Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 kwietnia 2006

Piotr Piotrowski

Jung, synchroniczność i astrologia
Pojęcie synchroniczności jako pomost ku astrologii

Kategoria: Mistrzowie i klasycy
Tematy/tagi: archetypyJung

Carl Gustav Jung przeciwstawił synchroniczność zasadzie przyczynowości (związkom przyczynowo-skutkowym), twierdząc, że istnieją takie związki zdarzeń, które z pewnego punktu widzenia są znaczące, ale nie łączy je żaden ciąg przyczynowo-skutkowy. Zjawisko to Jung określał mianem "znaczącej koincydencji", "związkiem nieprzyczynowym", "akuzalnym determizmem", "synchronii akauzalnej" etc. W pewnych okolicznościach zdarzenia, które dzieją się w tym samym albo nawet w różnym czasie, ale niekoniecznie w tym samym miejscu, i nie są efektem zwykłej przypadkowości, ani też nie są ze sobą powiązane związkiem przyczynowo-skutkowym, wymagają, zdaniem Junga, innej zasady wyjaśnienia. Zasadę tę spełnia, według niego, właśnie akauzalny determinizm, czyli synchroniczność. Chodzi tu więc o takie wydarzenia, które nie będąc powiązane związkiem przyczynowo-skutkowym, zyskują nowy wymiar koincydencji, który Jung definiuje "jako psychicznie uwarunkowaną względność przestrzeni i czasu"1. I niżej wyjaśnia: "Znacząca koincydencja czy odpowiedniość stanu psychicznego i stanu fizycznego, które nie mają ze sobą żadnego związku przyczynowego, oznacza, ogólnie rzecz biorąc, że jest to modalność bez przyczyny, ťakauzalne uporządkowanieŤ"2.

Badacze twórczości Junga wyróżniają zazwyczaj cztery kategorie zjawisk synchronicznych3, tj.: 1) znaczącą koincydencję (podobieństwo stanu psyche z wydarzeniem zewnętrznym, które łączy nie przyczynowość, lecz szczególny rodzaj sensu); 2) jasnowidzenie, telepatia (widzenie faktycznych zdarzeń we śnie, w wizjach, poprzez intuicję lub wyobraźnię); 3) prekognicja (przewidywanie zdarzeń); 4) mantyka i wróżenie (koincydencja między rzeczywistością metapsychiczną a fizyczną).

Po raz pierwszy Jung posłużył się terminem "synchroniczność" w 1930 roku podczas mowy pożegnalnej na cześć R. Wilhelma, z którym pracował nie tylko nad Sekretem złotego kwiatu, lecz także nad innym tekstem chińskim - I Ching: "Nauka I Ching (...) nie opiera się na zasadzie przyczynowości, lecz na zasadzie (dotychczas nienazwanej, ponieważ jej nie spotkaliśmy), którą nieobowiązująco nazwałem zasadą synchroniczną"4 - stwierdził. Ostateczny kształt swojej teorii Jung nadał dużo później, bo dopiero w 1952 roku, kiedy wraz z W. Paulim ogłosił drukiem pracę Naturerklärung und Psyche5. Jednak intuicje dotyczące tego zagadnienia pojawiły się w pracach Junga już w 1916 roku. Pisał wtedy: "Przyczynowość jest tylko jedną zasadą i psychologii nie da się wyczerpać opierając się jedynie na metodach przyczynowych, ponieważ umysł (= psyche) żyje również celami"6.

