Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 października 2016

Joanna Najdowska

Kambo i panema

Kategoria: Własne doświadczenia
Tematy/tagi: kambouzdrawianie

Kambo i panema” – brzmi tajemniczo, egzotycznie i śpiewnie. Mało kto wie, co te słowa znaczą. W uszach brzmią jak standard jazzowy „The Boy a. Girl from Ipanema”, albo jakieś argentyńskie tango panema. Tymczasem kambo staje się coraz bardziej popularnym lekiem na ... prawie wszystkie choroby i wszelkie zło, czyli „panema”. Jak wszystkie nowinki, zwłaszcza egzotyczne, obrasta mitami i oczekiwaniami. Jednak ta magia kambo jest w dużej mierze prawdą.

Indianie szczepili się kambo przed każdym polowaniem, bo kambo chroni przed panema. Co to znaczy? Panema tłumaczy się jako pech, nieszczęście - coś, co przyciąga wszelkie negatywne zdarzenia, choroby, rodzi depresje i inne niepożądane stany fizyczne i umysłowe.

[Kambo Frog]
Foto. z: www.pinterest.com, autor: Simon Scott.

Można by pomyśleć, że kambo działa jak amulet ochronny. Tymczasem chodzi o pewne właściwości kambo (wydzielina pojawiająca się na skórze żaby olbrzymiej Phyllomedusa bicolor), które pozwalają unikać fizycznych zagrożeń. Podczas polowania półnadzy Indianie w puszczy tropikalnej byli narażeni na rany szybko ulegające zainfekowaniu, na ukąszenia jadowitych zwierząt, nieprzewidywalne okoliczności w dzikim, pełnym zagrożeń środowisku. Kambo zawiera substancje, które działają bakteriobójczo, przeciwbólowo, wzmacniają system immunologiczny, usuwają toksyny z organizmu, a także wyostrzają zmysły, usprawniają działanie układu neurologicznego w powiązaniu z całym organizmem człowieka, oraz wiele innych. Czyż to nie jest doskonała ochrona przed panema?

Byłabym ostrożna w serwowaniu informacji o skanowaniu organizmu przez kambo, uwalnianiu blokad energetycznych, oczyszczaniu aury, dawaniu radości życia i szczęścia w miłości. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe, bo mam świadomość wielowymiarowego uzdrawiającego oddziaływania natury, a więc także jej harmonizującego wpływu na sferę duchową. I sama na sobie doświadczyłam owego subtelnego, poza-stricte-medycznego, oddziaływania kambo, dającego ochronę przed panema rozumianego jako przyciąganie niepożądanych zdarzeń.

Dwa lata temu mój organizm zareagował na coś nowotworami i niedomaganiami prowadzącymi do wyłączenia mnie z aktywności fizycznej. Na szczęście mam wbudowany prozdrowotny program wczesnego ostrzegania, więc nowotwory zostały w porę usunięte, a regularne zabiegi medycyny Wschodu poprawiły znacznie moją ogólną kondycję. Pozostał jednak problem stawów, które z trudem odzyskują dobrą formę po przebytym zapaleniu, no i moje wycofywanie się z życia.

Podobno, aby wyleczyć chorobę trzeba znać jej przyczynę, bo inaczej to walka z wiatrakami. Czy ktokolwiek ma możliwość dogłębnego i prawidłowego rozpoznawania pozafizycznych przyczyn chorób? Myślę, że poszukując potencjalnych przyczyn, zaledwie uchylamy rąbków zasłonek. Czy to spalanie karmy? Czy to kara za grzech? Efekt tłumionych emocji? Zapłata za niegdysiejsze szczęście? Za mało czy za dużo pozytywnego myślenia? Dieta to już na pewno jest niewłaściwa, ale na jaką ją zmienić? Nie wiem, co jest przyczyną moich chorób. Pewnie wszystko po trosze, a więc... jest tego przerażająco dużo - w głowie się nie mieści. No i takie dochodzenia to nie moja specjalność.

Sięgam więc po silną medycynę Natury – taką, która działa w wielu wymiarach: fizycznym, emocjonalnym, umysłowym i duchowym, sięgam po uzdrawiające moce Matki Ziemi. Na stawy i panema najwłaściwsze wydaje się kambo.

