Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 października 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Nasze zwierzęta mocy (odcinków: 31)

Jeż

Kategoria: Symbole
Tematy/tagi: anekumenazwierzęta mocy

« Tygrys Szczur »

Wśród zwierząt-ssaków jeż wyróżnia się tym, że nie ucieka! Nie chowa się, nie czmycha. Zamiast tego zasłania się ochronnym pancerzem swoich kolców, a kto dotykał jeża, wie, że kontakt z nimi bywa naprawdę bolesny. (Kolce jeży sterczą z ich skóry w różnych kierunkach i zawsze ludzka dłoń lub paszcza psa na któryś natrafi.) Jeż zwija się w kolczastą kulę. Co jest początkiem kolejnego ciągu skojarzeń, o czym później.

Do niedawna jeże i ludzie sobie nie przeszkadzali. Ludzie nie mieli powodu, żeby jeże tępić. Przeważnie nie były pożądane jako mięso (chociaż jadali je Cyganie) i inaczej niż wiele małych drapieżnych ssaków, nie miały futra. Dzięki przyrodnikom wiemy, że jeże, zżerając owady i myszy, są sojusznikami rolnika. Jeże zajmowały inną porę doby niż ludzie, wychodziły z kryjówek o zmierzchu, więc ich terytoria bez przeszkód zazębiały się z ludzkimi; do dziś można spotkać jeża dosłownie u progu własnego domu. Przed psami jeż był chroniony kolcami. Położenie jeży na tle cywilizacji gwałtownie pogorszyło się dopiero niedawno, gdy weszły samochody, które masakrują te sympatyczne zwierzęta tysiącami. Ale i tak wciąż jeż jest tym mieszkańcem nie-ludzkiego świata, przedstawicielem dzikiej przyrody – i nie-ptakiem – z którym mamy największą szansę spotkać się bez wchodzenia w leśne gęstwiny. Jeż jest więc jakby „podręcznym” wysłannikiem anekumeny, jej agentem w ludzkim ogrodowo-podwórkowym świecie.


Z: i.telegraph.co.uk/...


Jeż najeżony

Tchórzliwość przypisywano tym zwierzętom (ssakom), które uciekają. Jeż zwijający się w obronny kłębek nie budził takich skojarzeń. Był przeciwnie postrzegany jako zwierz odważny, nieulękły, samodzielny, rezolutny i wiedzący czego chce. Jego postawa wobec świata i jego zagrożeń nie była jednak aktywna i atakująca (jak u dzika lub wilka): jeż przyjmował postawę obronnego, czujnego i pełnego rezerwy najeżenia. Gdyby zgadywać, jaki rodzaj ducha kryje się za tą postawą, dojdziemy pewnie do wniosku, że jest to rozwaga kogoś znającego własną osobność czy odrębność. Zresztą w tę odrębność jeż się chroni, budując między sobą a światem mur z nieprzebytych i grożących kolców.

„Jeżem” nazywano szyk dawnej piechoty, której oddział tworzył zwartą i regularną ludzką masę, chroniąca się – i atakującą - zaporą wystawionych na zewnątrz ostrych włóczni.

Jeż bywał więc wzorem wojownika – ale nie tyle rycerza idącego śmiało do ataku, co raczej chłopa-piechura, chroniącego się, obronnego i nieufnego.


Kula, czyli praforma

Jednak najbardziej bulwersującą cechą jeży jest ich zwyczaj zwijania się w – najeżoną – kulę. Która ma zadanie przetrwać wszelki atak i zakusy napastnika ludzkiego lub psiego. Jeż zagrożony przybiera formę przetrwalnika. Chroni się w sobie przemieniony w przetrwalnik. Ów przetrwalnik ma kształt – kuli. Jest więc formą właściwie niespotykaną wśród zwierząt, za to właściwą nasionom (i owocom) roślin. Zwierzę, które w zagrożeniu przemienia się w roślinną formę... - to jest właśnie to, co ludzkich obserwatorów musiało najbardziej w jeżu uderzać.

Zwijający się jeż upodabnia się także do embriona. Przyjmuje pozycję, jaką mają zwierzęta w łonie rodzących je matek. W której śpią psy lub koty, a i ludzie zwijają się w swoich posłaniach, gdy jest ciepło, miękko i bezpiecznie. Raniące kolce na zewnątrz, ciepłe bezpieczeństwo miękkiego ciała wewnątrz – oto kolejna formuła jeża.

