|
tylko ten jeden SPIS »Taraka → Artykuły → Słowianie i korzenie → Pogaństwo. Rodzima wiara →
|
29. grudnia 2003 - 14. stycznia 2004Enenna i Wojciech JóźwiakWywiad z Enenną [Wojciech Jóźwiak] Najpierw trochę wstępu. Taka neo-plemienność pojawiła się od jakiegoś czasu w świecie; w internecie też to się odbija. Powstaje wrażenie, że gdzieś za rogiem ulicy, może wręcz za ścianą, ludzie żyją w całkiem inny sposób, coś takiego się dzieje, co kiedyś, żeby doświadczyć, trzeba by było długo wędrować. Teraz żyjemy niby w jednej przestrzeni, ale trochę tak, jak w wielu różnych przestrzeniach równoległych, wzajemnie niewiele na siebie oddziałujących. No więc WICCA i ludzi, którzy ten ruch tworzą postrzegam jako jedną z takich równoległych przestrzeni... To byłby wstęp, teraz pierwsze pytanie: [Enenna] Enenna pochodzi od nn, czyli no name. Myślę, że lepiej być No Namem niż np. Venus18. [WJ] Co takiego było w WICCA, że Cię zauroczyło? Co WICCA ma takiego, czego nie mają "inni", więc np. buddyzm, taoizm, sufizm albo jakieś mistyczne nurty chrześcijaństwa? [E] Cóż, nie wiem tyle o "innych", żeby się wypowiadać. Co spodobało mi się w WICCA? Zaczęło się od fascynacji rytuałem i estetyką: magiczny krąg, świece, życzenia wznoszące się z dymem do nieba. To są obrazy, które głęboko poruszają ludzi wychowanych w naszej kulturze. WICCA często jest interpretowana jako religia jungowska, skonstruowana z archetypów. Takie materialistyczne odczytanie: "Bóg i Bogini to archetypy, żywioły to archetypy, czcimy twory naszej psychiki" jest dosyć popularne wśród WICCAN i może przyciągnąć do WICCA osoby racjonalnie nastawione. Częściej jeszcze spotyka się zdanie, że Bogowie są zarazem archetypami i odrębnymi bytami. Generalnie, to, co się sądzi na temat natury Bogów i magii ma znaczenie drugorzędne. Liczy się praktyka, przeżycia i rezultaty. Z czasem zastanawianie się, czy Bogowie są zewnętrzni w stosunku do nas czy są częścią nas traci sens wobec doświadczenia ich obecności. Wszystko jest całością. [WJ] Każda grupa ludzi robiących coś razem, zwłaszcza jeśli to "coś" ma wymiar duchowy, ma swojego "ducha", ten duch im przyświeca... czy jak to jeszcze inaczej powiedzieć. Podobnie każde plemię w dawnych czasach miało swojego ducha, swój charakter. Jaki jest duch WICCA? [E] Nie czuję się kompetentna, żeby mówić o duchu jakiejkolwiek grupy ludzi. Mogę tylko powiedzieć, co według mnie ci ludzie mają ze sobą wspólnego. Z pewnością są ciekawi świata i zwykle dużo czytają. Niespodziewanie wielu interesuje się komputerami. Abstrahuję tu od fenomenu WICCA w internecie. Już ankiety z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, przeprowadzane przez Margot Adler, pokazywały, że wśród WICCAN jest nadreprezentacja informatyków. Rzeczy niezwykłe przyciągają ludzi niestandardowych, więc wśród WICCAN jest wiele silnych osobowości, zderzających się nieraz. Niezwykłość przyciąga ludzi wrażliwych i nieraz niestabilnych. Stąd zapewne popularność WICCA wśród nastolatków. WICCANIE TRADYCYJNI starają się odsiewać osoby z problemami, prosząc ich, by wrócili, kiedy się z nimi uporają. [WJ] WICCA bywa określana jako "czary" albo "czarostwo" (akurat to słowo mi się nie podoba). Bywa też określana jako "religia". Czy w tym, co robicie, więcej jest czarów, czyli wspomagania swojej woli pewnymi rytuałami (bo - czy dobrze myślę? - każdy czar musi mieć intencję, musi mieć na swym początku akt woli) - czy więcej religii czyli czczenia