Jadę na pierwsze kambo. Trochę niepewna, trochę ciekawa. Moja postura jest niewielka, organizm delikatny, reakcje gwałtowne. Zaczynamy więc ostrożnie. Po 3. kropkach mdleję na granicy utraty przytomności, a za chwilę wymiotuję. Na dziś koniec; planowanych 5. kropek nie będzie.

To było dla mnie ważne doświadczenie, gdy świadomie i z ufnością poddałam się biegowi zdarzeń, jakiekolwiek by one miały nie być. Niektóre praktyki szamańskie takie jak szałas potu, vision quest itp., w swoich ekstremalnych wersjach prowadzą do sytuacji, w których walczy się o życie, i dzięki temu ma się dostęp do wyższych wymiarów. Z opisów kambo wynika, że często dochodzi się do stanu, w którym traci się przytomność, a więc przekracza się możliwość walki o życie. Doświadczałam tego wcześniej. Tym razem jednak wchodzę w to świadomie – to taki zew duszy, która jakby szukała możliwości oswajania mnie z aktem umierania, albo wykorzystywania tego stanu do głębszego poznania siebie. Co się wówczas dzieje we mnie? Co pojawia się we mnie w chwili, gdy nie mam możliwości samokontroli? Z czym dziś przechodziłabym na tamtą stronę?  Otrzymałam odpowiedź na to pytanie. I ta odpowiedź to był ważny element zmiany mojego stosunku do pewnych aspektów życia - zmiany wzorca, mojego indywidualnego energetycznego sygnału, który przyciąga takie a nie inne zdarzenia. Zmiana była pozytywna, budująca, a więc odsuwająca panema.

Sesja druga. 4 kropki. Wystarczy, bo już chlustam żółcią. Co za okropna gorycz w ustach i w gardle! Po godzinie poczułam się tak lekko, jakbym zrzuciła z siebie worek kamieni, zbędny ciężar goryczy życia. Wciąż mnie jednak męczy, jakby proces nie został dokończony. Jestem głodnawa, a jednocześnie nie mogę jeść; energia w żołądku pracuje w obie strony - chce przyjmować, ale jeszcze chce zwracać. Dostaję rapee. Padam prawie od razu. Nie zemdlałam podczas kambo, to teraz wycięło mnie rapee. Z łatwością i akceptacją poddaję się własnej niemocy. A bez tej wyrzyganej goryczy jest o wiele lżej i przyjemniej, i bardziej przestrzennie! Znów zmienił się wzorzec, i panema nie ma już łatwego dostępu w tym przemienionym obszarze.

Po dziesięciu dniach od drugiego kambo miałam okazję doświadczyć, czym jest ochrona przed panema - w postaci wyostrzonej intuicji. Pojechałam do biblioteki i procedura wypożyczania przedłużała się z przyczyn technicznych. Zaniepokoiłam się, bo właśnie kończył się czas opłaconego parkowania mojego samochodu i istniało ryzyko mandatu. Czujność parkującego kierowcy to rzecz normalna, ale tym razem w moim zaniepokojeniu był rodzaj pewności, że tam na parkingu coś się dzieje - to był instynkt zagrożonego dzikiego zwierzęcia, które zwietrzyło myśliwego, to pewność, że czuję „wroga”. Poszłam szybko na parking, 4 minuty przekroczenia, i ... „Dobrze, że pani przyszła, bo już miałem wypisać mandat” – rzekł kontroler.

Po kilku dniach inne zdarzenie. Prowadziłam samochód krętą wiejską drogą, z poboczem porośniętym drzewami i krzewami, drogą, którą bardzo dobrze znam. Nagle intuicyjnie wiedziałam, że za zakrętem środkiem drogi z naprzeciwka jedzie samochód. Zwolniłam prawie do zera, zjechałam na bok. Ale miałam przeczucie! Jechał. Być może, gdybym go nie „zobaczyła” trzecim okiem (?), nic by się nie stało, bo oboje mijając się zjechalibyśmy na bok. Ochrona przed panema jest niemożliwa do udowodnienia, bo nie wiemy, co by się wydarzyło, gdyby... gdybyśmy np. skręcili w prawo, a nie w lewo. W normalnym życiu nie mamy możliwości symulacji różnych wariantów przebiegu zdarzeń.

