Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

29 października 2009

Terravis Wiktor Rumocki

z cyklu: Kilka uwag o historii i znaczeniu kart taroka

Kilka uwag o historii i znaczeniu kart taroka
Przesłanie, które płynie z najdawniejszych talii tarota

Kategoria: Tarot
Tematy/tagi: diabełtarot

  (1)    2    3    4    5    6    dalszy >  


Tarok wróżebny i wizyjny, kiedyś też hazardowy

Wielu z Was drodzy czytelnicy Taraki uległo zapewne urokowi tych niezwykłych kart zwanych tarotem, uległem i ja. Chciałbym przedstawić w tym tekście kilka własnych uwag i spostrzeżeń na ich temat.

Parę słów o historii tarota. Wiadomo, że karty te służyły przez wieki głównie do gry, a nie do dywinacji, a zawężenie ich zastosowania do celów okultystycznych jest dosyć świeżej daty. Prywatnie nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że okultystyczne znaczenie i zastosowanie nadali im dopiero osiemnasto- i dziewiętnastowieczni badacze i praktycy wiedzy tajemnej tacy jak Court de Gebelin, Etteilla czy Eliphas Lévi. Spoglądając na najdawniejsze talie tarota takie jak marsylski (w szczególności jego archaiczną postać z początku XVIII w znana jako Dodal tarot, na której to talii jako jedynej zawarte są pewne drobne ale istotne szczegóły pominięte w późniejszych wersjach tarota marsylskiego, o których to szczegółach napiszę w dalszej części tekstu), czy Visconti-Sforza (patrz także www.tarothistory.com/viscontisforza.html) i Charles VI Gringoneur (tzw. talia Karola VI, króla Francji, przypisywana Jacquemin'owi Gringoneur'owi, 1391) dostrzegam, że czymś nieprawdopodobnym jest, aby służyły tylko do gry i żeby nie istnieli w dawnych czasach ludzie wtajemniczeni znający ich drugie oblicze i prawdziwe zastosowanie - gdyż ezoteryczno-mistyczna symbolika po prostu promieniuje z tych obrazów. Dawniej wiedza zwana tajemną była o wiele mocniej skrywana przez swoich adeptów niż to ma miejsce dzisiaj. Twórca lub twórcy tarota należący prawdopodobnie do jakiejś tajemnej loży hermetyczno-mistycznej żyli w czasach, kiedy nieostrożny wróżbita mógł łatwo spłonąć na stosie razem ze swoimi kartami (nie pozwolisz żyć czarownicy... jak głosi Biblia). Dlatego prawdziwe zastosowanie tarota musiało być ukrywane przed profanami i przed kościołem, a jego adepci musieli przekonywać, że to tylko gra karciana, dla własnego bezpieczeństwa. Dawne talie musiały też osłonić prawdziwą naturę niektórych arkanów przez ich nazewnictwo i takie przedstawienie obrazu, aby postronni obserwatorzy nie odgadli jego rzeczywistego sensu: np. maga nazywano kuglarzem lub szewcem. Tarot musiał udawać że jest czymś innym niż jest w istocie.

Ciekawą kwestią jest to, czy wspominany tarot marsylski jest najstarszą odmianą tych kart, czy też pierwszymi były talie włoskiego renesansu, z których najbardziej znana jest ta nazywana Visconti Sforza. Ta talia zachowała się w najbardziej kompletnej postaci spośród około 15 podobnych. Do naszych czasów nie przetrwały z niej jedynie karty Diabła, Wieży, Trójki mieczy i Rycerza monet, które odtworzono we współczesnych wydaniach tej talii kart. Drugą włoską wersją tarota wartą wspomnienia jest Cary Yale-Visconti, która wyróżnia się tym, że zawiera karty dodatkowe nieznane ani w tarocie Visconti Sforza ani w tarocie marsylskim np. karty dworskie zawierają dodatkowe figury damy na koniu i żeńskiego waleta. Powstaje pytanie, czy owe dodatkowe karty są efektem tego, że tarot w czasach powstania tej talii nie miał jeszcze w pełni ustalonej formy, czy też przeciwnie jest to efekt jednego z pierwszych przypadków udziwniania tych kart. Osobiście skłaniam się ku drugiej wersji. Przede wszystkim dlatego, że tarot zawierający 78 kart sprawia wrażenie doskonale przemyślanego systemu, po drugie osobiście żywię przekonanie, że to właśnie archaiczne postaci tarota marsylskiego należy uważać za pierwszą wersję tych kart. Co prawda żadne ich renesansowe wydanie się nie zachowało, ale postaram się przedstawić argumenty przemawiające za moimi przypuszczeniami.

