zdjęcie Autora

27 czerwca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Jasza, Marza i Nyja w Gnieźnie czczeni

Kategoria: Projekt Taraka

« Rak! Czyli jak tu nie wierzyć w astrologię... Syntetyczne warsztaty »

Polecam nowy tekst Kazimierza Perkowskiego (plus Dawid Walkowiak i Mariusz Malinowski) na stronie „Bogowie Polscy”, pt. „Góra Lecha - Gniazdo Bogów”. Z zachowanych świadectw pisanych, znalezisk archeologicznych, nazw, świąt i rekonstruowanego procesu chrystianizacji („inkulturacji”) dawnej polskiej-słowiańskiej religii wyłania się obraz bogów czczonych w stolicy państwa Polan – Gnieźnie. Wygląda na to, że było ich troje: Jasza (Jesza) bóg nieba, władca gromu, z poświęconym mu orłem; Marza/Marzanna, bogini wód, roślinności i urodzaju, co wiosnę nie tyle topiona, co w wodnej kąpieli odnawiana; oraz Nyja (lub Nija), bóg podziemi, zaświatów, a także bydła i bogactwa, zarządca dusz zarówno zmarłych, jak i mających się znów narodzić. Reprezentowany na ziemi przez – co ja sam przeczytałem jako największe odkrycie – bociana.

Szerzyciele chrześcijaństwa Jaszę zastępowali św. Jerzym, Marzę – Maryją, najchętniej w aspekcie jej Wniebowzięcia, Nyję zaś zastępowano świeżym czesko-polskim świętym Wojciechem.

Ciekawe, że w polskiej tradycji i kronikach nie przechowała się żadna opowieść w rodzaju tej o obaleniu posągu Peruna przez księcia Włodzimierza w Kijowie (którego to Peruna „z wąsem srebrnym” sam ów kniaź był zrazu dla czci ustawił) i hańbieniu go wleczeniem końmi do Dniepru. Przecież gdyby takie akcje były przez polskich władców uskuteczniane, z pewnością klerycy by je skwapliwie nagłaśniali przez następne pokolenia. Tymczasem o takich bogoburczych gwałtach nie słychać nic. Czyżby to znaczyło, że Mieszko, Bolesław i ich potomkowie wybrali łagodniejszą drogę: dawnych bogów ani nie burzyć ani bezcześcić, tylko przemianować i przechwycić? Zgadzałoby się to z całym późniejszym duchem polskiej tolerancji, inkluzywności i godzenia przeciwieństw w myśl przysłowia „bogu świeczkę diabłu ogarek”.

Mnie z całego artykułu najbardziej ucieszyło zrównanie św. Wojciecha z Nyją. Tak się dziwnie składa, że z tłumu starych bogów z tym zawsze czułem najbliższe pokrewieństwo, więc może nie przypadkiem dano mi kiedyś imię jego chrześcijańskiego wikariusza. Ze słowiańskich bogów także właśnie on, Nyja, wydaje mi się najbardziej pasować na patrona mojej ulubionej Twardej Ścieżki.

I ten bocian (w artykule Kazika) mnie uwiódł do końca! Bocian nazywany „Wojtkiem” - dlaczego? - Bo dawniej był ptakiem Nyji!

Artykuł ten (i infografika) któryś raz przypomina mi pewną myśl z jakiegoś czasu temu: że dawni bogowie SĄ, istnieją i trwają bardzo podobnie jak jest, istnieje i trwa dawny ekosystem naszej ziemi: dęby po staremu sieją żołędzie, po staremu sójki je roznoszą, w glebie, w kłączach i w nasionach trwają geny mogące w każdej stosownej chwili odtworzyć dawny świat – i podobnie jest, istnieje, trwa subtelny ekosystem bytów i wpływów, które z braku lepszych słów i teorii nazywamy, trochę przestarzale i śmiesznie, „duchami” i „bogami”. Ale oni są, trwają, i kto potrafi, to ich odczytuje, jak Kazik Perkowski w tym artykule - który gorąco polecam.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Rak! Czyli jak tu nie wierzyć w astrologię... Syntetyczne warsztaty »

komentarze

[foto]

1. To właśnie lubię... • autor: Michał Mazur2012-07-20 00:45:35

...gdy przeczucia ludzi "znających siebie samych" (albo raczej - poznających) pokrywają się z tym, co wiemy z nauki

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)