bogów? [E] Treścią WICCA jest kontakt z Bogami, narzędziem WICCA jest magia. [WJ] Mówi się, że w WICCA są dwie główne Osoby Boskie (pozwolisz, że użyję takich terminów). Co łączy - w WICCA - bogów i wyznawców? Inaczej mówiąc, jaki jest stosunek wyznawców do bóstw i odwrotnie? [E] Treścią WICCA jest oddanie Bogom, okazywanie im miłości i szacunku. Nie chodzi o cześć w znaczeniu korzenia się, jak w "Sensie życia" Monty Pythona: "O Boże, jesteś taki wielki i taki och, och, super, i wybacz mi to bezwstydne podlizywanie się". Nie. To współpraca i wzajemna pomoc. Bogowie potrzebują ludzi, a ludzie Bogów. [WJ] Co się dzieje w WICCA? Na czym polega wasza "praca"? (Modne są teraz różne rodzaje "pracy" - jest soulwork, dreamwork, itd.) Czym jest wasz "work"? [E] Rzeczywiście, jak wspomniałeś we wstępie, chyba żyjemy w różnych przestrzeniach. "Work", "praca", kojarzy mi się przede wszystkim z dziełem alchemicznym, z osiągnięciem wewnętrznego złota. Alchemia nie jest częścią WICCA, więc porzucę wątek i spróbuję odpowiedzieć na pytanie w miarę swoich możliwości. [WJ] WICCA powstała (jak wszyscy wiedzą) w Anglii. Czy widzisz coś takiego, jak "spolszczanie się" WICCA, jej polskiej gałęzi oczywiście? Czy zauważyłaś, że u nas jest coś, co powoduje, że polscy WICCANIE czymś się różnią od kolegów/koleżanek na zachodzie? [E] O, jest zasadnicza różnica: nie ma w Polsce WICCAN TRADYCYJNYCH, tylko sami EKLEKTYCZNI, w większości bez dostępu do dobrych źródeł, takich jak książki czy warsztaty, i bez kontaktu między sobą. Nie ma festiwali popularnych na Zachodzie, odczytów, kursów, i nad czym ubolewam, nie ma przetłumaczonej dobrej literatury. Powoduje to, że polscy WICCANIE poruszają się po omacku. Jako grupa są dość jednorodni. Przeważają osoby młode i bardzo młode: naliczyłam cztery osoby po trzydziestce utożsamiające się z WICCA. Większość ma podobne doświadczenia: samotna praktyka na podstawie książek. Ewentualne spotkania z innymi i tworzenie grup to rzadkie zjawisko. Podobne środowisko istnieje na Zachodzie i liczebnie dominuje. Z czasem i u nas dokona się rozwarstwienie, pojawią się osoby bardziej doświadczone, po treningu na Zachodzie, może wreszcie przetłumaczy się dobre książki. Z czasem zapewne WICCA stanie się bardziej publiczna. [WJ] Czy WICCANIE mają swoje sekretne znaki, po których się rozpoznają? - Coś jak masoni, którzy kładli dwa palce jednej ręki na przedramieniu drugiej albo wołali "do mnie Dzieci Wdowy"? Albo bardziej konkretnie, czy kiedy poznajesz kogoś nieznajomego, to po jakichś cechach, sposobach bycia, kolorze stroju, ozdobach i tak dalej, poznasz, że to "swój"? O, już wiem, do czego zmierzam: czy WICCANIE tworzą taką "subkulturę znaków", jak np. metalowcy? [E] WICCANINA najłatwiej rozpoznać po tzw. białym pentagramie na szyi. Nie ma jakichś specjalnych haseł i znaków. [WJ] ...Ale czy są jakieś wasze ulubione znaki graficzne, ornamenty, kolory? [E] Można by wymienić wiele symboli popularnych wśród WICCAN. Najczęściej spotyka się pentagram, potrójny księżyc (trzy fazy obok siebie) i kocioł. Popularnym symbolem jest tzw. Bogini Nilu, wrzecionowata figurka z podniesionymi ramionami. Najbardziej znanym przedstawieniem Boga jest szaman z jaskini Trois Freres. To są tylko przykłady. Co do kolorów, panuje jeszcze większa dowolność. Statystyka pokazuje, że strony WICCAN mają czarne tło. Może jest to związane z tym, że strony należą do młodych ludzi, a młodzi, dopiero szukający swojej