Twórca, lub twórcy tarota zapewne na samym początku powielali go tak jak to później czyniono przez kilka wieków, tzn. odbijali obrazki z klocków drzeworytniczych dbając głównie o treść przedstawianą na kartach, a nie o ich artystyczne dopracowanie i jakość materiałów. Zapewne też oni właśnie rozpowszechnili je wśród ludu jako grę karcianą. W pewnym momencie owa dziwna gra karciana krążąca wśród pospólstwa (ale zapewne także wśród astrologów nadwornych) wzbudziła zainteresowanie arystokratów. Zrozumiałym jest, że arystokraci nie mieli zamiaru bawić się odbijanymi na tanim papierze kartami i zażyczyli sobie przygotowania odpowiednich wersji, które miały być dziełami sztuki wykonanymi przez artystów. Artysta przygotowujący taką kosztowną talię dla dworu dbał przede wszystkim o wykonanie artystyczne, a nie o dokładną wierność obrazkom na podstawie których tworzył swoje dzieło. Podobnie dzisiaj wiele nowych talii tarota jest co prawda bardzo pięknych, ale często mam wrażenie, że forma góruje w nich nad treścią, a niekiedy tę treść nawet wypacza. Renesansowe taroty włoskie są co prawda wspaniałymi przykładami artystycznego kunsztu i szkoda, że zachowały się w niekompletnej, niekiedy nawet bardzo niekompletnej postaci, ale z wiernością treści tarota marsylskiego różnie w nich bywa. Przykładowo w talii Visconti Sforza arkana Gwiazda, Księżyc, Słońce i Świat namalowano całkowicie inaczej. Mimo tego wspomniane taroty renesansowe obok pomysłów niezbyt udanych zawierają też parę ciekawych, które zostały wykorzystane przez twórców późniejszych talii. Przykładowo, na karcie Kochankowie tarota Viscontich Sforzów, gdzie anioł błogosławi parę, wzorował się zapewne Artur Waite, a karta Głupiec z talii Charles VI Gringonneur była według mnie inspiracją dla Aleistera Crowleya.


Kilka uwag na temat niektórych Wielkich Arkanów

Zacznę od początku, czyli od karty Głupca. W tarocie marsylskim wspomniany głupiec przedstawiony jest w nader żałosnej sytuacji: nie dość, że sprawia wrażenie wygnańca, to jeszcze pies potargał mu portki obnażając tyłek; nieszczęśnik nie wie też dokąd ma się udać, bo zdaje się patrzeć w inną stronę niż idzie. Zakodowano tu sytuację z jaką każdy zapewne się już kiedyś w życiu zetknął: po okresie powodzenia następuje niespodziewana odmiana i zostajemy na lodzie zastanawiając się co dalej zrobić, bo na przykład straciliśmy pracę. Ale karta Głupiec symbolizuje nie tylko taką sytuację życiową, lecz również szeroko rozumianą naiwność i głupotę i to głupotę w bardzo szerokim rozumieniu tego słowa. Na karcie z talii Charles VI Gringonneur postać z tego arkanum przedstawiono w bardzo ciekawy sposób ukazujący inne aspekty głupca. Widzimy tam scenę, w której jego osoba przedstawiona jest w jeszcze bardziej żałosny sposób niż w taroku marsylskim. Oto jakiś szaleniec uśmiechający się w sposób znamionujący nie tylko głupotę ale i szaleństwo ubrany jedynie w majtki niecałkowicie przykrywające przyrodzenie oraz w żółtą koszulę na którą narzucony jest postrzępiony granatowy element jakiegoś błazeńskiego stroju tańczy wśród gromady dzieci rozrzucając złote monety. Pokazano tu sytuację trwonienia własnych sił, środków i pomysłowości (zapewne nie raz widzieliśmy już przykład, gdy ktoś rozsiewał wokół nas swoje cenne pomysły, które wykorzystali inni, a sam nie potrafił zadbać o to by coś z tego mieć i kończył jak postać z taroka marsylskiego).

