Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 lutego 2013

Krzysztof Wirpsza

z cyklu: Ketchup...

Ketchup na spacerniaku
Albo o Pierwszym Typie Enneagramu, sefirze Chochma, oraz tarotowych kartach XI. Moc i I. Mag

Kategoria: Tarot
Tematy/tagi: enneagramsefiratarot

  (1)    2    3    dalszy >  


Ananke

Ananke (gr. Ἀνάγκη Anágkē ‘potrzeba’, łac. Anance, Necessitas ‘konieczność’, ‘przymus’, ‘nieuchronność’) – w mitologii greckiej bogini i uosobienie konieczności, bezwzględnego przymusu, nieuchronności, siły zniewalającej do podporządkowania się wyrokowi przeznaczenia (Wikipedia).

Czy świat który widzisz jest realny? Hej, jak ktoś choć chwilę tu pomieszkał, chyba w to nie wątpi. Cokolwiek robimy (lub nie robimy) ma swoje bardzo istotne konsekwencje. Wszystko posiada granice, zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Każda rzecz ma swoją funkcję, odziedziczoną po przodkach. Cóż jeszcze innego mogłoby znaczyć realny? I czy tak do bólu realny świat wypada nazwać złudzeniem?


Pan Filo zapisał w notesie:

Wydaje się, że jest po prostu to, co się wydaje.

Wygląda na to, że Ameryki nie odkryjesz. Żyjesz w skończonym, realnym świecie. Myślałeś, że masz wolną wolę? Phi. Determinują cię geny, warunki społeczne, wychowanie. Ty sam, póki co, masz tu niewiele do powiedzenia. Wszystko wskazuje, że takie właśnie jest nieubłagane - i chyba główne – tutejsze prawo .

To przykre ale prawdziwe: ciasno tu. Nieskończoną rzeczywistość Ciebie zamknięto w pudełku od cygar. Ot, i ludzka tragedia: coś nas tu mocno trzyma za twarz. Gdzieś w niebieskich kronikach bardzo dokładnie opisano: kto, z kim, ile, za ile i co będą z tego mieli. Wiadomo jak ich dzieci będą się ubierać, na co chorować, jakie zawody wybiorą, kiedy odniosą sukces, a także kiedy, jeśli w ogóle, będą się buntować. Tak, owszem buntować, bo to też część planu. Częścią powszechnego jarzma jest także to, że człowiek stawia odpór, reformuje, pcha pod prąd i zmienia. Siła naszej determinacji, zryw moralny i nieskazitelność charakteru to jeszcze jedno wędzidło, psi kaganiec i przymusowa rola na scenie.

Pan Filo zapisał w notesie:

Teraz pozostaje nam tylko jeszcze wejść na scenę i to wszystko odegrać.


W poszukiwaniu wolnej woli

Ale, ale... gdzie w tym wszystkim Sens? Bo przecież ustaliliśmy wcześniej, że sens jest. Zawsze. Jaki jednak sens żyć w świecie, który trzyma „za mordę”? Jaki sens żyć na scenie, grając cały czas kogoś innego niż się jest? Ciągłe stosowanie się do wytycznych reżysera i inspicjentów, owszem, pozawala ci zachować pracę. Co jednak czyni ona twojemu poczuciu godności osobistej? Skoro każda najdrobniejsza czynność jest przewidziana grafikiem, skoro pozostajemy na łasce genów i mechaniki, to... przecież aż się samo prosi pytanie -

...gdzie w tym wszystkim Ty?

KETCHUP i Ty, bez, choćby odrobiny, wolnej woli nie wydają się jakoś szczególnie smaczne. Co nam po nich, jeżeli siedzimy w więzieniu? No, ale przecież nawet w więzieniu człowiek żyje. W więzieniu obowiązuje ten sam regulamin co na wolności – bez KETCHUPU z łóżka się nie wstaje. W więzieniu KETCHUP – to wolność. Żyjesz myślą o wolności. Codziennie, od rana do wieczora, myślisz sobie: „Jak wyjdę, to dopiero im wszystkim pokażę!” Myślisz tak pod prysznicem. Myślisz w kantynie. Myślisz nocą, zakopany w koc.

