Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 czerwca 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 113)

Jak upadnie III Rzeczpospolita?


« Kilka uwag o przeszłości języków, w tym słowiańskich Geopolityczny tensor Polski »

Że upadek III Rzeczypospolitej się zbliża, coraz więcej publicystów skłania się do tego. Wśród wielu (większości oczywiście nie czytałem) ostatnio pisał o tym np. Maciej Kosicki, pt. „Polska transformacja – sukces czy porażka?”, kończąc swój wcale nie histeryczny, przeciwnie: wyważony i chłodny artykuł słowami:

Lecz jeżeli wśród Polaków nie nastąpi przewartościowanie poglądów na państwo i role, jakie ma ono spełniać, kolos na glinianych nogach, jakim jest III RP, zapadnie się pod własnym ciężarem, podzielając tym samym los swojej niesławnej poprzedniczki.

Ale nie tylko ta „niesławna poprzedniczka”, PRL, zapadła się. Poprzedniczek czyli wersji Państwa Polskiego było więcej i akurat ta niesławna PRL wykpiła się dość łatwo przed końcem-kolapsem. W istocie jej władcza elita lub klika zrobiła coś bardzo udanego: mimo zmiany ustroju, przetrwała i urosła we wpływy i majątki. Patrząc z jej punktu widzenia, nie naszego, to był (i jest) sukces! Który zresztą trąbi jej organ, Gazeta Wyborcza.

Upadła nie tylko PRL, ale też Pierwsza Rzeczpospolita i Druga. Mamy więc już serię trzech przypadków, w której można pokusić się znaleźć prawidłowości. Ogólny mechanizm za każdym razem był jeden wspólny: państwo (to nasze) słabło, jechało na coraz niższych energiach, a jego otoczenie silniało lub inaczej jego energetyczny poziom się podnosił. Raz bardziej ono słabło (koniec I Rzplitej), raz bardziej otoczenie ładowało się sadystyczno-imperialnymi energiami (koniec II-giej), innym razem geopolitycznie przeszło ono ze słabszej do bardziej naładowanej strefy i pod wpływ silniejszych patronów (koniec PRL). Mimo tych różnic wspólne było wejście w kontakt z przeważającymi energiami lub, ściślej, z politycznymi podmiotami o przeważających energiach.

Kontakt z przeważającą energią został dawno temu opisany w mitach i to greckich. Wiedziony jakimś nosem Galileusz odkrywszy lunetą cztery księżyce Jowisza nadał im imiona czwórki greckich bohaterów i bohaterek, którzy mieli szczęście i (częściej) nieszczęście wplątać się w stosunki z iście miażdżącą energetyczno-siłową przewagą super-bóstwa czyli Zeusa. Po kolei.

Kallisto, dziewicza nimfa z orszaku Artemidy, została oszukańczo uwiedziona przez Zeusa, a gdy okazało się, że jest brzemienna, Zeus przemienił ją dla niepoznaki w niedźwiedzicę, którą, po dalszych intrygach w gronie bogów i bogiń, sama Artemis własnoręcznie ustrzeliła z łuku. Zapamiętajmy: Kallisto zostaje zamordowana. Nieszczęsna Kallisto skutkiem kontaktu z wyższą energią ginie.

Ciekawy aspekt symbolizuje owo przemienienie w niedźwiedzia. Oznacza ono wyjęcie poza krąg solidarności wspólnoty. Kallisto w postaci niedźwiedzia staje się „inna”, „nie nasza”, banitą i wyrzutkiem, kimś kogo nie obejmuje ludzka (a w micie boska) solidarność i współczucie. Los Kallisto był losem II Rzeczpospolitej w 1939 i 1944 roku, która nie dość, że została zamordowana dwu lub trzykrotnie, najpierw od wspólnej agresji Niemiec i Rosji 1939, potem w Powstaniu Warszawskim 1944, po raz trzeci w rzezi, jaką ludziom wolnej Polski urządzili Rosjanie i ich tubylczy i nasłani pachołowie w następnych latach. Znacząca jest ta przemiana w niedźwiedzia: bo zanim tamci dokonali mordu, najpierw nasi rzekomi sojusznicy wyjęli nas z kręgu swoich – tych narodów, którym należy się solidarność i ochrona, czyli pospolicie mówiąc, zdradzili nas. Jak Zeus Kallisto.

