zdjęcie Autora

17 marca 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Już wiemy, kto jest szamanem!

Kategoria: Projekt Taraka

« Bardzo pożyteczna strona - MAPA Taraki Odpowiedzi dla Viki i spór o pracę z bogami »

Robert Palusiński w zamieszczonym dzisiaj w Tarace artykule „Rzut okiem na szamanizm po szesnastu latach praktyk” doprowadza do końca pewien proces: proces dociekania, kto to jest szaman[1], kto jest lub może być szamanem; czy szamanem może być Biały, Europejczyk lub Polak; czy „u nas” można być szamanem; czy aby zostać szamanem trzeba koniecznie mieć przekaz z jakiejś etnicznej tradycji; czy uprawiający „neoszamańskie” praktyki nie są uzurpatorami, itd. Spory o to toczyły się od początku pojawienia się u nas osób prowadzących szamańskie warsztaty i zapewne były odbiciem podobnych sporów w Ameryce i gdzie indziej.

Robert podaje rozwiązanie, które jest także moim poglądem: szamanizm jest ponadczasowy i ponad-lokalny, a poszczególne jego tradycje i „szkoły”, zarówno wśród ludów „pierwotnych” (kto u licha nimi jest?!!) jak i w świecie współczesnym i miejskim, są cząstkowymi realizacjami archetypu - czyli transpersonalnego wzorca - szamana, jego/jej kontaktów z duchami i uzdrawiania. Szaman to ktoś, kto zagląda w transpersonalną przestrzeń umysłu, w anekumenę umysłu - jak lubię to „coś” (a może „nic”) nazywać.

Gdyby szamanizm co do swojej istoty zależał od tradycji (jakiejś „plemiennej” czy „archaicznej”), to istniałby tylko siłą rozpędu, jako relikt, pozostałość dawnych czasów swojej domniemanej świetności, a jego nić rwałaby się często i zapewne już by go nie było - co zauważa Robert w swoim artykule. Gdyby był lokalny, nie byłoby zdumiewających podobieństw w jego stylu stwierdzanych w odległych częściach świata. Tymczasem jest tak, jakby szamanizm znajdował coraz nowe sposoby na swoje zmaterializowanie się, jak podziemna rzeka, która w nieoczekiwanych miejscach wciąż na nowo wypływa na powierzchnię.

Szaman jest zawsze i wszędzie - pisze Robert i to jest jego konkluzja, z którą zgadzam się entuzjastycznie i w całości.

Co nie znaczy, że każdy kto ogłosi, że oto idzie szamańską drogą, jest już „całkiem opierzonym” (jak się mówi po angielsku) szamanem. Frank Henderson McEowen w eseju Przywrócenie naszych przodczych kości (którego czytać nigdy za wiele...) napisał przecież, że gdyby posadzić szamanów według ich zaawansowania, to każdy po swoich obu stronach miałby zarówno tego, od którego jest bardziej zaawansowany, jak i (po swoim drugim boku) kogoś, od którego powinien się dopiero uczyć.



[1] „Szaman/szamanka”, jak Robert Palusiński lubi podkreślać, i słusznie, bo u Mandżurów głównie, a w Korei i w dawnej Skandynawii wyłącznie szamanieniem zajmowały się kobiety.

Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Bardzo pożyteczna strona - MAPA Taraki Odpowiedzi dla Viki i spór o pracę z bogami »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)