I tym jest twój (powszedni) KETCHUP.

Kiedy wyjdę ? – ta myśl codziennie dodaje ci sił. Możesz układać plany. Liczyć na amnestię. Przygotowywać podkop. Albo oczekiwać, że sądy zrozumieją w końcu twoją niewinność. Tak czy owak, jest to temat, który trzyma cię przy życiu.

Pan Filo zapisał w notesie:

Aaaaa...
Kiedy?

Faktem jest też, że gdyby twoje idee były zupełną mrzonką, nie miałbyś ich. Myślisz o wyjściu, a więc jakaś szansa na wyjście musi być. Przeczuwasz, że beznadzieja nie będzie trwać wiecznie. Nocą, gdy śnisz, głos ci szepcze na ucho, że bogini Ananke nie pozostaje na zawsze Wielką Teściową.


Magia

“Niektóre z [... reguł] można nagiąć. Inne – złamać.”
Matrix

Zdarza się w życiu człowieka magia. Zdarza się, że nieuchronna rzeczywistość, uchyla swoją kurtynę nieuchronności. Wielki Ucisk ustępuje, tricki działają, plany realizują się same.

Zdarza się.

Niektórzy mówią, że tak naprawdę istnieją tylko magia i szczęście. Niech i tak będzie (dla tych, którzy mają szczęśliwy przywilej tak żyć). A jednak faktem pozostaje, że, nawet jeśli to prawda, duża część populacji tego nie widzi. Krakowskim targiem powiemy: bywa różnie. Natomiast jedna rzecz na pewno nie ulega kwestii.


Pan Filo zapisał w notesie:

Magia jest.

Pozostaje pytanie: jak się do niej podłączyć? Aby wyskoczyć z okrzykiem eureka!, Archimedes musiał najpierw wziąć kąpiel. Aby stać się międzynarodowym symbolem, Steve Jobs musiał najpierw, zapewne, porzucić wszelką myśl, że to się stanie. Podobnie jak większość z nas czyni codziennie. Czy myślałeś kiedyś, że wzorem Steve’a, mógłbyś na przykład ...

być trochę bardziej wynalazczy?

A od czego byś zaczął? Niestety, wynalazczości nie można się nauczyć. Również czytając biografię Jobs’a i imitując jego styl życia, niewiele wskórasz. Żaden geniusz nie wie, że jest geniuszem – zanim nie dokona pierwszego odkrycia. A zatem, z jednej strony jest tak, że pilnuje cię Ananke. Nic nie poradzisz. Ale jest też dobra wiadomość. Jak się już zacznie, to tylko rozdziawisz usta, podobnie jak rozdziawili je Jobs i Archimedes. I to (też) jest fakt.

Nie masz na to wpływu. Większości epokowych wynalazków i tak dokonali ludzie zupełnie nieświadomi tego, że coś epokowego odkrywają. Byli absolutnie przekonani, że, najlepiej jak umieją, wykonują swój zawód. Dlatego rozluźnij się. Krzycząc: „Chcę odkryć Amerykę!” niczego nie załatwimy.

Weźmy Paulo Coelho. Moim zdaniem, facet napisał jedną genialną książkę i całą masę miernych. Ale czy pisząc Alchemika wiedział, że tworzy coś genialnego? Czy to był po prostu fart ? Sprawę podkreśla fakt, że„Alchemik” jest genialny nie w sensie warsztatowym, i nie w sensie artystycznym. Coelho nie jest, podobnie jak większość z nas, dobrym pisarzem. Jest natomiast genialny. Dlaczego? Bo dotarł do milionów osób, i skłonił do głębokiej refleksji kolejne miliony. Nie trzeba lubić Coelho-literata, żeby widzieć jak wielki wpływ na ludzi miała jego książka. Ale przecież on, pisząc tę książkę nie miał pojęcia w jakim kierunku potoczą się sprawy. Gdyby wiedział, pewnie umiałby to powtórzyć. Nie umiał. Podobnie, twórca Coca-Coli, Lord Pemberton, nie wiedział, że tworzy rynkowy hit. Nie wiedzieli o tym kreatorzy filmu „Matrix”, przewidzianego początkowo jako trzeciorzędny thriller na sezon ogórkowy.

