TARAKA

blog:

Inqbus

De omnibus rebus et quibusdam aliis...


« 9. Kilka uwag o roli nauki

26-01-2012

10. O protestach przeciwko cenzurze internetu - postscriptum

Pisałem o tym dwa lata temu i - doprawdy - odczuwam głęboką anty-satysfakcję, że moje łatwe proroctwo się spełniło. Łatwe, bo każdy widzi co się dzieje. Współczesne Demony chcą jeść, zajmują kolejne nisze ekologiczne. Nic osobistego, czysta matma - zjemy was, bo musimy rosnąć, to wszystko. Nie ma się co złościć na kukiełki polityczne ale też na kukiełki korporacyjne. Życie korporacji bardzo przypomina politykę, może nie tę nowoczesną, "demokratyczną", bardziej w stylu ancient regime'u - totalitarną. Ale jednak politykę. Ludzie są tylko modułami, żyje system, reszta to środki do utrzymania go przy życiu.

Widzę jeden pozytyw w tym co się stało. Rzeczywiście następuje polaryzacja władza/lud. Ale masy, odłączone od darmowych pornosów, doktora Hausa (w życiu człowieka na oczy nie widziałem, podobno fajny jest) i innych cymeliów wreszcie zaczęły sobie uświadamiać co się dzieje. Pogląd, że nie chodzi o prawa autorskie i zyski twórców ale o kaganiec, trafił do mainstreamu. A to poważny błąd systemu. Mogli sobie gotować tę żabę aż by się całkiem ugotowała, z butami i klawiaturą w garści, ale byli chyba zbyt zachłanni, może zbyt nieostrożni, bez znaczenia. Teraz, żeby zrobić swoje, będą się musieli cofnąc o krok w technologii władzy i jednak troche popracować mięśniami. Nic to, fizoli pracujących dla władzy nigdy nie zabraknie, kwestia utraconej elegancji.

Myślę, że gdybym był współczesny tyranem (np. z tego jednego, legendarnego procenta, co dzierży ileś tam majątku światowego), dałbym ludziom te pornole i tego doktora Hausa gratis, z dostawą do domu. I dorzucił czipsy z całą tablicą Mendelejewa w środku. Ńiech coś robią. Np. gapią się w ekran. Rozumieli to doskonale cesarze rzymscy. Imperium w końcu upadło, ale ile było przy tym zabawy! Każde imperium upadnie. To obecne, rozproszone, beztwarzowe, także. Kwestia czasu. Zabawy z igrzyskami, darmowym chlebem dla plebsu i powstrzymywaniem rozwoju technologii przez cesarzy (aby plebs miał pracę) paradoksalnie - mimo wysokich kosztów - przedłużyły życie tłustego potwora jakim był Rzym w swojej późnej wersji. Teraz mogłoby być podobnie. Zasobów - wbrew krzykaczom - wystarczyłoby na długo. Ale coś poszło nie tak. Ktoś wyszedł przed szereg.

Zabawne, że zapalnikiem były nie horrendalne ceny paliwa, szybko drożejącą żywność, skład tej żywności, absurdalne podatki, rządząca oligarchia ukryta za fasadą demokracji i wiele innych rzeczy, które robią ze współczesnych zjadaczy popcornu prawdziwych zombies. Poszło o ruchome obrazy. Głownie. Przy okazji też o wolność słowa, ale powiedzmy sobie szczerze - popiskiwania wrogów systemu w internecie są marginesem i długo jeszcze nim będą. Socjotechniczne judo które jest obecnie stosowane (np. etykietowanie niewygodnych memów jako teorie spiskowe) powoduje wystarczające ogłupienie tłumu, aby inne działania nie były konieczne. No, przesada, ktoś tam się czasem powiesi z rozpaczy w kiblu, ale to zupełny margines, poniżej błędu statystycznego.

Tymczasem protesty przeciwko ACTA mogą mieć niespodziewany skutek. Masa, z natury bemyślna, może zyskać świadomość. Jest to bardzo mało prawdopodobne ale jednak możliwe. Masa może przejrzeć się w zwierciadle własnych działań i stwierdzić, że dotąd była zahipnotyzowana. Uzależniona od narkotyku. Kiedy go odstawiono - zaczęła protestować. To mogłoby być dla rządzących groźne. Masa mogłaby zacząć dociekać innych rzeczy. Na co idą jej podatki na przykład. Jak to się dzieje, że płacąc horrendalne podatki masa jest obciążona długiem. Gdzie wycieka forsa? I inne takie. Dodatkowym pechem dla rządzących jest to, że jeszcze nie opanowali fizjologii masy. Są już blisko, ale to jeszcze nie to. Więc jeśli bunt to właśnie teraz, zanim każdy dostanie chipa pod skórę, za pomocą którego będzie można robić mu różne rzeczy, głównie te wygodne dla systemu. Dlatego, gdybym był cesarzem, sekretarzem, komisarzem czy jak to się teraz nazywa, sam tworzyłbym drugi, trzeci a nawet czwarty obieg, sam byłbym super-piratem udostępniającym w sieci wszystko co służyłoby zachowaniu spokoju i otumanieniu mas. Oczywiście ścigałbym także to własne piractwo, nie za mocno, żeby mi się ludzie - moduły nie pozabijali, ale jednak. Może zresztą taki był plan, tylko coś nie wyszło.

Jaki będzie dalszy przebieg wydarzeń. Jeśli władzuchna nie jest głupia (wiadomo, że nie, ale czy jest dostatecznie skondensowana aby działać rozumnie w wielkiej skali) wyciszy protesty i jednocześnie poluzuje łańcuch. Pozwoli aby piana opadła. I będzie dalej gotować żabę. Zobaczymy. Jeśli moduły władzy odpowiedzialne za działanie jej enginu znają nie tylko cybernetykę ale też liznęli trochę historii starożytnej - mają gotowca. Disce puer latinae, wszystko już było, tylko powtarza się jako farsa. Zasiądźmy więc przed monitorami aby obejrzeć kolejny odcinek : )

Inqbus


« 9. Kilka uwag o roli nauki

Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.

Udostępnij: Facebook   Wykop
drukujDrukuj

Warsztaty Taraki

Promocje

Ogłoszenia

Zamów ogłoszenie/reklamę. Cennik, zasady | Abonament | Jak publikować u nas teksty | Jak założyć i prowadzić blog | Mapa i przewodnik po Tarace

© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrzeżone.
wróć na górę wróć na górę

Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)