zdjęcie Autora

03 kwietnia 2012

Karol Żelazny

z cyklu: Złoty Środek (odcinków: 79)

Czy Jezus był mocny z gramatyki?


« Cel nie uświęca środków Dziesiąte życie kota »

Fundamentalne pytanie życia to: Kim jestem? Jeśli zadasz to pytanie większości ludzi to z pewnością dowiesz się jak się nazywają, gdzie pracują, ile zarabiają, kogo znają, w jakim stanie jest ich ciało, i wszystko inne z czym się identyfikują. Dowiesz się wiele, ale nadal nie będziesz wiedział kim są.

Inna grupa ludzi, która wydaje się nieco bardziej wyedukowana powie ci że są oni nieśmiertelnymi duszami, lub boskim duchem. Naprawdę? Czy jest to jeszcze jeden mentalny konstrukt? Spirytualne bla-bla-bla wmieszane w zawartość umysłu.

To kim jesteś nie może być zdefiniowane i ogarnięte umysłem. Słowa mogą tylko wskazać kierunek, ale nie określą tego kim jesteś. Głęboko odczuta wiedza o sobie nie ma nic wspólnego z ideami i wierzeniami, które hasają po zielonej murawie twojego umysłu.

To kim jesteś nieźle naświetlił kiedyś Jezus mówiąc: Zanim był Abraham, ja jestem. Może nie był zbyt mocny z gramatyki? Chyba powinno być: Ja byłem przed Abrahamem?

Nie. On się nie omylił. Zarówno Jezus jak i TY „jesteś” na długo przed Abrahamem. Esencja życia, która napędza ciebie i Jezusa istniała na długo przed Abrahamem, stąd „ja jestem”. Ta esencja nie podlega działaniom czasu, więc można ją określić tylko teraźniejszością.

Św. Paweł dołożył swoje trzy grosze: Czy wiesz, że jesteś świątynią Boga i że duch Boga jest w tobie?

Ta świątynia jest zaśmiecana mentalnymi konstruktami od naszych najmłodszych lat. Najpierw wszyscy starają się przekazać nam nasze imię: Ja-nek. Powiedz: Ja-nek. Zaczynamy wzrastać sądząc, że jesteśmy Jankiem. Później ktoś pokaże nam skrzydlate „coś” unoszące się w powietrzu i powie: to ptak który nazywa się wróbel. Wielkie dzięki tato, twoje dziecko wdziało przedtem powietrzne zjawisko a teraz tylko nalepkę: wróbel. To trochę smutne, ale przestajemy „widzieć” to co nazwane i skategoryzowane. Ale nie wszystko stracone!

Kiedy następnym razem zobaczysz kwiat, kryształ lub ptaka i twój umysł będzie starał się nakleić na to zjawisko etykietkę, powstrzymaj go i po prostu patrz, wejdź w ciszę i głębię która jest w tobie. Nie patrz oczami, możesz nawet je zamknąć i…

www.silvaultramind.pl


Złoty Środek: wstęp na końcu

Pewien człowiek był ścigany przez tygrysa, kiedy znalazł się na skraju stromej skarpy. Czepiając się krzaków i korzeni zaczął spuszczać się w dół. "Jestem uratowany" pomyślał, kiedy ku swojemu przerażeniu zobaczył drugiego tygrysa czekającego go na dole.

Nagle zauważył dziką truskawkę, rosnącą na prawie pionowej powierzchni skarpy. Zerwał ją i włożył do ust. Była tak smaczna, że przez chwilę zapomniał o tygrysach, rozkoszując się słodyczą truskawki rozpływającej się w jego ustach.

Ten blog jest właśnie o tej truskawce :)


« Cel nie uświęca środków Dziesiąte życie kota »

komentarze

[foto]

1. O wróblach • autor: Wojciech Jóźwiak2012-04-03 23:13:25

Karolu, nie jest tak dobrze, jak piszesz.

Wielkie dzięki tato, twoje dziecko wdziało przedtem powietrzne zjawisko a teraz tylko nalepkę: wróbel.


Świat widzimy i poznajemy DZIĘKI TEMU, że używamy tych "nalepek". (Zostawmy wróbla, bo każdy mniej więcej wie jak wyglądają wróble.) Ale np. drozd śpiewak. Turdus philomelos. Jeśli nie wiesz, że to powietrzne zjawisko tak się nazywa, to będziesz słyszał dźwięki, ale zapewniam Cię, miniesz i nie zauważysz - no może prócz tego, że "łał, ale jakiś ptak nadaje!" Innym razem powiesz: "o coś ćwierka". A to będzie dzwoniec. Albo trznadel. Albo nawet potrzeszcz. Dziecko, które jego ojciec nauczył tych "nalepek", żyje w świecie nieporównanie bogatszym niż tych nalepek nienauczone. Ojcowie powinni uczyć nalepek - to nawet jest ich obowiązkiem. Obowiązkiem ojców jest przekazać dzieciom - co? - KULTURĘ.

Karol, niestety, ale mam coraz bardziej niepokojące wrażenie, że to, co przekazujesz, za bardzo przypomina jakiś nihilizm.

2. Wojtku:) • autor: Nierozpoznany#61032012-04-04 06:17:32

Głębia odczuwania to nihilizm:)?