Nikt tak naprawdę nie wie, czy i kiedy w rutynie jego rzeczywistości pojawi się luka.


Zreasumujmy...

Sefira Chochma (Mądrość). Mądrość polega na tym, że się wyżej tyłka nie podskoczy. Nie przewalczy się nakazów losu, nie zmieni się tego czego zmienić się nie da. Reguły społeczne być może nie są, ostatecznie, takie złe. Można całkiem nieźle żyć stosując się do wielu z nich. Można tracić o wiele mniej energii na walkę, szczególnie jeśli to walka z wiatrakami.

Ta mądrość zazwyczaj przychodzi z wiekiem. Ale też jest jeszcze inny rodzaj mądrości. Nadchodzi taki moment (momenty), że bramy otwierają się same. Nieuchronna rzeczywistość ustępuje, jakby zabrana powiewem...A wtedy, niby to bez wysiłku, wlewa się - co? Oczywiście, KETCHUP. Jasne, z tym „bez wysiłku”, to nie zawsze do końca tak. Często dłuższy czas człowiek musiał człapać w kieracie, aby błysnął mu ten jeden słodki moment. Mgnienie kiedy, nawet w pięć minut, można zdziałać więcej niż wcześniej można było w pięć lat. Inni patrzą i myślą: szczęściarz. A on był po prostu cierpliwy.

Na początku KETCHUP płynie zazwyczaj ledwie wyczuwalną strużką. Rzeczy muszą przemielić się. Dojrzeć. Dopiero wtedy - wodospad KETCHUPU może zacząć chlustać pełną parą..

Pan Filo zapisał w notesie:

Mądrość polega na tym, aby być cierpliwym i jednocześnie przez cały czas zwracać uwagę na KETCHUP.

KETCHUP potrzebuje czasu, abyś mógł się go porządnie nauczyć.


Ułuda

Czasem świat jest taki, jak wygląda. Rozważyliśmy to już na początku. Ale też czasem jest inny. O magii lub szczęściu mówimy gdy okaże się inny. Mówimy też wtedy o ułudzie. Coś okazuje się inne, niż myśleliśmy. Inne niż myślał sąsiad, listonosz i całe miasteczko. Znaczy – ktoś tu uległ złudzeniu.

Rozpoznanie ułudy wydarza się zawsze wtedy, gdy coś, wydawało się niemożliwe. A tu proszę – nagle się spełnia. I mamy – myśleliśmy, że niemożliwe a okazuje się, w gruncie rzeczy, czemu nie. Czy doświadczyłeś w życiu sytuacji, w których coś zmieniło się w ten sposób? Z dnia na dzień?

Pomimo że np. przez wiele lat wydawało się być dokładnie na odwrót?

Pan Filo zapisał w notesie:

Ułuda jest wtedy kiedy (czasem) okazuje się, że jest dokładnie na odwrót.

Gdy byłem mały miałem piegi. Rówieśnicze prześladowania jakie z tej racji cierpiałem doprowadzały mnie do załamania nerwowego. Osoby dorosłe pocieszająco klepały po ramieniu – nadejdzie taki czas, mówiły; będziesz jeszcze ze swoich piegów dumny. Brzmiało trochę jak mrzonka, tanie wygłaskiwanie, aby uciszyć szloch. Ale potem, praktycznie z roku na rok rzeczywiście tak się stało. W liceum, roztargniony filozof w kapeluszu i z gitarą, zyskiwał bardzo na romantycznych kropkach. W szkole podstawowej gitara nie była w cenie, a inność nie stanowiła atutu. Potem zrobiło się dokładnie na odwrót – ten inny stał się buntownikiem, tajemniczym i pożądanym. Po prostu, zmienił się kontekst. A wraz z nim moje piegi kompletnie zmieniły znaczenie.

