Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

04 maja 2006

Wojciech Jóźwiak

Instytut Badań nad Gnostycyzmem
Recenzja witryny internetowej

Kategoria: Religie

Dopisane 11 listopada 2010. Niestety, Instytut Badań nad Gnostycyzmem od dawna należy do historii. Po około roku od założenia, Instytut zaprzestał działalności. Zniknęła też witryna www.gnostycyzm.pl. Niniejsza wzmianka w Tarace jest chyba najobszerniejszym śladem w Sieci, że ta inicjatywa istniała.

Dopisane 10 grudnia 2010. W Sieci nic nie ginie. (Nie zawsze to dobre, ale...) tu się cieszmy! Witryna Instytutu Badań nad Gnostycyzmem odnalazła się w tym web-archiwum: web.archive.org/web/*/http://www.gnostycyzm.pl/. Radzę czytać & kopiować, póki i tam nie zniknie.


W grudniu zeszłego roku dwaj Białostocczanie, Mirosław Miniszewski i Krzysztof Matys założyli Instytut Badań nad Gnostycyzmem, którego witryna - www.gnostycyzm.pl - jest czynna od kwietnia b.r., powiększa się, już zawiera sporo ciekawych materiałów i dobrze zapowiada się na przyszłość.

Co to jest gnostycyzm? To jest religia, która powstała mniej więcej w tym samym czasie, co chrześcijaństwo, istniała w pierwszych wiekach naszej ery, swoje rozwojowe centrum miała w krajach obecnego Bliskiego Wschodu, czyli we wschodnich prowincjach Państwa Rzymskiego - w Syrii, Palestynie, Egipcie, ale także w Persji i w przechodzącej z rak do rąk (rzymskich lub perskich) Mezopotamii. Nigdy nie została scentralizowana i miała raczej postać wiązki osobnych szkół, ruchów czy sekt. Jedna z jej gałęzi, manicheizm (dziś już nie praktykowany, więc "wymarły"), bywa zwykle uważany za osobną religię. Jedna gałąź istniała do niedawna: mandejczycy. Czy przetrwali do dziś, nie wiem: ich ziemia nad rzeką Szatt-el-Arab została najpierw zniszczona przez anty-ekologiczne przedsięwzięcia reżimu Saddama Husajna, a następnie "gościła" obie Wojny w Zatoce.

Próbować zdefiniować gnostycyzm w paru zdaniach może tylko laik jak ja. Była to więc religia, w myśl której człowiek jest obcym przybyszem w obcym mu świecie, a świat ten - cały kosmos - jest z gruntu zły i to zły beznadziejnie, bo stworzony przez bóstwo (bóstwa) bądź złośliwe ze swej istoty ("arymaniczne"), bądź żałośnie nieudolne. Obce i wrogie człowiekowi jest jego materialne i śmiertelne ciało; ale także obca mu jest jego własna (pożądliwa) dusza. Dusza jest tylko jego "szatą", zewnętrzną i przypadkową powłoką, która ukrywa coś, z czym dopiero człowiek może się utożsamić - jego pneumę czyli boską iskrę. Ale ta iskra światła, pogrążona w morzu ciemności materialno-psychicznej, jest, primo, zazwyczaj uśpiona, pogrążona w letargicznej niewiedzy o sobie samej, secundo, jest z gruntu obca światu i panującym w nim bóstwom (archontom, eonom), pochodzi bowiem nie z tego świata i nie od jego ułomnych (lub przewrotnych) stwórców, lecz od nieznanego boga, do którego powinna wrócić. Koniecznym warunkiem tego powrotu jest wiedza (wiedza o tym, że tak właśnie jest) czyli gnoza (gnosis po grecku). Gnoza ta zawiera nie tylko diagnozę, czyli wiedzę o tym, jak się rzeczy mają, ale i praktyczne przepisy, co robić, by zakończyć swą poniewierkę i wyrwać się z wiezienia, którym jest świat. (Artykuł Krzysztofa Matysa pt. "Gnostycyzm - próba definicji" daje oczywiście dużo obszerniejsze spojrzenie na interesujący nas temat.)

