Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

20 lutego 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Internet, czym to się skończy?

Kategoria: Projekt Taraka

« Rozważania przy dźwiękach suki (czyli fideli) Po przedwiosennej pełni »

Od czasu podłączenia się do Internetu w archaicznym roku 1997 stałem się „zwierzęciem internetowym” - ale gdy rozmawiam z młodszym pokoleniem, np. z moją córką, to widzę, że można być usieciowanym w znacznie większym stopniu, a moje mentalne nawyki, takie jak skupianie się na jednej sprawie (Młode Pokolenie skupia się na minimum trzech wątkach naraz), szybkość czytania i pisania, alergia na pomijanie polskich znaków (moja, bo Młodszych nie), zakres tego, co się w Sieci obserwuje, oraz poglądy na to, co może być śledzone, a co musi pozostać prywatne - są stanowczo z poprzedniej papierowo-telefonicznej epoki.

Czym to się skończy? Mamy fazę mobilów z ekranami. Mobile pewnie długo wytrzymają, chociaż będą się miniaturyzować, jak wszystko. Ekranom, tym obecnym, nie wróżę długiego życia. Co wejdzie zamiast nich? Pewnie wyświetlacze w okularach, czyli obraz w półprzezroczystej cienkiej warstwie na powierzchni soczewki okularów. Dla amatorów – w soczewkach kontaktowych. Już czyta się o oderwaniu ekranu od „ciała” urządzenia (mobilnego), np. ciało osobno, plus display w zegarku. Że w okularach, patrz wyżej. Ale także ekran jako osobna zwijana „kartka” - tylko co robić, żeby jedna część nie zgubiła drugiej? Na poczekaniu wymyślam kartkę składaną. Gdy jest złożona w osiem (in quarto!), jest wielkości karty do bankomatu i widać na niej tyle ile teraz na wyświetlaczu starszego typu. Gdy rozkładasz, obraz się powiększa na tyle, ile jest rozłożone. Docelowo masz kartkę A4 albo i większą.

Ale obraz w okularach wydaje się bardziej perspektywiczny. Trend będą wyznaczać menedżerowie, którzy przez zmyślne połączenia plus obraz w okularach w każdym momencie będą mogli zajrzeć w każdy zakamarek firmy i jej otoczenia, zarówno w real jak i w wirtual. Ale okulary mogą się zgubić, soczewka kontaktowa wypadnie – przyjdzie faza implantów na oku. Albo przeciwny kierunek transmisji: obraz z wyświetlacza rzucany na dno oka, gdzie tworzy obraz tego, co człowiek widzi przed sobą, nałożone na realny obraz przestrzeni. Podobno z tym też już były próby. Oczywiście, można by wkłuwać się z nadawaniem informacji od razu w nerwy wzrokowe, ale nie potrafię zgadnąć, kiedy to będzie możliwe i czy w ogóle. To odbiór, a...

Nadawanie? Wąskim niewątpliwie gardłem jest pisanie na klawiaturze, qwerty czy (idiotycznej) komórkowcowej, solidnej lub dotykowej – to bez znaczenia. W każdym przypadku tempo jest ślimacze. Rozpoznawanie głosu przyśpieszy nadawanie, ale bardziej obiecujące jest nadawanie mentalne, ponieważ pozwoli uniknąć pośrednictwa fonii, bardzo trudnej do zidentyfikowania przez nie-człowieka, zależnej od tysięcy języków i dialektów i wybitnie zindywidualizowanej. Nadawanie mentalne już (podobno) działa jako suwanie myszą (tzn. kursorem myszy po ekranie) – myślą. Odpowiednio się skupiasz i kursor suwa się tam, gdzie go w myśli przesuniesz. Wymagany będzie trening, ale nie będzie chyba bardziej zawiły od nauczenia się prowadzenia samochodu. Zapewne wzory liter, tzn. mentalne ruchy myszą generujące literę, zostaną uproszczone w porównaniu z faktycznymi kształtami liter, ale o to niech już projektanci systemów infomentalnych się martwią.

Ale to są tylko pojedyncze technikalia, które tu wypisuję, żeby nastroić (twoją) wyobraźnię na rzecz główną.