Ganimedes, chłopiec królewicz trojański lub frygijski, Zeusowi homoseksualnie wpadł w oko i został przezeń porwany i uprowadzony do nieba czyli na Olimp, gdzie szczęśnik lub nieszczęśnik zyskał nieśmiertelność przyjęty wśród bogów, ale jako ten całkiem pomniejszy i służebny od nalewania wina czyli ambrozji niebianom do kielichów. Porywając, Zeus przybrał postać orła. Awans, jasne! Ale kosztem wyzucia z dotychczasowych godności, bo społeczną rolę zamieniono Ganimedowi z króla na kelnera. Do tego mit nic nie mówi, czy Ganimedes tego chciał – raczej nie, i należy wątpić, czy życzyłby sobie, gdyby go ktoś pytał, zostać przecwelowany, choćby i pod samym Zeusem. Zapamiętujemy: Ganimedesa spotyka alienacyjny awans.

To był przypadek I-szej Rzeczpospolitej podczas rozbiorów: „staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi” - napisał 23 lata po tym wydarzeniu, „w Sieniawie nad Sanem”, Zorian Dołęga Chodakowski, wprawdzie mając na myśli inny zwrotny moment w historii Polski, ale i do rozbiorów słowa te dziwnie pasują. Był to jednak awans. Mieszkańcy państwa upadającego stali się poddanymi prężnych imperiów. Kto chciał, szedł w karierę u nowych władców. Z Berlina, Wiednia, nawet z Petersburga szedł jednak jakiś postęp. Dlatego rozbiory podobają się Janowi Sowie, a 70 lat wcześniej Janowi Stachniukowi, razem skrytykowanym przez Tomasza Gabisia.

Alienacyjny awans to zarazem włączenie, ale z niskim statusem, do pewnej wyższej społeczności, to wzięcie pod kuratelę, ubezwłasnowolnienie i jakby służebno-dziecinny status, choćby w zamian za jakiś postęp. To jest najbardziej prawdopodobna dalsza droga III Rzeczypospolitej; dalsza – bo już na tę drogę nas wessało.

Europa została uprowadzona przez Zeusa, choć po trosze dobrowolnie, gdy siadła na byku, który okazał się przebraniem szefa bogów. Mit milczy, czy Zeus brał ją bykiem czy pod postacią bliższą mężczyźnie. Było to na Krecie, gdzie następnie Europę wydano za miejscowego króla Asteriona, który pobożnie wykarmił i wychował zeusowe bękarcięta. Przygody Zeusa z Europą to w istocie w mit ubrana historia dziewki, którą pan uwiódł i ubękarcił, po czym suto wyalimentował. Zapamiętujemy: Europę spotyka nagroda za uległość.

Europa to nader trafny pierwowzór upadku-nie-upadku PRL-u. Jej stare i nowe elity w porę skierowały swoją uległość we właściwą stronę, dostawszy w zamian odpowiednie skwarki plus przykaz chowania bękartów po Moskwie.

Pozostaje czwarta bohaterka, Io. Jej historia z początku jest jakby kalką tej o Kallisto: Zeus spędza z nią upojne noce i dni, ale bojąc się, że romans wyda się przed Herą (bóg ojciec panicznie bał się żony) zamienia kochankę tym razem w krowę. Uwaga! Nie śmiejemy się. Przemiana w zwierzę oznacza to samo co przy Kallisto: wykluczenie, wyjęcie spod obowiązującej solidarności. Zeus krzywoprzysięga, że z Io „nic nie było”, Hera jednak wie i Io dręczy, nasyłając na nią gza, który nieszczęsną kobietę w krowiej postaci gna przez cały świat, kiedy Io ucieka najpierw do Azji, potem do Egiptu. Ciekawe, exodus Io przypomina ten żydowski, z różnicą, że gdy Io do Egiptu, to Żydzi w przeciwnym kierunku. To podobieństwo każe widzieć w podróży Io wędrówkę inicjacyjną, w której istota ta uzyskuje samowiedzę i właściwy sobie Gestalt. Czy udanie? Tak! I to jest jedyna optymistyczna z historii o czworgu Zeusowych uwiedzeńców. Bo Io dotarłszy nad Nil wreszcie porzuca krowią skórę i przywdziewa... boską, stawszy się Izydą, głównym i dobrze Grekom znanym żeńskim bóstwem Egiptu.

Uwaga! Io, na początku skrzywdzona przez Zeusa, w końcu wyinicjowuje się na istotę równą mu rangą i mocą – jak on na Olimpie, tak ona nad Nilem. Wybija się na suwerenność. Staje się prawdziwą sobą – i potęgą. Zapamiętujemy: to właśnie stało się udziałem Io jako ostateczny finał początkowego starcia z przeważającą energią uosobioną w Zeusie.

