zdjęcie Autora

18 listopada 2012

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna (odcinków: 128)

Kąsający czas

Kategoria: Twórczość

« Ekwiwalencja planet i astrologiczne przesądy Kwiecień w Paryżu »

Pewnego dnia na działce z moim pięcioletnim wówczas wnukiem ganialiśmy za ptakami w ogrodzie i posługując się książką rozpoznawaliśmy ich gatunki.   Wieczorem już padliśmy oboje; Mateusz kaszlał i bolało go ucho, mnie gardło i też kaszlałam. Obojgu nam nie chciało się nic robić z tą różnicą, że Mateuszek jęczał co chwilę, że coś go boli (a to ucho, a to noga, a to jakiś zastarzały siniak, a to brzuch) oraz narzekał, że mu się nudzi; ja nie narzekałam, ale też mnie bolało to i tamto, no i oczywiście marzyłam, żeby się ponudzić. Jednak obowiązek nie dawał mi zasnąć mimo podwójnej aspiryny. W związku z tym położyłam się na łóżku w swoim pokoju, jego posadziłam na fotelu i kazałam wypatrywać przez okno ptaków. Ponieważ żaden ptak akurat się nie pojawił w polu widzenia rozpoczęła się taka byle-co-rozmowa o niczym, ale wyzwanie dla mojego Merkurego, żeby Mateusz chciał siedzieć dalej na fotelu i żebym nie musiała wstawać z łóżka i go zabawiać.

Zaczęło się od zagadek. Mateusz rano od dziadka dostał zabawkę na bateryjkę: młot udarowy do kruszenia (byliśmy na etapie budowy werandy i pozostało nam skuć krzywo położone betony). Ponieważ przy włączeniu zabawki zapalała się lampka, Mateusz zadał mi pytanie, czy wiem jak nazywa się ta jego zabawka. Powiedziałam, że młot udarowy (Mąż potem mnie skrytykował, bo nazywa się to podobno młot pneumatyczny, a nie udarowy, udarowa może być tylko wiertarka), ale Mateusz nazwał go „młotem piorunowym”. Na pytanie, dlaczego go tak nazywa powiedział, że światełko ma takie, jak piorun.

Na to ja odparłam filozoficznie, że piorun składa się z dwóch rzeczy: dźwięku i światła i rzeczywiście z powodu światła (bo dźwięku już nie) można nazwać młot piorunowym, a także wiertarkę, zamiast udarową, piorunową. W myślach dodałam, że udar mózgu można też nazwać udarem piorunowym, a mocną kawę na czczo piorunianem (wiadomo, myśli babć chodzą własnymi drogami).

Wtedy Mateusz spytał mnie, czy wiem, co jest najszybsze w świecie, a ja powiedziałam, że nie bardzo wiem (nie chciało mi się myśleć, bo gorączka, mimo aspiryny, rosła). Matuś stwierdził dojrzale, że światło. Zdziwiłam się, skąd to wie; spytałam, czy mówili mu w przedszkolu, ale on powiedział, że tak powiedziała mu mama. Jednak wyjaśniając, dlaczego tak sądzi, oświadczył, że sprawdził sam.

Ciekawa, jakie to doświadczenie doprowadziło go do tego wniosku, zaczęłam się dopytywać i usłyszałam, że u nich w domu idąc korytarzem powoli, (korytarz biegnie naokoło całego bloku i jest podzielony na segmenty) i zapalając światło w jednym segmencie, można stwierdzić, że ono może zgasnąć i zapalić się w drugim segmencie, zanim tam się doszło, z czego Mateusz wyciągnął wniosek, że światło biegnie szybciej niż człowiek idący wolno.

Jak mu to wytłumaczyć, że wyłącznik czasowy został źle ustawiony? I czy jest sens prostować błędne przesłanki do prawidłowego wniosku? Wpadłam na pomysł, żeby ukazać mu względność wszelkich tego typu doświadczeń i postanowiłam zrobić to za pomocą zagadki. Spytałam więc, czy wie, co jest najszybsze w świecie. Wersja odpowiedzi była taka: jeden człowiek mówił, że głos, bo jak krzyknie z jednego końca podwórka, to na drugim końcu dzieci przed nim uciekają; drugi człowiek twierdził, że światło błyskawicy, bo piorun zdążył mu zapalić dom zanim usłyszał odgłos grzmotu; a trzeci, że myśl, bo jak tylko pomyśli, to już tam jest, gdzie chce. I nie wiedziałam w jaką dyskusję filozoficzną się wdałam.

