Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

03 stycznia 2010

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Real i magia (odcinków: 23)

Jaka może być inteligencja wyższa od naszej?


« Byłem na Avatarze Prześwit. Przestwór »

Do tego pytania zainspirował mnie film „Avatar”, którego autor(zy?), nie chcąc mnożyć zawiłości kazał ludziom-kosmonautom na planecie Pandora wejść w kontakt (bardzo dla niebieskoskórych ogoniastych tambylców nieprzyjemny) z istotami posiadającymi inteligencję właściwie identyczną jak ludzka. Pandoriańska rasa Na’vi nie tylko poziom inteligencji miała ten sam co Homo sapiens, ale również jak my była wzrokowcami śpiącymi w nocy, chodziła na dwóch nogach, miała dłonie i stopy, nawet - chyba – palców tyle samo. Monogamiczni też byli, co w filmie od 12 lat jedynie możliwą opcją.

Drugim źródłem tego pytania jest książka "Homo przypadkiem Sapiens" prof. prof. Konrada Fiałkowskiego i Tadeusza Bielickiego, gdzie wyczytałem, że na pewnym etapie ewolucji naszego gatunku proces powiększania mózgu został zatrzymany (i stało się to prawdopodobnie mniej więcej w momencie „zaskoczenia” inteligencji i powstania języka), a co więcej cofnął się i to nie tylko z powodu zaniku ewolucyjnej presji na wielkomózgość (pisałem o tym 16 marca ub. roku w „Geny i duchy. Gnostycy no pasaran!”), ale i z powodu zakończonego sukcesem wintegrowania do genetycznej puli naszego gatunku genów małogłowości (mikrocefalii) przywleczonych skutkiem kontaktów seksualnych z nalezionymi we wschodniej Azji resztkami populacji tamtejszych pitekantropów – prymitywniejszych i małogłowych. (Dlaczego tak się stało, dlaczego małe głowy wyparły w pewnym stopniu wielkie głowy? Bo dziecko z małą głową łatwiej urodzić, a inteligencji w mózgu potrzeba było tyle, by obsłużyć informacyjnie język, tzn. by taki półmałpioludzki gamoń nauczył się jako tako mówić – ale niekoniecznie więcej.)

Czym może być inteligencja wyższa od naszej? Próbowałem sobie taką wyobrazić. Pierwsze narzucają się wyższe sprawności takie jak pamięć. Pamięć takiego super-inteligenta mogłaby być fotograficzna. Spotyka się taką wśród ludzi, szczególnie u tzw. sawantów, którzy jednak za swoje umysłowe nadzwyczajne sprawności, jak nadludzka sprawność rachunkowa, fotograficzna pamięć wzrokowa i słuchowa czy dar znajomości kalendarza na dowolną liczbę lat w przód i wstecz, płacą upośledzeniem w innych zakresach, zwykle autyzmem. Podobną sprawnością mógłby być talent do języków, uzdolnienie poliglotyczne – znać powiedzmy sto albo więcej języków, albo uczyć się nowego języka w ciągu jednego dnia przebywania z ludźmi nim mówiących. Podobnie zdolności matematyczne – jakaś nadzwyczajna biegłość w dowolnych symbolicznie zapisywanych rachunkach i systemach.

Jednak mam wrażenie, że taka stopniowalna ilościowo sprawność umysłu to właściwie nie jest inteligencja. Inteligencja nie na tym polega. To są wszystko techniczne i peryferyjne dodatki i narzędzia inteligencji. Pamięć można zastąpić i wzmocnić notesem, filmem, twardym dyskiem całkiem tak jak siłę mięśni można zastąpić i wzmocnić dźwigiem. Zdolności rachunkowe wzmocnić komputerowym programem. Poliglotyczne translatory też jak się wydaje można zrealizować jako programy; robi się to zresztą już w jakimś stopniu. Czyli to nie to.

