Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 stycznia 2008

Wojciech Jóźwiak

Imię Luny
O pochodzeniu polskich słów oznaczających Księżyc

Kategoria: Symbole
Tematy/tagi: Księżycplanety w astrologiizwierzęta mocy

Na Kursie Astrologii przez Internet wywiązała się dyskusja o Księżycu i jego (a) horoskopowych, (b) symbolicznych właściwościach i znaczeniach. Jedna z uczestniczek zasięgała opinii u pewnego swego znajomego i tak oto streściła z nim rozmowę:

"Jak zasugerowałam, że Księżyc raczej kojarzy się animą, kobiecością - to był szczerze zdziwiony. Na zasadzie - to nie wszyscy tak mają? I upierał się, że każdy facet skojarzy Księżyc z mężczyzną, a tylko kobiety chcą Go sobie przywłaszczyć."

Oprócz tradycji astrologicznej, mitologicznej i tradycji naszego kulturowego imaginerium wpływ na to, z czym się komu kojarzy Księżyc ma także - i być może przede wszystkim, używany język. Księżyc może mieć konotacje żeńskie lub męskie na podobnej zasadzie, na której "każdemu" się wydaje, że kruk to istota męska, wrona żeńska, jeleń męski, sarna żeńska, szczur męski, żeńska mysz. Męski dąb, żeńska brzoza. Czyli że decyduje rodzaj gramatyczny, zwykle więcej niż mniej przypadkowy lub rządzący się jakimiś dalekimi od logiki regułami. Z tej konkurencji wyłączeni są (oprócz przybyszów z Azji Turków i Węgrów) nieznający rodzaju gramatycznego Anglicy - szczęśliwi od tego, czy przeciwnie? Kiedyś brałem udział we wzorowanych na indiańskich Tańcach Do Księżyca i było to jedno z moich najniezapomniańszych doświadczeń, ale kiedy wodzireje nucili "Grandmother Moon..." - czułem dysonans. Może Czarnym Stopom Księżyc faktycznie kojarzy się z babcią - mnie nie, nigdy! Ale czy z dziadkiem? Raczej też nie.

Po łacinie Księżyc był rodzaju żeńskiego, luna, i takim pozostał w potomnych językach romańskich: la lune we francuskim, la luna w hiszpańskim. Ale po niemiecku jest rodzaju męskiego: der Mond. W słowiańskich ścierają się dwie szkoły: miesiąc rodzaju męskiego - np. czeski mĕsíc, chorwacki mjesec - i żeńska łuna, tak np. po rosyjsku lub bułgarsku (ale po rosyjsku także m'es'ac). U nas w polszczyźnie były oba tamte słowa, ale zmarginalizowaly się, za to doszedł, jako główna nazwa ciała niebieskiego, osobliwy semantycznie Księżyc; polska tylko specjalność. Ciekawe, że oba te "księżycowe" słowa, Księżyc i Miesiąc, są męskie; a żeńska Łuna w tym znaczeniu rozumiana będzie raczej jako cytat z rosyjskiego, bo u nas przechowała znaczenie najgólniejsze: "jakaś widoczna światłość na niebie", więc raczej odblask pożaru niż Księżyca. Zatem od tej strony patrząc, prędzej z czymś męskim kojarzy się nam, Słowianom i Polakom, Księżyc niż z czymś żeńskim.

Słowo łuna ma początki praindoeuropejskie, od rdzenia tego samego, który dał greckie leukos (biały), łacińskie lux (światło) i rosyjskie łucz (promień światła), nasze łuczywo - a także łysy, czyli nie tylko 'bez włosów' i 'bez lasu', ale i 'jasny, błyszczący' - w tym sensie więc Jasna Góra mało różni się od Łysej Góry - obie nazywają archetyp światło rzucającej kosmicznej pragóry. Łuna, a równolegle łacińskie luna wcześniej brzmiało luksna lub leuksna i znaczyło "świetlista". Staroirański wariant tego słowa brzmiał raochszana, z czego imię Roksana - zdaje się tak się tam zwała Wenus-jutrzenka. Jednak nazwy te, w rodzaju łuna lub luna, są uważane za wtórne i pojawiające się w zastępstwie właściwszej nazwy w rodzaju miesiąc.

