Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 stycznia 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Języki i ich ranga

Kategoria: Techniki rozwoju
Tematy/tagi: językiMindell

« List do Jacka Dobrowolskiego o pracy i przekraczaniu Co będzie w angielskiej Tarace? Czym będzie różnić się od obecnej polskiej? »

Język jako samoprzemiana

Wydawałoby się, że znajomość i nauka języków jest sprawą techniczną. Potrzebuję znać jakiś język? - Ok, to się go nauczę, pójdę na odpowiedni kurs i będę znać. Nie wiem, czy większość ludzi tak myśli, albo czy taki jest przyjęty pogląd. Nauczę się np. niemieckiego tak jak się nauczę chemii, biologii albo – z innej beczki – tańczyć salsę, stać na głowie w sposób jogiczny, gotować bigos. Uważam, że tak nie jest! Wszystkie wymienione tu umiejętności (może, dla mnie, prócz salsy) SĄ techniczne – ale znajomość i nauczenie się języka NIE JEST zadaniem tylko* technicznym.

Nauka i znajomość języka zbyt głęboko sięga w umysł, zbyt głęboko penetruje umysł, zbyt dalece zmienia umysł, żeby uważać ją za coś zaledwie technicznego. To nie jest zwykła umiejętność – to jest samoprzemiana. Według mnie większa niż np. nauczenie się zenowskiego „samego siedzenia” czyli zazen, większa niż wadżrajańska lub szamańska umiejętność wizualizacji i utrzymania wizualizacji w umyśle. Bardziej niż tamte dwa przykłady zmienia umysł czyli zmienia mnie/ciebie. Dlatego językowa edukacja powinna być rozpatrywana przez nas – to znaczy w kontekście i w ramach pracy nad samorozwojem. („Przez nas” tzn. przez zajmujących się duchowym rozwojem i wewnętrzną przemianą.)

Brak zrozumienia, że nauka języka jest czymś jakościowo różnym od nauki chemii czy historii sprawia, że nauczyciele języków w szkołach zachowują się tak samo jak ci od „zwykłych” przedmiotów i być może dlatego blokują dzieciom/młodzieży wejście w język. Jak przypominam sobie moje językowe edukacje to właśnie tak było – blokowali mnie bardziej niż uczyli.

Jeszcze może być tak, że to co wyżej napisałem, ta „nadzwyczajność” nauki i znajomości języków, dotyczy mnie i jakiejś grupy ludzi, ale innej, niemałej, grupy nie dotyczy – mam na myśli tych, którzy uczą się języka jak skowronek śpiewać, albo jak obsługi kolejnego gadżetu w komputerze lub smartfonie. Nie wiem, jak wiele jest takich osób i jak częste są takie zdolności. Dla mnie są one czymś nadludzkim. (Podobnie jak jako nadludzkie widzę zdolności muzyczne. Albo do matematyki, tzn. nie do rachunków, w tym jestem sprawny – tylko do tej prawdziwej matematyki, gdzie się odkrywa struktury i dowodzi twierdzenia.)


Ranga

Do zrozumienia kwestii języków (czyli spraw i problemów związanych ze znajomością i nauką języków) konieczne jest zrozumienie czym jest ranga – co to za „zwierzę”. Zwykle rangę uważamy za coś pozytywnego: starasz się podnieść rangę tego, co robisz, swojego zawodu, swojej firmy. Jest powiedzenie „budować rangę”, podobnie jak się mówi o „budowaniu marki”. Arnold Mindell odkrył drugą – ciemną! - stronę rangi. To, że różni ludzie mają rangę wyższą lub niższą, przeszkadza im w komunikacji, przeszkadza we wzajemnym zrozumieniu, a przede wszystkim blokuje tych mających rangę niższą/niską. Ranga sprawia, że osoby z niższą rangą milczą. Jak przysłowiowe dzieci i ryby, które nie mają głosu. Mindell wylicza długą listę tych, którzy głosu nie mają jak dzieci: ciemnoskórzy ( raczej: „innorasowcy”), kobiety, homoseksualiści, biedni, ułomni, niesprawni fizycznie, „klasa niższa” czyli pracownicy fizyczni.

Ale Mindell nie zauważa tych, którzy głosu nie mają JAK RYBY.

Jak ryby głosu nie mają ci, którzy nie znają języka albo znają go niewystarczająco dla swobodnej komunikacji.