Gnostycyzm powstał na tej samej fali co chrześcijaństwo, tworzony był w tych samych czasach i przez ludzi z tych samych krain i języków; dzielił z chrześcijaństwem ten sam duchowy klimat epoki i miejsca. Chrześcijański zbawiciel - Jezus - był nim także dla większości szkół gnostyckich. Gnostycy przez ludzi rosnącego w siłę kościoła postrzegani byli jako odstępcy-heretycy i jako główni konkurenci do rządu dusz. Doszedłszy do władzy w Państwie Rzymskim chrześcijanie wytoczyli gnostykom wojnę, w której ich zniszczyli. (Wspomina o tym Mirosław Miniszewski, patrz dalej.) Do niedawna poglądy gnostyków były rekonstruowane z chrześcijańskich polemik; tak było do czasu, kiedy egipska pustynia zaczęła wyrzucać z siebie ich zachowane - przypadkiem lub cudem - pisma. (Odkrywanie pism gnostyckich w XX wieku przypomina odkrywanie tybetańskich term.) Najbardziej znanym zbiorem gnostyckich pism jest biblioteka z Nag-Hammadi (której najbardziej znaną częścią jest Ewangelia Tomasza) - o jej odkryciu, przygodach i treści pisze Krzysztof Matys w artykule "Nag Hammadi".

Jednak już prawie dwieście lat wcześniej, w roku 1769, odkryto inny zbiór koptyjskich tekstów, znany jako Księgi Jeu. Chociaż przełożone na języki zachodnie, po polsku były dotąd niedostępne. K. Matys przetłumaczył teraz dwa fragmenty: Chrzest Ognia i Wstępowanie duszy do nieba. Są one cenne o tyle, że dają pewne pojęcie o gnostyckich obrzędach, o tym, jak wyglądały religijne praktyki w tym wyznaniu - gdyż o ile "filozofia" tej religii została poznana dość dobrze, to praktyka jest znana najsłabiej. Dla mnie wspomniane tam praktyki są ciekawe także dlatego, że przypominają (zapewne powierzchownie) pewne "praktyki ogniowe" szamańskie, a także buddyjskie wskazania, jak zachować się po śmierci.

Kolejny tekst przetłumaczony przez Matysa, to Ewangelia Zbawiciela z kodeksu odkrytego w 1991 r. - wcale nie na pustyni, tylko w zbiorach muzeum w Berlinie. Tekstem zaś koptyjsko-gnostyckim, który uczynił ostatnio najwięcej zamieszania, jest tak zwana Ewangelia Judasza, której dwa polemiczne artykuły (pierwszy i drugi) poświęcił Mirosław Miniszewski. Wskazuje on w nich, że Ewangelia Judasza NIE jest jakąś "fałszywą ewangelią", do której rodzaj "praw autorskich" mieliby ludzie reprezentujący Kosciół Katolicki, lecz właśnie dokumentem gnostycyzmu i tekstem z korpusu tej religii, na tle której należy ów dokument rozpatrywać. Zaś około-kościelne opinie, jakoby publikacja tego tekstu była jakimś "antypolskim spiskiem" są żenujące.

Wśród zamieszczonych w kwietniu br. (2006) tekstów jest także rozprawa Jacka Sieradzana pt. "Jezus Chrystus - mesjasz czy gnostyk?" - pokazująca zarówno jak wieloznacznie rozumiany bywał termin "gnostyk, gnostycki", jak i to, jak wiele ról i misji przypisywano Jezusowi. Zamieszczona tam lista, kim był Jezus według różnych komentatorów, jest zaiste imponująca... Szkoda tylko, że zabrakło opinii (ostatnio przekonująco głoszonej przez kanadyjskiego "antyteologa" Earla Doherty'ego), iż Jezus był postacią literacką, wyekstrahowaną z osobistego objawienia (św.) Pawła i ze starotestamentowych wzmianek, które interpretowano jako spełnione proroctwa.