Marija Gimbutas wśród zabytków Starej Europy, czyli tych neolitycznych kultur, którym przypisywała matriarchalny ustrój i religię, znalazła upostaciowienie rodzącej macicy nie tylko w formie żaby (pisałem o tym w rozdziale „5. Żaba”) i ryby, ale także jeża!


Przetrwalnik

Najbardziej jednak sugestywne i przejmujące odwołanie się do postaci - lub archetypu? - jeża jako praformy i przetrwalnika, przedstawił Tomasz Mann w swojej późnej powieści „Wybraniec” (oryg. niem. „Der Erwählte”, 1951). Jej fabuła oczywiście daleko wykracza poza „jeżowe” archetypy. Bohaterem jest święty grzesznik w typie Edypa, urodzony z kazirodczego związku siostry i brata, spuszczony jako niemowlę (jak Mojżesz) w beczce w morze, wychowany przez obcych; jako młodzieniec uświadomiwszy sobie tajemnicę swego pochodzenia wyrusza w świat odszukać swych rodziców, znajduje kobietę, której rycersko broni i z którą się żeni i ma dzieci, a która naprawdę jest jego matką. Kiedy ten mroczny grzech wychodzi na jaw, udaje się na pokutę, a właściwie po pokutną śmierć na odosobnioną pustynną skałę-wyspę, gdzie jednak śmierć nie przychodzi, gdyż, po pierwsze, nieszczęśnik znajduje źródło, w którym ziemia-matka wydziela odżywczy podobny do mleka płyn, którym kiedyś karmiły się pierwsze żyjące na niej i z niej zrodzone istoty, i tym skalnym mlekiem się pożywia; po drugie przemienia się w istotę... podobną do jeża! I w tej skurczonej, zminimalizowanej postaci przeżywa na sterczącej z jeziora skale siedemnaście lat, aż zostaje znaleziony przez posłów z Rzymu i intronizowany papieżem, „dobrym pasterzem” imieniem Gregorius-Grzegorz.

Widziana poprzez pryzmat enneagramu, powieść Manna przedstawia dynamikę typu nr Cztery, Tragicznego Romantyka, który „popada” w swój stan za sprawą przeraźliwej tajemnicy, wyrzucającej go poza ludzką kondycją: bohater odkrywa, że „w sobie nosi potwora” - co w tarocie przedstawia karta XI-Moc, a wydobywa się z tego stanu poprzez uporczywy i przemieniający ascetyczny proces (który ilustruje „inicjacyjna” i „stresowa” karta XIV-Umiarkowanie) – będący tym samym co joga lub praca nad duchowym rozwojem.

Postać jeża (w którego przemienił się Gregorius) wskazuje na „twarde jądro” (hard core! ) ludzkiej duszy, które przetrwa największe próby i najgłębsze przemiany. Grzesznik-asceta Gregorius chroni się w tym, co w nim samym jest najbardziej pierwotne, a co zewnętrznie uwidacznia się pod postacią – właśnie – jeża. Ówże jeż, albo ta warstwa osobowości, która jako jeż została wyobrażona, jest zarówno przetrwalnikiem, jak i tym punktem, od którego cały ów proces przemiany odbija się, odwraca i zmienia bieg. Asceza-joga jest jak wydech, jak skurcz serca, zapadniecie zmierzchu, nastanie zimy; ten kurczący, dośrodkowy i pomniejszający ruch jednak w pewnym momencie się kończy i przechodzi w zaczerpnięcie nowego powietrza, w pchnięcie nowej krwi, w świt lub wiosnę. (W jodze zaś – w oświecenie, samadhi.) Ten moment największego zwinięcia symbolizuje właśnie jeż.


Księżycowy czy słoneczny?

Gdy chcemy przyporządkować jeża do jednego ze Świateł - „świecideł”, jak nazwał je Artur Sandauer w swoim przekładzie Biblii, czyli do Słońca lub Księżyca – to popadamy w wahanie, ponieważ na pozór jeż jako zwierzę nocno-zmierzchowe, ukrywające się, przyziemne i szare, należy do sfery Księżyca. Ale zarazem gdy zwinięty, jawi się kulą z wystającymi igłami-promieniami, więc zaczyna przypominać obraz Słońca. Łatwo więc przypisać (baśniowemu) jeżowi pewność siebie, dumę i butę słonecznych zwierząt, z lwem na czele. Co gdy dodać jego „najeżoną” osobność i niezależność, więc indywidualizm, czyni go wręcz tricksterem. Tą drogą skojarzeń poszli autorzy komiksu o Jeżu Jerzym.


