Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 stycznia 2002

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Indoeuropejczycy: pasikoniki czy mrówki?

Indoeuropejczycy: pasikoniki czy mrówki?
O książce C. Renfrew „Archeologia i język”. Część 2.


  < poprzedni    1    (2)  

Część 2. - Uzupełnienia

1. Colin Renfrew w omawianej książce przedstawia trzy modele wymiany języków. Wymiana języków jest kluczowym pojęciem w jego koncepcji, ponieważ tylko znając jej mechanizmy można wytłumaczyć dlaczego pewien język jest używany w pewnym miejscu, podczas gdy w epoce wcześniejszej na tym samym obszarze mówiono innym. Te modele to:

a) Model przesuwającej się fali. Model ten może być wyrażony w sposób matematyczny. Ludność posługująca się doskonalszą techniką, pozwalającą żyć w większym zagęszczeniu, stopniowo zajmuje sąsiednie tereny, zamieszkałe przez ludność wcześniejszą, ale często nawet nie konkurując z nią o zasoby. (Neolityczni rolnicy często zajmowali tereny nieatrakcyjne dla mezolitycznych myśliwych-rybaków-zbieraczy.) Przesunięcia te nie są ukierunkowane, ale na mocy statystycznej średniej powodują przesuwanie się ludności gęstszej w kierunku obszarów o mniejszym dotychczas zaludnieniu. Język nowej grupy ludności zwycięża samą liczebnością jego użytkowników. W modelu którym posługuje się Renfrew zakłada się, że neolityczni rolnicy w ciągu życia nie przenosili się dalej niż 40 km, a docelową gęstość zaludnienia około 5 ludzi na km2 osiągali po ok. 200 latach. Przy takich założeniach wynika z obliczeń, że czoło fali ich zasięgu przesuwa się około 1 km na rok - i w takim mniej więcej tempie Europa była kolonizowana przez pierwotnych rolników, a wraz z nimi przez ich język.

b) Model dominacji elit. W tym przypadku na pewnym obszarze osiedla się grupa ludności, która, górując nad tubylcami stopniem zorganizowania, podporządkowuje sobie ich. Elita mówi innym językiem niż tubylcy. Przez jakiś czas oba języki istnieją obok siebie, lecz w końcu (tak było w znanych historycznie przypadkach) przeważa jeden z nich - albo język tubylców, albo elity, drugi zaś zostaje zapomniany. (W koncepcji "pasikoników" temu mechanizmowi wymiany przypisywano główną rolę w upowszechnieniu się języków i.e.) Renfrew zauważa, że ten model wymiany języków mógł funkcjonować dopiero dość późno w historii - dopiero wtedy, kiedy powstały państwa (z miastami, centralnym zarządzaniem, biurokracją, pismem i regularna armią), albo przynajmniej wtedy, kiedy zaistniały społeczeństwa wodzowskie, z warstwą wojowników skupioną wokół dziedzicznych przywódców i z hierarchią opartą na więzach rodzinnych. Przykładem państwa, w którym odbyła się na wielką skalę wymiana języków w ramach modelu dominacji elit, było Państwo Rzymskie; przykładem wodzostwa, które również skutecznie narzuciło swój język (słowiańskim) tubylcom, byli Madziarzy na równinie naddunajskiej. Wątpliwe jest (wg Renfrew'a), czy gdziekolwiek w Europie warunki konieczne do zajścia wymiany języków na tej zasadzie, istniały przed 1000 r. pne. Wcześniej archeologia nie znajduje odpowiednio uorganizowanych społeczeństw!

c) Model rozpadu systemu. Pierwsze cywilizacje, czyli scentralizowane organizmy społeczne oparte o miasta lub ich zaczątki, były mało trwałe. Władza typu państwowego nie umiała zapewnić stabilności społeczeństwa przy klęskach suszy, nieurodzaju, erozji gleb, epidemiach itd. System centralnej władzy ulegał załamaniu, z czego korzystały peryferyjne grupy ludności, dotąd trzymane w szachu przez centrum. W sprzyjających okolicznościach mogły one opanować - jako nowi osadnicy lub nowa elita - cały obszar kraju ogarniętego rozpadem systemu, a jeśli ci nowi przybysze byli innojęzyczni, ich język mógł zastąpić poprzedni.