Ustąpienia ułudy, z Twojego punktu widzenia nie da się przewidzieć. Jedyne co możesz, to trwać w zachwycie nad wielkością świata i małością swojej własnej szuflady..

Zmiana następuje tam gdzie następuje, wtedy, kiedy następuje. Dlatego mówimy „czasem”. Czasem rzeczywistość pokaże ci, że jest dokładnie na odwrót. Czasem pokaże, że jest właśnie dokładnie tak, jak mówili. Nie masz w tej sprawie nic do powiedzenia.

Nie twoja w tym głowa.

Twoim zadaniem jest jedynie –

...się zachwycić.


Zniknięcie świata

Jeżeli istnieje świat, to czym jest magia? Majakiem? Wymysłem? Ale jeżeli magia naprawdę istnieje, to czy nie jest tak, że, ten świat pod jej wpływem, w jakimś stopniu

...znika?

Oczywiście, rozpoznanie ułudy w żadnym razie nie polega na po prostu stwierdzeniu, że twój koszmar jest fikcją. Dla wielu z nas, bieżący koszmar jest jedynym możliwym światem. Przynajmniej na dany moment. Nie za bardzo jest sens liczyć na to, że się coś zmieni, skoro wiemy, że się zmienić nie ma szans. Afirmowanie, że zachwyca, skoro nie zachwyca, nie jest najrozsądniejszą strategią...

Pan Filo zapisał w notesie:

Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Ale też faktem jest, że... a nuż zniknie? Co wtedy? Gdzie wtedy nasza pewność, że nie ma możliwości? „Przypadek”, powiesz. Szansa na milion. Ale wykazaliśmy już przecież, że nie ma przypadków. Dlaczego wstajesz codziennie rano z łóżka? Właśnie dlatego, że twój przypadek jest inny od miliona innych. A przynajmniej w cichości ducha na to liczysz.

Gdy myślisz w kategoriach przypadku, wszystko jest beznadziejne, a szanse na skok pozostają znikome. Gdy jednak jesteś swoim prawdziwym Ty, świat staje otworem. Będąc Sobą czujesz, że jesteś tu gdzie jesteś nie bez kozery. Działa plan (cholera wie skąd się wziął, ale działa). Prawdziwy KETCHUP tej chwili, to znaczy ciekawość i fascynacja mnóstwem nie odkrytych jeszcze zmiennych, jest udziałem każdego kto, choćby na ułamek sekundy, dopuścił do głosu prawdziwego Siebie.

Pan Filo zapisał w notesie:

Wow!

Zróbmy eksperyment. Pomyśl o bieżącej sytuacji z własnego życia, która jest w jakiś sposób nieprzyjemna. To może być cokolwiek: zdychający pies, chora teściowa, rozwód, proces, depresja – cokolwiek. Najprawdopodobniej już zaświtało w twoim umyśle. A teraz pozwól, że zadam ci pytanie:

Czy sądzisz, czy to się kiedyś zmieni? i

Bywa tak, że odpowiedź brzmi – „tak już będzie zawsze”, lub „tej straty nigdy nie odzyskam.” Jest to typowy punkt, w którym afirmacje nie działają. Są jednak też sytuacje, w których problem może być rozpoznany jako ułuda. Jeżeli odpowiedziałeś na moje pytanie twierdząco, siądź wygodnie na krześle, i poczuj co ci to robi. Twoja sytuacja kiedyś się zmieni. Kompletnie. Problem ustąpi, nie będziesz nawet o nim pamiętał.

Będziesz wolny.