Idea synchroniczności w nieco bardziej rozwiniętej i przemyślanej formie pojawiła się w twórczości Junga także w latach 1928-29, kiedy w Zuryskim Klubie Psychologicznym prowadził on seminaria poświęcone analizie marzeń sennych. Wprawdzie Jung wtedy nie posługiwał się jeszcze terminem "synchroniczność", lecz używał wyrażenia "synchronizm" (który później wyraźnie odróżnił od synchroniczności7), to jednak chodzi tu o tę samą ideę, mianowicie: współwystępowania "znaczących" zdarzeń, które nie są powiązane związkiem przyczynowo-skutkowym, ale które łączy jakaś prawidłowość, tyle że natury irracjonalnej, ściślej mówiąc: chodzi tu o procesy archetypowe dokonujące się w nieświadomości zbiorowej. Tym, co jest najważniejsze w tych wczesnych rozważaniach, to fakt, że Jung po raz pierwszy tak jednoznacznie tropi owe irracjonalne prawidłowości oparte na dynamice archetypowej nie gdzie indziej, jak w symbolizmie astrologicznym. Można zatem zaryzykować twierdzenie, że idea synchroniczności, bez której psychologia analityczna byłaby niespójna, wyrasta z zainteresowań Junga symbolizmem kosmicznym, w szczególności właśnie symbolizmem astrologii.

Podczas seminarium prowadzonym pod koniec 1929 roku omawiając symbolikę lunarną i solarną Jung przywołuje rozmaite doktryny i wyobrażenia astrologiczne po to, by pokazać zawarte w nich prawidłowości natury psychologicznej. "Jeśli [w horoskopie] słońce znajduje się w ciepłym znaku ognistym, to (...) mamy tu do czynienia z osobą szczególnie energiczną, aktywną. Jeśli w silnej pozycji znajduje się księżyc, to (...) mamy tu do czynienia z osobą dość pasywną. Charakter czy los człowieka odczytywano zatem w sensie dosłownym z pozycji słońca czy księżyca. (...) A zatem to, co dziś uważamy za czynnik czysto psychologiczny, dawniej uchodziło za zrządzenie losu"8. Jung usiłuje pokazać to, że astrologia mówiąc o "wpływie gwiazd", w istocie, nie wiedząc o tym, opiera się na pewnych prawidłowościach psychicznych, bowiem rozmaite symbole astrologiczne z jednej strony - jak twierdzi9 - "wiążą się ze strukturą naszego umysłu", z drugiej zaś "odnoszą się również do natury świata". W toku Jungowskich rozważań chodzi przede wszystkim o wskazanie na to, w jaki sposób funkcjonuje ludzka psyche, oraz na to, że nie można przejść obojętnie wobec tego, co tworzą dynamiczne procesy nieświadomości, nawet jeśli będą to pozbawione podstaw naukowych twierdzenia astrologiczne.

Wobec takiego postawienia sprawy, Junga, będącego przekonanym o zawartej w astrologii prawdzie psychologicznej, którą można określić jako irracjonalna prawidłowość procesów archetypowych, dręczy następująca kwestia: "(...) co nas łączy z gwiazdami? Czy istnieje jakiś związek pomiędzy tym żałosnym, mizernym stanem, w jakim codziennie się znajdujemy, i wielkim światem gwiazd, wspaniałym Jowiszem, Saturnem, niewyobrażalnymi odległościami kosmicznymi?"10 Zanim odpowie on na to pytanie, zajmuje go najpierw problematyka precesji, w wyniku czego ustalony w IV w. p.n.e. zodiak11 dziś nie pokrywa się z gwiazdozbiorami, od których wziął swe nazwy (Jung w tym miejscu myli niestety zodiak syderyczny, gwiazdowy z zodiakiem tropikalnym, zwrotnikowym, który uwzględnia precesję12). To zaś doprowadza Junga do kluczowego dla późniejszego problemu synchroniczności stwierdzenia, że tym, co łączy nas z gwiazdami, jest nie tylko metaforyczna siła wyobraźni, której astrologia nadała miano reguł, lecz coś zgoła innego. "Zasadą aktywną jest tu czas, w żadnym wypadku nie są to gwiazdy - te ostatnie są zwykłym zjawiskiem towarzyszącym. Gdyby w epoce, w której astrologia zaczęła zajmować miejsce w świadomym życiu ludzkim, na niebie widniały inne konstelacje, mielibyśmy inne grupy gwiazd, ale nazwano by je identycznie, bo przecież nie chodzi tu o - nawet najbardziej sugestywne - podobieństwo konstelacji do lwa czy mężczyzny z dzbanem, lecz o wysiłek fantazji"13 - stwierdza Jung. To właśnie ten punkt wyjścia, w którym Jung podkreśla kluczową rolę czasu, jest brzemienny w znaczenia w później sformułowanej koncepcji synchroniczności.