Jest to przypadek "ciemnych wieków", kiedy po załamaniu się starych państw na ich "gruzach" powstawały społeczeństwa różniące się kulturą i językiem od poprzedników. Model ten opisuje np. wymianę języków, jaka nastąpiła po upadku kultury mykeńskiej w Grecji ok. 1100 pne, chociaż wtedy wymiana nastąpiła w obrębie dialektów tej samej, greckiej rodziny językowej. Procesy te zaszły na wielką skalę po upadku łacińskiej części Państwa Rzymskiego w V w ne i istniejąca do dziś językowa mapa Europy jest w większej części skutkiem właśnie ówczesnej wymiany języków.

Do tych trzech głównych, Renfrew dodaje trzy modele mniej ważne, bo tłumaczące mniejszą liczbę przypadków.

d) Wymuszone przesiedlenia - dzieje się tak, kiedy ludność pewnego obszaru opuszcza go i wędruje w nowe miejsca, uciekając przed najazdem, albo wygnana przez inny lud z dotychczasowych siedzib. Tak się zdarzało. Ale ruchu najeźdźców nie można już tłumaczyć w ten sposób - przyczyną ich przesunięć musiałby być któryś z mechanizmów poprzednich: najpewniej c, rozpad systemu. Druga słabość tego modelu jest taka, że uchodźcy, jako słabsi pod każdym względem (demograficznym, ekonomicznym, społecznym), mają małe szanse przekazać swój język obszarom na których się osiedlają, pomiędzy ludnością tubylczą.

(Renfrew za przyczynę wędrówki ludów w IV-V w ne nie uważa, jak wielu historyków, najazdu Hunów, którego skala i skutki są traktowane przesadnie, lecz wewnętrzne osłabnięcie Rzymu.)

e) Przesunięcie granicy między społecznościami osiadłymi koczowniczymi. Przesunięcia takie są skutkiem zmiany klimatu lub erozji gleby, kiedy w zmienione środowisko, które nie może już żywić rolników, wchodzą nomadyczni pasterze wraz ze swoim językiem. Ten mechanizm też ma ograniczone zastosowanie.

f) Systemy dawcy i biorcy ludności. Według tego modelu rozwijały się stosunki między rolniczą Mezopotamią a sąsiadującymi z nią społecznościami z Półwyspu Arabskiego mówiącymi językami semickimi. Półwysep Arabski był dawcą ludności, Mezopotamia - biorcą, tzn. trwała migracja grup ludzi z pustyń do rolniczej Mezopotamii, co w pewnym momencie spowodowało, że ich semickie języki zaczęły dominować także na tym obszarze i wyparły język sumeryjski (wg. Roberta Stillera: szumerski). W Europie nie obserwowano tego zjawiska.

(Dodam od siebie, bo Renfrew o tym nie pisze, że tak może się zdarzyć w przyszłości w Teksasie, gdzie angielski zostanie zdominowany prze hiszpański napływających z południa Meksykanów, albo w Niemczech, gdzie niemiecki zostanie zdominowany przez turecki.)

Renfrew w swoich analizach przedhistorycznych postępów języków i.e. za bezwzględnie główny uważa pierwszy model: przesuwającej się fali, związanej ze wzrostem populacji w wyniku przejścia na neolityczne rolnictwo.

2. Obecność wysp języków nie-indoeuropejskich w Europie, tzn. Basków, Iberów i Etrusków, wytłumaczyć można większą na ich obszarach liczbą ludności mezolitycznej, którą zastawali neolityczni, mówiący po i.e. rolnicy. Na wybrzeżach Atlantyku ludność mezolityczna była szczególnie liczna, ponieważ żywiła się dostępnymi tam małżami (o czym wspomina Renfrew), oraz (to już mój domysł) mogła na wielką skalę poławiać łososia wchodzącego na tarło do rzek, podobnie jak to robili mezolityczni Indianie analogicznej strefy wybrzeży Pacyfiku, czyli owi Kwakiutle, Haida i Tlingit, liczniejsi i wyżej zorganizowani niż tubylcy wszystkich innych obszarów Ameryki na północ od Meksyku. Tak więc Baskowie zawdzięczaliby swoją odrębność łososiom. Renfrew wspomina też o ludnych mezolitycznych osadach nad Dunajem, zaś eksploatacja rozlewisk Padu (to też mój domysł) mogła być podstawą liczniejszej niż gdzie indziej populacji, która dała początek językowi Etrusków. Język Etrusków nie był i.e., więc w myśl koncepcji Renfrew'a podejrzany jest o pochodzenie przedneolityczne. Być może przedneolityczni i przed-i.e. byli również Piktowie ze Szkocji, choć mogli być też lokalną pólnocnobrytyjską rodziną języków i.e.