tożsamości, preferują tajemniczą czerń. Ale nie ma reguły. [WJ] Czy to, co pisał o WICCA - kilka lat temu - Marek Rau w wydanej tylko internetowo książce "Ruch neopogański" (www.taraka.most.org.pl/pogan/), to w miarę rzetelne informacje? [E] W miarę. Niestety, są bardzo powierzchowne, jeżeli chodzi o tradycje, i widać, że Marek Rau naprawdę interesował się innymi gałęziami pogaństwa. [WJ] Czy tekst Raua polecałabyś ludziom interesującym się WICCA, jako pierwsze źródło wiadomości? [E] Nie. Poleciłabym swoją stronę, którą zrobiłam nie dla większej chwały ziemskiej, tylko żeby dostarczyć początkującym porządną informację od osoby, która siedzi w temacie. [WJ] Powiada się, że WICCA specjalną sympatią darzy Księżyc, zresztą logo (czy tak mogę to nazwać?) Twojej strony internetowej wyobraża Księżyc w trzech fazach. [E]: Prawda, że ładny obrazek? Zrobiła go wiedźma, którą bardzo lubię. [WJ] Tymczasem osiem głównych dorocznych świąt WICCA, które wymieniasz zarówno Ty na swojej stronie, jak i Marek Rau, to są święta słoneczne, to znaczy należą do cyklu słonecznych przesileń i równonocy. A gdzie Księżyc? [E] Osiem świąt, Sabaty, to święta solarne, natomiast święta księżycowe, Esbaty, to pełnie. Niektórzy świętują również noce bezksiężycowe lub tzw. Łuk Diany, kiedy księżyc widoczny jest w nowiu jako bardzo wąski sierp. [WJ] Kilka dni temu, 23 grudnia ubiegłego roku (2003), był przełomowy moment w cyklu zarówno słonecznym jak i księżycowym: w odstępie około jednej doby wypadało zimowe przesilenie i nów Księżyca, czyli zbiegły się dwa momenty o symbolicznym znaczeniu nigredo, czyli przejścia przez ciemność i wyjścia z niej. Czy ten moment jakoś szczególnie obchodziłaś? [E] Świętowałam Yule 21 grudnia (noc przed astronomicznym przesileniem), ale zwróciłam uwagę na bliskość nowiu i wiązałam z tym nadzieje na poprawę swojego losu. Dla wielu osób okres przed przesileniem zimowym jest trudny. To naturalne zjawisko związane z brakiem światła. Święta i Sylwester to w naszym klimacie konieczność. W tym roku odczułam tą konieczność na własnej skórze, i moim przyjaciele niestety również. [WJ] O WICCA mówi się, że jest to religia w pewien sposób "kobieca", czasem wręcz używa się terminu "feministyczna". Czy mogłabyś powiedzieć, co takiego szczególnie kobiecego jest w WICCA? W wyobrażeniach, praktykach, rytuałach? [E] Fama "kobiecego WICCA" wzięła się stąd, że feministki w latach siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych zainspirowały się historycznymi czarownicami jako męczennicami patriarchatu (nie mówię, że to była prawda historyczna, ale tak były przez feministki postrzegane). Zaczęły wówczas powstawać feministyczne grupy wsparcia wzorowane na kowenach, o których feministki czytały. Z tych grup wyrosło WICCA EKLEKTYCZNE, czyli swobodna improwizacja na motywach tradycyjnych. [WJ] Jaka jest rola mężczyzn w WICCA? Dodam, że jako mężczyznę interesuje mnie to szczególnie. [E] Rola... Hm. Taka sama, jak rola kobiet. Czci się bogów. W TRADYCYJNYM WICCA dba się o to, żeby liczba mężczyzn i kobiet była w kowenie zrównoważona. Wielu czynności dokonuje się w parach, np. wyświęcania magicznych narzędzi. Jednym z celów WICCA jest zrównoważenie w sobie męskiego i kobiecego pierwiastka. [WJ] Czy ktoś przetłumaczył na polski dwie (jeśli się dobrze zorientowałem) podstawowe dla WICCA książki, tzn. Margaret Murray "The Witch Cult in Western Europe" i Geralda Gardnera "Witchcraft Today"? [E] Nie, nikt