Jarka Markiewicza poznałem z początkiem roku 1971 w Łodzi, kiedy tamtejszy studencki teatr Studio Prób inscenizował jego wiersze ze zbioru "Podtrzymując radosne pozory trwania pochodu". Dwadzieścia lat później spotkałem go na nowo, tym razem obaj wydawaliśmy książki; on był ważną postacią tej sceny, miał za sobą dziesięć lat najpierw konspiracyjnego, potem legalnego Przedświtu - ja w tej branży zaczynałem [1] i wkrótce skończyłem. W ciągu następnych kilku lat byłem parę razy u niego na Oboźnej, rozmawialiśmy o astrologii i ezoteryce. Zimą 2003/4 robiłem z Jarkiem wywiad do Taraki, który pozostał niedokończony, a wcześniej zamieściłem dwa jego teksty.[2] Później jeszcze jeden epizod, zaprosiłem go do panelu na promocji jednej z mojej książek. Niewiele... Aż dowiedziałem się o jego śmierci.
Na stronie Przedświtu wpisano notkę-nekrolog, kolejno w dwóch brzmieniach; najpierw przedstawiając go tak:
... JAREK MARKIEWICZ
malarz i poeta, podziemny wydawca,
współzałożyciel Wydawnictwa Przedświt
Po paru godzinach zmieniając:
... JAROSŁAW MARKIEWICZ
niespotykany człowiek
malarz i poeta, krytyk literatury i sztuki,
współzałożyciel Wydawnictwa Przedświt
Ta druga definicja jest lepsza... chociaż jak i ta pierwsza, niewystarczająca. Jarek pisał wiersze, malował obrazy, wydawał książki. Oczywiście nie to czyniło go tym Markiewiczem. Był kimś niezwykłym, a dlaczego, niech napiszą ci, którzy go znali naprawdę, a nie tak jak ja z paru spotkań rozrzuconych na prawie cztery dziesiątki lat. Niespotykany człowiek... Jeszcze jedną (jeśli ją nazwać: "jedna"...) rzecz robił: badał energię i świadomość. I mam wrażenie, że TO robił przede wszystkim, a wiersze... obrazy... książki... przyniosły mu sławę, ale wynikały z tamtego. Na twardym dysku pozostało mi kilka jego tekstów łączących się z tymi jego - ezoterycznymi - zainteresowaniami, a razem z nimi zdanie w e-mailu:
"Wszystko, co Ci wysyłam, możesz - jeśli Ci się spodoba - zamieszczać w Tarace."
Tak się złożyło, że prócz dwóch, artykuły te zamieszczam dopiero teraz.
I jeszcze jedno: z Jarkiem łączy się tajemnicza dla mnie historia. Próba założenia "kościoła" pod nazwą "Kościół Naturalnej Obecności". Pozostało po tym hasło w Wikipedii. Kiedy to się działo, dochodziły do mnie o tym jakieś niejasne słuchy od znajomych (wielu moich znajomych znało Jarka dużo lepiej ode mnie) i takie to, niejasne, dotąd pozostało.
Jarosław Markiewicz miał witrynę internetową, która istnieje (teraz, gdy to pisze, 26 czerwca 2010) w stanie zamrożonym w początkach lat 2000. Polecam tam będące jego teksty:
oraz, zwłaszcza polecam:
Gazeta Badawcza zajmuje się badaniami energii - tymi jej przejawami, które są znane nauce, tymi których nauka ze względu na swe obciążenia metodologiczne nie dostrzega, a przede wszystkim tymi energiami, które są poza standardową percepcją, wyobrażeniem a także wyobraźnią.
Redaktorzy Gazety Badawczej są głęboko przekonani, że warto poświęcać czas i miejsce w internecie, aby publikować uczciwe i dociekliwe rozważania na temat wszelkich form przejawiania się energii, czy to w czasoprzestrzeni utrwalonej jako "wszechświat", czy w czasoprzestrzeni utrwalonej jako "umysł", czy wreszcie przejawiającej się poza "wszechświatem" i poza "umysłem". (JM)
W witrynie Przedświtu są wspomnienia z konspiracji:
(WJ)
[1] Wydawnictwo Głodnych Duchów, w spółce z Wiesławem Orłowskim i Krzysztofem Lewandowskim.
[2] (1) Szaleniec i podróż przez lustra. (2) Samochód też jaskinia
Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
Drukuj