, powtarzające się, rozmowy z planetami. Umiałam wejść w kontakt z ich osobowymi Przedstawicielami - tak te informacje do mnie przychodziły. Było to konkretne i dzięki temu wtenczas bardziej rozumiałam własne uwikłania lub drugiej osoby. Rozumiałam mój księżyc, saturna, crazy hors`a jowisza.  Widziałam więcej aspektów niż znam, aspektów czyli rozmów pomiędzy nimi. Dealów. Milczenie jest także wymowne, trzeba się tylko bardziej wsłuchać.A nawet w tym milczeniu są ciekawsze odpowiedzi niż tam gdzie jest głośno.
Z perspektywy 2 lat, i wielu emocji, dziś patrzę na to jak na Byty. Byty jako zbiory, możemy je nazwać planetarne, astrologiczne. Rodzimy się splątani z określonymi bytami tak anie inaczej, bo musimy, bo inaczej by nas tu nie było. Życie jakie znamy to ciąg korelacji a Byty w tym uczestniczą. Oczywiście ktoś też musi przekładać wajchę :) Określone osoby do nas pasują, inne nie. Pasują , np tworzą trygony,koniunkcje i nie koniecznie musi to oznaczać coś "dobrego" . Jest to dobro w ramach Bytowej struktury. To oznacza jedynie że te osoby mogą się spotkać ponieważ są osobno splatani w ramach tego samego Bytu lub układów Bytów. Miłość jest wyborem, świadomą decyzją, a przynajmniej tak uważam że powinno być. Tymczasem Byty splatają ludzi i nie oznacza to miłości, oznacza to układ w jakimś celu lub już z karmicznego rozpędu. Oczywiście pojawiają się emocje między takimi osobami, bo tak to działa. Byty działają na naszych niskich płaszczyznach. Emocje mylone z Miłością, która raczej jest bez fajerwerków, ale może być romantyczna i piękna:) to zależy on nas od naszej zdolności do miłości. Ludzie modlili się kiedyś do Bogów, do Planet. Modlili się poniekąd słusznie:) Jest w tym wariactwie metoda.Bycie sp

4. Jest w tym... • autor: Nierozpoznany#98002017-06-07 16:19:46

Jest w tym wariactwie metoda.Bycie splątanym w korelacji Bytów, to także współtworzenie ich w pewien sposób w ramach kontraktów. Gdy uwalniam się "od czegoś" zauważam to splatanie: "ja jestem w nim a on we mnie"  a ludzkie twarze jako delegacja Bytów, to już niższy plan.Trudno jest przebudzić się z tego gąszczu przeplatanek, dostać się do punktu Zero. Ale można, tylko że to też ma swoje konsekwencje. Warto znać punkt Zero, lecz być w nim raczej nie należy do naszej realności, nasza realność wymaga korelacji :) 
[foto]

5. Sybil • autor: Maciej Nabiałek2017-06-08 10:57:33

Tak na marginesiejak brnąłem przez ten artykuł, przypomniałem sobie film Sybil z 76 roku. O kobiecie mającej rozszczepienie osobowości (było ich 16), bardzo dramatyczny film, zaburzenia powstały na skutek nadużyć fizycznych i seksualnych jakie bohaterka cierpiała z rąk matki. Osobowości pojawiały się w odstępach czasowych. Dziewczyna poddała się terapii psychiatry, hipnozie i powoli odkrywano w niej kolejne osoby. Co prawda wokół książki (na jej podstawie nakręcono film) narosły kontrowersje co do prawdziwości tych obserwacji osobowości. Film mogę polecić, wiem, że jeszcze pojawił się niedawno w nowej adaptacji, ale nie oglądałem. 
Dusza chcę zauważyć to również część instrumentu w skrzypcach, jakże to ładnie wpasowane słowo do przestrzeni w pudle rezonansowym, przenosi drgania dźwiękowe na dolną płytkę rezonansową. Jak również Duszę odnajdujemy w żelazkach. W architekturze schodów wolna przestrzeń pomiędzy dwoma biegami nazywa się duszą.