Ochrona kambo przed panema, jakiej doświadczyłam w obu tych opisanych sytuacjach, to danie człowiekowi zdolności wyczuwania niebezpieczeństwa, energii zagrażającej mu. To coś więcej niż instynkt, to takie wyczulenie na sygnały z przestrzeni, które jest pewnością graniczącą z jasnowidzeniem.

Trzecie podanie kambo wymagało 9. kropek. Oczyszczenie pełne.

Po trzecim kambo pojawiły się sytuacje magiczne. Dostawałam dokładnie to, czego potrzebowałam, jak w baśniach o bohaterach, któremu w wędrówce ku dobru pomagają dobre duchy podając mu broń, gdy trzeba walczyć, pożywienie, gdy jest głodny, konia, gdy nie jest w stanie dalej iść. Każdemu z nas się to zdarza, ale to, co przydarzało się wówczas mnie, było jakieś inne, jakieś pełniejsze, jakieś magiczne właśnie. Jakby nastąpiło zestrojenie mnie z Życiem. Trwało to zaledwie kilka dni.

Myślę, że ochrona przed panema - w postaci rozwiniętej intuicji, nie przydarza się po kambo każdemu i zawsze. Aby to się zdarzyło, muszą być spełnione pewne dodatkowe warunki. Jakie? Nie sądzę, aby istniał zestaw warunków „uniwersalnych”, ogólnie wymaganych. U siebie zauważyłam, że po kambo pozostaję w stanie rozszerzonej świadomości wtedy, gdy:

- nie zakładam „amuletu Kambo”, żeby pracował za mnie - nie zwalniam siebie z odpowiedzialności za to, co robię lub czego nie robię, czyli np. nie śpię za kierownicą;
- jestem uważna;
- nie wpuszczam zakłócających energii np. telewizyjnego miszmaszu;
- wiem, co robię i po co to robię.

Kilka dni temu miałam czwarte kambo. 8 kropek. Szło ciężko i opornie. Musiałam stosować różne chwyty stymulujące oczyszczanie. Musiałam uważać, żeby nie „zapadać się”, nie wchodzić w stany medytacyjne, które spowalniają aktywność ciała - bo tu procesy ciała muszą iść.

Kondycja moich stawów jest lepsza. I trochę zmieniam dietę – na mniej śluzotwórczą, bo jednym z efektów oczyszczania się organizmu pod wpływem kambo jest ujawnianie się tego, co w organiźmie się dzieje, co można korygować np. dietą.

Nie po to idę na kambo, żeby uczynić moje ciało nieśmiertelnym, wiecznie zdrowym. Materia ma swoje prawa. Rozpad ludzkiego ciała w jego obecnej wersji jest nieuchronny. Każdy z nas w pewnej chwili doświadczy takiej niemocy, po której już tylko jest śmierć. Niemocy zapanowania nad nagłym wypadkiem, niemocy wyjścia z choroby, psychicznej niemocy dalszego życia. Ale póki się żyje, warto się wzmacniać.

Nie po to idę na kambo, żeby zaczarować swoje życie na szczęśliwe, ale po to, by dostroić cały mój wielowymiarowy organizm do organizmu Matki Ziemi i nie przyciągać panema.


komentarze

[foto]