Miesiąc to słowiański wariant szeroko po Indoeuropejszczyźnie rozsianego, rdzennego jak się wydaje nazwania Księżyca lub jego okresu przemian w czasie: jak litewski mėnulis, łacińskie mensis, greckie men, gockie mena, angielskie pospołu moon i month. Ewolucja tego słowa na gruncie słowiańskim nie jest jednak chyba pewna, skoro Bańkowski w swoim "Etymologicznym słowniku..." przypuszcza, że można słowo to wywieść "od mens-enk-o-s, compositum z niejasnym enk-, podczas gdy Boryś, autor konkurencyjnego "Słownika etymologicznego...", pisze już bez wahań (cytując rozwijam skróty): "Prasłowiańskie mesęcь , z mesę-kъ /.../ z przyrostkiem -ko nawarstwionym na pierwotna postać mesę - od mes-in-, co od mes-ņ-" (gdzie ņ sylabiczne! - WJ).

Tak czy siak, dostawszy kiedyś zagadkowy przyrostek -enk- lub równie zagadkowe -n-ko- Miesiąc rozwinął już w polszczyźnie wygłos identyczny z gramatyczną końcówką imiesłowu: -ąc. Rzadkość to! Bo chyba tylko zając mu towarzyszy, a jeśli rymować fonetycznie, to jeszcze dojdą pieniądz, mosiądz, i archaiczne wrzeciądz i wiciądz, wszystkie chyba zapożyczone germanizmy z pierwotnym -ing na końcu; zostawmy je zresztą.

Miesiąc i Zając! Księżyc na niebie i skaczące uszate zwierzątko... W sanskrycie, dalekim bracie słowiańszczyzny, Zając to śāśa, Księżyc śāśanka, "zającopodobny". W rysunku księżycowych "mórz" widziano obraz uszatego zająca (lub królika). (To było rzadkie i poetyckie nazwanie Księżyca: zasadniczo jest on candra - czytaj "ćandra".)

Nazwa Zająca - tylko u Borysia, bo Bańkowski nie dociągnął swojego słownika do Z, nie ma znanej etymologii. Wskazuje się podobne słowa w językach bałtyjskich, np. zaķis w łotewskim, ale mogą to być zapożyczenia słowiańskie, którymi zresztą bałtyjskie są przetkane gęsto. Byłyby więc Zając jednym z tych dziwnych słów - wraz z Rybą, Dębem, Krową, Ręką - które tylko u Słowian, bez nawiązań starszych i bez związków z innych indoeuropejskimi gałęziami. Jednak na dalszy i głębszy ślad trafiamy u Ignacego Ryszarda Danki w jego pięknej książce "Pelazgowie". Oto u pokrewnych Pelazgom Traków znalazł on znamienne imiona Zaika i Kozas, które, jak sądzi, przywędrowały do Traków od naddunajskich Daków-Myzyjczyków, którzy sąsiadowali już z północną peryferią Indoeuropejszczyzny, czyli przodkami Słowian. Zaika to oczywiście odpowiednik słowiańskiego Zająca, a Kozas - Kozy. Koza, dodajmy, słowo o podobnie jak zając niejasnej etymologii i pozornie ograniczone do słowiańszczyzny. Że faktycznie o zająca chodzi, a nie tylko przypadkową zbieżność, Autor wyjaśnia:

"Semantyka wyrazu trackiego jest potwierdzona przez imię osobowe Zaike-denthes 'mający zajęcze zęby' /.../"