(Przypadek Mindella jest znamienny, ponieważ ludzie o wyższej/wysokiej randze nie zdają sobie sprawy z problemów, jakie mają ludzie o randzie niższej/niskiej. Mindell jako angielskojęzyczny native-speaker nie zdaje sobie sprawy z tego, że ludzie nie znający jego języka – języka „większościowego” i o bardzo wysokiej randze zarówno w jego USA jak i w świecie - lub znający niedostatecznie – ze swoją rangą lecą w dół na łeb na szyję.)

Rzecz dotyczy nie tylko jednostek, ale i całych narodów i ich kultur wyrażanych w ich własnym języku. Z powodu swojego większościowego i dominującego języka Brytyjczycy, Amerykanie, Irlandczycy, Kanadyjczycy, Australijczycy itd. bez żadnego wysiłku, „na krzywy ryj” dostają bardzo wysoką rangę. Polacy, Węgrzy, Bułgarzy, Persowie, Bengalczycy itd. są skazani na swoje narodowe getto. Niby to oczywistość, ale warto jej się przyjrzeć w całej jej grozie.

Ranga spowodowana językiem dotyczy także Polaków – ci z nas, którzy znają angielski (ten język najskuteczniej winduje rangęw górę) mają wyższą rangę – i jak to głosi reguła Mindella – ze swojej wysokiej rangi nie zdają sobie sprawy.


Ranking języków

Czyli ich realna przydatność i popularność. Ranking jest bardziej rzeczowy i da się zmierzyć statystyką - ranga jest czymś psychologicznym.

Oczywistości, ale warto je sobie przypomnieć. W Europie angielski jest językiem najbardziej znanym: jest jezykiem wehikularnym o największym zasięgu. Prócz tego kilka języków jest wehikularnymi częściowo lub lokalnie. Tu warto przejrzeć mapy na stronie Languages of the European Union. Np. niemiecki prócz tego, że natywny w Niemczech i Austrii, to jest wehikularny w sąsiednich krajach germańskich: Holandia, Dania, Szwecja (chyba gł. z powodu łatwej nauki dla nich, jak dla nas rosyjski) i w dawnych Austro-Węgrzech: Słowenia, Chorwacja, Węgry, Słowacja, Czechy. Jeszcze Estonia. U nas już gorzej.

Rosyjski jest wehikularny w krajach bałtyckich (Litwa, Estonia, Łotwa – ale tam jest też duża mniejszość rosyjska) i w słowiańskich dawnej strefy sowieckiej, czyli Polska, Czechy, Słowacja, Bułgaria.

Dla „nas” (czyli mających „tarakowe” zainteresowania) ważne jest, że rosyjski jest konieczny przy zainteresowaniach szamanizmem Syberii – i z powodu nieznajomości tego języka w krajach angielskojęzycznych szamanizm syberyjski jest tam źle znany, a wyobrażenia o tym, czym jest szamanizm, kształtowane są wciąż przez obyczaje Indian obu Ameryk. Często zupełnie różne od syberyjskich.

Z drugiej strony hiszpański jest konieczny przy zainteresowaniach szamanizmem indiańskim. (Portugalski chyba mniej... Bo jednak znacznie więcej tubylców przetrwało w krajach hiszpańskojęzycznych.)

Na tym na razie przerwę.


* Obserwuję namolne, nałogowe i bezmyślne mówienie „tylko i wyłącznie” (zamiast „tylko”). Kiedy to słyszę, mam chęć tego, co tak mówi, zabić. Precz z tym! Inna językowa szerząca się ohyda to „wszelkiej maści”.

Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« List do Jacka Dobrowolskiego o pracy i przekraczaniu Co będzie w angielskiej Tarace? Czym będzie różnić się od obecnej polskiej? »

komentarze

[foto]

1. Rozpoznawanie wzorców - Talent • autor: Piotr Jaczewski2013-01-25 12:45:38

Ja bym twierdził nieświadomy strzał w 10tkę: Zerknij do TED Diffrent Kinds of Minds i zgadywał, że nauka języków to nie tyle zdolność werbalna ile "rozpoznawanie wzorców" - Matematyczna.  Ale też mająca związek z rozpoznawaniem wzorców w historiach :)
I gdyby było więcej baśni, wcielania się w role, zapoznawania ze schematami myślenia/myśleniem symbolicznym w wieku dziecięcym - zwiększyłaby się liczba zarówna osób wielojęzycznych, jak i byłoby łatwiej matematykom :)
Ja jestem wiernym fanem idei pt. nie ma talentu, jest ciężka praca, którą czasami można uczynić przyjemną zabawą lub podzielić na części i ćwiczyć różne elementy - nawet o tym nie wiedząc. A talent to mit, który czasem usiłuje się narzucić, ale przede wszystkim rozpowszechniany przez tych, co owej pracy nie odbyli, nie chcą odbyć, nie zamierzają lub z jakiś własnych powodów z niej zrezygnowali. (Ten mit czasami można wykorzystać do zmotywowania kogoś, ale to inna sprawa)