Jung więc odkrywając tożsamość motywów psychologicznych z układami gwiazd buduje podwaliny, na których w istocie zasadza się pojęcie synchroniczności, mówiąc o nim na seminarium, że "pojęcie to miałoby się odnosić do (...) wydarzeń zachodzących w tej samej chwili i stanowiących wyraz tej samej treści czasu"14. Biorąc za punkt wyjścia symbolizm astrologii Jung na gruncie swej psychologii analitycznej usiłuje pokazać również to, w jaki sposób człowiek synchronicznie powiązany jest z Kosmosem. Warto także rozważyć jeszcze inne aspekty symbolizmu astrologicznego, które Jung wykorzystał w swej pracy nad teorią synchroniczności. Chodzi tu mianowicie o greckie pojęcia heimarmene i sympatheia.

Heimarmene to wiara w los, fatum, przeznaczenie, która jest nie tylko charakterystyczna dla filozofii stoików, lecz także leży ona u podstaw doktryn astrologicznych. Jung stwierdza: "Podczas gdy w kościele zwiększające się zróżnicowanie rytuału i dogmatów oddalało świadomość od jej naturalnych źródeł istniejących w nieświadomości, to alchemia i astrologia zawsze starały się uchronić przed zniszczeniem mosty łączące świadomość z naturą, tj. z duszą nieświadomą. Astrologia raz po raz kierowała świadomość człowieka ku poznaniu heimarmene, tj. ku poznaniu zależności jego charakteru i losu od określonych momentów czasowych"15. Jung zatem widział w stoickiej heimarmene nie tyle nieuchronne fatum astrologiczne, ile przeczucie owych synchronicznych związków, które jeszcze wtedy nie były postrzegane jako czynniki psychologiczne odnoszące się do dynamiki nieświadomości zbiorowej. Tak więc astrologia, podobnie jak alchemia, wydaje się torować Jungowi drogę do jego własnych koncepcji, "albowiem astrologia jest matką psychologii"16 - twierdzi Jung - gdyż, wcześniej, "w każdej epoce musiał istnieć jakiś ekwiwalent psychologii. (...) Była to najstarsza forma psychologii. Cała nauka współczesna zaczęła się od astrologii. Dawniej, zamiast mówić, że człowiek wiedziony jest motywami psychologicznymi, mawiano, że prowadzą go jego gwiazdy"17. Nic więc dziwnego, że Jung zwrócił się do astrologii, podobnie jak do alchemii, jako dyscypliny, która zapowiadała nadejście psychologii nieświadomości.

Dużą inspiracją dla koncepcji synchroniczności była również stoicka sympatheia, którą definiuje się jako "ťwspółdoznawanieŤ, czy też (niekoniecznie uświadomione) ťwspółczucieŤ wszystkiego, co istnieje w rozmaitości świata bez względu na przestrzenne i czasowe zróżniczkowanie. Jedność panuje nad wielością. Wszystko, co się dzieje na ziemi i ponad ziemią, w ogóle w całym świecie, pozostaje we wzajemnym związku, wszędzie zachodzi pewien paralelizm, gdyż wszystko wypływa z jednego początku i zmierza do jednego końca."18. Tak więc sympatheia mówiąca o wzajemnych związkach i paralelizmie, a także postulująca jedność świata stała się niemal filozoficznym zapleczem astrologii.