3. W myśl koncepcji Renfrew'a rzadkim zjawiskiem wydają się masowe wędrówki i najazdy ludów i niesionych przez nie języków, a tłumaczenie rozmieszczenia języków przez wędrówki wydaje się metodologicznie nie uzasadnione.

4. Renfrew krytykuje koncepcję Georgesa Dumezila, który odkrył wspólne cechy i wewnętrzne odpowiedniości w religiach, mitologiach i strukturach społecznych ludów i.e. (przede wszystkim u Latynów, Germanów, Celtów i indyjskich Ariów), z czego wyciągano wniosek, że istniała społeczność indoeuropejska, której kultura była prototypem kultur tych ludów i.e., które odnotowała historia. Ze strony archeologów istniała podstawowa wątpliwość: nigdzie nie znaleziono śladów społeczności, która by mogła być nosicielami owej i.e. kultury.

Renfrew uważa teorię Dumezila za kolejny naukowy mit. Wg. niego pra-i.e. społeczeństwo podzielone na trzy stany społeczne (kapłanów, wojowników i producentów-rolników lub hodowców) i czczące bogów odpowiednich dla tych trzech sfer: bogów wróżb, wojny i materialnej pomyślności, nigdy nigdzie nie istniało, a podobieństwa między Italami, Germanami, Ariami (a także Japończykami i Żydami Starego Testamentu, co znajdywali zarówno złośliwi krytycy, jak i wyznawcy Dumezila) wynikało tylko z podobnego etapu społecznego rozwoju.

5. Koncepcję "mrówek" Renfrew'a krytykuje Jared Diamond w książce "Trzeci szympans" (wyd. PIW, Warszawa 1998). (Renfrew napisał swoją książkę w 1987, Diamond w 1992, przetłumaczono je na polski w odwrotnej kolejności.) Diamond twierdzi, że neolityczna rewolucja rolnicza NIE doprowadza do językowej jednorodności na dużych obszarach (tak, jak to się stało wg Renfrew'a w Europie wraz z Anatolią), i jako kontrprzykład podaje Nową Gwineę, której ludność aż do ostatnich czasów pozostawała na etapie neolitycznego rolnictwa, stanowiąc zarazem mozaikę drobnych grup językowych, należących w dodatku do wielu niepodobnych i najwyraźniej nie spokrewnionych ze sobą rodzin językowych - około 1000 języków przy (zdaje się) dwóch milionach ludzi. (Diamond jest specjalistą od ekologii tej wyspy i robił tam badania terenowe.)

Inny jego zarzut jest taki, że rekonstrukcje języka praindoeuropejskiego najwyraźniej wskazują, że nasi ówcześni językowi przodkowie mieli wiele, często bardzo szczegółowych, słów dotyczących hodowli zwierząt i pojazdów na kołach, nie mieli zaś nazw zbóż, które by zostały przekazane językom potomnym. Z tego wniosek, że rolnictwo było dla nich zajęciem ubocznym, które znali, być może, tylko "z widzenia". (Tu można przypomnieć zarzuty Renfrew'a, że rekonstrukcje prajezyka zależą od powziętych założeń, mianowicie z jakiego centrum rozchodziły się języki potomne.)

Diamond przychyla się do koncepcji "pasikoników", tzn. twierdzi, że Indoeuropejczycy rozprzestrzenili swoje języki podbijając pierwotnych rolników Europy (oraz Iranu i Indii), lecz zarazem przynosząc im przy tym wyższą technikę rolnictwa: mieszaną gospodarkę polegającą na równoczesnej uprawie zbóż, wypasie zwierząt i narzędziach ciągnionych przez zwierzęta. (Nazywa to "drugą rewolucją neolityczną", która w wywodach Renfrew'a odgrywa małą rolę.)