Inteligencja powinna być twórcza – tak się wydaje. Ale tu jest pytanie, ile w twórczym procesie jest inteligencji, a ile czegoś innego, np. siły motywacji? Siły skupienia? Myśląc o tym wyobraziłem sobie kogoś, kto potrafi tworzyć, mianowicie improwizować zajmujące historie, może nawet wierszem; tak jak improwizował Mickiewicz. I ten super-poeta robi to dobrze – tzn. tak, że słuchanie opowieści które generuje - ot tak sobie, bez większego wysiłku, tak jak ja potrafię bez wysiłku długo czytać albo opowiadać jakie właściwości mają niektóre punkty zodiaku – nie nudzi, przeciwnie, wciąga, fascynuje słuchaczy, sprawia że nie mogą się oderwać. Tak, to byłby rodzaj inteligencji twórczej i niemożliwej do zastąpienia algorytmem.

Drugi przypadek wybitnej inteligencji, która wykraczałaby ponad naszą, mógłby polegać na nadzwyczajnej biegłości w „chwytaniu” wielkich systemów. Ktoś taki wchodzi do pewnego miasta albo do wielkiej korporacji, albo do dywizji wojska na froncie i po jakimś niedługim czasie potrzebnym żeby się rozeznać, wie „wszystko”: co poszczególni ludzie robią, na ile są sprawni, kogo lepiej by było przesunąć na inne stanowisko, kogo doszkolić, którą komórkę rozwiązać, gdzie zmienić układ zarządzania; oraz jakie potrzeby za jakiś czas wynikną. Geniuszem tego rodzaju inteligencji był legendarny Napoleon Bonaparte, a i przywódcy tacy jak nas Piłsudski zapewne byli dobrzy w tej konkurencji.

Jednak taka wycieczka w świat wyższych inteligencji pozostawia niedosyt i widać, jak bardzo brakuje nam wyobraźni. Być może brakuje nam wyobraźni do wyobrażenia sobie wyższej inteligencji tak samo, jak brakuje nam wyobraźni, by wyobrazić sobie bryły w przestrzeni czterowymiarowej lub kolor inny niż ten, który da się złożyć z czerwonego, zielonego i niebieskiego.

Nasz wyobraźnia podąża trzema ścieżkami:

Po pierwsze, wyobrażamy sobie osobników sprawniejszych gdy chodzi o mechaniczne, algorytmiczne peryferie inteligencji, jak lepsza pamięć, szybsze uczenie się języków, bieglejsze rachowanie.

Po drugie, wyobrażamy sobie spotęgowanie pewnych znanych choć rzadkich talentów, jak wyżej wymieniony talent poety lub zarządcy.

Po trzecie i o tym nie mówiłem, wyobrażamy sobie, że oto ów wyższy umysł wykracza poza bariery które, jak się nam wydaje, nakłada na umysł fizyka czyli budowa świata. Wśród tych umiejętności będzie np. czytanie w myślach, nakłanianie „w duchu” kogoś by coś zrobił, zdalne porozumiewanie się z kimś (telepatia), produkowanie u kogoś halucynacji, poruszanie myślą przedmiotami, widzenie rzeczy ukrytych, wiedzenie przyszłości.

Ta trzecia grupa sprawności należy do „czarów” – przynajmniej tak je trzeba określić, jeśli używamy znanej obecnie fizyki. To jest pytanie: czy wyższa inteligencja narusza ograniczenia znanej nam fizyki?

Real i magia: wstęp na końcu

Real i magia. Czy real, czy magia? Czy magia przecieka, choćby małym strumieniem, do realu? Gdzie ją widać? Czy real daje przestrzeń dla magii? Ale jeśli nie, to gdzie ona ma być, ta przestrzeń?
Prócz takich pytań, ten blog jest dla obserwowania tego, co się dzieje. WJ, listopad 09


« Byłem na Avatarze Prześwit. Przestwór »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)