zdjęcie Autora

25 maja 2020

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 204)

Jareda Diamonda „Upheaval” czyli narody na terapii


« Antonio das Mortes Lasy post-apo. Energia z reaktora nie z tartaku. Państwo bez mózgu »

Jareda Diamonda znamy, tzn. jego książki, głównie chyba Trzeci szympans, Strzelby, zarazki, maszyny, Upadek. Jego najnowsza książka, „Upheaval” (jak ewentualny tłumacz to przetłumaczy?, nie próbuję zgadnąć) jest z ubiegłego 2019 roku. Podtytuł wyjaśnia: „How Nations Cope with Crisis and Change” czyli: „Jak narody borykają się z kryzysem i zmianą”. Oto biolog i ewolucjonista wchodzi na działkę historii, politologii i jak się okaże, także geopolityki.

O czym jest książka? Wiecznym, wracającym problemem „narodów” jest to, że popadają w kryzysy. Powtarza się w ich życiach, że coś jest nie tak, i to bardzo: jeden przykład to wojny zewnętrzne i domowe, inny: uporczywa niemożność przezwyciężenia biedy lub opresji od władzy. Problem jest tak rozległy, że nie wiadomo, jak go podejść, od czego zacząć rozwikływanie. Autor znajduje klucz: jest nim kryzys u jednostki. Proponuje przyjąć życiowy kryzys jednostki za model, który pozwoli naświetlić kryzysy u narodów.

Pisząc o „narodach” autor wymija cały gąszcz sporów o to pojęcie i w zasadzie, idąc za zwykłym użyciem tego słowa w j. angielskim, zrównuje naród z państwem. Proste: ludzie żyją w państwach, mało kto w nich się nie mieści, bezpaństwowców prawie nie ma; zwykle ludzie wypełniający pewne państwo (jak naczynie) dzielą pewne wspólne charakterystyki oraz różnią się od mieszkańców innych państw; po szczegóły zaś odsyłamy do realiów, do poszczególnych przypadków. Czytając tę książkę lepiej zapomnieć o przepaścistej polskiej opozycji między pojęciami „narodu” i „państwa”. Ale to tak na marginesie, bo autor Polską nie zajmuje się, chociaż ją zna, a nawet jego żona pochodzi z Polski, o czym Diamond w którymś miejscu napomyka.

W indywidualnym kryzysie autor znajduje 12 czynników (heglista by powiedział: momentów), oto one:

1. Rozpoznanie, że ktoś jest w kryzysie

2. Uznanie, że jest się samemu odpowiedzialnym, żeby coś z tym zrobić

3. Zbudowanie płotu (building a fence, dosłownie tak!), który wygrodzi te problemy, które powinny zostać rozwiązane

4. Uzyskanie materialnej i emocjonalnej pomocy od innych (osób lub grup)

5. Zastosowanie przypadków innych osób jako modeli rozwiązania problemów

6. Siła ego (tak!)

7. Uczciwa samo-ocena

8. Doświadczenie poprzednich osobistych kryzysów

9. Cierpliwość

10. Elastyczna osobowość

11. Indywidualne rdzenne wartości

12. Wolność od osobistych ograniczeń.

Diamond ilustruje indywidualny kryzys i drogę wychodzenia zeń przykładem z własnego życia. Oto latem 1959 roku, gdy miał 22 lata i przeniósł się na studia z rodzinnego stanu Massachusetts do Cambrigde, UK, a wakacje spędzał w Finlandii – tu konieczny wtręt, że tamten kraj gra dużą rolę w książce, a autor zna fiński język – doszedł do bolesnego przekonania, że nie nadaje się do pracy naukowej, zwłaszcza w laboratorium. Studiował mianowicie „fizjologię”, czyli, właściwie, dzisiaj powiedzielibyśmy, biofizykę i badał w laboratorium przewodzenie prądu przez bio-membrany..., i to zajęcie mu nie szło, nudziło go, nie odnajdywał się w nim i przerażało go, że z tym zajęciem zostanie na całe życie. (Dodam od siebie, że sam przechodziłem przez podobne problemy i z laboratorium w końcu skutecznie uciekłem... więc Diamonda rozumiem.) Zamiast tego chciał zostać tłumaczem, na żywo lub kabinowym, ponieważ nauka kolejnych języków przychodziła mu „jak z płatka” i znał już płynnie niemiecki i fiński. Pomogła mu przełamać kryzys rozmowa z ojcem, który doradził mu, by studia potraktował jako coś tymczasowego, zaledwie próbę, którą może porzucić. Faktycznie, w dalszej karierze Diamond jakoś wyplątał się z eksperymentów w więżących go laboratoriach i zamiast tego zajął się pracą terenową jako ekolog od tropików, która widocznie lepiej odpowiadała jego temperamentowi; w końcu jego naukową specjalność trudno zdefiniować, ponieważ zaistniał jako „międzak” (termin Lema!) czyli interdyscyplinarysta, czego czytana książka przecież najlepszym przykładem.

W tamtej studenckiej wycieczce do Finlandii ujawnia się pewna cecha Diamonda: na narody i ich historyczne zaszłości patrzy tym samym okiem, którym jako przyrodnik patrzy na gatunki i ekosystemy.

Czy tamte 12 punktów da się przenieść na narody? Czy można narodom, pogrążonym w kryzysie, zaproponować terapię na wzór jednostkowej? – Tak, i o tym jest ta książka. 12 punktów ma swoje bardziej lub mniej ścisłe odpowiedniki w ciele narodów:

1. Narodowy konsensus co do tego, że dany naród jest w kryzysie. (Odpowiednik samo-rozpoznania przez jednostkę jej osobistego kryzysu.)

2. Uznanie odpowiedzialności narodu za to, że można/trzeba coś zrobić. (Odpowiednik uznania własnej odpowiedzialności przez jednostkę.)

3. Zbudowanie płotu, wydzielającego problemy do naprawy. (Dokładnie jak poprzednio!)

4. Uzyskanie materialnej lub finansowej pomocy od innych narodów. (Diamond zauważa, że pomoc emocjonalna, inaczej niż u jednostek, nie może być dostarczona z zewnątrz.)

5. Wzięcie przykładu z innych narodów jak rozwiązać własny problem.

6. Narodowa tożsamość. (Odpowiednik siły ego.)

7. Uczciwa narodowa samo-ocena. (Jak u jednostki.)

8. Historyczne doświadczenie przezwyciężania poprzednich narodowych kryzysów.

9. Radzenie sobie z narodowymi „nieudaniami” (national failures. – Odpowiada indywidualnej cierpliwości.)

10. Specyficzna dla sytuacji elastyczność zachowania się narodu.

11. Rdzenne narodowe wartości.

12. Wolność od ograniczeń geopolitycznych.

Powyższy schemat autor napełnia życiem. Odbywa sześć podróży do krajów, które uważa za szczególnie sobie bliskie i – co ważne – których języki zna. Przedstawia, jak te kraje przechodziły swoje kryzysy i jak sobie z tymi wyzwaniami poradziły. Podczas swoich opowieści i analiz daleko wykracza poza trzymanie się tamtych dwunastu punktów. Kraje – „narody” – które kolejno opisuje, to: Finlandia, Japonia, Chile, Indonezja, Niemcy i Australia. W zakończeniu zebrany materiał i poglądy zwraca ku własnemu narodowi: Stanom Zjednoczonym.

Fińskim kryzysem była tytaniczna i nie-przegrana wojna ze Związkiem Sowieckim w ramach II Wojny Światowej, z której, co najdziwniejsze naród ów wyszedł zachowując swoją całość, chociaż stanął po „ciemnej stronie mocy” wszedłszy w sojusz z Hitlerem – zamiast, co wydawałoby się najbardziej prawdopodobne, zostać wymordowanym przez zwycięzców kulami w potylicę, łagrami i głodem, i rozproszonym kolonizacją. Podobieństwa i niepodobieństwa z Polską narzucają się i może kiedyś do nich wrócę, żałując, że Diamond nas pominął.