Obaj autorzy używają jednak zupełnie innej chronologii posługiwania się koniem, co w obu koncepcjach ma kluczowe znaczenie. Wg Renfrew'a wędzidło do kierowania końmi znane jest dopiero od 1500-1000 pne (w różnych regionach); ostatecznie, gdyby uznać przypadki, które on uważa za wątpliwe, od ok. 2000 pne. Tymczasem Diamond powołuje się na prace, które datują ślady pozostawione na końskich zębach przez wędzidła używane do jazdy wierzchem już na okolice 4000 pne. Wg Diamonda (lub raczej jego informatorów) konni wojownicy pojawili się na Stepach 3000 lat wcześniej niż chce tego Renfrew!

Wg Diamonda "walec drogowy" (jego własny termin) języków i.e. i kultur mówiących tymi językami przeszedł przez Europę od wschodu, około 3000 pne, a nie od południa i w okresie 6500-3500, jak uważa Renfrew.

Spór między zwolennikami mrówek i pasikoników najwyraźniej trwa, a te dwie przetłumaczone na polski książki są jego odbiciem sprzed 10-15 lat! Tyle jesteśmy w tyle za angielskojęzycznymi.

6. Czy koncepcja Renfrew'a, jeśli przyjąć ją za słuszną, wnosi coś nowego do problemu skąd się wzięli Słowianie? Niewiele. O Słowianach w swej książce nie pisze on niemal nic, a w kilku miejscach, gdzie wymienia naszą podrodzinę językową, czyni to z najwyższą ostrożnością.

Można sądzić, że w myśl jego koncepcji im mniej dalekie ich wędrówki, tym bardziej one prawdopodobne. Na pewno należy odrzucić domysł Czupkiewicza, że przesiedlili się w II-III w. ne znad Kamy pod Uralem, czyniąc sobie po drodze dłuższy postój nad środkowym Dnieprem. W ogóle to, że przybyli z okolic Kijowa, a jeszcze lepiej tylko z Wołynia-Podola (koncepcja Godłowskiego) wydaje się najdalszą ich wyobrażalną trasą. Pomysł Andrzeja Bańkowskiego (we Wstępie do jego Etymologicznego Słownika Języka Polskiego), jakoby poprzednią ich ojczyzną były równiny nad Jeziorem Aralskim, należy stanowczo do modelu "pasikoników", nie "mrówek".

Teoria Renfrew'a spodoba się z pewnością tzw. autochtonistom, czyli zwolennikom poglądu, że Słowianie uformowali się jako grupa językowa w dorzeczu Odry i Wisły, i stąd dopiero rozeszli się w trzech kierunkach - na zachód nad Łabę, na wschód nad Dniepr i na południe nad Dunaj i dalej - po roku 500 ne. Pozostają tylko niewygodne fakty, że przed tym rokiem, w tak zwanym okresie wpływów rzymskich, Odrowiśle zamieszkiwała ludność kultur Przeworskiej i Wielbarskiej, która po opuszczeniu tego obszaru, kiedy pojawiła się u granic Rzymu, okazywała się Germanami w każdym calu - Wandalami i Gotami. Słowian z nimi nie było!

7. Książka Colina Renfrew'a napisana jest stylem, który nie rozpieszcza czytelnika, a do tego została przetłumaczona dość nieudolnie. Zdarzają się zdania tak sformułowane, że często do końca nie wiadomo, czy autor wypowiada myśl "A" czy może "nie-A". Ponieważ nie sądzę, żeby profesor uniwersytetu w Cambridge wyrażał się nielogicznie, wnioskuję, że to tłumacze momentami nie rozumieli tekstu!

Co do szczegółów:

Wyjaśnienie - przy okazji omawiania pisma klinowego - że słowo "klinowe" znaczy "w kształcie klina", ma sens po angielsku, gdzie 'klin' to 'wedge', a 'klinowy' o piśmie to 'cuneiform'; po polsku jest zbędne (na s. 96).

Na s. 75 z przerażeniem przeczytałem, że stolica Egiptu założona przez Echnatona "znajdowała się przez krótki czas pod okupacją". (Hitlerowską?) Tłumacz nie zauważył, że 'occupied' może znaczyć też "zamieszkały".

