zdjęcie Autora

11 września 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Twarda Ścieżka i podobne sposoby (odcinków: 66)

Jak po polsku nazwać sweat lodge?

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Ballada o piołunie Ogniem i Wodą, Ziemią i Powietrzem, Teraz a nie potem... »

Szałas potu. – Ten dosłowny przekład z angielskiego jest w sam raz, nie ma tu żadnego zgrzytu. Jest to całkiem dobra nazwa.

Ale część miłośników tej praktyki uparła się nazywać tę instalację i praktykę trochę inaczej: „szałas potów”. Stanowczo sprzeciwiam się tej nazwie. Dla mnie jest ona obrzydliwa. Dlaczego? Ponieważ słowo „pot” właściwie nie ma liczby mnogiej, a raczej liczba mnoga, jeśli zostanie użyta, ma sens nacechowany. Słowa „pot” normalnie nie używamy w liczbie mnogiej, a jeśli wyjątkowo używamy (w liczbie mnogiej), mówiąc „poty”, to nadajemy temu słowu sens specjalny. (Czyli „nacechowany”.) Podobnie jest ze słowem „woda”, które nie ma zwyczajnej liczby mnogiej, ale kiedy powiemy jednak „wody”, to będzie to oznaczało albo, że recytujemy poezję, albo mówimy o leczniczych źródłach („pojechał do wód”) albo o „wodach płodowych”, które nie są wodą. Podobne do „potu” słowo „krew” w ogóle po polsku nie ma liczby mnogiej.

Słowo „poty” jest używane tylko w paru sztywnych utartych zwrotach: „do siódmych potów” (czyli że ktoś się niezwykle utrudził), lub „biły nań poty” (przy gorączce, chorobie). Te użycia liczby mnogiej, „poty, potów”, sugerują przykrość lub chorobę, w każdym razie stan negatywny, którego należy unikać. Dlatego po prostu nie wolno takim słowem nazywać naszej ulubionej szamańskiej praktyki! Raz, z powodów powiedziałbym grzecznościowych. Dwa, z powodów magicznych. Praktyka magiczna, którą nazywamy tak, jakbyśmy się jej brzydzili, nie zadziała pozytywnie.

Dlatego: precz z idiotycznym „szałasem potów”.

Niech żyje szałas potu!

Prócz tego przypomnę, że w tekstach w Tarace i w życiu nazywaliśmy sweat lodge również: „indiańską sauną”, „łaźnią” (pierwotne łaźnie Słowian prawdopodobnie były bardzo podobne do indiańskich sweat lodge'y), a nawet kiedyś figlarnie użyłem terminu „łaźnia polowa” co po staropolsku brzmiałoby „łaźnia polska”.

(Czasem słyszę nazwę „szałas pary”, co też jest nieporozumieniem, ponieważ szałas potu można robić i bez pary, pary wodnej oczywiście, nie pary do pary.)


Szałas potu u Ani Litwin nad Rawką, kwiecień 2014

Twarda Ścieżka i podobne sposoby: wstęp na końcu

O tej ścieżce rozwoju, którą sam praktykuję, blog trochę autopromocyjny. ( -- Wojciech Jóźwiak)

Uwaga: Ten blog jest multi-blogiem, czyli każdy praktyk Twardej Ścieżce może tu pisać, jeśli chce.


« Ballada o piołunie Ogniem i Wodą, Ziemią i Powietrzem, Teraz a nie potem... »

komentarze

[foto]

1. Mój dziadek wykrzykiwał: psie krwie! • autor: Roman Kam2014-09-11 14:10:35

..bo wnucząt miał w liczbie mnogiej i psotnych bardzo :) 
Jestem przekonany, że mimo szlachetnych wysiłków Wojtka oraz tych, którzy się z nim zgadzają, zwycięży termin "szałas potów". 
A zagoniwszy się sam do tego rogu, nie mam wyjścia innego, jak spróbować obronić swoje przekonanie.  
Po pierwsze, język trudno jest ujmować w sztuczne ramy, w których logika miałaby swoje zastosowanie, a jeśli już to jakaś logika jeszcze nam nieznana. 
Po drugie, słowo "potów" ma nie tylko negatywne konotacje z chorobą czy przykrością. Mawiało się też, a może i nadal mawia o spracowaniu do siódmych potów i tutaj sens jest wybitnie pozytywny. Skojarzone z nim sensy to: pracowitość, wspólnota w działaniu i uwaga: nagroda!
Tak więc, mówiąc "szałas potów" mam konotację z rzetelnym, zbiorowym wysiłkiem, który tak, jak powinien, przyniesie pożyteczne owoce. Owa wykluczana przez Wojtka liczba mnoga podkreśla bardziej procesowość tego, co się w takim szałasie potów DZIEJE.  
Gdy mówię natomiast "szałas potu" to nabyte skojarzenia prowadzą mnie bardziej ku przynależności. Szałas jest czyj? Szałas jest potu :)  To jak nazwać piekarnię - "dom chleba". Bez sensu. 
Brońmy więc nazwy : "szałas potów" przed zakusami tych, którzy pragną oderwać ją siłą od jej drogiego nam przedmiotu. Skrytym i jawnym potów-żercom mówimy nasze stanowcze nie! :)      
[foto]

2. W temacie, chociaż bardziej chlebowym • autor: Kahuna2014-09-11 15:00:19

Romanie
Tu Cię zaskoczę. W czasach dawnych (lata 80), w moim mieście, dokonywałem zakupu chleba naszego powszedniego właśnie w "DOMU CHLEBA" :-)))) można? :P można...

3. szalas potów • autor: Nierozpoznany#57362014-09-12 13:05:13

Jak dla mnie to temat bez sensu,To tak jakby dyskutować jakiego koloru mają być ornaty księdza czy inne pierdoły w kontekście nauk Chrystusa, który jakby wpadł tu na chwilkę to przegnałby całe to czarne tałatajswo.Jeśli istnieje (a istnieje wśród Tarakowych czytelników) tendencja do praktykowania innych niż tradycyjne kroków, wywodzących się od konkretnych przekazów, to to coś nie jest już np. Inipi tylko "szałas potów" no i bardzo dobrze. 
[foto]

4. Jak zwykle pewnie... • autor: Jarosław Bzoma2014-09-13 13:46:45

Jak zwykle pewnie trafię kulą w płot ale ja proponuję - Szumienie  :)
[foto]

5. Z sensem • autor: Przemysław Kapałka2014-09-14 20:50:11

Ja uważam, że dobra i odpowiednia nazwa jest bardzo ważna, dlatego taka dyskusja jak najbardziej ma sens.

Swojej propozycji nie zgłaszam, ponieważ nie brałem jeszcze udziału w czymś takim.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)