Japonia przeszła i pozytywnie rozwiązała dwa kryzysy: pierwszy w połowie XIX wieku kiedy została skonfrontowana z obcą cywilizacją Zachodu, drugi w i po II Wojnie, kiedy poniosła druzgocącą klęskę i musiała pójść pod dyktat USA.

Kryzysem Chile był wojskowy przewrót Pinocheta w 1973 r., faktycznie wojna domowa.

Indonezja, najmłodszy z omawianych narodów, bo mający swój początek dopiero w dekolonizacji 1945 r., przeszła przez zamach Suharto w 1965 r., połączony z masowymi morderstwami-pogromami o znamionach ludobójstwa.

Niemcy zaliczyły serię kryzysów: przegrana wielka wojna 1918, władza totalitarna od 1934, zupełna klęska wojenna 1945 połączona z rozległymi zniszczeniami, utratą państwowości i terytoriów, podziałem na dwa wrogie państwa; pokoleniowa rewolucja 1968 roku; wreszcie zjednoczenie w 1989-90 r. wraz z koniecznością integracji odmiennego porządku z dawnego NRD.

Kryzysem Australii było najpierw jej odpępnienie od Wielkiej Brytanii, odczuwane przez Australijczyków jako zdrada ze strony ich brytyjskiej ojczyzny; a następnie postępująca de-brytanizacja narodu.

Kryzys amerykański Diamond widzi nie tyle w dziejącym się traceniu przez USA pozycji światowego hegemona, co w erozji ich demokracji i rosnących wewnętrznych podziałach, głównie między aktywnymi i bogatymi, a popadającymi w bierność i resentymenty biednymi lub nieradzącymi sobie.

Czytając zastanawiałem się, czy podwójny personalny i narodowy schemat naprawczy Diamonda można zastosować do świata? Jak dotąd, zadanie jest przegrywane już na starcie, od punktów nr 1 i 2: gdyż trwa uporczywe zaprzeczanie, że potencjalnie śmiertelny kryzys jest, i że naszym zadaniem (a nie kogokolwiek innego) powinna być próba wyjścia z niego. Może wrócę do tych pytań.

Książka omawiana: Jared Diamond, Upheaval: how nations cope with Crisis and Change (lub: Upheaval, Turning Points for Nations in Crisis), pierwsze wydanie maj 2019.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/5/5f/Upheaval_-_How_Nations_Cope_with_Crisis_and_Change.jpg

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.



« Antonio das Mortes Lasy post-apo. Energia z reaktora nie z tartaku. Państwo bez mózgu »

komentarze

[foto]

1. Podźwignięcie z kryzysu... • autor: Arkadiusz2020-05-25 19:23:03

...będzie bardzo trudne, bo w skali świata mamy całą kolejkę kryzysów, które nas czekają (jak w tym memie na FB z coraz większymi rekinami, które gonią płetwonurka). Generalnie lubię myślenie holograficzne, ale jest kłopot z zastosowaniem schematu kryzysu człowieka, który ma jedną dominującą jaźń, w skali całego świata, w którym tych centrów/ośrodków postrzegania jest wiele. Mają one różne historie, różną semantykę, inne interesy, więc co innego mogą uznawać za kryzys. Jedni mówią, że jeszcze nigdy nie było tak dobrze, inni że właściwie jest już po nas.
[foto]

2. Mem z rekinami • autor: Wojciech Jóźwiak2020-05-25 19:41:40

[foto]

3. No właśnie ;-) • autor: Arkadiusz2020-05-25 19:44:54

Idealny na rok strachów 2020. Aż jestem ciekawy czy to tylko nasza histeria; i czy będziemy się kiedyś zastanawiać jak mogliśmy się tak bać w tym dziwnym czasie (oby!).
[foto]