1. czy kambo wpływa na motywację? • autor: Krzysztof Kolecki2016-10-21 12:56:18

Spotkałem się z opinią,  że po zabiegu kambo może powstać efekt “nie zastanawiam się czy zrobić coś pomimo, że trudne – po prostu biorę się z dużą energią do działania”. Czy tak może być rzeczywiście, z waszych doświadczeń? Na ile często tak bywa? Czy muszą do tego zostać spełnione jeszcze inne warunki (czy też taki efekt może powstać “samoistnie” np. pomimo braku takiej intencji) Ja miałem taki całkowicie nowy dla mnie okres podjęcia się działań nad b. trudnym projektem, o którym bym wcześniej nawet nie zamarzył, z energią niespotykaną u mnie do tej pory. Ale to trwało ok 4 mieś.  i odeszło nagle jak zdmuchnięta świeczka. Teraz skojarzyłem, że efekt ten powstał (uruchomienia motywacji) na ok 1,5 miesiąca po pojedynczym zabiegu kambo (miałem tylko jeden raz w życiu zabieg (5 kropek). Czy to kambo mogło to sprawić? Czy gdybym powtórzył zabieg po pewnym czasie to potrwałoby to dłużej. Czy nie ma tu ryzyka “uzależnienia” – nie w sensie chęci do zbyt częstego przyjmowania, ale raczej – zdelegowania swojej motywacji na substancję z zewnątrz? Bardzo mnie to nurtuje.

2. czy żaby nadążają z produkcją? • autor: Jerzy Pomianowski2016-10-21 14:37:18

Jest sporo artykułów o takich zabiegach, jednak ciekaw jestem skąd "firmy kambowe" biorą  odpowiednią ilość żab, które gdzieś trzeba nałapać. Przywóz egzotycznych zwierząt jest chyba nielegalny
[foto]

3. motywacja i uzależnienia • autor: Joanna Najdowska2016-10-21 18:13:57

Myślę, że jednorazowe kambo nie ma mocy uruchomienia motywacji po 1,5 mies., ale... wszystko jest możliwe, bo kiedy człowiek jest do czegoś gotów to wystarczy niewielki bodziec, by uruchomić działanie. Chyba raczej kambo było jednym z kilku czynników wpływających na ten efekt.

Ryzyko uzależnienia istnieje zawsze i dotyczy wszystkiego, co robimy. Uzależnić się można od zapachu zgniłych jabłek jako stymulatora twórczego. W kontekście uzależnienia, nieważne, jakie działanie ma kambo, ważne co ktoś z nim robi, do czego go używa, na co pozwala (np. czy pozwalam sobie na zdelegowanie czegoś na kambo). Kambo nie jest jedyną substancją dającą określone efekty, ani nawet przyjmowanie kambo nie jest jedynym sposobem na uruchamianie motywacji – bez problemu więc można je zastąpić.

[foto]

4. Wymieranie płazów • autor: Wojciech Jóźwiak2016-10-21 18:19:54

Mnie z kolei martwi, że (jak czytam w różnych miejscach) płazy, czyli żaby, ropuchy, rzekotki (ta od kambo to rzekotka) w tropikalnej Ameryce masowo wymierają -- niektóre gatunki w 100%, niektóre istnieją już tylko w laboratoriach -- od grzyba pasożyta przywleczonego z Afryki. Czy "nasza" Phyllomedusa bicolor nie jest zagrożona?

5. jaką naprawdę substancję testują? • autor: Jerzy Pomianowski2016-10-22 01:08:04

Nigdzie nie znalazłem informacji o sposobie pozyskiwania śluzu tych żab do europejskich zabiegów, co trochę niepokoi.  Może tych żab dawno już nie ma?

6. Żabka żyje! :) • autor: Mechlinski.pawel2016-10-22 22:23:19

Nie popadajmy w paranoję. Z tego co rozmawiałem z człowiekiem, który podaje kambo i sprowadza wydzielinę żabki, bezpośrednio z Amazonii to żaby są łapane, śluz z nich zdejmowany, a same żaby wypuszczane. Zajmują się tym zazwyczaj rdzenni mieszkańcy, w których własnym interesie jest nie zaszkodzić populacji żab. Są one zresztą zdaje się że dość pospolite, z tego co kojarzę któryś z kościołów ayahuaskowych również korzysta z kambo/sapo.
A, wspominał także, że żaba delikatniej traktowana wydziela kambo, które jest bardziej delikatne dla osoby biorącej udział w ceremonii.
Joanno, żółty kolor to dobry znak, organizm oczyszcza się z toksyn w różnych kolorach, w zależności od rodzaju, nie ma sie czym niepokoić :)
[foto]

7. @Paweł Mechliński • autor: Joanna Najdowska2016-10-22 23:56:27


Joanno, żółty kolor to dobry znak, organizm oczyszcza się z toksyn w różnych kolorach, w zależności od rodzaju, nie ma sie czym niepokoić :)

Nie wiem o co chodzi z tym kolorem i niepokojem. Czy to sie odnosi do czegoś w moim artykule?