 
[foto]

6. Dusza jako pusta przestrzeń • autor: Wojciech Jóźwiak2017-06-08 12:10:20

Dusza jako pusta przestrzeń -- w skrzypcach, w schodach. Dobre! Myślę, że można to uogólnić. Zarówno "oddech" ( >dusza) jak i pusta przestrzeń przenoszącą wibracje, fale to przejawy żywiołu powietrza, który nie tylko substancją gazową N2+O2, ale przede wszystkim przestrzenią przenoszącą-medialną.
Osobowości wielokrotne: szamanizm polega na ich oswojeniu, zastosowaniu, a ładniej to brzmi po rosyjsku: upotrieblenije, transkrybując na polski: *upotrzebienie. Żeby mogły służyć w potrzebie ("konia w każdej sławnego potrzebie"/wojnie), in Not, need, nasze z bliskim znaczeniem: nędza.
[foto]

7. ad. kom. nr 2: pytanie o rodzinę "ja" • autor: Arkadiusz2017-06-08 14:11:07

Czy te wszystkie "ja" tworzące jedną duszę wcielają się niejako po kolei w kolejnych inkarnacjach (jak koraliki na jednej nici) czy z jednej duszy wcielają się różne "ja" w jednym momencie albo nawet wcielają się różne aspekty duszy bez reguły czasoprzestrzennej? I możemy spotkać w tym fizycznym przejawieniu "bratnie dusze" czy swoje animy/animusy? Jest jakaś wiedza/doświadczenia na ten temat?
[foto]

8. OSOBOWOŚĆ WIELORAKA • autor: Radek Ziemic2017-06-08 17:05:28

9. Jeśli mamy duszę... • autor: Nierozpoznany#15472017-06-09 13:23:47

Jeśli mamy duszę to prawdopodobnie powinniśmy być leczeni w zupelnie inny sposób. Przecież wiele naszych chorób ma podloze duchowe. Poza tym jestesmy  różni a wszystkich nas ładuje się  do jednego worka. W dzisiejszym społeczeństwie eteryczne zdolności wrażliwych ludzi są dyskredytowane. Liczy się wyłącznie to co widzialne ,namacalne i policzalne. I w ten sposób wrażliwi muszą wstydzić się swych darów. Czesto  są uważani za szarlatanów(oczywiście i tacy bywają). Ja natomiast uważam, że włąśnie my ,odczuwający w sposób bardziej subtelny rzeczywistość powinninniśmy tworzyć  nowy świat i  być  godziwie  wynagradzani. Uważam, że medycyna opłacana z państwowych środków powinna zupełnie inaczej wyglądać. Zmiana musi przyjść w wielu dziedzinach. Widać ją chyba również w horoskopie Polski  i świata. Jaka jednak ta zmiana będzie zależy również od nas. Jeśli damy się zepchnąć na margines świat  to zaakceptuje i pozostanie taki jak jest lub będzie gorszy. Odpowiedzią na osobiste frustracje będzie wysadzenie jakiegoś stadionu lub koncertu a w najlepszym przypadku rzucenie się  z młotkiem na przedstawiciela władzy państwowej.. Żyjemy w czasach tworzenia się nowych paradygmatów  w wielu dziedzinach. Środowiska  takie jak to powinny się połączyć z innymi które wierzą w duchowość, Religie się zdyskredytowały. Tych wrażliwych uczą tylko naiwości . Czas tworzyć  nowy duchowy świat  nie  pozbawiony jednak realizmu. To my tak naprawdę powinniśmy być  polityczną  i duchową elitą . Często widzimy więcej i bardziej dalekosiężnie. Czasami obserwuję ludzi i ze zdziwieniem dostrzegam, że oni  nie wiedzą jaka będzie konsekwencja ich działąnia. A oni nie wiedzą bo patrzą tylko i wyłącznie w punkt w którym sto

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)