Nie powinno być więc zaskoczeniem, że również Jung podchwyci ideę sympatii (będącą swoistym przeformułowaniem słynnego traktatu alchemiczno-astrologicznego Tabula Smaragdina19, na który powołuje się on już w Wandlungen20), ponieważ wydaje się być ona niemal wzorcowa dla koncepcji synchroniczności oraz wynikającej z niej idei jedności świata. W swym liście do francuskiego astrologa A. Barbaulta Jung w 1954 roku tak opisywał modus operandi astrologii: "Wydaje mi się, że chodzi tu przede wszystkim o ów paralelizm czy też ťsympatięŤ, którą nazywam synchronicznością, tj. o akauzalną zgodność, która charakteryzuje powiązania nie dające się wyjaśnić przyczynowo". I niżej dodaje, że ma to "coś wspólnego z ťczasem jakościowymŤ. (...) Pojęcia tego używałem dawniej, jednakże zastąpiłem je ideą synchroniczności, będącą analogią do idei sympatii, correspondentii (sympatheia starożytnych) lub Leibniza harmonii przedustawnej. (...) Jednakże określenie ťczas jakościowyŤ jest tautologią i nic nie mówi, podczas gdy synchroniczność (nie ťsynchronizmŤ) daje wyraz paralelizmowi i analogii zachodzącym między wydarzeniami, o ile nie mają charakteru kauzalnego"21. W liście tym Jung wyraźnie kreśli swoją drogę, jaka doprowadziła go do sformułowania koncepcji synchroniczności. Wyszedł on od astrologicznych rozważań na temat jakości czasu i poprzez stoicką sympatię doszedł ostatecznie do tzw. znaczących koincydencji, jakie zachodzącą pomiędzy psyche a materią, które nazywa synchronicznością. Wszystko to dla Junga jest możliwe dlatego, że - jak zauważa P. Zambelli (za L. Thorndike): "astrologia dostarcza prawa uniwersalnego, które obejmuje fizykę, biologię, w sumie wszystkie zjawiska naturalne; jest więc kluczem pozwalającym na zrozumienie jedności natury"22.

Oczywiście, byłoby nadmiernym uproszczeniem, gdyby nie wspomnieć też o innych czynnikach kształtujących jego pogląd na temat zjawisk synchronicznych. Chodzi tu na przykład o doświadczenia z własnej praktyki lekarskiej (m.in. analiza marzeń sennych), a także o eksperymenty nad zjawiskami parapsychologicznymi przeprowadzane przez prof. J. B. Rhine'a i innych badaczy. Również Junga "eksperymenty" z chińską wyrocznią - Księgą Przemian - I Ching okazały się w tej kwestii znaczące. W 1948 roku, gdy pisał przedmowę do amerykańskiego wydania Księgi Przemian, stwierdził: "(...) istnieje możliwość, iż sytuacja psychologiczna wyraża się w przypadkowym podziale czterdziestu dziewięciu łodyg krwawnika albo w równie czy nawet bardziej jeszcze przypadkowym ułożeniu monet - i to w sposób tak zupełny, że widać całkiem sensowny związek"23. I zaraz dodaje, że istniejący paralelizm między zdarzeniem psychicznym a zdarzeniem fizycznym (synchroniczność) jest tutaj taki sam, jak w przypadku astrologii.