Bo do czego to wszystko idzie? - Do tego, że każdy (człowiek) w każdej chwili będzie bezpośrednio i intymnie połączony z Siecią. Obecny stan Sieci to ledwie przedszkole w porównaniu z tym, co będzie za powiedzmy ćwierć wieku. Sieć będzie zawierać i spinać nie tylko osoby, instytucje (np. banki) i boty, ale również (o czym coraz głośniej) sprzęt, jak lodówki, odkurzacze i koszule w szafie. Zamiast przymierzać, włączysz e-przymierzalnię, która pokaże ci jak będziesz wyglądać w dowolnej kombinacji ciuchów z twojej e-szafy albo z e-sklepu, z e-wypożyczalni. Kierowcy nie będą przekraczać prędkości, bo samochody będą w sieci i w każdej chwili prędkość będzie monitorowana, mandaty naliczane i ściągane on-line z konta. Tak samo twoja temperatura, ciśnienie i ph w żołądku, od razu połączone z serwerem medycznym. Edukacja, szkoły, będą musiały być zmienione od podstaw. Polityka również.

Z tego wszystkiego najtrudniej mi jest wyobrazić sobie to wmontowanie jednostki (mówiąc po socjalistycznemu), albo osoby (mówiąc po katolicku) w ten system. To jest jakościowa zmiana, jak się wydaje, nieuchronna, i dziwi mnie, że o tym się prawie nie mówi, tak jakby masowa wyobraźnia nie miała do tego w ogóle dostępu.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Rozważania przy dźwiękach suki (czyli fideli) Po przedwiosennej pełni »

komentarze

[foto]

1. Koniec złudzeń • autor: Piotr Jaczewski2013-02-20 14:32:11

Jak dla mnie ta postępująca informatyzacja i włączenie w system oznacza jedno koniec złudzeń tj. szansę na to, że rzeczywistość dotknie mitu i fantazji, którą żyją ludzie. I organoleptycznie będzie to możliwe do dostrzeżenia.
W taki system dokładnie byliśmy, jesteśmy i będziemy wmontowani, niezależnie od tego, czy to się przejawia np.alergią na pomijanie polskich znaków, poprawnością pisania z pomocą korektora czy edytora tekstu czy ich pomijaniem..w całej skali 0-1000 możliwych podejść. Dla mnie owo usieciowienie, wpisanie w informatyczny system to tylko uoficjalnienie, odtajnienie czegoś, co jest.Przyśpieszenie tej wymiany, która i tak się odbywa w wolniejszym tempie acz bezwzględniej.
I ciekawym zjawiskiem są np. protesty katolickie (etc) przeciwko zacieraniu granicy osoby, bo tu jest paradoks pt. protestuje ten fragment systemu, który nie ma nic przeciwko zacieraniu owej granicy w wybrany przez siebie sposób. Wszystko fajnie, ale to MY mamy zacierać tą granicę. Nie nie, nie możemy się zgodzić na jedność z systemem, przecież chodzi o jedność z bogiem. Nie możemy się zgodzić na reguły systemu, przecież chodzi o Boskie prawa. Nie nie, nie możemy pozwolić aby ten system troszczył się o jednostkę, przecież osoba ma być zbawiona..

2. Konsekwencje • autor: Nierozpoznany#5352013-02-20 15:03:18

Dopiszę, że takie wmontowanie osoby w system informatyczny niesie kilka dziwnych konsekwencji.

Wyjście z "więzienia" umysłu. Człowiek połączony prosto z mózgu do systemu prawdopodobnie subiektywnie straci wrażenie "zamknięcia" swojej osoby w ciele. Nietrudno wyobrazić sobie, że tak jak możemy dzisiaj zrezygnować z części pamięci na rzecz google, tak w niedalekiej przyszłości będzie można przenieść część prywatnej pamięci do maszyny.

Wyjście z "więzienia" ciała. Wydaje się, że umysł łatwo przekonać, iż jest w innym ciele czy innym miejscu. Istotne są szczegółowe wrażenia wzrokowe i słuchowe, cała reszta (zapach, dotyk) ma mniejsze znaczenie. Wyśmiewana rzeczywistość wirtualna (wyśmiewana, bo jeszcze działa koślawo) w końcu zaskoczy, co oznacza także inflację wartości świata (i światów) - można będzie przełączyć się tanio na otoczenie efektowniejsze niż "real". Unikalność pewnych sytuacji zniknie, możliwa do uzyskania w każdej chwili, w odpowiednim przybliżeniu, w innym świecie.

Uzależnienie od systemu. Nie mam na myśli uzależnienia takiego jak popularnie w mediach (a przynajmniej w radiu): "nastolatek uzależnił się od Internetu", ale uzależnienie takie, jak od stałej dostawy energii elektrycznej. Awarię, gdy przez dzień czy dwa "nie ma prądu", odczuwamy jak katastrofę. Przewiduję podobny efekt ze stałym podłączeniem do systemu, który będzie musiał działać stale i dla każdego, inaczej sobie nie poradzimy.