8. kambo leczy tylko zdrowych? • autor: Jerzy Pomianowski2016-10-23 00:40:20

Z dostępnych opisów wynika, że Indianie podają kambo ludziom w pełni  zdrowym idącym na polowanie. Czy aby pomysł wykorzystania tego jadu do leczenia, nie jest pewnym naciągnięciem jego pierwotnego zastosowania? Można podawać coś takiego ciężko chorym lub wyniszczonym po chemioterapii?

9. Leczenie kambo • autor: Mechlinski.pawel2016-10-23 13:11:09

@Joanna NajdowskaPisalaś o swojej drugiej sesji, rzyganiu żółcią i że czułaś się, jakby proces nie został dokończony. Zrozumiałem to tak, że planowo miało być więcej kropek. :)
@Jerzy PomianowskiZ tego co mi wiadomo jak najbardziej zdarzają sie przypadki podawania kambo ludziom nawet z ciężkimi chorobami w rodzaju autoimmunologicznych i nowotworów. Zazwyczaj ustala sie wtedy specyficzny, indywidualny schemat terapii. W Amazonii, w plemionach praktykujacych kambo podaje sie je wszystkim, od dziecka, natomiast przypuszczam, że bardzo ciężko chorych po prostu tam nie ma - albo umierają albo zdrowieją.
[foto]

10. żółta żółć • autor: Joanna Najdowska2016-10-23 19:48:33

Nie do wiary, ale ja w ogóle nie skojarzyłam żółci z kolorem żółtym, a że nie byłam zaniepokojona odczuciem niedokończenia, to nie skojarzyłam, o co Ci chodzi. Słowa, słowa, słowa... a każdy rozumie co innego. :)

11. Nie potrzebne a szkodliwe! • autor: Nierozpoznany#92622016-10-24 23:01:23

Powiem tak: osobie na odpowiednim poziomie energetycznym zadne kambo ani ayahuasca nie sa potrzebne a wrecz szkodliwe..Za pierwszym razem nakladany jest hologram- nie ma zadnego polaczenia ze Stworca i podczepia sie mroczna istota. Chcecie to bierzcie..potem bede miala co czyscic...
[foto]

12. Nie strasz... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-10-25 08:12:58

stwórcą, Autorze Nierozpoznany. My, Autorzy i Czytelnicy Taraki nie wyznajemy mrocznego i dołującego jerozolimizmu i na takie groźby, zastraszania i szczucia jesteśmy odporni. Jak i na jerozolimskie demony. Nie jesteśmy tchórzliwymi, zalęknionymi istotami bojącymi się własnego cienia. A jeśli ktoś się boi, to niech Taraki nie czyta. A jeśli czyta, niech nie usiłuje przerzucić na innych swoich strachów.
Miłego dnia, Χαιρε - χαιρετε!

13. Chyba sie nie... • autor: Nierozpoznany#92622016-10-25 11:17:23

Chyba sie nie zrozumielismy... Nikt tu nikogo nie straszy... Ludzie maja wolna wole i zrobia jak zdecyduja ale ja uprzedzam, ze cos takiego sie podczepia. Zebyscie mieli swiadomosc...z jerozolimskim jaszczurem nie ma to nic wspolnego. Proponuje sprawdzic dowolnym testem czy mam racje a potem sie pienic dla kogo jest Taraka...Taraka jest zeby wymieniac doswiadczenia a jak ktos ich nie ma to niech sie doksztalci. Tyle w temacie. Oswiecenia zycze
[foto]

14. @wegorska.bogna, poproszę o konkrety • autor: Joanna Najdowska2016-10-25 19:01:01

Pani wegorska.bogno, bardzo chętnie skorzystałabym z Pani wiedzy i sprawdziła na sobie, to o czym Pani napisała w Swoich komentarzach.