Autorom witryny i animatorom Instytutu życzyć należy rozwoju i powodzenia, tym bardziej, że gnostycyzm u nas znany jest nieomal śladowo, mylony jest z innymi rzeczami (w tym z jungowską psychoanalizą), a poznania jest wart tym bardziej, że za sprawą krętych zaszłości historii, skazane przez chrześcijan na wymazanie, jego idee stały się czymś w rodzaju chrześcijańskiej podświadomości. Krytycy chrześcijaństwa mają skłonność "przesuwać się" w kierunku gnostyckim... Gnostycyzm, bardziej radykalny od chrześcijaństwa, jest też bardziej odeń logiczny. W chrześcijaństwie Szatan bywa nazywany "panem tego świata" - właściwie dlaczego, skoro w myśl tej doktryny "zło nie ma własnego, niezależnego bytu"? Dopiero gnostycyzm stawia kropkę-nad-i: tak, władcą tego świata jest zły bóg - lub pseudo-bóg. Dlaczego "wszechdobry" - według chrześcijan - Bóg, w ogóle dopuszcza istnienie (przeraźliwego niejednokrotnie) zła? Tu chrześcijanie dają wiele dość nieprzekonujących wyjaśnień. Gnostycy stawiają sprawę jednoznacznie: bóg tego świata nie jest dobry: jest bądź istotowo zły bądź nieudolny. Za to ten bóg, który jest faktycznie dobry, nie jest bogiem tego świata. Dlaczego ów arcydobry (chrześcijański) Bóg swego Syna (czyli, w istocie, siebie samego) wysłał do ludzi i złożył w ofierze przez męczeńską śmierć? Komu go ofiarował? Sobie? - Inaczej to wygląda w gnostycyzmie, gdzie Jezus jest jako zbawiciel posłańcem nie-z-tego-swiata, od tamtego Obcego Boga. Czego właściwie nauczał Jezus? Posłuszeństwa kapłanom, dobrych uczynków i niedzielnych nabożeństw? - Przecież nie! Za to nawet to, co powiedziane zostaje w czterech kanonicznych ewangeliach, sensowniej wypada na tle gnostyckich nauk o zbawieniu. Co czeka zbawioną duszę u kresu jej drogi? Chrześcijańskie wyobrażenia wypadają blado w porównaniu z wizją gnostycką: powrotu zagubionej pneumy do swego boskiego i poza-światowego źródła.

Z pewnością więcej Polaków zna w jakimś stopniu buddyzm mahajany niż gnostycyzm - dla nich (wśród nich dla mnie) ciekawe są podobieństwa, ale i różnice między tymi dwiema religiami - czekamy więc na odpowiednie publikacje Instytutu! Prócz gnostycyzmu jako pewnego historyczno-kulturowego zjawiska, szczególnie intrygująca jest pewna wstępna postawa, do gnostycyzmu prowadząca - mianowicie poczucie obcości w świecie. Doświadczenia życia w obcym świecie. W świecie, który jest nie-mój i nie-nasz. Myślę, że to doświadczenie jest wspólne wielu współczesnym poszukiwaczom, także tym, którzy od gnostycyzmu w jego w pełni wyrażonej postaci uciekliby jak od pokrzywy: więc na przykład rodzimowiercom, którzy doświadczenie obcości świata przetwarzają w wizję idealnej pra-słowiańskiej przeszłości, czy szamanistom, którzy w starciu z obcym "tym" światem jego prawdziwego wydania szukają w życiu "prymitywnych" plemion i ich duchowych przewodników.


Wojciech Jóźwiak
3 maja 2006





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)