Strata pewnych umiejętności umysłowych. To widać już dzisiaj: skoro nie musimy pamiętać wielu informacji, bo są w google, to je zapominamy. Badano taksówkarzy w Nowym Jorku, gdy zaczęli masowo używać nawigacji GPS. Całe obszary mózgu istotnie zmniejszyły aktywność, gdy taksówkarze nie potrzebowali już "przewijać w umyśle" mapy miasta. Znikną umiejętności takie jak przemawianie z pamięci, opowiadanie  bajek czy wspomnień, wiedza erudycyjna.

Wymieranie języków. Powszechny system spowoduje wymieranie mniej popularnych języków: osoby znające język nie będą go przekazywać, bo i po co: każdy dogada się z każdym z natychmiastowym tłumaczeniem w wykonaniu maszyny.

3. Ciekawe jak działa wszechświat informacyjnego przeznaczenia.. • autor: Nierozpoznany#70052013-02-20 16:51:29

Rozważania, podobne nasuwają mi się często. Napewno nie jest nam ot tak - prosto z tej ewolucji  technologicznej "wyskoczyć"- bo i gdzie?

Czytając twój tekst Wojtku , przypomniała mi się strona :

http://www.ted.com/    - ludzie z całego świata  występują , dzieląc się swoimi, przemyśleniami, dokonaniami itd w różnych dziedzinach nauki -polecam.( wiekszość po angielsku)

W jednym z tych wystąpień para naukowców omawiała wynalazek, podobny do tego co pisywałeś - okulary, a klawiatura była wyświetlana ..( linku ,nie podam, bo dawno oglądałem)

a chcąc znaleść adres poprawny strony natrafiłem na :

http://www.ted.com/talks/miguel_nicolelis_a_monkey_that_controls_a_robot_with_its_thoughts_no_really.html

wiec wszystko na ten temat, jak na chwilowy rozwój nauki dostępny oczywiście "pospólstwu"...

Wszystko to dla mnie jest normalną rzeczą ( w swej nienormalności, pogoni za..?), rozwojem, bardziej zastanawiające jest odcięcie ludzi , przyzwyczajonych jak "narkoman na głodzie" do tej techniki i w ten sposób mamy nowy sposób rządzenia, (nowa tech-religia)

gdzie neo-ksiądz posiada "wikipedie" w głowie( nie dlatego bo się nauczył, lecz z racji pozycji mu zaprogramowano), a reszta no cóż program w zależności od statusu  ( szydełkowanie np.).. a podsumowując wywody cytatem z Krakowskiego muralu na Podgórzu:

"Machiny myślące będą nam przedstawiały wyniki swoich rozważań teoretycznych, które my potrafimy, być może zastosować, ale których nie będziemy już w stanie zrozumieć. Coraz większa będzie dziedzina zjawisk, nad którymi pieczę roztaczać będą automaty. Na koniec ludzie skarleją do wymiaru bezmózgich sług żelaznych geniuszy i, być może, poczną oddawać im cześć boską…"


(Stanisław Lem, "Dialogi")



[foto]

4. Dogadując i Dopowiadając. • autor: Piotr Jaczewski2013-02-20 17:03:50

Człowiek połączony prosto z mózgu do systemu prawdopodobnie subiektywnie straci wrażenie "zamknięcia" swojej osoby w ciele.
Co ja nazywam jednym z tych złudzeń, bo w istocie wcale nie jesteśmy tak mocno osadzeni w owym ciele.. Mózg splata JA zarówno z otoczeniem, innymi ludźmi, jak i z zapiskami. To się daje odkryć zarówno z wewnątrz "Introspekcją", jak i wychodzi z badań zewnętrznych, mój ulubiony przykład iluzja gumowej ręki. Samo wrażenie "zamknięcia" nie jest ciągłe tj. nie zastanawiamy się nad tym cały czas, ani nie zachowujemy owej świadomości wrażenia zamknięcia;)

Nie zgodzę się z tym wymieraniem języków i opowieściami. Wprost przeciwnie, grozi nieumiejętność zapominania:-)