  1. Rozumiem, że najpierw musiałabym ocenić swój poziom energetyczny (czy jest on odpowiedni), bo wtedy będę wiedziała, czy kambo, aya itp substancje są dla mnie szkodliwe. W jaki sposób Pani ocenia ten poziom? W jaki sposób ja sama mogę ten poziom ocenić? A co w przypadku, gdy poziom jest „nieodpowiedni”?

    2. Wchodząc w jakiekolwiek środowisko czy zorganizowane działanie wchodzi się w określone pole morfogenetyczne - to fakt powszechnie znany. Czy mogłaby Pani wytłumaczyć, czym jest hologram nakładany za pierwszym razem. Jakie istoty się podczepiają? Skąd wiadomo, że podczepiają się na skutek podania kambo? Czy mogłaby Pani opisać jakieś testy, którymi się to sprawdza (o których Pani pisze)?

Czy mogłaby Pani wymienić się z nami Swoimi doświadczeniami?
Poproszę o konkretne informacje, którymi w obliczu Pani komentarzy jestem żywotnie zainteresowana. Inni tarakowicze zapewne też.

15. Jest to dosc... • autor: Nierozpoznany#92622016-10-25 20:26:37

Jest to dosc proste ale rozumiem, ze wiele osob oczekuje wyjasnien. Dana osoba bedac w Swietle/Zrodle/u Stworcy/jam jest/czy jak kto woli nazywac "bog", nie potrzebuje "wspomagacze" typu kambo, aya i inne szkodliwe uzywki. Substancje te falszuja prawdziwy obraz i wplywaja na wolna wole negatywnie. Oczywiscie w tym 3d jestesmy ludzmi i jak ktos lubi to oczywiscie nikt nikomu nie zabrania :DJa niczego nie oceniam, bo sie nie powinno oceniac i nie interesuje mnie to. Kazdy odpowiada tylko za siebie. Tym bardziej nie oceniam osob na jakim poziomie sa..Jest to ich indywidualna sprawa.
Jesli chodzi o to jakie "istoty", to juz pisalam ze mroczne. W jaki sposob. Nie spodziewalam sie ze bede robila pogadanke na temat podstaw dzialania energiami ale ok... Jesli osoba ma niepoczyszczona karme, przodkow, programy, przekonania, czy ma pakt, cyrograf, umowe (oczywiscie to mozna usunac) lub cokolwiek co negatywnie wplywa, to kazda energia powiedzmy negatywna moze wplynac na wolna wole. Testy- mozna uzyc tzw.testu miesniowego - kinezjologicznego, jesli ktos lubi wahadelka..wariantow jest wiele...
[foto]

16. @wegorska.bogna, która zmieniła się na @nierozpoznany • autor: Joanna Najdowska2016-10-26 19:51:37

Proszę Pani,
- nic nie fałszuje prawdziwego obrazu, bo wszystko cokolwiek się dzieje jest prawdziwym obrazem
- wszystko, co intencjonalnie czyni się dla tzw. rozwoju duchowego jest „wspomagaczem” – także modlitwa, religijne pranie mózgu, oddziaływanie energetyczne (także na kogoś – zgodnie z własnym wyobrażeniem o wynikach testów)
- istoty są mroczne a piramidy monumentalne

(...)

Nie odpowiedziała Pani na zadane pytania, bo widocznie odpowiedzi Pani nie zna. Proszę przemyśleć Swój zaprezentowany nam religijno-njuejdżowy pogląd i nie wymachiwać życzeniami oświecenia.
[foto]