Mateusz na początku zaprotestował posługując się opisanym już przykładem z zapalaniem i gaszeniem światła na korytarzu, ja zaś na to kazałam mu zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że jest w domu w Warszawie w swoim łóżeczku i przykrywa się swoją kołderką, a po chwili powiedziałam, gdy już wiedziałam, że widzi to w swojej wyobraźni, że tak naprawdę to tatuś jedzie samochodem z działki dwie i pół godziny, a jeszcze trochę musi potrwać zanim wysiądą, Matuś rozbierze się i założy piżamkę i znajdzie się w łóżku (nie wspomniałam o myciu bo on nienawidzi mycia, więc synowa myła go nie przed spaniem, tylko wtedy, gdy królewicz łaskawie się zgodził, w każdym razie nie należało o tym mówić, bo to tylko denerwuje dziecko).

Mateusz w zasadzie zaakceptował odpowiedź, że myśl jest najszybsza w świecie, ale czuł, choć nie potrafił wyrazić, że nie jest to dokładnie prawdziwa odpowiedź. Zaczęłam mu tłumaczyć, że na świecie niektóre rzeczy są ze sobą nierozerwalnie związane, jak na przykład błysk i grzmot w piorunie. Podobnie w zagadkach nierozerwalnie są związane ze sobą: odpowiedź prawdziwa i dowcip, żart; z tym, że czasem w tej mieszance jest więcej prawdy, a czasem więcej dowcipu. O dziwo, to wyjaśnienie w zupełności go zadowoliło i zaczął poszukiwać w standartowych odpowiedziach na rozmaite zagadki, czego jest więcej: prawdy czy dowcipu.

W zagadce: „Co nie żyje, a chodzi i bije” (zegar) uznał, że więcej jest dowcipu niż prawdy i postanowił zmodyfikować tę zagadkę tak, aby było jeszcze więcej dowcipu, a mniej prawdy. Wymyślił wiec, że gdyby do skrzydeł komara przywiązać wskazówki zegara i gdyby ten komar udawał zegar i gdyby kogoś ugryzł, to jak należałoby określić przedmiot zagadki, godzinę?

Słyszeliście kiedyś coś równie cudownego? Wyobraźcie sobie tylko komara, machającego skrzydełkami, do których przywiązano wskazówki zegara i kąsający człowieka czas. I czy dorosłemu człowiekowi przyszłoby w ogóle coś podobnego na myśl?

         Motyw ten wykorzystałam w najważniejszym ze swoich opowiadań, i przesądnie myśląc, uważam, że jemu zawdzięczam sukces tego opowiadania, choć było ono całkiem o czymś innym niż SF. Działo się to tak, jakby mój wnuk poprzez przestrzeń i czas przekazując mi najważniejsze przesłanie, energię swoich młodzieńczych świeżych i niezużytych jeszcze myśli, dodał wartości wszystkim innym rozważaniom, zawartym w wątpliwych literackich konstrukcjach. Szkoda, że już dorasta i nie dzieli się tak hojnie swoimi pomysłami.