To właśnie symbolizm astrologii, bardziej niż "eksperymenty" z chińską wyrocznią, był tym, co rozstrzygnęło o ostatecznym kształcie tej koncepcji. Jung bowiem - zdając sobie sprawę z trudności, jakie nastręcza metodologia eksperymentu nad zjawiskiem synchroniczności, "z tej prostej przyczyny, że nie da się odtworzyć sytuacji wyjściowej"24, zwłaszcza w odniesieniu do Księgi Przemian - sięgnął po symbolizm astrologii, który miał uwiarygodnić koncepcję synchroniczności. Metodę i wyniki tego "eksperymentu astrologicznego"25 skrupulatnie przedstawił w swej rozprawie Synchronizität als ein Prinzip akausaler Zusammenhänge. Posługując się metodami statystycznymi, postanowił sprawdzić, czy istnieje jakaś synchroniczna zależność pomiędzy dobieraniem się partnerów w związki małżeńskie a ich wzajemnymi układami planet w horoskopie. Wraz z L. Frey-Rohn przebadał blisko 1000 horoskopów pięciuset par małżeńskich.25 Ostateczny wynik tego eksperymentu był następujący: średnio 7,4% małżeństw miało w swoich horoskopach porównawcze konfiguracje (koniunkcja i opozycja) pomiędzy Słońcem a Księżycem. Jung zwraca tutaj uwagę na to, że "o tych dwóch aspektach jako charakterystycznych dla małżeństwa wspomina się już w starej literaturze"27. Potwierdzenie tych słów znaleźć możemy choćby w czwartej księdze Tetrabiblos z II w. n.e. Klaudiusza Ptolemeusza, ojca europejskiej astrologii i zarazem jej kodyfikatora. W rozdziale zatytułowanym O małżeństwie czytamy: "Szybkiego i trwałego małżeństwa można się spodziewać wtedy, jeśli światła z natalnych horoskopów kochanków wzajemnie się aspektują, na przykład w sekstylu lub trygonie, a jeszcze lepiej, jeśli stoją one w jakikolwiek sposób we wzajemnym wywyższeniu. Zwłaszcza gdy jest to Księżyc mężczyzny i Słońce kobiety"28.

Tak więc mimo rozmaitych wątpliwości, zwłaszcza ze strony statystyków i metodologów, Jung był zadowolony ze swojego eksperymentu, ponieważ zaobserwowany w nim trend potwierdził jego hipotezy. W liście do prof. H. Bendera, psychologa z Uniwersytetu we Freiburgu, a także parapsychologa i wydawcy "Zeitschrift für Parapsychologie und Grenzgebiete der Psychologie", Jung w 1958 roku napisał: "Synchroniczny fenomen mojego eksperymentu polega na tym, że (pod każdym względem) potwierdził on klasyczne oczekiwania astrologii, co wydaje się całkowicie nieprawdopodobne, jakkolwiek poszczególne liczby nie są znaczące. Rezultat taki w zasadzie nie ma nic wspólnego z astrologią, lecz mógłby równie dobrze zostać osiągnięty w przypadku jakiejkolwiek innej statystyki. Albowiem eksperyment astrologiczny z całej swej istoty jest przypadkowym trafem; gdyby nim nie był, to musiałby mieć charakter kauzalny. Przypuszczalnie jednak charakter taki ma on w najmniejszym stopniu"29.

Wszystkie te wypowiedzi świadczą o tym, że bez symbolizmu astrologicznego (a także alchemicznego) Jung nie doszedłby do sformułowania hipotezy synchroniczności, która jest kluczowa dla spójności i zwartości całokształtu jego koncepcji. Zasada synchroniczności, mogąca być swoistą "kosmizacją czasu", jest bowiem niezbędna, by wzmocnić fundamentalne dla jungizmu twierdzenia o nieświadomości psychoidalnej, o materialno-duchowym aspekcie archetypu, o pierwotności psyche będącej organizatorem materii, czy wreszcie o unitarnej naturze bytu (unus mundus). Zasada synchroniczności pozwala - zdaniem Junga - nie tylko wyjaśnić problem ciała i duszy albo paralelizmu psychofizycznego, lecz przede wszystkim zwraca ona uwagę na to, że "w nieświadomości istnieje coś w rodzaju apriorycznej wiedzy czy bezpośredniej obecności wydarzeń, którym brakuje jakiejkolwiek podstawy przyczynowej"30. Synchroniczność ukazywałaby więc sposób, w jaki zorganizowany jest cały świat nieświadomy (a nie tylko nieświadomość rozumiana jako część psyche człowieka); świat nieświadomy (unus mundus), którego manifestacją jest świat materialny. "(...) Zbiorowy charakter archetypów przejawia się też w sensownych koincydencjach, tak jakby archetyp (czy też nieświadomość zbiorowa) żył nie tylko w samym indywiduum, lecz także poza nim, to znaczy w jego otoczeniu, czy też jak gdyby nadawca i odbiorca znajdowali się w tej samej przestrzeni psychicznej (...). Świat archetypowy jest ťwiecznyŤ, to znaczy istnieje poza czasem, jest on wszędzie, ponieważ w warunkach psychicznych, to znaczy archetypowych, nie istnieje żadna przestrzeń. Jeśli archetyp się urzeczywistnia, możemy liczyć się z tym, że wystąpią zjawiska synchroniczne, to znaczy synchronie akauzalne, równoległe uporządkowanie faktów w czasie."31 Te, jak się wydaje, ostateczne implikacje jungizmu, mające w istocie charakter metafizyczny, byłyby niemożliwe bez wprowadzenia do psychologii analitycznej hipotezy synchroniczności, której podbudowę stanowi symbolizm kosmiczny.