17. Miałem spróbować Kambo, ale... • autor: Roman Kam2016-10-30 02:41:25

....https://youtu.be/j09DrRACS_Y?t=1m8Zacząłem się zastanawiać, czy w zabiegu nie ma aspektu duchowego właśnie. Na zabieg jestem gotowy, ale na duchową ceremonię - nie, ponieważ wciąż nie jestem pewien, z czym mam do czynienia - czy technicznie przeszkolony terapeuta, nie jest tylko nieświadomym narzędziem? Do zabiegu przekonuje mnie fakt, że indianie stosują go rutynowo. Czy słabsi od tego umierają? Może. Że coś przy praktykach szamanistycznych, podczepić się może, przekonałem się sam. Na zdjęciach z pewnych warsztatów pojawiły się jarzące kości, były interesujące, zaciekawiły mnie. Warunki do zdjęć były dobre, więc skąd te efekty? Myślałem. W dzień powrotu do domu, coś zaczęło się dziać z prądem. Przepaliła się żarówka w holu, wymieniłem - zaczęła mrugać druga żarówka na półpiętrze z charakterystycznym dźwiękiem iskrzenia, w końcu zgasła. Kiedy chciałem ją wymienić - wybuchła mi w ręku z hukiem. Byłem zaskoczony i zaniepokojony, nie miałem też wątpliwości, że coś ze sobą przywlekłem. Co? Diabli wiedzą :)  Skończyło się happy endem - wykonałem prosty rytuał oczyszczania domu kadzidłem i kołatką z karmieniem mlekiem na końcu. Pomogło, albo mi, albo domowi. W sumie nic wielkiego, ale bywa gorzej, jak przypuszczam.Odnosząc się do delegowania motywacji własnej, na substancję - to jest to zjawisko moim zdaniem powszechne w tego typu akcjach. Nie radzimy sobie i szukamy remedium na to. Czegoś, co nas zmieni, bez naszego udziału. Dla mnie pewną miarą rzetelności ceremonii jest wysiłek, stres, ofiara z nią związana. Jeśli tak jest, siły transformujące nie są "kradzione" i sprawiedliwa nas czeka nagroda. Trudna ma być ścieżka, bez ściemy. Tutaj Kambo ze swymi "atrakcjami" zd
[foto]

18. Podczepienia (kambo czy cmentarz?) • autor: Joanna Najdowska2016-10-31 11:32:07

Możliwość podczepienia się tzw. CZEGOŚ - to główny powód lęku przed wieloma działaniami. Zauważcie, że ten lęk dotyczy zazwyczaj tego przed czym przestrzega kościół RK . Nie boimy się chodzić na cmentarze, choć tam, podobnie jak w szpitalach psychiatrycznych (i wszystkich miejscach - także w kościołach - sic!), aż roi się od istot szukających możliwości podczepienia.
WSZĘDZIE trzeba zachowywać uważność, czystość intencji, poczucie własnej mocy - bo w ten sposób minimalizujemy możliwość wniknięcia w nas bytów astralnych (uodparniamy się na te "wirusy").

Ja nie "deleguję motywacji własnej, na substancję". Tak jak przy chodzeniu pomagam sobie wygodnymi butami, a w podróży korzystaniem z samochodu  - tak pomagam sobie kambo w problemach, których nie potrafię rozwiązać najprostszymi metodami. Okazuję przy tym wdzięczność i szacunek Naturze, i ludziom, którzy niosą mi pomoc tą metodą. Mam przy tym świadomość, że zawsze może wydarzyć się coś niepożądanego (tak na kambo jak i wszędzie!), mam pokorę wobec potęgi i złożoności wszechświata. Uważam, że to najlepsza ochrona.
[foto]

19. Ach, bo te limity znaków... • autor: Roman Kam2016-11-01 22:25:30

... przez nie nigdy nie mogę skończyć zdania, ale to mi służy. Jak modlił się anonimowy mędrzec: Panie Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że starzeję się i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nałogu myślenia, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji :) A dalej w moim, poprzedzającym post Joanny komentarzu, być miało: Tutaj Kambo ze swymi "atrakcjami" zdaje mi się ścieżką rzetelną. Pisząc "atrakcje" miałem na myśli duży wysiłek i psychiczne poczucie ryzyka z tą ceremonią związane. Podobnie jak w mocnym szałasie potów, tak i tutaj przeczuwam dobroczynny dla człowieka potencjał stanów granicznych i związanych z nimi pozytywnych zmian psychicznych.     
[foto]

20. Badania naukowe • autor: Artur Olczykowski2018-02-01 10:49:32

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)