Zamknij oczy. Już? Czy jest szansa, że za jakiś czas, twój problem będzie kompletnie, lub w istotnym stopniu, rozwiązany?

Powiedz: tak. Co ci szkodzi.

TAK.

Jeżeli wykonujesz to ćwiczenie prawidłowo, rzeczywistość powinna zafalować. Nazwij to jak chcesz – rozluźnieniem ciała, chwilowym zmniejszeniem tonusu mięśni czy zaświtaniem światła. Gdzieś, na końcu czasu, już jesteś wolny. Teraz pozostaje tylko doczekać. Kto wie, może wcześniej niż myślisz? Powinno pojawić się wrażenie, że obecny problem przypomina fatamorganę. Zafiksowany na próbach rozwiązania, nie widzisz szerszego układu, zawierającego dużo ciekawych zmiennych. Szanse niekoniecznie są takie, jak to skrupulatnie wyliczyłeś.

W ogóle: dzieje się tu o wiele więcej niż myślisz.

Jeżeli nie jesteś pewien o czym mówię, spróbuj przeprowadzić ćwiczenie na kilku „tragediach” ze swojego bieżącego życia. Rób to do chwili aż poczujesz, że rzeczywistość faluje.

Twój problem niekoniecznie jest problemem, być może jest właśnie zachętą do twórczych działań, do nowej, interesującej eskapady.

Miał być koszmar. Jest przygoda. Ot, masz ułudę.

Jednak pamiętaj, że to doświadczenie ma sens dla kilku jedynie osób. Po pierwsze (i najważniejsze), dla tego, kto je miał. Czyli dla Ciebie. Po drugie, w mniejszym stopniu, dla tych, których ten fakt inspiruje. Pamiętaj, że dla pozostałych Ananke jest realna i nie oczekuj że świat nagle rzuci się potwierdzać twoje odkrycie. Jest to kwestia ogromnej cierpliwości. Niektórzy zobaczą, że pewne elementy twojego układu, które były też elementami ich układów, zostają z dnia na dzień zdemaskowane jako nieprawdziwe. Błędne przekonania typu „nie zasługuję,” „to ich wina,” czy „nie ma szans” mogą po prostu w jedną noc zostać zabrane.

Pan Filo zapisał w notesie:

Czasem lodowce topnieją w ciągu jednej nocy.

Wielu jednak tego w ogóle nie zauważy. Nieliczni mówią twoim językiem wystarczająco dobrze, aby uchwycić moment falowania kurtyny. Poza tym nawet ci, którzy nim mówią, nie wszyscy są gotowi na zmiany już teraz. A uznanie twoich zmian, spowodowałoby, automatycznie, zmiany u nich. Podobnie jak ty zwlekałeś z rozpoznaniem często bardzo długi czas, tak i im, być może, potrzebne są na to lata.

Dlatego kluczem jest cierpliwość.

Pan Filo zapisał w notesie dwie rzeczy:

1. Tylko Ty możesz na 100% rozpoznać ułudę.

2. Póki to się nie stanie, po prostu regularnie doceniaj swój KETCHUP.

Namacalna rzeczywistość, ze wszystkimi swoimi ograniczeniami, jest jak imadło. Jest silniejsza od nas, dawniejsza, logiczniejsza – w walce z nią, nie mamy szans. Uznajmy to, i jednocześnie doceńmy KETCHUP. Nazwijmy go jakkolwiek. Możemy na przykład - marzeniem. Tylko nie czczym marzeniem. Nazwijmy go marzeniem, pamiętając, że marzenia się spełniają. I to nie gdzieś w niebie, po śmierci, ale tu, w tym świecie złożonym z tych właśnie uwierających rzeczy. Te rzeczy są potrzebne, bo to z nich i dzięki nim zmaterializuje się twoje marzenie.

A teraz - oświecona cierpliwość.

Wow!


(obrazek wyszperał Marcin Cząba, Enneagram w Praktyce, FB)


Krzysztof Wirpsza




  (1)    2    3    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)