Z: www.jezjerzy.pl


Jeż i żaba, jeż i wąż

Wspomniałem, że i żaba i jeż w kulturach Starej Europy symbolizowały rodzące łono. Jednak chyba nie podświadoma pamięć o tym, ale zwykła aliteracja (fonetyczne podobieństwo słów) kazała (Andrzejowi Rosiewiczowi) śpiewać, jak to żaba uwodziła jeża: „urodzę tobie jeżo-żabki, tak trochę z ojca trochę z matki”. Jednak mitologiczne podobieństwo obu stworzeń istnieje, gdyż oba zdolne są do przemiany: żaba przeistacza się z kijanki, jeż rozwija się z obronnej kolczastej kuli. Oba te zwierzęta także, każde na swój sposób, przedstawiają zarodek lub pewną minimalna formę, coś „małego i niskiego”, co może się tryumfalnie rozwinąć.

Żaby w baśniach przemieniają się w księżniczki; w podobnej roli – zaklętej dziewicy – Jan Brzechwa przedstawił jeża w oniryczno-delirycznej „Baśni o stalowym jeżu”. W historii tej stwór podobny do zakutego w stal kolczastego rycerza wędruje przez czarodziejskie krainy i toczy w nich boje, aż w końcu okazuje się przemienioną czarami zalotną dziewczyną.

Słowiańskie słowo „jeż” pochodzi (wg Andrzeja Bańkowskiego) od praindoeuropejskiego eg'his, które w greckim dało słowo échis, oznaczające... węża. Co nie znaczy, żeby nasi językowi przodkowie nie odróżniali jeża od węża, ani też żeby wiedzieli, że jeże potrafią polować na węże (w nocy to jest nie do zobaczenia!). Raczej było tak, że pierwotne słowo oznaczało „zwierzątko małe i kolące”, więc równie dobrze jeża, który może ukłuć, jak i węża, który użądli.


Ekwiwalenty

Żywioł: ziemia, ogień (ukłucie jak oparzenie!)

Planety: Mars (z powodu uzbrojenia), Merkury (zmienność, przewrotność)

Znak zodiaku: Bliźnięta – tak!

Karta tarota: 5 Kijów (i odpowiadający jej punkt 4° Panny)

Kierunek świata: południe

Dyspozycja psychiczna: odwaga; chronienie siebie; ostatnia reduta obrony

Typ enneagramu: Czwórka Tragiczny Romantyk, w swojej zbuntowanej postaci


Gdy się jawi

Gdy jeż pojawia się w snach, wizjach, w spotkaniach ze zwierzętami mocy, w znaczących przypadkach czyli synchronicznościach, i w zainteresowaniach, oznacza to, co ukryte, ukrytą tajemnicę duszy. To coś – ta tajemnica – ma potencjał stania się zarodkiem przemiany i zmiany biegu naszego życia, naszego losu. Jeż przedstawia w naszej duszy punkt, który pozostaje z podświadomym uporem ukrywany, a więc chroniony, gdyż od niego nasze wewnętrzne procesy mogą i mają szansę odbić się i zmienić swój kierunek. Postać jeża zapowiada więc duchową przemianę, ale taką, która zarazem zachowuje, chroni i pozwala odrodzić się czemuś, co w nas jest i czeka na to odrodzenie.

Swoim kształtem kuli, gdy zwinięty, jeż przypomina anioły, którym również właściwy jest doskonały kształt kuli. Jeż może więc być kimś w rodzaju anioła-stróża, protektorem, z tą różnicą, że nie przychodzącym jak powietrzne anioły z zewnątrz, ale głęboko ukrytym w nas samych, w twardym jądrze duszy.

Jeż uosabia też naszą wolę oporu, obrony, chronienia siebie; wolę trwania takim, jakim się powinno być.

Uosabia powrót na właściwą i głęboko własną drogę.

Jeż bywa też obrazem naszych zdolności do śmiechu, szydzenia, parodii (to część jego „oprzyrządowania” jako trickstera) – co też jest rodzajem obrony siebie.


Geografia, biologia i inne realia

Jeże (Erinaceidae) żyją tylko w Starym Świecie: w Europie. Azji i Afryce. Prawdopodobnie są blisko spokrewnione z kretami i ryjówkami (jednak różni autorzy różnie te pokrewieństwa przedstawiają), za to ewolucyjnie odmienne od pozornie podobnych do nich (bardzo!) afrykańskich tenreków.[1] W Ameryce jeże kiedyś były, ale przed milionami lat wymarły; dopiero ludzie osiedlili je tam na nowo. W każdym razie Rdzennym Amerykanom nie były znane. W Ameryce za to żyją inne kolczaste ssaki, gryzonie ursony, ang. porcupine – i ich nie ma po naszej stronie Atlantyku.