Język z rodziny anatolijskiej zwany przez tłumaczy (s. 80 i nast.) "palijski lub pali" nazywa się w polskiej literaturze "palajski", i ta nazwa odróżnia go od palijskiego, czyli tego indyjskiego języka, w którym spisano nauki Buddy.

Rzekę w angielskiej literaturze zwaną Oxus zwykło się po polsku nazywać Oksos (s. 91).

Nazwa "Hsiung-nu" (rzekomych przodków Hunów) powinna być napisana Xiongnu, albo (w dawniejszej pisowni) Hiung-nu (s. 95).

Madziarzy nie przybyli na "Wyżynę Węgierską", bo takiej nie ma, tylko na Nizinę Węgierską. (s. 100).

Na s. 115 jest "po teutońsku" - powinno być: po germańsku.

"Charlemagne" ma po polsku swoje imię: nazywa się Karol Wielki (s. 148).

Co to jest "łacina Plotyna"? - Plotyn pisał po grecku (s. 154).

Na tej samej s. 154 podane są jawnie fałszywe daty rozdzielenia się języków romańskich; np. hiszpański i portugalski miały się oddzielić od siebie "około 1586 r. ne." Kto zawinił: tłumacz, redaktor, może autor?

Dynastia "Manchu" to po polsku: dynastia mandżurska (s. 186).

Nieprawdą jest, że język tracki "istnieje obecnie w Bułgarii", jak napisano na s. 225 - zanikł w czasach rzymskich, a może dopiero w VI w n.e.

Na s. 232 jest zupełnie niezrozumiałe zdanie dotyczące religii hinduskiej.

Absurdalnie brzmi zdanie na s. 233, że "język cywilizacji doliny Indusu był praindoeuropejski, być może drawidyjski". - Co sugeruje, że drawidyjski był "podgatunkiem" praindoeuropejskiego.

Nie mówi się po polsku, że konie są "kontrolowane" przy pomocy wędzidła. (S. 251, wielki wstyd dla tłumacza.)

Języki ugrofińskie nie przybyły na Węgry "w I tysiącleciu p.n.e." (s. 257). Mówiący ugrofińskim językiem Węgrzy osiedlili się nad Dunajem dużo później: ok. 900 r. ne.

Prócz tego jest w ksiązce parę fragmentów bełkotliwych, zapewne nie z winy autora.

Wojciech Jóźwiak

Colin Renfrew, "Archeologia i język. Łamigłówka pochodzenia Indoeuropejczyków", wyd. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa-Poznań 2001, tłumaczyli Elżbieta Wilczyńska i Arkadiusz Marciniak.

<< Część 1 tego artykułu



  < poprzedni    1    (2)  

komentarze

[foto]

1. Warto byłby też sięgnąć do pracy • autor: Michał Mazur2013-01-18 10:46:26

"Indoirańczycy - sztuka i mitologia. Petroglify Azji Środkowej" dra Andrzeja Rozwadowskiego z Poznania. Tam w rozdziale III "Problem topogenezy Arjów i ich mitologii" oprócz omówienia koncepcji Colina Renfrew zostały też omówione pozostałe, funkcjonujące w dyskursie naukowym oraz źródła archeologiczne.
Ale najważniejsza w pracy Rozwadowskiego jest próba interpretacji petroglifów łączonych z przodkami Indoeuropejczyków w kontekście ich najbardziej archaicznych tradycji religijnych oraz - szamanizmu. Ciekawa rzecz.
[foto]

2. W ogóle mi... • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-18 11:10:07

W ogóle mi się nie podoba koncepcja, że Ariowie (Arjowie?) przed osiedleniem się w Indiach byli przez bardzo długi czas mieszkańcami stepów Kazachstanu i Azji Śr. Po pierwsze, nie ma żadnych dowodów na to, że ta ludność od rysunków naskalnych które omawia Rozwadowski, była jednolita językowo i nie wiadomo, jakim językiem/językami mówiła. Po drugie, do migracji Arjów do Indii odniesiono - mechanicznie - schemat "najazdu ludów koczowniczych z północy". Bo skoro najeżdżali Sakowie, Kuszanowie,Tamerlan i Mogołowie, to stąd wyciąga się wniosek, że  Ariowie byli też koczownikami-stepowcami z północy. Pytanie, czy 1800 lat pne. formacje stepowe w ogóle były zdolne do jakichś podbojów i ekspansji?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)