tarot_historia_00.jpg

Teraz przejdę do najciekawszego moim zdaniem z możliwych znaczeń karty Głupiec, które odczytałem ze sceny przedstawionej na talii Gringonneura, otóż ukazano tam grozę głupoty, którą rozsiewa szaleniec, a której to ulegają inni zaczynając krążyć wokół niego jak grupa uczniów. Gdy przyjrzymy się uważnie postaci z talii Charles'a VI zauważymy podobieństwo do diabła z talii marsylskiej. Wspomniany wcześniej element błazeńskiego stroju przypomina skrzydła nietoperza, a ośle uszy z czapki przez niego noszonej zobaczymy potem u ludzi przykutych jako niewolnicy do słupa, na którym przysiadł diabeł na karcie z numerem XV. Ulegając głupocie, w tym takiej głupocie, która wyraża się w fascynacji jakimiś groźnymi ideami, ryzykujemy zniewolenie. Jak już wcześniej napisałem przedstawieniem głupca z tarota Charles'a VI inspirował się według mnie Aleister Crowley przy zaprojektowaniu talii na której również przedstawił głupca en face. (Gdy porównacie te karty drodzy Czytelnicy to na pewno spostrzeżecie podobieństwo.) Po zauważeniu związków karty o numerze 0 z arkanum XV - diabłem zrozumiałem, dlaczego Crowley wyposażył swego głupca w wyrastające diabelskie rogi. (Co prawda odrzucał on istnienie diabła jako koncepcję pochodzenia judeochrześcijańskiego, ale wystarczy, jeśli uznamy, że to co reprezentuje diabeł znaleźć możemy w ludziach i instytucjach). Gdy przyjrzymy się karcie z talii marsylskiej dostrzeżemy, że głupiec tam pokazany pomimo swej nieciekawej sytuacji jest jednak dużą i muskularną postacią która posiada charakterystyczną zakrzywioną bródkę. Jako muskularną, zakapturzoną postać z zakrzywioną bródką często przedstawiano kiedyś diabła właśnie! Być może jednym z możliwych znaczeń głupca z taroka marsylskiego jest diabeł wędrowny, który trzyma w swym tobołku cyrografy gotowe do podpisania oferując korzyści w zamian za oddanie się jego panowaniu. Mądrość nakazuje potraktować taką postać poprzez spuszczenie psa ze smyczy. Zauważyłem, że pierwsza karta taroka jest jedną z najbardziej skomplikowanych i bogatych w znaczenia z całej talii. Czy ma jakieś pozytywne aspekty? Tak, czasami oznacza pomysłowość, świeżość i łatwość tworzenia nowego tyle, że nacechowane jest to naiwnością. Możliwym pozytywnym znaczeniem tej karty jest też osoba, która nie chcąc uczestniczyć w wyścigu szczurów nie godzi się na zaprzęgnięcie w sztywne ramy i niejako dobrowolnie decyduje się na pracę za mniejsze pieniądze za to bez gonitwy i stresu. Postrzegana przez to może być przez innych jako głupiec.