2. Motywacja • autor: Nierozpoznany#35272013-01-25 18:19:21

Wczytuję się w tekst o randze języków i chyba nie problem z nauką tego języka ani z brakiem talentu do jego nauki. Według mnie problem jest z motywacją- wiem po sobie. I wiesz Wojtek jeśli  człowiek obraca się w środowisku gdzie komunikacja od czasu do czasu przebiega w języku angielskim to po paru „obciachach”  sam zacznie uczyć się, by zabrać głos w dyskusji wśród znajomych. Ale jeśli nie obraca się w takim środowisku i ma uczyć się „na sucho” to na ile mu tej motywacji starcza? W pewnym momencie traci chęci. Nie sztuką jest nauczyć się  języka gdy życie codzienne cię do tego zmusza (środowisko, znajomi itp., itd.) sztuką jest podtrzymać motywację do nauki przez nas samych, nawet jeśli nie ma możliwości do wykorzystania języka w życiu codziennym. Myślę tutaj o kobietach, które szukają jakiejkolwiek pracy, by utrzymać swoje dzieci (samotne matki), osoby po 30-tce,  które nie mają  „cud” doświadczenia wypisanego w cv (i mają nikłe szanse, by dostać się do korporacji gdzie jest niezbędny angielski), osoby niepełnosprawne, przykute do wózka, które mają problem poruszać się po mieście i czasami muszą korzystać z pomocy znajomych, by załatwić najprostsze sprawy na mieście raczej nie mają perspektyw wyjazdu na wycieczkę zagraniczną (chociażby nacieszyć się krajobrazem i poćwiczyć ten język w realu). Takie osoby raczej koncentrują się na problemach życia codziennego. W ten sposób są zepchnięte do „niższej rangi”. Może trzeba zadać pytanie jak zmotywować takie osoby, by zaczęły „budować rangę”? Na pewno nie jest to łatwe. Może takie osoby zadają sobie pytanie: „Po co mam się uczyć, nie stać mojej rodziny  na wycieczkę zagraniczną, by wykorzystać w praktyce godziny ślęczenia nad książkami, nie mogę wyjechać do pracy za granicę bo dzieci w wieku szkolnym, kto by trzymał nad nimi pieczę? Wolę iść na dodatkowy etat zarobić  pieniądze (o ile się taki trafi), bo Marysia będzie miała nowe buty, a Franek nowe Jeansy.” Praktyczne podejście do rzeczywistości. Przygnębiające ale prawdziwe.

3. uczenie się globalne vs by piece • autor: Nierozpoznany#61032013-01-25 19:44:41


Wojtek moze nalezysz do ludzi którzy powinni uczyć się globalnie, tzn. najpierw masz wgląd w calośc, w strukturę. Widzisz mapę jezyka. I wtedy latwo Ci pojąć co do czego sluży.

Jezyków zwykle się uczy podając miseczki z papką rozmowkowo-gramatyczną które dla ludzi "globalnych" są nie do przelknięcia.

"Talent" ma dużo  wspólnego z językiem poprzedniej osobowości twojego ducha.
Moze np byla anglo-języczna.
[foto]

4. Globalne uczenie • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-25 22:18:05

Chyba masz, Karolu, rację - lubię widzieć całość. Języków też to dotyczy.
Co do "poprzednich osobowości" mojego ducha to nic o nich nie wiem. (Angielski zawsze brzmiał mi mało znajomo.)
[foto]

5. Talenty istnieją • autor: Przemysław Kapałka2013-01-26 08:12:48

Osoba bez nóg nie ma talentu do chodzenia. Daltonista może mieć najwyżej mały talent do malowania. Mozart zaczął grać na skrzypcach przy pierwszej próbie. Talenty i beztalencia istnieją.

Niemniej rzeczywiście w wielu przypadkach jest to wymówka i trzeba po prostu brać się do roboty.


