Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 lipca 2000

Wojciech Jóźwiak

In i Jang czyli o górach i dołach
... oraz żmijach i wężach, o krzyżu na półksiężycu i wędrówce węgierskiego kontynentu

Kategoria: Symbole

W bardzo, baaardzo dawnych czasach... chińscy mędrcy spacerowali sobie na Żółtą Rzeką, po Wyżynie Lessowej i po górach Cinling... i patrzyli na swoją ziemię jak na Przekaz. Co to znaczy? My, w naszej epoce, jesteśmy już "zblazowani", zmysły mamy stępione, a jedenaście albo i więcej lat szkolnej edukacji uczy nas myśleć na zasadzie: "to-tamto", jedna klatka - druga klatka. Dawni Chińczycy widzieli Niebo nad sobą i Ziemię pod sobą. Obie te rzeczy naładowane były dla nich Znaczeniem. Patrzyli na nie jak na Księgę do odczytania. Tak zresztą było we wszystkich starych kulturach, nie tylko w Chinach. Jakimś echem topograficznej mądrości Indian z Meksyku są książki Carlosa Castanedy. Czytaliście, prawda? I dla naszych słowiańskich przodków ziemia była mówiącą księgą. Las za wioską był częścią Zaświatów, krainy twórczego pra-chaosu i mieszkaniem duchów przodków... Ale wracajmy do Chińczyków...

Co najbardziej rzuca się w oczy w górskim czy falistym, pagórkowatym krajobrazie? Gra światła i cieni. Są miejsca, na które przez cały dzień świeci Słońce. Miejsca te zwykle są wyniesione do góry i wystawione na południe, gleba jest tam sucha i ciepła, roślinność rzadka, twarda i kolczasta, lasy widne i zachęcające do spacerów.

I są miejsca, gdzie leży cień. Zwykle są to doliny i zagłębienia, opuszczone w dół i skierowane ku północy. Gleba jest wilgotna i chłodna, wieczorem robi się tam zimno. Roślinność jest bujna i ma szerokie, wilgotne liście, lasy są gęste, mroczne i nieprzebyte.

Dawni mędrcy, spacerując po swojej Ziemi, patrzyli na nią, a jednocześnie uświadamiali sobie, co się dzieje w ich wnętrzu. Przecież odczytanie przekazu zawartego w krajobrazie właśnie na tym polega: co z niego odbiera człowiek. I zauważyli, że kiedy znajdują się na suchych, widnych i wyniesionych wzgórzach, ich myśli są też jasne i jednoznaczne. Na miejscach widnych i wyniesionych droga jest widoczna i prosta, zatem i myśl człowieka jest jednoznaczna i zdecydowana. Nie ma lęków, człowiek uświadamia sobie swoją moc, czuje się synem nieba.

Za to w mrocznych dołach wypełnionych gestymi chaszczami droga się gubi, wzrok daleko nie sięga, wędrowca opanowują wątpliwości, wkrada się lek, wahania i niepokój. Z duszy wypływają jakieś obrazy, które zaskakują samego myśliciela (strachy, potwory...). Cień na zewnątrz wywołuje także cienie z wnętrza duszy...

Ale znowu na wyżynie istoty są narażone na wichry, burze i pioruny. Życie tu jest niebezpieczne, żadne osłony nie pomagają. Doliny za to, chociaż ciemne, służą ukryciem i zabezpieczeniem. Tu się można schować, jest ciasno, ale jest poczucie bezpieczeństwa. Jak we własnym domu, którego ściany chronią, i gdzie poza progiem zaczyna się niebezpieczny świat zewnętrzny.

To co wyniesione, jasne, słoneczne, gorące i suche Chińczycy nazwali jednym słowem-sylabą Jang. Jego zagłębione, północne, cieniste i wilgotne przeciwieństwo - In.

Włączając do tego obrazu świata płeć, zauważyli, że mężczyzna, jako nosiciel "czegoś wystającego i wyrzucającego" jest natury Jang, zaś kobieta, obdarzona "czymś zagłębionym i pochłaniającym" - ma naturę In. Zresztą w dawnych Chinach uważano, że miejsce kobiety jest w ciemnym wnętrzu domostwa (In), zaś działalność mężczyzny rozgrywa się na zewnątrz (Jang). Aktywność uznali za atrybut Jang, zaś "biorczość" - bycie materią, surowcem do formowania - za coś, co jest In.

Kiedy patrzymy na świat przez okulary In-Jang, widzimy także, że:

  • Szef, władca, przywódca jest Jang, podwładny - In.
  • Rodzic jest Jang, dziecko In.
  • Mistrz, nauczyciel, jest Jang, uczeń In.
  • Świadomość, czyli to co w umyśle jasne i widoczne dla siebie samego - to Jang, podświadomość zaś i nieświadomość - to In. Nie przypadkiem zresztą jedną z warstw nieświadomości Carl Gustav Jung nazwał mianem Cienia...