[Zredagowany na potrzeby Taraki fragment mojej rozprawy doktorskiej pt. Jung, Eliade i symbolizm kosmiczny. Idea jedności świata w kontekście rozważań nad sacrum i nieświadomością (Promotor prof. dr hab. Jadwiga Mizińska). Praca obroniona została w Instytucie Filozofii UMCS w Lublinie w październiku 2005 roku.]

Piotr Piotrowski
piotr.piotrowski@cps.plwww.piotrpiotrowski.com
1 marca 2006



Przypisy

  • 1 C. G. Jung, Rebis, czyli kamień filozofów, przeł. J. Prokopiuk, PWN, Warszawa 1989, s. 521.
  • 2 Ibidem, s. 563.
  • 3 Zob. Z. W. Dudek, Synchroniczność - psychologia ukrytego znaczenia, [w:] "ALBO albo" Synchroniczność, 4/2000, s. 49.
  • 4 Jung, Rebis..., op. cit., s. 622.
  • 5 Zob. C. G. Jung, Synchronizität als ein Prinzip akausaler Zusammenhänge, [w:] C. G. Jung, Dynamik des Unbewußten, "Gesammelte Werke", t. 8, Walter Verlag, Düsseldorf 1995, ss. 457-553; wyd. pol. (fragmenty): Jung, Rebis..., op. cit., ss. 503-567.
  • 6 Jung, Rebis..., op. cit., s. 621.
  • 7 Synchronizm to jednoczesne pojawienie się dwóch "znaczących" zdarzeń nie powiązanych ze sobą związkiem przyczynowo-skutkowym, podczas gdy synchroniczność to jednoczesne pojawienie się określonego stanu psychicznego i towarzyszących mu dwóch lub więcej zdarzeń zewnętrznych. Zob. Jung, Rebis..., op. cit., s. 529.
  • 8 C. G. Jung, Analiza marzeń sennych. Według notatek z seminariów 1928-1930 opracował William McGuire, przeł. R. Reszke, KR, Warszawa 2002, s. 478.
  • 9 Zob. ibidem, ss. 498-499.
  • 10 Ibidem, s. 500.
  • 11 "Konstelacje Babilończyków zawierały dwanaście konstelacji zodiakalnych (pierwsza wzmianka o tym pojawia się w tekstach z końca V stulecia p.n.e., choć niektóre pojedyncze konstelacje wymieniane były znacznie wcześniej). Były one nierównej długości, a pomiędzy niektórymi z nich znajdowały się przerwy. Później, w IV wieku p.n.e., kiedy Babilończycy zaczęli wymyślać teorie matematyczne, w celu obliczenia pozycji Słońca, Księżyca i planet, zostali zmuszeni do wynalezienia koła zawierającego 360o oraz ťznakówŤ zodiaku. Dokonano tego, aby usprawnić badanie przeszłych zapisów pozycji planetarnych i zjawisk, a nie z przyczyn astrologicznych. ťZnakiŤ miały te same nazwy, co korespondujące z nimi konstelacje, ale określono, że mają dokładnie po 30° każdy. Skoro więc Babilończycy wymyślili teorie matematyczne, aby wygenerować efemerydy, to obliczane pozycje z konieczności odnosiły się do tych nowych znaków." J. H. Holden, A History of Horoscopic Astrology. From the Babylonian Period to the Modern Age, AFA, Tempe 1996, s. 3.