6. Awareness of not awareness is awareness :) • autor: Nierozpoznany#5222013-01-26 08:30:39

Wojtku,

to bardzo cenne i niezwykle ważne, że wskazałeś na wysoką rangę j. angielskiego! Ja dodatkowo dodałbym, że jest ważność angielskiego to pochodna lub zewnętrzny wyraz kulturowego (i nie tylko) mainstreamu  !
Na właśnie zakończonym przeze mnie szkoleniu z Głebokiej Demokracji i interkulturowości, robiąc zestawienie (inwentarz) posiadanych rang - KAŻDY_A z uczestniczących wymieniła (pośród innych) znajomość angielskiego - bo w takim języku prowadzony był warsztat.
Na wspólnych spotkaniach i warsztatach prowadzonych m. inn. przez Mindella zawsze podkreśla się jak dużą rangą jest znajomość angielskiego - a na większych imprezach zapewniane jest symultaniczne tłumaczenie na 2 - 3 języki dla osób "underprivileged" ze względu na j. ang.
No i na koniec -- OCZYWIŚCIE, że Mindell jest świadomy swojej rangi english native speaker - na seminariach mówi zawsze powoli i prostym językiem i co chwilę pyta: "do you follow me?" (a w np. w Niemczech i Szwajcarii mówi po niemiecku).
No i warto zajrzeć do publikacji jego autorstwa, np.  "Siedząc w ogniu" - w opisie przywilejów związanych z tożsamością (str.59) lub w kontekście kulturowych aspektów nadużycia  (str. 89 op. cit.) :

Podczas wielokulturowych spotkań pojawiają się nieporozumienia dotyczące nadużyć, ponieważ definiujemy je w zależności od kultury. Ludzie z jednej kultury mogą nie rozumieć, dlaczego osoby z innej czują się zranione pod wpływem "najmniejszej" prowokacji, a ci z kolei mogą zastanawiać się, dlaczego ci pierwsi są tak niewrażliwi.

Na przykład ludzie z kultur, które popierają interakcje pełne ekspresji i siły mogą nie rozumieć, dlaczego ludzie z innej kultury czują się zawstydzeni, kiedy się ich "lekko", publicznie, krytykuje.

Podobnie osoby pochodzące z głównego nurtu kultury rzadko rozumieją, że ich kulturowa dbałość o język jest nadużywająca dla ludzi, którzy mówią tym językiem z akcentem lub którym zakazano posługiwać się ich własną mową. Na przykład mówiący po angielsku Amerykanie bardzo rzadko pamiętają, że rdzenni Amerykanie, emigranci i Afrykańczycy sprowadzeni siłą do Stanów Zjednoczonych byli zmuszani do używania angielskiego i karani za rozmawianie w języku ojczystym.


7. Tzw. Talent • autor: Nierozpoznany#61032013-01-26 09:52:22

 z mojego doświadczenia pochodzi od poprzedniej osobowosci ducha danego oosobnika.

Na wlasnym przykladzie: Ang nigdy specjalnie się nie uczyłem, tzn. prawie wcale, pomimo tego w liceum kiedy nikt w klasie z rozszerzonym ang nie mógł czegos przetłumaczyc, nauczycielka zwracała się do mnie i ku własnemu zaskoczeniu ja tłumaczylem zdania i frazy w których nieraz znajdowalo się kilka wyrazów ktorych nie rozumialem.

Zastanawialo mnie to, bylo to dziwne.

Sa też jacyś 4 letni wirtuozi ktorzy grają na pianinie jak Chopin:) Może to w pewnym sensie Chopin wlaśnie:)

Im bliżej na linii czasu znajduje się śmierc jednej osobowosci Ducha i narodziny następnej, tym wieksza szansa na przejęcie "talentu":) ale też tym większa szansa ze ta osoba popelnila samobójstwo. Za talent się placi zyciem:)




[foto]

8. Angielski w poprzednich wcieleniach • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-26 10:20:26

Karolu, a czy robiłeś jakieś próby z rozpoznaniem swoich poprzednich wcieleń (żyć?) - Hipnotyczna regresja, oddychanie holotropowe, ayahuaska, lsd? To by mogło wyjaśnić twoją odruchową znajomość tego języka.
[foto]

9. Mindell, ranga, język • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-26 10:24:37

Robert, dzięki za wyjaśnienia co do Mindella. Przyznaję, być może zbyt pobieżnie czytałem i pominąłem to, co pisał o znaczeniu języka dla RANGI. Może to być mój osobisty "konik", bo z obniżką rangi z powodu np. koloru skóry lub płci, nie spotkałem się jako mężczyzna hetero białej rasy, za to z obniżką rangi z powodu niedostatecznej znajomości ang. - nie zliczę, ile razy.

