Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

30 października 2002

Wojciech Jóźwiak

João de Deus
João de Deus - brazylijski uzdrowiciel, medium, cudotwórca

Kategoria: Szamanizm
Tematy/tagi: João de Deusuzdrawianie

Miasteczko Abadiania leży w środkowej Brazylii, w wyżynnym stanie Goias. Ma kilka tysięcy mieszkańców i na niewielu mapach można je znaleźć. A jednak tę mieścinę odwiedziły miliony ludzi - nie tylko z Brazylii, często z odległych części świata. Tu bowiem mieszka i działa João de Deus, przez wielu uważany za najpotężniejszego uzdrowiciela w świecie, może nawet największego od 2000 lat. João odkrył swoje niezwykłe umiejętności ponad czterdzieści lat temu, kiedy był kilkunastoletnim chłopcem. Pewnego dnia, gdy poszedł nad rzekę się wykąpać, miał tam wizję świetlistej kobiety, która kazała mu pójść do znajdującej się niedaleko siedziby stowarzyszenia spirytystów. João, posłuszny głosowi, znalazł owych spirytystów... i stało się z nim coś dziwnego. Ocknął się w kręgu ludzi pochylających się nad nim. Zaczął przepraszać, że tak niefortunnie zasłabł i narobił im kłopotu (w dzieciństwie nie dojadał i był słabego zdrowia) - tymczasem okazało się, że przez trzy godziny, które właśnie minęły i z których niczego nie pamiętał, uzdrawiał ludzi! Zaczął wtedy leczyć i robi to do dziś.

João de Deus, "Jan od Boga" to jego przydomek, naprawdę nazywa się João Teixeira de Faria. Jego obecną siedzibę wskazały mu jego duchy-pomocnicy. Abadiania, nad rzeką z wodospadami, ma wszelkie cechy potężnego miejsca mocy, i João dołożył swoją duchową moc do naturalnych właściwości tego miejsca. Wielu jego pacjentów dochodzi do zdrowia kapiąc się i przebywając w pobliżu wodospadów. João jest medium. Nie leczy sam, i każdą swoją sesję zaczyna od dobitnego przypomnienia obecnym, iż "uzdrawiać zdolny jest tylko Bóg". Podczas uzdrawiania wchodzi w trans, wycofuje własną świadomość i użycza swego fizycznego ciała istotom, które poprzez niego wykonują uzdrowicielskie czynności. Istot tych jest obecnie 34 i co jakiś czas dołączają następne. Są wśród nich duchy zmarłych lekarzy; niektórych z nich udało się zidentyfikować, żyli przeważnie w Brazylii. Są także istoty bardziej tajemnicze, z których jedna używa imienia św. Ignacego Loyoli (założyciela zakonu jezuitów), a inna - Króla Salomona. Właśnie duch zwący się Królem Salomonem jako pierwszy nawiedził João podczas jego pierwszego "występu" u spirytystów. Ludzie z otoczenia João znają jego pomocników i poznają - po głosie, po ruchach i po szczególnej duchowej aurze - który z nich aktualnie wciela się w uzdrowiciela. Sam João de Deus nie ma medycznego wykształcenia; prawdę mówiąc nie ma żadnego, gdyż skończył tylko kilka klas szkoły początkowej. Co robi podczas uzdrawiania, zwykle nie wie - nie pamięta, i zna głównie z nagrań wideo. Typowa sesja wygląda tak, że przed uzdrowicielem przesuwa się długa kolejka pacjentów, João każdemu z nich poświęca kilka minut, skupia się na pacjencie, nakłada ręce, po czym najczęściej przepisuje zioła. Zioła te pochodzą z Amazonii, lecz ich lecząca moc polega nie tyle na właściwościach użytych roślin, co na tym, że zostały naenergetyzowane przez duchowych pomocników. Zdarza się, że zioła te tracą swoją moc dokładnie wtedy, kiedy choroba ustępuje i nie są już dłużej potrzebne.

