Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 grudnia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Jaś i Jun


« Najmagiczniejsza pełnia Co robić z Bożym Narodzeniem? »

Kazimierz Perkowski w swojej witrynie „Bogowie Polscy” podsumowuje swoje ostatnie odkrycia: oto w polskim folklorze przechował się obraz dawnego bóstwa, które dawniej nazywało się (jak przekazał był Łukasz z Koźmina ok. 1405 roku) Jasz, Jasza lub Jesza, a ludowych weselnych i innych przyśpiewkach przybrało imię Jaś. Ów Jaś lub (dawniej) Jesza kojarzony bywa, przez aliterację, ale i przez podobieństwo idei, z jasnością, jaśnieniem i drzewem-jesionem, ale etymologicznie zapewne idzie od tego PIE rdzenia, od którego imiona germańskich Asów, celtyckiego boga Esusa i sanskryckie yaśas – „blask, splendor, majestat, chwała”. Wśród bogów z Arkony Jaszowi-Jeszemu odpowiada Świętowit.

Jasiek_Wesele_1972
Jasiek (Marek Perepeczko) gubiący Złoty Róg, "Wesele"
S. Wyspiańskiego w ekranizacji A. Wajdy (1972).
www.bogowiepolscy.net/jas-odnaleziony-1.html

W warstwie ludowo-polskiej Jaś jest archetypowym imieniem kochanka lub zalotnika-młodożeńca, po swą ukochaną (Marysię, Kasię – metamorfozę bogini Marzany, na niebie jawiącą się jako Wenus poranna) przybywa z daleka – a to dlatego, że sam jest mieszkańcem dalekich krain, więc w istocie zaświatów, ojczyzny bogów i przodków; oraz pozostaje w nieustannym ruchu, krążąc wzdłuż granic między światem ludzkim a nie-ludzką anekumeną, skąd niekiedy („jak grom z jasnego nieba”) przybywa, by przywrócić ład.

Jaś jest zarazem Gromem-Burzą i Księżycem („mniejszym księciem” – to był jego przydomek), a jego wrogiem wodniki kryjące się w dziurach na dnie wód niby raki (znak zodiaku – sic!), przybierające też postać nocnych złodziei, których Jaś razi gromem, a w jego zastępstwie rzucanymi w paskudę kamieniami. (Potrafi też hodować gromy jak kury, które znoszą kamienne gromowe jaja.)

Wśród źródeł, które podaje Kazik Perkowski, zabrakło mi podlaskiej pieśni o Świętym Junie (Jónie?), który „studnię kopiesz, wody nie masz” i który nie mogąc jej dobyć z ziemi, leci z wiadrem w niebo, deszcz sprowadzając. Pieśń oczywiście śpiewano na św. Jana! Imię Jun identyczne z „juny” czyli młody, co zachowało się w normatywnej polszczyźnie jako junak. (W pokrewnych językach IE: jung, young, jeune, юный, iuvenis.)

Gdzie może być umieszczony ten bóg (δαιμων raczej niż θεοσ) w przestrzeni symboli i jakości? Pierwsze co się nasuwa, to że łaczy się z wodą i ziemią/podziemiem (noc i nocne wyprawy-boje, jak Jaśka ze złotym rogiem w „Weselu” Wyspiańskiego i Wajdy, są ekwiwalentem Podziemia!). Ale, z drugiej strony, gdzie się Jaś pojawia, jasnością razi (jaśnią, chciałoby się powiedzieć), a jego wehikułem – przestrzeń, powietrze. Raczej więc jest Jaś nie siłą wody-nocy-podziemia, co ingresją światła, więc przestrzeni-powietrza-ognia w ciemny i skryty świat wody-nocy-ziemi. (Czyżby również jego miał na myśli Artur Kowalik pisząc o mitemie psiego zęba? Czyżby Jasiowi przystało być psiogłowcem? Zostawiam na razie ten wątek.) Jako Księżyc lub nocny piorun jest Jaś słańcem światła. Jako świętojańska burza, która rzekomo koniecznie musi być tego dnia (lub nocy), po wykonaniu swego zadania – rozproszenia złego, napojeniu ziemi – odsłania jasne niebo i na nim Słońce. W kontraście burzowej chmury z piorunami i jasnego słonecznego nieba ujawnia się opozycja mocy Yang powietrznej-niebieskiej, ale „opakowanej” w wodę-ciemność (burza, piorun) i mocy Yang powietrznej-niebieskiej jako takiej (Słońce, jasne niebo). To jest opozycja miedzy dwiema przejawieniami Yang, opozycja dodatkowa do podstawowej opozycji Yang versus Yin.

Tę dodatkową opozycję reprezentują, z jednej strony: jasność, Słońce, czyste-jasne niebo bez chmur, jawność czyli prawda-aletheia (αληθεια – nie-zapomnienie!), z drugiej strony: burza, więc ruch, energia, wyładowanie mocy, potęga żywiołu ognia, ale zawinięta w ciemność, wilgoć, chmurę – tak jakby Jasność posługiwała się Ciemnością jak narzędziem, dla pokonania tejże Ciemności lub raczej dla przywrócenia jej do jej przyrodzonej pozycji i roli. Na tym tle Jaś jawiłby się raczej nie tyle jako statyczny Gromowładca (więc Zeus), co jako ruchliwy Pośrednik, więc Hermes-Merkury. Wielość znaczeń, znaków i stojących za nimi bytów od tego momentu staje się niezliczona i wciągająca...

Swietowit - Jessa
Jasz - Piorun (w interpretacji jako Świętowit). Rys. Kazimierz Perkowski. Powiekszenie...

Wracając do Jasia i Juna: dwie postaci jego imienia kojarzą się z dwoma świętami rocznego cyklu: wodno-gromny Jun czczony jest „na św. Jan”, w letnie przesilenie, w gorąco-parny jurny początek znaku Raka. A jego sensem, z mnóstwa, jest rozgrzanie ogniem chłodnego i ostudzenie wodą nagrzanego. Dorocznym miejscem wiecznie jasnego Jasia-Świętowita byłoby opozycyjne święto wejścia Słońca do Koziorożca i odbudowa jego mocy wraz z przesileniem zimowym. Przed Bożym Narodzeniem warto to przemyśleć.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Najmagiczniejsza pełnia Co robić z Bożym Narodzeniem? »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)