Kiedy rozważamy właściwości i naturę planet i znaków w horoskopie, od razu nam się to kojarzy z chińskim podziałem In-Jang. To, co chińscy geomanci zebrali jako czynnik Jang, w europejskiej i bliskowschodniej astrologii od początku było znane jako cecha Słońca, zaś ich żywioł In był cechą Księżyca. Para In-Jang w astrologii to para Księżyc-Słonce. (Mógłbym się tutaj rozpisać dlaczego tak jest, ale musiałbym mieć dużo więcej miejsca do pisania...) Każdemu z tych dwóch Świateł towarzyszy cala rodzina planet, które są natury księzycowej-In albo słonecznej-Jang.

Jowisz, Mars, Uran i Merkury są Jang, jak Słonce. Wenus, Saturn, Neptun i Pluton są In, jak Księżyc.

Najstarszy alchemiczny traktat "Tablica Szmaragdowa" kończy się słowami: "I tak kończy się praca Słońca". To zapewne miał na myśli średniowieczny prorok zwany "świętym Malachiaszem", kiedy kolejnego papieża określił przydomkiem "(papież) od pracy Słońca" (De labore Solis). Papieżem tym okazał się Jan Paweł II, Karol Wojtyła. Co to znaczy? Że na nim kończy się "praca Słońca", czyli epoka Jang w dziejach Kościoła, czasy ekspansji i szerzenia nauk. Za następnych papieży Kościół wejdzie w "ciemna dolinę"... Zresztą według proroctwa św. Malachiasza Jan Paweł II jest trzeci od końca! Po nim będzie już tylko "Afrykanin" oraz ostatni papież, Piotr Rzymianin.

Chińczycy we wszystkich rzeczach widzieli jedność i współdziałanie Jang i In. Symbolem tego jest koło podzielone na dwa zawijasy: biały od Jang, czarny od In. Tę sama myśl wyrażał symbol, który w Polsce umieszczano na szczytach kościelnych wież: krzyż stojący na półksiężycu. Ale ów krzyż miał dodatkowe promienie wychodzące ze skrzyżowania, i w istocie był symbolem Słońca, Jang, a półksiężyc nie o Turkach przypominał, ale o "inicznej", nocnej stronie bytu.

Wąż-zaskroniec, mieszkaniec wilgotnych dolin, jest In; żmija, wygrzewająca się na suchych wyżynach - jest Jang. Drzewa liściaste są In, iglaste - Jang; ale również wśród liściastych dąb i brzoza są Jang, a wierzba i olcha In; pośród iglastych zaś sosna jest Jang, a świerk In. W gęstwinach In kryje się Jang: pokrzywa, iniczne zielsko, parzy - a więc imituje działanie ognia, Jang. W największym gąszczu ciemnych, ciężkich, wilgotnych deszczowych chmur rodzi się piorun - koncentrat Jang.

Karpaty powstały przez to, że wyspa-kontynent, który dziś jest Niziną Węgierską, parła na północ i zderzyła się lądowym masywem Euro-Azji. Kiedy Ziemia była aktywna i owa węgierska kra kontynentalna poruszała się szybko (Jang!), pierwotne góry (które wyglądały pewnie jak dzisiejsze Filipiny albo wyspy na Morzu Karaibskim) szybko rosły, praca rzek była intensywna i do oceanicznego rowu spływały masy grubego piasku, który skamieniał w piaskowiec i w następnej fazie górotwórczej został wyniesiony jako warstwy twardego (Jang!) kamienia. Dziś są tam beskidzkie grzbiety i połoniny (Jang). W okresach kiedy aktywność Ziemi słabła i ruch węgierskiej kry był powolny (In), pierwotne góry lub wyspy nie rosły, rzeki wcinały się głęboko, płynęły powoli i niosły tylko drobny muł. Z niego w oceanicznym rowie powstały warstwy miękkiego (In) łupku, a kiedy zostały wyniesione jako Góry Karpackie, szybko zostały wymiecione przez pracę rzek, i w miejscach tych są dziś podłużne beskidzkie doliny (In), jak ta pod Wetliną, w Czarnej i w Sanoku. Tak to dzisiejsze Beskidy z ich formami In i Jang są mapą dawnych ruchów In i Jang węgierskiego prakontynentu.

Siła by jeszcze gadać o Jang i o In....

Wojciech Jóźwiak

Milanówek, 4 lipca 2000

Skrócona wersja tego artykułu drukowana w "Gwiazdy Mówią".


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)