Tak ojcowie powinni uczyć, ale tak aby dziecko nie straciło umiejętności odczuwania głębi która istnieje w ludziach i rzeczach.

3. * * * • autor: Nierozpoznany#61032012-04-04 06:42:36

nasz świat jest znakomity w nazywaniu, kategoryzowaniu i sortowaniu, co jest potrzebne po to żeby się orientować w sytuacji. Ten nasz świat jest ułomny w odczuwanu prawdziwej
naturu rzeczy i ludzi.

Proponuje żeby zanim nazwiemy coś dla dziecka, abyśmy pozwolili mu, dali mu czas aby to coś odczuł, wtedy nalepka nie przesloni mu nigdy głębi.

Taki sposób uczenia dzieci jest stosowany od dawna, nic rewolucyjnego.

W jakim celu organizujesz np. namiot potu? Czy nie po to aby uczestnicy odczuli głębię która jest w nich? Aby zaczęli odczuwać interkonektywność z innymi i naturą?
Czy odczuwając tą głęboką więź myślimy o nazwach lub czymkolwiek?

pozdrawiam:)
[foto]

4. Odpowiadam, o nalepkach i Jezusie • autor: Wojciech Jóźwiak2012-04-04 11:42:23

Karolu,
obie rzeczy są potrzebne: zarówno „nalepki”, czyli wiedza o świecie, jak i „głębia” czyli wrażliwość, odczuwanie, duchowość itd. Potrzebny jest i intelekt, i duchowość. W tamtej notce przestrzegam, nie Ciebie, tylko czytelników, przed popadaniem w „duchową skrajność”: że hurra, odrzucamy wszystko, wszystkie „nalepki” których nas uczono i niech żyje samo czucie.
Nie pisałbym tego, gdyby nie to, że miłośnicy duchowego rozwoju, pracy nad sobą itp., często właśnie negują wiedzę i materialną praktyczność i idą w duchowy odlot. Co uważam za błąd.
Co do szałasów potu, które urządzam i prowadzę: w szałasie siedzimy bezpośrednio na ziemi. Co bardzo symbolicznie i dosłownie podkreśla łączność z Ziemią i trzymanie się ziemi, realiów, konkretu i praktyki.

I do razu o Jezusie:
Ewangelię Jana, z której jest tamten cytat, napisano po grecku. Grecki oryginał prawdopodobnie nie był niegramatyczny – bo greka ma więcej czasów niż polski, i tylko polski przekład brzmi tak dziwacznie.

5. Wojtku:) • autor: Nierozpoznany#61032012-04-05 10:23:51

Zgadzam się z Tobą w 100%. Jeśli piszę głównie o potrzebie głębi to dlatego że płaskość jest wszędzie i nie potrzeba jej reklamować.

Uważam że potrzebujemy złotego środka, czyli efektywnego funkcjonowania w płaskości z pozycji głębi:)

To co mówisz o spirytualnych odlotach to niewątpliwie prawda, sugeruję inna praktykę: obecność w momencie teraz która jak siedzenie na ziemi jest bardzo uziemniająca:) a jednocześnie głęboka.

Osoba naprawdę obecna widzi poza nalepki w samo serce rzeczy. Taką osobę nazywa się zazwyczaj geniuszem.

Co do Bibli to na pewno jest wiele mało akuratnych przekladów, nie jestem pewien czy akurat ten fragment jest błędnym przekładem, być może.

pozdrawiam:)

6. * * * • autor: Nierozpoznany#61032012-04-05 10:48:05

zajrzałem do Bibli po angielsku, też tak mają:

Before Abraham was, I am.
[foto]

7. Po grecku • autor: Wojciech Jóźwiak2012-04-05 16:16:33

Mówiłem: trzeba po grecku. :)

8. tak po grecku, zrozumialem:) • autor: Nierozpoznany#61032012-04-06 08:14:47

ale greki nie znam więc zajrzalem do ang tlumaczenia.
Jeśli tam jest tak samo jak w polskim to by
wskazywalo że tak jest rownież w greckim.
[foto]

9. * * * • autor: Krzysiek Joczyn2012-04-07 12:27:20

Pełna zgoda z Wojtkiem!
[foto]

10. Abraam genesthai • autor: Wojciech Jóźwiak2012-04-07 20:51:47

Na stronie www.greekbible.com, dla "John, 8:58" stoi:

εἶπεν αὐτοῖς Ἰησοῦς, Ἀμὴν ἀμὴν λέγω ὑμῖν, πρὶν Ἀβραὰμ γενέσθαι ἐγὼ εἰμί.

Teraz kiedy znamy tekst, trzeba by znaleźć kogoś, kto zna grecki, żeby powiedział, czy to jest gramatycznie czy nie. "Ego eimi" znaczy "ja jestem". W którym czasie jest fraza "Abraam genesthai", nie wiem - na tyle greki nie znam.

11. * * * • autor: Nierozpoznany#61032012-04-09 16:55:22

PRIN ABRAAM GENESTHAI EGÔ EIMI. Before Abraham came to be, I am.
GINOMAI (G1096). To become, i.e. to come into existence, begin to be, receive
being ...

Zanim Abraham istniał, ja jestem

genesthai to czas przeszły slowa ginomai

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)