ich nie przetłumaczył. Trudno też powiedzieć, żeby jakieś książki poza Księgami Cieni danych tradycji były dla WICCA podstawowe. Gdybym miała zasugerować lektury dla ludzi interesujących się WICCA, wybrałabym "Witchcraft Today" Gardnera (ale niekoniecznie "The Meaning of Witchcraft")oraz "The Witches' Bible" Farrarów jeżeli chodzi o WICCA TRADYCYJNE, oraz "The Spiral Dance" Starhawk jeżeli chodzi o WICCA EKLEKTYCZNE. [WJ] Kilka lat temu w piśmie "Respublica" Joanna Tokarska-Bakir (autorka, która ogromnie cenię) ogłosiła artykuł pt. "Czarownica i Żyd". Napisała tam coś, co dla współczesnych ruchów czarownic wydało mi się (i wydaje nadal) bardzo ważne. Otóż (tak twierdziła Tokarska) żadnej "religii czarownic", żadnego "witchcraftu" nie było, a jeśli była to o niej nic nie wiemy. A mówiąc ściślej, wszystko co o czarownictwie, tzn. o kultach, obrzędach, wierzeniach i wyobrażeniach wiemy, wliczając w to te sabaty, czary, szatany, to wiemy z relacji prześladowców czarownic. Cała "masa wiedzy" o dawnym czarownictwie to są fantazje oprawców - jako że jedyne źródła z jakich zjawisko to możemy poznać, to źródła zwycięzców, nie ofiar!; źródła kościelnych łowców czarownic, przekaz idący od katów, z ich chorej wyobraźni. A potem w XX wieku te majaczenia sadystów dla Murray i Gardnera stały się inspiracją do obwołania "religii". Bardzo mnie to, kiedy czytałem, poruszyło, i nawet napisałem o tym artykuł w "Tarace". (Artykuł ten zresztą szybko wycofałem, bo jeden z korespondentów wytknął mi poważne nieścisłości, które były zarówno w tekście moim jak i Tokarskiej, chodziło o to, że ona korzystając z pewnej tendencyjnej pracy wielokrotnie - około stu razy - zawyżyła liczbę straconych w Polsce czarownic. Ale na sprawę, o której tu mówię, tamte rzeczy nie mają wpływu.) Pisałem wtedy o "zatrutym źródle" religii czarownic, czyli, także, WICCA. Co o tym sądzisz, o historycznych źródłach i inspiracjach czarownictwa? [E] Tworząc współczesne WICCA, Gardner oparł się na kilku źródłach. Najważniejszą inspiracją była Murray i jej wizja kultu czarownic, oparta na wybranych wykopaliskach i wybranych aktach z procesów czarownic. Tą drogą do WICCA mogły przedostać się zmyślenia inkwizytorów. Dowcip polega jednak na tym, że tak nie jest. Te elementy, które z akt przez Murray przedostały się do pism Gardnera, to elementy mające głębszy sens niż indywidualna fantazja sadysty. Na przykład nazwy świąt, które pojawiają się w aktach jednego z procesów, nie są wyssane z palca, ale można natrafić na nie w folklorze europejskim. Murray dokonała wyboru bardziej sensownych zeznań czarownic, zeznań, które mogły być oparte na faktach i wierzeniach ludowych, i te zamieściła w swoich książkach, a one dopiero zainspirowały Gardnera. To fantazje Murray, a nie inkwizytorów, leżą u podstaw WICCA. Mam prośbę o rewanż. Otóż od jakiegoś czasu widzę w sieci twierdzenia, że "WICCA to religia szamańska". [WJ] Ja tak nie mówiłem. [E] Ja myślę. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś mógł na potrzeby mojej strony odpowiedzieć na dwa pytania: Co to jest szamanizm? [WJ] Szamanizm to jest zjawisko kulturowe polegające na tym, że są szamani, czyli specjaliści od komunikowania się z duchami, czy ogólnie, z bytami z "tamtego świata", niezależnie jak go zdefiniować. Można jeszcze bardziej uściślić to pojęcie, mianowicie, że ci specjaliści zachowują swoja świadomość czy tez tożsamość podczas tego kontaktowania się, inaczej niż media. Jeszcze bardziej się to uściśla, mówiąc, że szamani (aby w pełni zasłużyć na to miano) muszą jeszcze praktykować lot duszy, czyli przebywanie w stanie oderwanym od ciała i zmysłów. Mówi się o czymś takim, jak "kompleks szamański", na który składają się: inicjacja przez przeżycie śmierci za życia, posiadanie duchów-pomocników, poruszanie się poza ciałem (czyli lot szamański) i może jeszcze parę innych rzeczy. [E] ...I czy w takim razie WICCA to religia szamańska? [WJ] Definicję "szamana", "szamanizmu" trudno stosować do naszej cywilizacji. Praktykujący WICCA raczej (jak mi się wydaje) nie wchodzą w społeczną rolę "szamanów" czyli "specjalistów od duchów", raczej też innych typowych cech szamańskich u nich nie widać, mam na myśli lot duszy, posiadanie duchów-pomocników, inicjacja przez śmierć lub raczej jej namiastkę itd. [E]...o, chcę to przeczytać. [WJ]... rozmawiał z profesorem Ryszardem Ignacym Danką, twórcą neopogańskiej grupy religijnej pod nazwa Klan Ausran, i pytał go, w jakim stopniu ci bogowie, których się ewokuje w ich, ausrańskich, hymnach, są realni, w jakim stopniu się manifestują. Myślę, że pytał go, mając podejrzenie, że cała ta religia jest wymysłem. Danka odpowiedział, że kiedyś prosił swojego ulubionego boga Perkunasa-Peruna o znak jego obecności. I wtedy nastąpiły dwa znaki. Najpierw zobaczył cały świat w złotym kolorze. Ale to mogło być jakimś dziwnym złudzeniem wzrokowym. Następnie usłyszał grzmot pioruna, chociaż nie było burzy ani burzowych chmur. To był, jak mi się wydaje, bardzo mały znak. Ale był. [E] Zaraz odpowiem. Przy okazji, poruszyłeś ciekawy temat: religia, która sięga do gołej istoty bytu. Czy to możliwe? Jesteśmy ludźmi. Czy możemy przekroczyć granice ludzkie? Czy możemy wyjrzeć poza ludzki byt? Czy tylko poznać różne jego warstwy? I czy ma znaczenie, że nie wychodzimy poza krąg ludzkich doświadczeń, skoro jesteśmy właśnie ludźmi? A może potrafimy do tego dotrzeć, skoro jesteśmy efektem ewolucji i wywodzimy się z materii rozproszonej w kosmosie i gdzieś w nas jest jeszcze to pierwotne trwanie? Przepraszam, zapędziłam się. WICCA. [WJ] Czy w WICCA istnieje pojęcie oświecenia? To znaczy, czy u was jest coś takiego, jak dążenie do wyższego poziomu świadomości i budowanie go, poprzez własną praktykę - czyli coś, co jest bardzo ważne w buddyzmie? [E] Jest integracja osobowości. Nie używa się słowa "oświecenie", ale według mnie o to chodzi. Integruje się najpierw Cień, a potem męską i żeńską część psychiki (nb. uważam, że od czasów Gardnera ludzie Zachodu poszli dalej w integrowaniu animy i animusa). To w WICCA TRADYCYJNYM z trzema stopniami inicjacji. Bardziej refleksyjne odłamy WICCA EKLEKTYCZNEGO, na przykład Universal Eclectic Wicca, w którym się szkolę, również kładą nacisk na integrację Jaźni i stanie się częścią żywego wszechświata. O to samo nawołuje Starhawk, najbardziej popularna pisarka z kręgu WICCA. Starhawk chodzi o pozbycie się mentalności cenzora, króla, ofiary, położenie kresu mentalności patriarchalnej, opartej na podziale i dominacji, na rzecz świata wzajemnych powiązań. Holistyczne spojrzenie na świat to może nie oświecenie, ale jednak coś. Tak czy inaczej, WICCA zmienia wyznawcę, ale jak daleko pójdzie tą ścieżką, to już zależy od niego. Liczebna większość WICCAN to samotni eklektycy, przypominam. Ja osobiście sądzę, że poważnie traktowana samotna praktyka również przynosi efekty i zmienia spojrzenie na świat, a więc świadomość.
|