Tego wariantu Polska jeszcze nie przećwiczyła. – Inaczej niż poprzednie. Oczywiście, historyczne procesy nie odbywają się na zasadzie, że to się wydarza, czego jeszcze nie było. Przeciwnie, łatwiej jest im pójść utartymi kolejami. Łatwo też jest skapitulować na starcie, bojąc się gza.


Io jako krowa (Wikipedia)

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Kilka uwag o przeszłości języków, w tym słowiańskich Geopolityczny tensor Polski »

komentarze

1. jak się bronić nie uciekając stąd jak Io? • autor: Jerzy Pomianowski2014-06-12 22:46:28

Ano upadnie.
Szkoda mi lasów, jezior, gór. Będą ogrodzone, wycięte, sprzedane, niedostępne.
Następna faza to kataster który w połączeniu z żebraczymi emeryturami i odwróconą hipoteką zabierze wszelkie nieruchomości tym którzy czegoś mimo wszystko się dorobili lub coś odziedziczyli.
Co musi się stać by ten szykowany nam los los się odwrócił?

[foto]

2. Ucieczka Io jest metaforą • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-12 23:00:57

procesu inicjacyjnego. (Dlatego w Tarace piszemy i o polityce i o szamanizmie.)
Co do tego, co się u nas i z nami dzieje, to nic nowego: musimy się bronić. Albo dać się zeżreć bez walki.
[foto]

3. energie kosmiczne, polityczne i erotyczne • autor: Radek Ziemic2014-06-12 23:41:12

Ta obrazowa opowieść ładnie pokazuje dominujący (to dobre słowo) rodzaj relacji, panujących w heteronormatywnej kulturze patriarchalnej (akceptującej homoseksualizm, o ile nie będzie się on tylko upominał o miejsce w sferze publicznej). Właściwie, mówiąc dokładniej, dwie główne zasady relacji tak w polityce, jak i w sferze intymnej: 1) przemoc, 2) pogarda dla odmienności. (Można by jeszcze dodać zseksualizowanie tak zbiorowej, jak i indywidualnej wyobraźni, tzn. uczynienie jej podstawą kultu (pragnienia, pożądania) mocy). Jednak przykład Io, która urasta w tej opowieści do rangi pewnego wzoru, jest dwuznaczny, a to z tego prostego powodu, że przemocy można w tym (planetarno-olimpijskim) świecie albo ulegać (różne stopnie tej uległości są zresztą, od śmierci po zgodę na poniżenie), albo uciec. A my przecież nie mamy gdzie uciec... I to jest problem. Ja widzę jednak "niepewną jasność" w tej całej historii. No bo z wszystkich możliwości najsmutniejsza i najbardziej obrzydliwa, a przy tym i po prostu podła jest wersja nie Europy, nie Io, nie Callipso, nie (jak niektórzy mogliby sądzić) Ganimedesa, ale ta trochę jakby pominięta, choć ciągle niestety obecna, czyli Zeusa. Myślę, że to wielkie szczęście, nie być, tak indywidualnie, jak i zbiorowo takim dzeusikiem-ku....sikiem, takim knajakiem-Putinem.
PS. 1) Nie zakładałbym od razu, że Zeus Ganimedesa wziął wbrew jego woli (choć nie zdziwiłbym się, znając od lat Zeusa, gdyby tak właśnie było) i bez tego wszak mamy tu poniżający układ, bo wszak Ganimedowi nie zaproponowano - związku partnerskiego. Tak jak nie zaproponowano go Io, Callipso i Europie (nawet Herze tego nie zaproponowano). Związki partnerskie heteroseksualne to też w sumie całkiem niedawny wynalazek. 
2) Myślę, że trzeba być gotowym na niepewność. W najlepszym razie.  
3) Mnie ani trochę nie martwi, że nie jesteśmy Niemcami albo Szwajcarią czy Wielką Brytanią, a tym bardziej Rosją.  
4) Optymizm może też tkwić w symbolicznym odczytaniu losu Io, niegodzącej się na patriarchalizm, losu notabene matki samotnie wychowującej dziecko, prześladowanej przy tym przez żonę eks-kochanka (dziś też samotnym kobietom z dzieckiem jest trudniej). Nihil novi... Była Grecja, nie ma Grecji. Jest znowu. 
[foto]

4. Hm, Izyda ... kobiecosc ... 13 Klanowych Matek, aspekty Matki Ziemi.... • autor: Ewa Maria Piasecka2014-06-12 23:42:44

Podobno jestesmy

siewcami Nowej Myśli dla reszty Słowian.