A z tą treścią będzie jak z współczesnym marketingiem, który zatoczył koło i przeszedł w stronę fascynującego nowego odkrycia: content marketing, quality marketing ;) Dostarczania dobrego towaru i informacji. Co za nowość.Tu można spodziewać się, że powstanie obok rękodzieła wymiar umysłodzieła, czy ciałodzieła. A umiejętności typu kowalstwo, kaligrafia, stenopisanie staną się częścią sztuki. Ups. już są. Nie zaginie opowiadanie opowieści vide scenarzysta, reżyser, standup..  nie zaginie też uczenie spraw nietypowych, stanie się mniej lub bardziej ekskluzywnym hobby.
Szukanie i analiza informacji już stają się odrębnym zawodem. I w zasadzie za 10-25 lat możemy spodziewać się zawodu mentata tj osoby robiącej za aktywny węzeł sieci, procesor. Drugi biegun do profesora czy eksperta, gdzie będzie uczyła się umiejętność szybkiego wchłonięcia dużej ilości danych, uporządkowania ich, podjęcia decyzji co do ważności danych informacji i stworzenia analizy-podsumowania. I zajęcia się innym tematem.

Jak na moje oko, to nie głowy - postępu trzeba się obawiać, ale ogona: starych dobrych i poznanych strategii i zagrożeń. Wykształcenia kasty podludzi - dawców organów, tańszych w utrzymaniu od maszyny, łatwych do zlikwidowania i wymiany,  rozwinięcia strategii przemocy tj. poprawności politycznej do czystek, tworzenia gett i slumsów, wyniszczania przyrody etc. I w zasadzie wszystkie te zagrożenia znamy. O zgrozo! O zgrozo, bo dla mnie większość grup dążących do przeciwdziałania owym zagrożeniom, robi to głupio i w sposób, który długoterminowo prowadzi do wywołania tych problemów.

5. Zgroza... • autor: Nierozpoznany#33372013-02-20 18:30:44

....Z Matrixu się nie wywiniemy...z ogonem mam podobne odczucia do Pana Piotra ale nie wiem co źle robią grupy przeciwdziałające?,  że głupio  wychodzi. Panie Piotrze , jeśli już Pan zaczął...jeśli nie jest to odpowiednie miejsce, to może w innym..za pozwoleniem Wojtka...

6. Cytat • autor: Weider2013-02-20 19:24:53

Najlepszy cytat odnośnie internetu jaki znalazłem nomen omen w internecie;) -
Internet pozwala poznać cały świat, szkoda tylko, że nie pozwala wyjść z domu
[foto]

7. W skrócie • autor: Piotr Jaczewski2013-02-20 19:49:05

Nie uwzględniają długoterminowego, czy ludzkiego tła. Promuje się religizm, a nie uczy myśleć. Pisałem o tym w atruizm jest głupi i kilku innych wpisach.

A żeby pozostawać w temacie internetu, społeczności, cywilizacji. Np. ów komunikat dbajmy o osoby, jednostkę - ma cichy nieoficjalny przekaz pt. "przede wszystkim o nas i tych, co za nami podążają", bo obcy to zawsze tłum, a wiec wystarczy kilka gestów: można otworzyć sierociniec i wyrżnąć sąsiednią wioskę obcych. Ktoś widział jakąś sprzeczność? To przecież nie byli ludzie..

 

I nie trudno sobie wyobrazić sytuacji, w której w obrębie przyszłości, czy teraźniejszości amiast nauczyc ludzi robić coś nowego, twórczego będzie się wymyślać im pseudo zajęcia, liczenie ilości marchewek w skrzynce  aby mieli pracę i czuli się ważni i potrzebni, podczas gdy maszyna zrobiłaby to w ciągu 1,5 minuty. Ups. To też już było, jest  -tak często żyła i żyje biurowość.

 

Ten typ przeciwdziałania, który nie powie "Jesteście niepotrzebni, idźcie do domu, zadbajcie, by wasze dzieci czuły się kochane oraz były ciekawe świata", bo to mogłoby skrzywdzić czyjeś(ich?) uczucia, ale za to będzie organizował psychoterapię, dotował leki i wycieczki do senatorium, bo z niewiadomych przyczyn w społeczności liczy-marchewek ludzie chodzą sfrustrowani, zestresowani, w depresji i tłuką małe potwory, które niewiadomo skąd są nieposłuszne:-)

 

Itd.  

8. a znacie takie Chińskie przysłowie??? • autor: Piotrdivine2013-04-09 20:34:35

obyś żył w ciekawych czasach...

i te zmiany na świecie już się mocno zaczęły.
kto ogląda z młodych TV???
Telewizja, radio, prasa, kościół - przeszły do lamusa....
Mamy oświecenie - a tym wyznacznikiem jest łączność globalna z całym światem.
czyli net.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)