Niektórzy pacjenci wymagają dalszego traktowania. Dla nich Casa de Dom Inatio (tak nazywa się ośrodek João) ma kolejne działy. Są to: operacje widzialne, operacje niewidzialne oraz "pokój prądu". Operacje widzialne są z tych trzech rzeczy czymś jeszcze względnie zrozumiałym. João, będąc w transie, a więc wcielając ducha-pomocnika, bierze do ręki któreś z przygotowanych narzędzi: skalpel, albo zwykły nóż, i robi cięcie w ciele pacjenta. Czasami ma to charakter normalnej chirurgicznej operacji: z ciała zostają usunięte jakieś tkanki, guzy, cysty. Często jednak dzieje się coś innego: pacjenci czują, jakby przez cięcie do ich ciała wnikały czyjeś niewidzialne ręce i wykonywały wewnątrz jakieś tajemnicze manipulacje. Ani narzędzia, ani cięcie nie są odkażane - najwyraźniej duchowi lekarze swoją mocą zapobiegają infekcjom. Krew nie płynie, pacjenci, chociaż nie są znieczulani, nie czują bólu, przeciwnie, są zrelaksowani i podczas zabiegu dobrze się czują na całym ciele; nie tracą też sił i zwykle cały zabieg znoszą na stojąco. Na cięcie czasami są zakładane szwy, często jednak rana goi się bez konieczności szycia. Tkanki na brzegach rany - co zauważali świadkowie, których João (a raczej jego duchowi pomocnicy) prosił o asystowanie, są chłodne, wiotkie, bez krwi i czucia. Zaćmę z oka João zdejmuje skrobiąc gałkę oczną nożem! Pacjenci nie czują przy tym bólu, chociaż zabieg jest wykonywany energicznie i oko jest ugniatane ostrym narzędziem. Podczas tych widzialnych operacje dzieją się jednakże również rzeczy nie całkiem widzialne. Zdarza się, że kiedy ręka João robi cięcie, obok niego pojawia się drugie cięcie - tak jakby uzdrowicielowi towarzyszył duch-pomocnik, który operuje równolegle, stojąc obok João i obywając się bez jakiegokolwiek ludzkiego "wehikułu" i bez materialnych narzędzi. Często też po wykonaniu cięcia nic więcej widzialnego się nie dzieje: tak jakby rozcięcie skóry potrzebne było leczącym energiom do tego, aby mogły wniknąć w głąb ciała pacjenta. Takie cięcia są zresztą zbyt płytkie, aby dosięgnąć chorych narządów. W tych przypadkach, kiedy ręka João usuwa z ciała patologiczną tkankę, dzieje się to - pomimo prymitywnych warunków - tak precyzyjnie, jak rzadko bywa nawet przy profesjonalnych operacjach wspartych nowoczesnym sprzętem. Znany jest przypadek, kiedy João usunął pacjentce - szczypcami, po kawałeczku - tłuszczak, który wrósł jej w kręgosłup, i chociaż zwykła operacja była możliwa, to jednak z dużym prawdopodobieństwem groziła uszkodzeniem rdzenia kręgowego i paraliżem dołu ciała. (Pacjentka szybko wyzdrowiała.) Zdarzało się też, że duchowi lekarze ze "świty" João wykonywali swoje zabiegi w nieoczekiwanych momentach - na pacjentach, którzy dopiero czekali na zabieg, stali w kolejce do bufetu itp. Na skórze nagle pojawiało się nie krwawiące cięcie - i człowiek taki, kiedy stanął przed obliczem uzdrowiciela, dowiadywał się, że jest już wyleczony! Operacje niewidzialne są jeszcze bardziej tajemnicze. Bierze w nich udział jednocześnie kilkanaście do kilkudziesięciu osób. Pacjenci w przeznaczonej do tego sali kładą się na leżankach i zostają pouczeni, żeby skupić się na chorej części ciała i położyć na niej dłonie. João przychodzi na początek operacji, modli się i prosi swych duchowych pomocników, aby przystąpili do pracy. Ci zaczynają działać - i w organizmach pacjentów zachodzą zmiany: znikają patologiczne fragmenty tkanki, goją się rany, ustępują zmiany chorobowe. Pacjenci w tym czasie często mają wizje, w których dowiadują się, co dalej robić ze swoimi problemami i jak zdrowo żyć. Ci z nich, którzy są obdarzeni w pewnym stopniu zdolnością jasnowidzenia mają wrażenie, że niewidzialne dłonie rzeczywiście dokonują na nich operacji. Niektórzy "trzecim okiem" widzą te istoty! Po niewidzialnej operacji należy na przynajmniej dobę wyłączyć się z aktywnego życia, spędzić ten czas w samotności i w relaksie, gdyż po takim zabiegu energetyczne ciało pacjenta jest otwarte, a przez to niezmiernie wrażliwe na atak wałęsających się w otoczeniu negatywnych energii. I wreszcie są "pokoje prądu". Nazwano je tak, ponieważ niemal namacalnie daje się w nich odczuć przemożny prąd leczącej energii, który wytwarzają duchowi lekarze, pomocnicy João. Ludzie przychodzą tam już indywidualnie, w dowolnej porze, siadają i zatapiają się w modlitwie lub medytacji. Długi czas spędzają tu ci, którzy przeszli operacje widzialne i niewidzialne. Medytacja w pokoju prądu stwarza także znakomitą okazję do duchowej przemiany. Tutaj także zdarzają się spontaniczne uzdrowienia. Bywa, że João - w transie - rozpoznaje w tłumie pacjentów osoby, które same mają zdolności uzdrowicielskie i medialne, nawet jeśli o tym nie wiedzą. Takich prosi o pomoc przy zbudowaniu i podtrzymaniu pola leczącej energii; zdarza się też, że kiedy sam jest zmęczony lub brakuje mu czasu, osoby takie wysyła do pacjentów, aby z ich pomocą stworzyć kanał dla działania duchowych lekarzy. Amerykanka Josie RavenWing, organizatorka "wycieczek" do João z USA, sama kiedyś doświadczyła energii ducha Króla Salomona, przelewającej się na dziecko, które leczyła zastępując João. Wydarzenia dziejące się wokół João nie trzymają się żadnej rutyny. Zdarza się, że João operuje pewną część ciała, aby uzdrowić inną - na przykład jamę nosa po to, aby usunąć przepuklinę! Albo stosuje fizyczne zabiegi po to, aby usunąć psychiczną dolegliwość pacjenta lub odblokować jakiś jego wrodzony, ale zablokowany, nieaktywny, duchowy dar. Wbijając igłę w dłoń pewnego amerykańskiego szamana uleczył go ze sceptycyzmu i niewiary w świat ducha, w jaką ów szaman popadł.