[foto]

5. kierunek Io • autor: Radek Ziemic2014-06-13 00:12:03

I jeszcze jedna uwaga, już krótka, związana z Io. Gdyby chcieć czytać ją symbolicznie, to powinno się uciekać przed: europejskością (ku mądrości Egiptu, ale nie tylko, może Indian), heteronormatywną męskością (proszę się nie obawiać, to wcale nie wyklucza tzw. heteroseksualności) i, naturalnie, (prze)mocą (nie tylko seksualną, także polityczną, są zresztą ze sobą związane: komunizm, nazizm). Żyjemy niestety w społeczeństwie heteronormatywnym, czczącym siłę (nie tylko w religii, ale czyż katolicyzm nie jest religią mocy? wszechmocy!), po europejsku, czyli zazwyczaj wulgarnie racjonalistycznym, z osłabioną pozycją kobiet (to dotyczy akurat całej Europy, bo wszak ciągle nie mieliśmy papieżycy :-) Choć już na szczęście są religie z kobietami kapłankami, a nawet biskupami (to nie od biskupa, ale od biskupy).

ZEUS CIĄGLE PORYWA EUROPĘ, GWAŁCI GANIMEDA, CALLIPSO. IO CIĄGLE UCIEKA PRZED HERĄ.   

6. W nawiązaniu • autor: Nierozpoznany#32012014-06-13 15:28:11

W nawiązaniu do przemyśleń sceptyka, a raczej sceptyczki, myślę ,że przemoc nie jest rodzaju ani męskiego, ani żeńskiego (polecam serię telewizyjną "Kobiety , które niosły śmierć", bodajże na Pulsie2". Oczywiście kojarzy się bardziej z mężczyznami, którzy biologicznie są średnio biorąc silniejsi fizycznie, a więc łatwiej im wygrać rywalizację opartą o siłę fizyczną ze słabiej w tej kwestii uposażonymi kobietami. Ale przemoc może mieć różne oblicza i w różny sposób może być realizowana. Dzięki sposobowi słabszy może wygrać rywalizację z silniejszym. Tak, że środka w zaradzeniu tego zjawiska nie szukałbym w odejściu od tzw. społeczeństwa heteronormatywnego. Zresztą sam Zeus (nawiązując do głównego przykładu) miał w sobie cechy męskie i żeńskie, skoro zagustował w mężczyźnie.

Sposobem na przemoc, której z wiadomych względów nie da się doszczętnie wyeliminować jest prawo i jego bezwzględna egzekucja  oraz nauczanie moralności. Dyktatorzy i państwa rozbójnicze istnieją tam, gdzie nie ma moralności i prawo oparte o moralność nie sięga.


Nawiążę  jeszcze do katolicyzmu porównanego do religii opartej o siłę. Czy Jezus umierający na  krzyżu oraz jego nauka, w której m.in.wskazał- że jeśli zostaniesz uderzony w policzek, nadstaw i drugi, " coś takiego sugerują? Niewątpliwie Bóg Starego Testamentu jest Bogiem siły, ale dominujące w katolicyzmie nauki nowotestamentowe nie kojarzą mi się z kultem siły, wręcz przeciwnie.

Nie jestem historykiem, ale z tego co wiem Rzymianie określali religię chrześcijan kultem słabości. Ja bym chrześcijaństwo nazwał religią wskazującą właściwe ukierunkowanie własnych słabości, bądź inaczej-wskazująca praktyczne zarządzanie własnymi słabościami.

[foto]

7. To nie są opowiastki o seksie • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-13 18:11:04

Chodzi o kontakt z przeważającą energią - co parokrotnie w artykule wspomniałem.
Dość Zeusa i jego k..sa, weźmy przykład, kiedy ktoś nagle zyskuje dostęp do dużych pieniędzy. Mam przypadki:
A. Wikła się w podejrzane interesy, traci pieniądze, ściga go sąd, idzie siedzieć, zrywa z nim żona, dzieci -- droga Kallisto.
B. Idzie w górę, ale traci związki z dotychczasowym życiem i otoczeniem, fakt, ma kasę, ale u zwierzchników jest za człowieka na telefon, i bez układów w których tkwi jest bezradny i niesamodzielny -- droga Ganimedesa.
C. Jest spolegliwym wynajętym człowiekiem, dobrze służy i ma z tego normalne korzyści -- droga Europy.
D. W oparciu o pozyskane pieniądze i -- często trudne i bolesne własne doświadczenia -- stara się wypracować własną drogę i własną "niszę" w biznesie, mimo niechęci i przeszkód ze strony starych graczy, urzędów, zusów (nie mylić z Zeusami) i tp. --- droga Io.