Babcia ezoteryczna: wstęp na końcu

Ten blog ma opisywać zwyczajne doświadczenia w zwyczajnym życiu. Świadomie sterując swoimi zachowaniami (np. tzw. świadome śnienie) czy narzucając sobie pewne praktyki, zazwyczaj ma się na oku jakiś cel, w ostateczności zmierzenie się z nowymi doświadczeniami. W naszym wysterowanym do przesady życiu, możliwość naturalnych, nowych i silnych doznań jest ograniczona, poszukuje się ich wszakże dla lepszego zrozumienia siebie. W moim życiu przeszłam wiele krańcowych doświadczeń i dlatego, być może już ich nie poszukuję. Prosto mówiąc: boję się ich gorzej, niż diabeł święconej wody. Życie nauczyło mnie, że żadnym procesem nie można bezkarnie sterować. Niewinne wysłuchanie „kasety odchudzającej” zaproponowanej przez psychologa czy udział w tzw. „muzykoterapii” może pociągnąć za sobą nieoczekiwane skutki, z których niepożądanymi wpływami walczyć trzeba nawet kilka miesięcy. Jednak zarówno mnie, jak i innym ludziom doświadczenia takie przytrafiają się niosąc ze sobą NIEZROZUMIANE I NIEOCZEKIWANE, co próbujemy zrozumieć i ocenić już po fakcie. Często jednak ocena ta jest nieudolna z braku wiedzy. W tym blogu zajmuję się tylko opisem, niech ocenia ktoś inny. Dlaczego więc ezoteryczna babcia? W tym roku kończę 70 lat, jestem Słonecznym Strzelcem i Księżycowym Rakiem. Neptun, który właśnie wszedł do znaku Ryb niedługo będzie tranzytował mój ascendent i od jakiegoś czasu odczuwam potrzebę porządkowania pewnych zjawisk w moim życiu. Kilka lat studiuję astrologię ale ona nie wystarcza mi do interpretacji niektórych zjawisk czy wydarzeń w moim życiu. Każde z nich osobno daje się zazwyczaj wytłumaczyć, ale razem, jako całość... Z podsumowaniem ich już znacznie gorzej. Pozostaje więc na razie tylko opis.


« Ekwiwalencja planet i astrologiczne przesądy Kwiecień w Paryżu »

komentarze

1. Dziecięca przenikliwość jest... • autor: Nierozpoznany#57092012-11-19 16:06:38

Dziecięca przenikliwość jest wspaniała! Moja siostra w wieku pięciu lat, pod wpływem tej samej zagadki i strachu przed wielkim zegarem stojącym w salonie domu naszych dziadków, również wysnuła ciekawą teorię. Stwierdziła, że zegary wstają w nocy, kiedy już wszyscy śpią i zamiast wybijać godziny, uderzają w ludzi - każdego tyle razy, ile ma lat (tego samego dnia, tylko wcześniej, odkryła, że im wyższa godzina, tym więcej uderzeń zegara). To było podczas Świąt Wielkanocnych, które tradycyjnie spędzaliśmy u dziadków. Wieczorem siostra za nic nie chciała pójść spać, bo obliczyła, że babci i dziadkowi grozi wielkie niebezpieczeństwo... Jej argumenty oczywiście nie przekonały nikogo, więc zaczęła strasznie płakać. Uspokoiła się i pozwoliła położyć do łóżka dopiero wtedy, gdy dziadek obwiązał zegar sznurem i zamknął drzwi salonu na klucz.

PS. Gdzie można zdobyć Twoje opowiadania? Jestem Tobą zafascynowana, masz ogromny talent!
[foto]

2. Opowiadanie • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-11-19 19:03:14


Opowiadanie w którym wykorzystałam motyw komara pod tytułem "Oczy jak chabry" zostało zamieszczone w zbiorze "A.D. XIII" t.1 Wydawnictwa "Fabryki słów" 2007. Inne opowiadania porozrzucane są we wcześniejszych zbiorach np. "Utulić zło" tegoż wydawnictwa w tomie "Niech żyje Polska Hurra t.2. Wcześniejsze tomy już są nie do zdobycia. Mam wiele tekstów  opowiadań niewykorzystanych i zamierzam zamieścić je na swojej stronie internetowej, którą właśnie otworzyłam. Oczywiście napiszę, gdy będzie gotowa. Obecnie piszę powieść dla innego wydawnictwa i mam nadzieję, że dzięki niej pozbędę się etykietki SF, która bardziej przeszkadza niż pomaga.

Cieszę się, że Ci się podobają moje teksty. Twoje opowiadanie o siostrze też jest ogromnie interesujące. Nie je nie pije, a chodzi i bije! Naprawdę można się przerazić! Jaka szkoda, że dzieci dorastają i nie możemy czerpać z ich pomysłów do końca! Ale tego podszytego strachem rozwiązywania banalnych z pozoru zagadek im nie zazdroszczę! 

3. Dziękuję i z... • autor: Nierozpoznany#57092012-11-20 14:19:04

Dziękuję i z niecierpliwością czekam na aktywację Twojej strony! :)

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)