zdjęcie Autora

08 czerwca 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Ja z żywiołów

Kategoria: Nowy szamanizm

« Czernina dla JA Ja w żywiołach »

Pojawiły się  żywioły, łagodne i gwałtowne  to skorzystajmy z nich. Lubię myślenie żywiołami, bo ono naturalnie jest blisko doświadczenia, przynajmniej może być, bo niektóre twarde głowy nie rozpoznają doświadczenia, nawet gdy ono ich kopie w rzyć. Tak są skupione na własnej narracji nt tego, co się dzieje, że przestają widzieć, co się dzieje.;)

Ten rodzaj symbolicznej percepcji, jest o tyle przydatny, że łączy narrację z tym, co się dzieje eg. Opowiadając czy słuchając o ogniu domowego ogniska, łatwo jest zauważyć własną wizję ognia w postaci np.kominka poczuć jego ciepło fizycznie, a nawet symbolicznie jako aurę życzliwości , stać  cieplejszym dla bliskiej osoby, a nawet żarliwie zacząć argumentować i wybuchnąć ogniem gniewu.  Tj. jest to naturalny język hipnotyczny, naładowane metafory odwołujące się do całej gamy doświadczeń.

Od tego ciepła rozpoczynając -  wielki ukłon dla Tenzina Wangyala Rinpocze za zarażenie żywiołami, polecam ''Leczenie formą, energią i światłem''. O odzyskiwaniu duszy też się coś tam znajdzie. Wróćmy do żywiołów.

Część z tego mojej sympatii dla żywiołów, bierze się z wiedzy jak działają skojarzenia. Tj. mocno kłamiąc i generalizując przypisujemy cechy elementów całemu układowi. (równie często odwrotnie, patrz: stereotypizacja ). To łatwo wykorzystać w praktyce np. dla poprawienia samopoczucia („samooceny” - ale ta koncepcja jest wadliwa i schizofreniczna z zasady tj. posługując się tą etykietką nie można nigdy mieć wysokiej samooceny, tylko wyższą niż inni ludzie ;)) wystarczy znaleźć kilka pozytywnych cech i je afirmować - skupiać uwagę na tym, że są; dla poprawienia urody,  patrz. Makijaże. Eksponowanie i podkreślanie ładnych elementów.

W podobny sposób koncepcja żywiołów buduje ideę dobrej rzeczywistości, lub dobrego JA. To podobna logika: Skoro żywioły są dobre z natury, a przynajmniej neutralne, to ta rzeczywistość jest dobra, lub przynajmniej neutralna. A tylko dobrą(lub) neutralną rzeczywistość można badać, chcieć zrozumieć, wyjaśnić i w niej działać. Przed złą rzeczywistością czy zombielandem  trzeba uciekać, znajdować ukrycie i mobilizować się stadnie, aby pokonać wroga, który w nocy z za palisady z mroku puszczy podkrada się i wyciąga ludzi z domów wyżerając wątroby, serca i mózgi..

To, że ta koncepcja tyczy się innej, dziwnej, obcej rzeczywistości w której dusza czy duch mają swoją własną materię wyobraźni, duchową moc czy eter. I w tej innej, dziwnej, obcej rzeczywistości, szczególnym, wyjątkowym, ważnym fragmencie wyobraźni żywioły budują Ja i rzeczywistość i zaprzyjaźnienie się z nimi, to zaprzyjaźnienie z JA i rzeczywistością.

Okrężnie, bo okrężnie, ale często okrężne i kręte drogi prowadzą do celu a te proste prowadzą tam gdzie chcą.

Zajmowanie się bezpośrednio Ja i rzeczywistością to czystej wody narcystyczna zadufana w sobie głupota, zobaczenie płochliwego zwierzęcia i biegnięcie, by się bliżej przyjrzeć:  Ja mam rację i znam rzeczywistość, jestem szczególny, ważny, wyjątkowy. Aby to było strawne, trzeba to robić tak, jak się zjada słonia, kawałek po kawałku, elementarnie ;)

Z tą rzeczywistością duszy i ducha, prima materią wyobraźni najciekawsze jest to, że możemy ją upersonifikować i to dalej działa np. bogini ognia niesie ze sobą, swoją obecnością wszystkie konotacje żywiołu ognia. To jest wpisane w nas, że szczególne, ważne i znaczące sprawy, obiekty, procesy personifikujemy.  To też dobra i naturalna mnemotechnika, tj. świadomie zapamiętujemy kategorie: Ludzie, miejsca, rzeczy(symbole), a z tych trzech ludzie są najważniejsi Nasz mózg jest mózgiem społecznym, a nie logicznym. I ludzie dla nas niosą więcej, szczególnych, ważnych i znaczących informacji:

W pewnym zakresie gatunkizm mamy wbudowany.

Rozpędziłem się z amplifikacją od koncepcji żywiołu, prostych wyobrażeń do bogini żywiołu nie bez powodu, tj żywiołowo. I nie bez przyczyny tj. żywioły mają swoją gwałtowność. Demoniczny aspekt z którego się wykupujemy min. zaprzyjaźniając z nimi. Ta koncepcja pojawia się w wielu kulturach - żywioły zaprzyjaźnione nie czynią szkody. Z jednej strony to naturalny indukcjonizm pt. burze, trzęsienia ziemi, powodzie i inne katastrofy zdają się działać celowo, szukamy w nich sensu, jak i w całej gamie spraw innych, obcych i dziwnych. Z drugiej strony, jeśli traktuje się duchową rzeczywistość dedukcyjnie, w tym tkwi obietnica pracy z żywiołami: żywiołowe doświadczenia przestaną nam szkodzić, nie będziemy musieli uciekać przed nimi z zombielandu  do kulturowego prosektorium.

 

C.D.N.

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Czernina dla JA Ja w żywiołach »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)