Czy teraz jaśniej widać drogę Io dla Polski?
[foto]

8. w sprawie Io • autor: Radek Ziemic2014-06-13 19:11:24

Wojtku, tak czy siak, chodzi o dymanie, dosłowne lub metaforyczne (biznesowe czy polityczne). Wszak gwałt seksualny jest też spotkaniem dwóch energii, mniejszej i większej, z których większa chce wykorzystać, a właściwie przemocą wykorzystuje mniejszą. Stary epikurejski ideał wygląda tak: nie dać się dymać (nie ulec, a nade wszystko nie bratać się z silniejszym) i nie dymać (słabszych). Polskie społeczeństwo właśnie przechodzi inicjację (to termin także seksualny: ktoś je dyma), jest odzierane ze złudzeń, przez polityków, media, pracodawców (w każdym razie znaczną ich część), nieuczciwych pracowników (wychodzi na to, że w jakimś sensie dyma się samo). Uczymy się. Na bogów, jacykolwiek są: nie mamy żadnych demokratycznych nawyków. Zdajmy sobie sprawę, od czego zaczynamy, wtedy będzie widać wyraźniej, jak dobrze nam idzie. Cudów nie będzie. Tu na chwilę opuścił mnie nawet mój sceptycyzm, choć jeśli chodzi o dojrzewanie czy inicjację zbiorowości, to tym bardziej jestem sceptyczny.

I słówko do marcus[a ]uranicusa. Otóż Kościół Katolicki ma niewiele wspólnego z naukami niejakiego Joszuy, bez względu na to, czy on istniał, czy nie. Jest to klasyczny kościół władzy, także dzisiaj, ale pamiętajmy o wielowiekowym romansie KRK z feudalizmem. Poza tym - jestem SCEPTYKIEM, nie sceptyczką. Żona, dwójka dzieci. I bardzo dobrze mi z tym. Ale to prawda, może nie należy przemocy łączyć z męskością, ale z patriarchalizmem i heteronormatywnością. 
[foto]

9. Droga Io - droga Kobiety Dojrzalej • autor: Ewa Maria Piasecka2014-06-13 21:20:50

W różnych nurtach przewija się wątek, ze należy przywracać równowagę poprzez odblokowanie "energii kobiecej", która zostala sprowadzona do roli podrzędnej . Panujące religie są tego doskonałym przykładem. Z tym, że nie chodzi o matriarchat i hierarchie, współzawodnictwo, zazdrość, wrogość. Jeżeli uzdrowimy role Kobiety Dojrzałej - Przywódczyni współpracujacej zgodnie z doświadczonymi mężczyznami możemy zbudować podstawy do rozwoju , czerpiać nauki z własnych dośwadczeń i doświadczeń naszych przodkow, nie wypierąjac sie przy tym słowiańskich korzeni, które niosą z sobą wiele mądrości .
[foto]

10. Io czyli dżihad • autor: Wojciech Jóźwiak2014-06-13 21:39:01

Droga Io to jest dżihad -- w pierwotnym rozumieniu, jako zmaganie. Zmaganie z przeciwnościami losu, z intrygami nieprzyjaciół (Hera) i fałszywych przyjaciół (Zeus), z własnym wyobcowaniem, sytuacją innego, wyrzutka, banity (krowa), kogoś, kto nie zna siebie i własnej istoty, sytuacją wygnańca, który jest w drodze, bo nigdzie nie jest u siebie. Zmaganie z prześladowcami (giez).
W naszej sytuacji dżihad będzie zmaganiem z fałszem, z niewiedzą (z brakiem wiedzy, co mamy robić, co jest dobre/złe, jak działać skutecznie itd.), z fałszywym językiem w którym nie ma koniecznych pojęć, z naszymi zarządcami i wyzyskiwaczami, z naszymi pasożytami materialnymi, energetycznymi i mentalnymi.
Dżihad jest nie tylko walką "z kimś" -- byłby wtedy łatwy. Dzihad w sensie Io jest przede wszystkim drogą inicjacyjną - w której trzeba wytopić i wykrystalizować siebie, własny kształt, własny Gestalt (jakby powiedział Niemiec). I jak mówi mit o Io, jest drogą do boskości -- rozumianej właśnie jako przejście na wyższy poziom energetyvczny, na poziom  równy Zeusowi. (Raczej wyższy, bo Io jako Izyda nie zajmuje się zabawami godnymi meneli.) Dżihadyczno-inicjacyjne odzyskanie lub uzyskanie siebie jest jednocześnie uzyskaniem królestwa i własnej ziemi, własnego miejsca w świecie.
Taka ewentualność nas ciągle czeka.
[foto]