Czy z zającem coś wspólnego ma drugie lunarne słowo, czyli Księżyc? Jakkolwiek to dziwne, słowo to ma początki germańskie. Księżyc to "książę" z przyrostkiem -ic/-yc oznaczającym syna, więc 'syn księcia' podobnie jak królewic - 'syn króla', później zmieniony na "królewicz" pod wpływem ruskim, to znaczy używanego przez liczną tam szlachtę lokalnego polskiego dialektu z Rusi Czerwonej, przesyconego ukrainizmami. Tak samo było z patronimicznymi nazwiskami, które zrazu kończyły się na -ic, potem na -icz. A właściwie Księżyc to 'syn księdza', bo "książę" zdrobnieniem od "ksiądz"; żeby odróżnić dwuznaczność "księdza", co oznaczał i władcę świeckiego i kościelnego; ciekawy zresztą przyczynek do tego, jaką rolę pełnili zrazu i jak byli klasyfikowani funkcjonariusze Kościoła. Ksiądz zaś zapożyczeniem germańskim; pierwotne brzmienie kъnęʒь, co całkiem regularnie od staro-niemieckiego kuning, wcześniej w znaczeniu "dziedziczny naczelnik rodu, dynasta", patrz gockie kuni - ród, co ma ciekawe koneksje matriarchalne, bo tamto słowo pokrewne greckiemu gyne, polskiemu żona, angielskiemu queen. Słowianie, zauważmy, tytuły władców dziedzicznych brali od sąsiadów, rodzimych mając tylko demokratycznych, przez wiece obieranych woje-wodów.

Księżyc więc to jakby 'syn księcia', lecz kim ów książę? Językoznawcy domyślają się, że chodziło zrazu o nazwanie młodego Księżyca, czyli księżyca w nowiu, a przyrostkiem -ic zaznaczano nie, że to jakiegoś "księcia" syn, lecz że to sam Książę a raczej Ksiądz w młodym oto wieku. Owym Księdzem byłby więc Miesiąc-Łuna jako taki, zaś Księżycem nazywano ten przedmiot niebieski, gdy był nowy, jakby świeżo zrodzony po trzech dniach ciemno-nocy, swojej comiesięcznej przerwy w życiorysie. Jednak męski rodzaj i sens Miesiąca-Księdza jest tu nieodparty: w tym ciele niebieskim widziano najwyraźniej męskiego władcę nieba, siedzącego na niebie niby książę-ksiądz na stolcu.

Gdzie tu zając? Zając nie, ale inny przedstawiciel Lagomorpha, rzędu ssaków zajęczaków - Królik. Słowo niby znaczące "mały król". Wzięło się na pozór z przypadku i z etymologii ludowej i nie na gruncie języka polskiego, lecz starszej niemczyzny. Od łacińskiego cuniculus, co znaczyło 'jama podziemna, nora, kopalnia', od czego królika, gdy go Rzymianie poznali w Hiszpanii (Hi-szfanim, 'wyspa królików' po fenicku), nazwano lepus cuniculus czyli "zając norowy". Owo cuniculus Niemcom skontaminowało się z ich słowem kuning / künik, 'król' (patrz wyżej przy wywodzie "księcia") i zinterpretowali je jako germańsko-łacińską hybrydę o znaczeniu zdrobnienia: cunic-ulus = 'mały król', co już całkiem po niemiecku zabrzmiało küniklin, dziś Kaninchen. Słowianie to skopiowali po swojemu, wpierw Czesi i Słowacy, od nich my i tak wyszła nasza nazwa tego zwierzątka, królik - niby "mały król".

Dostaliśmy więc proporcję:

Księżyc ("mały książę") [- tak się ma do -] książę
[jak] królik ("mały król") [- ma się do -] król

Poprzez człon pośredni, jakim jest synonimiczność księcia i króla, korzystając z rodzinnego podobieństwa zająca do królika, Księżyc na powrót nawiązał w przestrzeni języka kontakt ze swym semantycznym bratem, zającem.

Jakże okrężna drogą idąc, wykorzystując łacinę i staro-górno-niemiecki, ludową etymologię i uporczywe i odwieczne zapożyczanie słów przez Słowian od niemieckich-germańskich sąsiadów - bo i "król" przecież odniemieckim zapożyczeniem, z imienia strasznego władcy germańskich zjednoczycieli Franków, Karla-Karola-Króla Wielkiego.

Wojciech Jóźwiak

19 stycznia 2008




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)