4. 39'-45' • autor: Mieczysław Dyna2020-05-25 21:02:06

Finowie od okresu wojny zimowej do końca II wojny to było prawdziwe Realpolitik. Ocalili życia swoich obywateli. Dużym problemem zawsze były te rozwarstwienia narodowe, zawsze w obrębie narodów, są rozwarstwienia. Teraz też mamy Polskę A i Polskę B. W 45’ też była Polska A i Polska B, ilu Polaków zdecydowało się służyć oprawcą i pasożytować na swoich rodakach (cały czerwony rząd z importu i ogromne kadry w kraju). To jest wielki problem tego narodu. To samo było również prawie cały XVIII w. Ciekawym przykładem tego typu są również Estończycy w okresie 39-45’. Jedni w Waffen SS i Wehrmahcie (od czerwca 41’), drudzy na czerwono od 39’ (jeden Estoński film psychologiczno-wojenny to ciekawie pokazuje - tytuł 1944 z 2015). Strzelali do siebie podobnie jak UB do resztek poukrywanych po lasach, co się zawzięli. Ludzie bronią mamony, dlatego to wszystko się ciągnie i ciągnie,  fajny cytat z Cat’a-Mackiewicza: Dla Anglików wojna to obrona narodowych interesów, o ile to możliwe, za pomocą przelewania cudzej krwi wystawianie na niebezpieczeństwo innych krajów...Trudno, nie doszli oni do naszej perfekcji w patriotyzmie, która polega na tym, aby bronić niepodległości innych krajów kosztem niepodległości własnego kraju. Dzisiaj to raczej monopol gospodarczy jest tym polem. Aaa narody, na tej planecie chyba nikt nic lepszego nie wymyślił jak dotąd…

5. Wojtku, czy ktoś tłumaczy • autor: Manna2020-05-25 22:21:15

już tę książkę, bo zachwycil się nią jakiś wydawca ?
Bo mimo braku(? albo trudności z jej zidentyfikowaniem?) tej "dominującej jaźni światowej", o której pisze Arkadiusz - proponowane przez autora podejście może wielu osobom dać poczucie wpływu (może nie-iluzoryczne?) na stan spraw na świecie. Samo ogarnięcie świadomościa punktów 1 i 2 przez większą grupę osób mogłoby przełożyć się na stopniową zmianę podejścia do określania ludzkich priorytetów. 

[foto]

6. @Manna, nic nie wiem • autor: Wojciech Jóźwiak2020-05-25 22:36:24

Manno, nic wiem o ewentualnym tłumaczeniu i wydawaniu tej książki po polsku.
Więcej: nie widziałem żadnej informacji, żeby tę książkę ktoś w Polsce czytał, żadnej recenzji polskiej.
W tym tekście omówiłem jakiś minimalny jej fragment. Książka jest gęsta od treści i w ogóle jest takim przewodnikiem przewodników, czyli (niezamierzonym) podręcznikiem o tym, co należy widzieć w świecie, kiedy się podróżuje. Autor jest obserwatorem absolutnym.

7. Wojtku, posłałam link • autor: Manna2020-05-27 16:04:33

do Twojego tekstu wydawnictwu Virgo (wydają Sheldrake’a między innymi) - messengerem przyszła dziś informacja, że na pewno uważnie się temu przyjrzą. Może zafascynuje ich, podobnie jak mnie Twoje omówienie?
[foto]

8. Manna, Virgo • autor: Wojciech Jóźwiak2020-05-28 11:14:54

Dzięki, Manno! Za promocję. Virgo znam, tzn. Wydawcę. Oby przyjrzeli się pozytywnie. :)

9. Też Wydawcę znam, • autor: Manna2020-05-28 11:44:30

miałam dla nich nie tak dawno redagować, ale przeciągnęło mi się pisanie książki o ziemianach i w końcu oddałam koleżance:)) Ale czytam sporo tego, co  wydają, a poza tym są po mojej stronie Wisły, co mnie w zachwyt wprawia:))

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)