11. Piękny obraz • autor: Radek Ziemic2014-06-13 23:17:39

To piękny obraz, naprawdę. Właściwie wizja. Ale zdaje się całkiem nie honorować zasad psychologii społecznej. Nie chciałbym być źle zrozumiany, ja wcale nie sądzą o naszym społeczeństwie źle, ale trudno mi sobie wyobrazić jakiegoś anty-Vincenta Rostowskiego, który zjawia się i mówi, chodźcie na dżihad. Czekają was pot i łzy, ale potem będziecie wielcy. To jest droga raczej dla jednostek. Jeśli dla społeczeństw, to znajdujących się w poważnym zagrożeniu. Nie było jeszcze w dziejach ludzkości narodu, który by się "przeanielił". No bo zakładam, że nie chodzi o to, by stać się "drugimi Niemcami" czy "drugą Rosją".
Ale kto się pogodzi z "własnym wyobcowaniem, sytuacją innego, wyrzutka, banity (krowa), kogoś, kto nie zna siebie i własnej istoty, sytuacją wygnańca, który jest w drodze, bo nigdzie nie jest u siebie"?  
Bardzo mi się podobają "zajęcia godne meneli" a propos Dzeusa. Patriarchalizm jest w gruncie rzeczy menelski (kultura m.in. łatwego użycia).
I przychodzi mi do głowy taka myśl - może pora przestać mówić o porządku boskim w sensie jakichś istot, bytów itd. Nie personifikować ani nie hipostazować tej "energii", niech Niepojęte będzie niepojęte. Zachwyt i przerażenie.   
Czy sacrum jako to, co święte, to energia?
[foto]

12. droga Io • autor: Bogdan Zawadzki2014-06-20 07:44:06

Czytając komentarze od 3 do 6 czułem, że czegoś w nich brakuje. Że obracamy się w kółko (siła fizyczna, seks, siła fizyczna seks...). Już miałem krzyknąć, ..."ekonomia głupcze" (przepraszam, to nie jest ad personam) ... i kiedy dotarłem do 7-ki Wojtek znowu w mistrzowski sposób powiedział (opisał) to co czułem. My nie możemy zapominać, że dzisiaj szczególnie wysoka "energia" posiadająca rzeczywistą moc sprawczą skumulowana jest w "pieniądzach". Można nawet odnieść wrażenie, że to "seks", "siła fizyczna", itp. ... krążą wokół nich niczym Io, Europa, Kalisto i Ganimedes wokół Jowisza-Zeusa, że realizują się przez nie ... Jednak same "pieniądze" nie są w stanie niczego wykreować...bo jak ktoś kiedyś słusznie zauważył: światem rządzi rozum poprzez pieniądz a nie odwrotnie. Myślę, że najbliżej tej prawdy jest (arche)typ określany jako Io ... bo do "rozumu" można dotrzeć tylko przez doświadczenie (nauka również jest doświadczeniem, a co najmniej przygotowaniem do tego "doświadczenia"). A dalej jest jak już napisałem...

13. tur • autor: Jerzy Pomianowski2016-04-18 12:24:48

Zwierzę przedstawione na wazie nie jest raczej krową domową lecz turem. Tury "uciekły" z południowego wschodu na północ. Ich ostatnim schronieniem była Polska.
PS
Ciekawe, że tury były bardzo chronione przez polskich władców już od Jagiełły. Zakładano nawet specjalne osady których głównym obowiązkiem była opieka i dokarmianie turów. Stada corocznie liczono, by ocenić czy jeszcze można na pojedyncze sztuki polować.  Takie "ekologiczne" podejście było zupełnym ewenementem w Europie. Na Zachodzie tury wyginęły w X wieku.
Ostatnia samica padła z przyczyn naturalnych akurat w czasie gdy Rzeczpospolita zaczęła się kończyć.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)