Postać maga to przykład na to, jak tarok ukrywał faktyczne znaczenie swoich symboli. Nazywany na dawnych taliach kuglarzem, sztukmistrzem lub szewcem sprawiać miał dla niewtajemniczonych wrażenie rzemieślnika za warsztatem pracy. Gdy bacznie przyjrzymy się jednak przedmiotom jakie sztukmistrz z tarota marsylskiego ma wyłożone na stole i które trzyma w rękach to zobaczymy, że symbolizują one różdżkę, puchary, miecze i monety - przedmioty magii ceremonialnej. Oczywiście mag ma cechy wspólne z rzemieślnikiem: i jeden i drugi kształtuje jakiś wycinek rzeczywistości. Buławy, puchary, miecze i monety to również małe arkana taroka. Postać maga przypomina nam, że wróżbita bierze na siebie jego rolę (wróżenie to jedna z form magii!) i musi pamiętać o mocy wypowiadanych przez siebie słów.

Na przestrzeni dziejów wiele kontrowersji wzbudziły tytuły dwóch Wielkich Arkanów Taroka: Papieżycy i Papieża. Nazwy tych kart były według mnie przykładem wykorzystania chrześcijańskiego nazewnictwa i symboliki by ukryć prawdziwe znaczenie i symbolikę obrazu. Zacznijmy od karty, która wzbudzała ponoć najwięcej emocji, czyli Papieżycy. Niektórzy widzieli w tym obrazie nawet samego Antychrysta. Spróbujmy zgadnąć kogo naprawdę przedstawia ta karta. Wydawca Taraki Wojciech Jóźwiak słusznie zauważył, że postać ta uosabia tajemną wiedzę. W dawnych czasach osobami posiadającymi ową wiedzę były między innymi tak zwane wiedźmy, albo czarownice czyli wiedzące. Były to doświadczone kobiety posiadające wiadomości na różne tematy związane z szeroko pojętą mądrością życiową, ale także wiedzę na tematy dotyczące czarów, uroków i ludowych sposobów leczenia. (Również wiedzę dotyczącą sfery seksualnej człowieka w tym ludowych sposobów zapobiegania ciąży, przez co stały się obiektem zaciekłej nienawiści fanatyków religijnych w czasach polowań na czarownice). Moim zdaniem pod postacią Papessy lub Kapłanki ukryta jest taka wiedźma - kapłanka Natury i symbolizuje ta karta właśnie takie rodzaje wiedzy, które ukryte są przed większością ludzi. Można też rzec, że dotyczy wiedzy o nieoficjalnym charakterze, której nie uczy się w szkołach.

Przejdźmy do karty Papież, która przedstawia postać ubraną w papieskie szaty ukazaną w pozycji wskazującej na to, że jest to nauczyciel przekazujący swą wiedzę uczniom. Postać papieża w tarocie marsylskim zdaje się mówić, a gest prawej ręki to nie tyle błogosławieństwo ile wskazanie będące podkreśleniem wagi wypowiadanych słów. Wojciech Jóźwiak trafnie spostrzegł, że V arkanum tarota ma wiele wspólnego z magiem (podobieństwo ułożenia rąk). Zawarty jest tu przekaz, że ktoś, kto zgromadził wiedzę i doświadczenie (jak mag na przykład), powinien przekazać swe wiadomości zaufanym uczniom. Jego słowa, podobnie jak słowa wypowiedziane przez maga mają moc kształtowania rzeczywistości.(Tak! Ucząc następców wpływamy na przyszłość.) Negatywne aspekty karty papież: arkanum to może też wyrażać dewocję, ślepe trzymanie się utrwalonych wzorców i próby narzucania ich innym a nawet przywódcę sekty. Przy negatywnym odczytaniu tej karty skrzynia widoczna w wielu taliach, na której siedzi postać papieża, na której widnieje symbol kluczy, oznaczać może, że jest to zwodziciel i kłamca, który prawdziwą wiedzę zamknął szczelnie w skrzyni, której zazdrośnie strzeże broniąc do niej dostępu innym a przekazuje nieprawdę lub jedynie częściową prawdę.