10. Mindell, ranga, język • autor: Nierozpoznany#5222013-01-26 10:40:40

O! Właśnie tak.
Zazwyczaj dostrzegamy rangi innych (tych co mają z jakiekolwiek powodu lepiej) a własnych - jak piszesz - raczej nie. I zasadniczo "inni" - ci o niższej randze są potrzebni aby uświadamiać jej istnienie tym o wyższej.
Mówiąc o "native" języku - ja np. chciałem się przenieśc do Szwajcarii około roku 2000, ale tamtejsze "pole" mnie wymiotło, bo chyba nigdy nie przestałbym się czuć "obywatelem II kategorii". (Może dlatego USA a jeszcze bardziej Kanada przyciągają imigrantów a oni się tam lepiej czują? - Tam wszyscy są imigrantami, prócz rdzennych mieszkańców)

11. Tak Wojtku • autor: Nierozpoznany#61032013-01-26 10:52:40


kiedys zajmowalem się tylko tzw. Regresją w Poprzednie Zycia. Znam doskonale
poprzednią osobowosc mojego Ducha, bo nie można powiedzieć ze to jest moja
czyli Karola.

Np ta osobowośc to Amerykanin, w dodatku pisarz.
[foto]

12. Rdzenni Kanadyjczycy. Poprzednie wcielenie • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-26 11:01:28

Robertowi: Akurat rdzenni Kanadyjczycy czyli tamtejsi Indianie, są tam na dole społecznej drabiny, czyli mają rangę w okolicach zera, jak u nas Cyganie albo niżej, bo Cyganie przynajmniej budzą rodzaj respektu.

Karolowi: Widzisz, wszystko się wyjaśniło!
[foto]

13. Angielski jest naprawdę skandynawski! • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-28 16:43:41

Marcin Hładki (dzięki wielkie!) podesłał mi link do b. ciekawego odkrycia:
Współczesna angielszczyzna to język skandynawski?

To by tłumaczyło pewne jego "dziwności", dla polskiego umysłu trudne do przyjęcia, ale także dla innych umysłów kontynentalnej Europy.
Jeśli kogoś interesuje oryginał tekstu, to jest tu:
Engelsk er eit skandinavisk språk.

Po norwesku, chyba w tym południowym norweskim?, bo jak wiadomo są dwa.

14. jaskiniowe odgłosy • autor: Jerzy Pomianowski2013-01-28 17:30:25

To możliwe, język angielski zupełnie nie wygląda na rozwinięcie staroangielskiego, zbyt drastycznie od niego się różni.
Jednak ze zrozumiałością ma to nie wiele wspólnego, języki norweski czy szwedzki brzmią bardzo wyraźnie dla naszych uszu.
Przypuszczam, że mieszkańcy Anglii złapali jaskiniowe brzmienie swej mowy od autochtonów świeżo wypełzłych po epoce lodowcowej.
Na terenach zajętych przez Skandynawów tubylców praktycznie nie było.


[foto]

15. Epoka lodowcowa była super! + öü • autor: Wojciech Jóźwiak2013-01-31 08:54:30

Jerzy, nie narzekaj na Epokę Lodowcową i jej obywateli, bo to był prawdziwy złoty wiek szamanizmu w Europie. Polecam świadectwa, czyli dzieła sztuki w Altamirze, Lascaux i jaskini Chauveta. Osadnicy germańscy na Wyspach, najpierw ci kontynentalni krewni Niemców, później skandynawscy, nie natrafili na żadnych "jaskiniowców", bo wcześniej była tam prowincja rzymska, królestwa Celtów, jeszcze wcześniej cywilizacje, które zbudowały m.i. Stonehenge. Neolityczne rolnictwo i hodowla przyszły na Wyspy wcześniej niż do Polski.

Nie było tak, że "Skandynawowie nie zastali tubylców" w Skandynawii, bo przed nimi były co najmniej dwie fale osadnictwa: pierwsza, której potomkami są Samowie (Lapończycy) i druga - Finowie. Od fińskich tubylców (raczej "przed-bylców", czyli substratu) języki germanskie przyjęły swoje "umlauty" - czyli ö, ü - poza nimi w językach indoeuropejskich nigdzie nie występujące i chyba ewolucyjnie niemożliwe - brak powodów do ich wykształcenia.

Ale dlaczego j. angielski został tak SPONIEWIERANY FONETYCZNIE - tzn. utracił ze 70% fonetyki indoeuropejskiej, dalibóg nie wiem. Nie tłumaczą tego ani wpływy fińskie (bo wtedy wszystkie germańskie byłyby bełkotliwe, a nie są, a języki fińskie są nie tylko że nie bełkotliwe, ale wręcz OPEROWE!), ani celtyckie (bo wtedy sponiewierałyby bardziej staroangielski niż ang. nowoczesny). Zresztą celtyckie w porównaniu z ang. są śpiewne i dźwięczne. Chyba "wina" leży tylko stronie Anglików...

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)