  • 12 Zob. R. Gleadow, The Orgin of the Zodiac, Castle Books, New York 1968, ss. 15-26.
  • 13 Jung, Analiza marzeń sennych, op. cit., s. 505.
  • 14 Ibidem, s. 513.
  • 15 C. G. Jung, Psychologia a religia (Wybór pism), przeł. J. Prokopiuk, Książka i Wiedza, Warszawa 1970, s. 247.
  • 16 Jung, Analiza marzeń sennych, op. cit., s. 509.
  • 17 Ibidem, s. 510.
  • 18 A. Krokiewicz, Zarys filozofii greckiej, Aletheia, Warszawa 1995, s. 447.
  • 19 Drugi punkt tego zwięzłego traktatu brzmi: "Niebo na górze, Niebo na dole. Gwiazdy na górze, Gwiazdy na dole. Wszystko, co w górze, To też na dole. Pojmij to, I ciesz się". Cyt. [za:] C. G. Jung, Symbole przemiany. Analiza preludium do schizofrenii, przeł. R. Reszke, Wrota, Warszawa 1998, s. 74. O roli, jaką Tabula Smaragdina odegrała w alchemii, oraz o poglądach na jej pochodzenie zob. R. Bugaj, Hermetyzm, t. 1, Orion, Warszawa 1998, ss. 176-206.
  • 20 Zob. C. G. Jung, Wandlungen und Symbole der Libido. Beiträge zu Entwicklungsgeschichte des Denkens (1912), DTV, München 2001, s. 65.
  • 21 C. G. Jung, Briefe II, cyt. [za:] Prokopiuk, Carl Gustaw Jung a astrologia (na podstawie jego korespondencji), [w:] "Novum" 7/1980, ss. 74-75.
  • 22 P. Zambelli, Mit hermetyzmu i aktualna debata historiograficzna, przeł. P. Bravo, PAN IFiS, Warszawa 1994, s. 21.
  • 23 C. G. Jung, Podróż na Wschód, wyb. L. Kolankiewicz, Pusty Obłok, Warszawa 1989, s. 182.
  • 24 Ibidem, s. 187.
  • 25 Szerzej ten temat opisałem w: P. Piotrowski, Jung i astrologia, Studio Astropsychologii, Białystok 2003, ss. 104-117.
  • 26 Aby zbytnio nie komplikować eksperymentu, a przez to nie zaciemniać jego wyników, Jung ograniczył się do analizowania porównawczych koniunkcji i opozycji, jakie występują w horoskopach małżonków pomiędzy Słońcem, Księżycem, Wenus, Marsem, ascendentem i descendentem. Wybrane zostały więc te elementy horoskopu, które przez tradycyjną astrologię uznawane są za sygnifikatory małżeństwa. Zob. Jung, Dynamik des Unbewußten, op. cit. ss. 497-519.
  • 27 Jung, Die Dynamik des Unbewussten, op. cit., s. 513.
  • 28 C. Ptolemaeus, Tetrabiblos. Nach der von Philipp Melanchthon besorgten seltenen Ausgabe aus dem Jahre 1553, Chiron Verlag, Mössingen 1995, s. 240.
  • 29 C. G. Jung, Briefe III, cyt. [za:] Prokopiuk, Carl Gustaw Jung a astrologia, op. cit., s. 79.
  • 30 Jung, Rebis..., op. cit., s. 536.
  • 31 C. G. Jung, O istocie psychiczności. Listy 1906-1961, przeł. R. Reszke, Wrota, Warszawa 1996, s. 166.





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)