Patrząc na kartę nr VI Kochankowie z dawnego tarota marsylskiego próbowałem domyślić się kto tak naprawdę przedstawiony jest w osobie owej starszej kobiety obok pary kochanków. Kiedyś myślałem, że zakodowano tu włoskie zjawisko socjologiczne pod nazwą il mammone, czyli około 30 letniego mężczyznę, który nie chce się usamodzielnić i wciąż mieszka u swojej mamusi ( tarot wywodzi się najprawdopodobniej z północy Włoch). Później przyszło mi do głowy inne wyjaśnienie: być może przedstawiono tu po raz kolejny wiedźmę, jaką widzieliśmy już na karcie numer II gdzie jest główną postacią, a która tutaj udziela wskazówek młodej parze. W arkanum tym zawarto przekaz, że aby związek był szczęśliwy potrzebne jest nie tylko błogosławieństwo z niebios (Amorek !) ale i wysłuchanie cennych rad od mądrych osób. W tarocie Jean Dodal amorek ma zawiązane oczy, co symbolizuje dobrze znany fakt, że miłość jest ślepa i może zdarzyć się niespodziewanie jak grom z jasnego nieba. Wiedźma radzi zaufać inspiracji pochodzącej z niebios.

W tym miejscu napiszę parę uwag o kartach Sprawiedliwości i Mocy w kontekście ich różnej numeracji w taroku marsylskim i w talii Rider Waite Smith, oraz w rozmaitych pochodnych talii Waite'a, z których to pochodnych za najlepszą uważam tę znaną jako Morgan Greer. Wiele osób zastanawia się dlaczego Waite dokonał tej roszady. On sam tłumaczył to podobno tym, że w zodiaku Lew jest przed Wagą. W oryginalnej kolejności tych kart można doszukiwać się pewnej symboliki: Sprawiedliwość następująca po Rydwanie oznacza, że zwycięzcy też muszą pamiętać o możliwości czekającego ich osądu, gdy skończy się czas chwały i triumfu, choćby osądu boskiego. Wisielec następujący po karcie Mocy zawiera ostrzeżenie, że ci, którzy posiedli umiejętności i wiedzę o charakterze tajemnym muszą uważać, bo stali się posiadaczami wiedzy, której ujawnienie niepowołanym może rodzić dla nich niebezpieczeństwo. W kolejności zastosowanej przez Artura Waite'a też można zauważyć głębszy sens - powstały dwie ciekawe pary: Rydwan uosabiający między innymi siłę fizyczną i militarną stoi obok karty oznaczającej siły magiczne, a Kolo Fortuny wyrażające wyroki losu stoi obok karty, która najczęściej oznacza spotkania z ziemskim wymiarem sprawiedliwości. Prywatnie obydwa sposoby numeracji tych arkanów uważam za prawidłowe. Dalej parę zdań chce też poświęcić samemu arkanum Moc. Aleister Crowley nazwał tę kartę żądzą i przedstawił na niej nagą kobietę o rudych włosach dosiadającą bestii. Ta scena jest zaskakująco podobna do jednego z najsłynniejszych dzieł polskiego malarstwa - "Szału uniesień", gdzie potężnego ogiera toczącego pianę z pyska również dosiada naga kobieta o rudych włosach. Swoją drogą ciekawe, czy to podobieństwo jest przypadkowe, czy też Aleister Crowley i Frieda Harris, która namalowała jego talię znali dzieło Podkowińskiego. W karcie mocy można dopatrywać się też mitu o Europie porwanej przez Zeusa, który pożądając jej przybrał postać byka, by ją uprowadzić. Motyw Europy dosiadającej byka był częsty w dawnym malarstwie. Kobieta dosiadająca potężnego zwierzęcia mocy lub trzymająca go za paszczę nie kontroluje go całkowicie, moc daje się tylko obłaskawić, ale w każdej chwili może się wyrwać i ponieść w niewiadomym kierunku, i jak my chcemy zyskać nad nią kontrolę, tak moc chce zyskać kontrolę nad nami.