João pracuje od świtu do nocy przez trzy dni w tygodniu. Podobno przyjął dotąd kilkanaście milionów ludzi! Jego zabiegi są w pełni skuteczne w 85% przypadków. W jego ośrodku jest kolekcja okularów, lasek, kul i wózków inwalidzkich, już niepotrzebnych uzdrowionym pacjentom. Leczy choroby, wobec których naukowa medycyna jest bezsilna, jak rak, AIDS, artretyzm, astmę, zaćmę, paraliż, choroby psychiczne. W wolne dni tygodnia często podróżuje po Brazylii, przyjmując chorych w innych miastach. João nie bierze honorariów za swoje usługi. Ludzie, którzy wraz z nim prowadzą jego ośrodek, pracują na zasadzie wolontariatu. Duchowi pomocnicy João życzą sobie, aby jego (lub: ich) uzdrowicielskie właściwości pomogły jak największej liczbie ludzi, nie tylko z Brazylii i Południowej Ameryki, ale i z dalszych części świata. Jego sława dosięgła krajów anglojęzycznych: działają już przewodnicy, którzy organizują "wycieczki" do niego z USA i Australii. Może niedługo takie wyprawy będą wyruszać także z Polski? Chociaż Brazylia jest daleko a lotnicze bilety drogie, trzeba ufać, że energie João znajdą sposób, żeby dotrzeć także do nas.

Wojciech Jóźwiak

12 lutego 2002
drukowane w tygodniku "Gwiazdy Mówią"

João de Deus

Zdjęcie: Mark Thomas; jest to import ze strony Josie RavenWing:
www.healingjourneys.net


Portret jednego z leczących duchów,
rezydentów Casa de dom Inacio - ośrodka João

(Zdjęcie z nieistniejącej strony
www.luminousjourneys.com/journey.html)

Więcej zdjęć João de Deus (autorzy: Mark Thomas i Josie RavenWing) zobaczysz
na tej stronie (witryna www.healingjourneys.net).



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)