zdjęcie Autora

02 kwietnia 2020

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 118)

Taka ciekawostka: języki w UE rodzinami


« Moje polityczne poglądy i propozycje

Może Unia się rozsypie lub zawiesi, ale na razie miałem pomysł, żeby sprawdzić, jakimi językami mówi jej ludność i w jakim procencie. Oto:

Wykres jest niedoskonały, ponieważ zrobiłem go w Windows-paint'cie, dane wziąłem z Wikipedii, przy czym po zaokrągleniu zsumowało się do 99%, jeden % gdzieś zniknął – ale nie bądźmy aż takimi perfekcjonistami. Przyjmowałem, że jedno państwo członkowskie (UE) = jeden język, tylko Belgię podzieliłem po połowie: pół Germanów, pół Romanów. Pominąłem imigrantów mówiących po turecku, kurdyjsku, kabylsku itp., którzy i tak w kraju zamieszkania muszą używać języka gospodarzy, no i gdzie zaleźć dane o ich liczbie. Pominąłem mniejszości, jak Węgrów w Słowacji, i języki „cepeliadyczne” jak irlandzki lub ślunska godka. Pominąłem jedyny język semicki, tj, maltański, ponieważ Malta liczy zaledwie 0,1% ludności UE.

Co wyszło? Przede wszystkim Unia jest w przewadze romańska. Po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię, rodzina romańska liczy prawie połowę unijczyków. Połączanych sił Francuzów (15%), Włochów (14%), Hiszpanów (10%) i Rumunów (5%) nikt nie przebija! Jednak najliczniejszym językiem jest główny germański, czyli niemiecki (prawie 21%). Zaskoczyła mnie względnie mała liczba Słowian – ale to dlatego, że Rosja i Ukraina pozostają poza Unią. Polaków jest niecałe 9%.

Generalizując bardziej, Unia jest zdecydowanie indoeuropejska, co oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem. Z innej nad-rodziny, ugrofińskiej, jest tylko 4% Węgrów, Finów i Estów – plus semicka (afroazjatycka) Malta, której przez szczupłość nie widać.

Czy z tego wynika coś bardziej praktycznego? Tak. Np. to, że 70% unijczyków jest nie-germańska. Po opuszczeniu rodziny germańskiej gwałtownie spada przyswajalność angielskiego. Języki germańskie są na tle reszty super-rodziny indoeuropejskiej czarnymi Piotrusiami. Dlaczego? – Dlatego, że stosują inną niż reszta Indoeuropy skalę fonów (głosek). Najbardziej uderzające różnice to ♦ użycie opozycji z przydechem / bez przydechu do różnicowania spółgłosek (zamiast typowo indoeuropejskiej różnicy dźwięczne/bezdźwięczne), ♦♦ egzotyczne samogłoski daleko wychodzące poza typową IE skalę i-e-a-o-u, czy ♦♦♦ „terror akcentu”, tzn. to, że całą zawartość sylaby pod akcentem wymawia się inaczej niż bez akcentu. Przez to języki germańskie przez indoeuropejskich ale nie-germańskich odbiorców są źle słyszane (jako „jakiś bełkot”) i źle reprodukowane, czyli trudno ich się nauczyć. Do tego, każdy germański ma swoje własne grzeszki. Przeciwnie, Indoeuropejczyk-nie-Germanin inne indoeuropejskie języki nie-germańskie odbiera jako swojskie, nawet jeśli są spoza jego własnej rodziny. Co potwierdzi każdy Polak, bo litewski, grecki, włoski, hiszpański lub francuski (a także spoza Europy perski lub hindi!) brzmią dla naszego ucha swojsko, podczas gdy angielski, niemiecki, niderlandzki, szwedzki itd. nieusuwalnie obco. (Jeszcze bardziej obce i nieprzenikliwe są języki Finów i Węgrów, ale tu już wychodzimy poza Indoeuropę.) Do tego znaczna część ogólno-europejskiego („międzynarodowego”) słownictwa pochodzi z łaciny lub greki, czyli języków indoeuropejskich nie-germańskich, co jeszcze bardziej oddala przeważający na naszym kontynencie wzór językowy od germańskiego.

Jeszcze 150 lat temu nie byłoby wątpliwości: gdyby Unia zawiązała się wtedy w dzisiejszym składzie, jej naturalnym ogólnoeuropejskim językiem byłby francuski. Teraz nie jest to jasne. Może Unia powinna nauczyć się esperanta albo wynaleźć nowy własny język wehikularny? (Tu wchodzimy w sprawy wybitnie dyskusyjne lub nawet odleciane, a nie chcę nudzić.)

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Moje polityczne poglądy i propozycje

komentarze

1. Conlangs • autor: Eryk Pakuła2020-04-02 13:48:39

Dla mnie jest kilka ciekawych sztucznych języków.
Jednym z nich jest Interlingua, która ma w założeniu biernie rozumiana przez osoby znające języki romańskie bez uprzedniej nauki.
Ostatnia zaś trafiłem na Uropi, bazujący na wpsólnych indoeuropejskich korzeniach. Tutaj próbka:
De intranasioni eldilinga Uropi vidì kreaten pa Joël Landais, dictor Engli id koegli linguìst in Francia. Je se bazen su Indeuropan rode id de gramatiki strukuture we se komùn a Europan lingas. De Indo-Europan lingu famìl se de grenes lingu famìl in mold id Indo-Europan lingas vid voken su de pin kontinente. Sim de grenes numar vokoris in mold, in Uropi, moz felo sia be dom.

2. było coś takiego • autor: Jerzy Pomianowski2020-04-02 18:40:13

Dziesiątki lat temu czytałem o obmyślonym w Polsce uniwersalnym języku pisanym. Łatwym do opanowania przez każdego człowieka. Nie mogę tego  teraz odszukać. Czy to się nazywało izografia? System oparty był na idei pisma chińskiego, ale był całkowicie logiczny, czyli można było odczytać słowa na podstawie znajomości zasad budowania znaków.
[foto]

3. ...z drugiej strony ...angielski? • autor: Wojciech Jóźwiak2020-04-02 20:36:31

Z drugiej strony, stary poczciwy język angielski od brexitu stal się językiem obcym dla ok. 99% unijczyków. -- Tyle zostaje po odjęciu Irlandii, jedynego obecnie angielskojęzycznego kraju w UE. Więc może właśnie jego wspólna obcość staje się zaletą, bo (prawie) nikogo nie wyróżnia, nie daje językowych forów? Ale jednak daje fory Germanom, dla których angielski jest łatwy, inaczej niż dla pozostałych 70% nie-Germanów. Jak go nie kijem, to gocą.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)