Jeże ekologicznie są drapieżnikami. Że jakoby zbierają i noszą na sobie jabłka, jest idiotyczną legendą, powtarzaną od starożytności.

W Polsce żyją dwa gatunki jeży, zachodni i wschodni. Są objęte ścisłą ochroną prawną, która jednak nic nie pomaga na dwa główne zagrożenia: samochody, przed którymi jeże są doskonale bezbronne, bo w razie zagrożenia zwijają się, pozbawiając się szansy na ucieczkę; oraz rolniczą chemię, która zatruwa ich pokarm, czyli owady i ślimaki. Mimo tej formalnej ochrony, masowo giną też od spychaczy i rozszarpywane kosiarkami i podkaszarkami. I przez ludzką bezmyślność, złośliwość, bestialstwo.

Ambasadorem jeży na Polskę jest pan Andrzej Kuziomski z Krakowa, który prowadzi Pogotowie Jeżowe i założył Fundację Igliwiak, której zadaniem jest, jak głosi jej statut, „czynna ochrona jeżowatych wszystkich gatunków”. Fundację warto zasilać, jej konto jest TU.

Polecam też – w Tarace – sprawdzoną magiczną metodę rozwiązywania problemów: Działanie Przez Jeże.


[1] Jeże wraz z kretami i ryjówkami należą do kladu (ewolucyjnej linii) Laurasiatheria, czyli tych ssaków, które swoją ewolucyjną karierę zaczynały na istniejącym w kredzie północnym superkontynencie Laurazji. Tenreki i złotokrety należą zaś do kladu Afrotheria, afrykańskiego pochodzenia jak nazwa wskazuje, którego najwybitniejszymi przedstawicielami są słonie. My, Naczelne, należymy do jeszcze innego kladu, razem z gryzoniami.

Nasze zwierzęta mocy: wstęp na końcu

Nasze - europejskie i polskie - zwierzęta mocy różnią się od tych znanych od Indian Ameryki i Aborygenów Australii. Tu chcę dać przegląd tych najważniejszych.
(Zob. też "Nasze zwierzęta mocy: książka w trakcie pisania".)


« Tygrys Szczur »

komentarze

[foto]

1. Serbski komentarz • autor: Wojciech Jóźwiak2012-10-10 11:57:16



Z Facebooka, :

"Jež zauzima posebno mesto u mitološkim verovanjima Južnih Slovena, gde se on izdvaja svojom kosmičkom ulogom u stvaranju sveta. U ostalim slovenskim zonama njemu se pridaju samo razna magijska i isceliteljska svojsta. Prema bugarskim verovanjima jež je najmudriji od svih životinja zato što živi najduže na svetu. On zna sve što je bilo nekada i što su ljudi odavno zaboravili. On nikada ne stari jer poznaje specijalnu travu za podmlađivanje.
(...)
Prema verovanjima Južnih Slovena svevideći jež zna kako da pronađe ne samo travu za podmlađivanje, već i raskovnik koji ima moć da polomi sve katance, da bez ključa otvori svaku bravu."

Aleksandar Gura, "Simbolika životinja u slovenskoj narodnoj tradiciji", str. 193-194.


Tłumaczę jak umiem z serbskiego, pomagając sobie autotłumaczem Googli:

Jeż zajmuje szczególne miejsce w mitologicznych wierzeń południowych Słowian, gdzie odgrywa swoją kosmiczną rolę w stworzeniu świata. W innych obszarach Słowiańszczyzny przypisuje mu się magię i właściwości lecznicze. W bułgarskich wierzeniach jeż jest najmądrzejszy ze wszystkich zwierząt, ponieważ żyje najdłużej na świecie. On wie, co było kiedyś i co ludzie już dawno zapomnieli. Także nigdy się nie starzeje, bo zna specjalne zioła dla odmłodzenia.
(...)
Według wierzeń Słowian południowych mądry jeż wie, jak znaleźć nie tylko zioła do odmładzania, ale również wytrych (?) który ma moc, aby złamać wszelkie zamki i bez klucza otworzyć każdy zamek. "



2. Dziękuję! • autor: Nierozpoznany#57092012-10-10 12:17:56

Długo czekałam na ten odcinek, warto było! Od dziecka uwielbiam jeże, obcowanie z nimi zawsze wyzwala we mnie niesamowite pokłady mocy/energii:) Dziękuję Ci Wojtku, rozjaśniłeś mi tym artykułem w głowie i bardzo pozytywnie nastroiłeś!

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)