Przechodzę do spostrzeżeń na temat karty nr XV Diabeł. W taroku marsylskim postać nazwana tym mianem stoi na postumencie do którego przykute są dwie postaci ludzkie. Sam diabeł we współczesnych wersjach tej archetypowej talii z południa Francji jest ukazany w formie sugerującej, że jego płeć jest żeńska (niektórzy doszukują się tu babilońskiej bogini Inany i rzeczywiście podobieństwo to jest wyraźne [zob. Bogini Inana czyli inny diabeł w tarocie, przypis Taraki]) ale dawna wersja tego tarota wydana w 1701 r. znana jako Jean Dodal przedstawia diabła jako nieposiadającego wyraźnie określonej płci; ma on dodatkową twarz na brzuchu i oczy na kolanach i sprawia wrażenie jakiejś nienaturalnej hybrydy poskładanej z niezbyt do siebie pasujących elementów. Takie zestawienie niepasujących do siebie części symbolizuje, że to, co zaczęło się chłodnym porządkiem rozumu rodem z czwórki mieczy polegającym na organizowaniu nienaturalnego porządku w otaczającej nas rzeczywistości skończyć się może zniewoleniem. W talii tej diabeł ma też wysunięty język, co oznacza, że mówi, ale mówi w sposób zwodniczy. Dlaczego tarot marsylski przedstawiał diabła jako kobietę lub hermafrodytę a nie jako rogatego capa, który tradycyjnie był jednym z ulubionych form jego portretowania? Być może takie przedstawienie postaci z tej karty w dawnych czasach mogłoby rodzić podejrzenie że jest to przedmiot kultu, dlatego wybrano postać, która zgadzała się z głoszonymi dawniej poglądami jakoby to płeć piękna była szczególnie podatna na konszachty z siłami piekielnymi.

Parę krótkich zdań poświęcę teraz kartom Gwiazda i Słońce. Wydawca Taraki zauważył, że karta nr XVII może niekiedy oznaczać następną inkarnację. Dziewczyna z tej karty w tarocie Dodala jest w ciąży, co potwierdza to jedno z wielu możliwych znaczeń tego arkanum. Karta nr XIX Słońce w tym wspominanym już parę razy przeze mnie archaicznym tarocie zawiera ciekawy element, otóż jedno z dzieci ma tam zmrużone oczy. Znaczyć to może, że czyjś blask, pod wpływem którego się znajdujemy może nie tylko dostarczać nam inspiracji ale w nadmiarze może też nas oślepiać. Słońce jest niezbędne do życia, ale w nadmiarze może wysuszyć i oparzyć. Karta ta jest nie tylko symbolem blasku prawdy, ale też wskazuje czasami na przyjaźń między ludźmi.

Trochę więcej swoich spostrzeżeń poświęcę karcie Odrodzenia (według mnie to jest odpowiednia nazwa dla tej karty) nazywanej też Sądem (Ostatecznym). Widzimy na tym obrazie ludzi (kobietę, mężczyznę i dziecko) wychodzących na powierzchnię z jakichś podziemnych krypt. To arkanum jest kolejnym po kartach Papieżycy i Papieża przykładem zastosowania chrześcijańskiej symboliki, by pod jej osłoną przemycić prawdziwy sens ukazanej sceny. Otóż anioł wzywa ludzi tkwiących w mrokach braku wiadomości (i świadomości) do zapoznania się ze światłem wiedzy. Można też rzec, że dosłownie wzywa do wyjścia z piwnic również tych, którzy tę wiedzę posiadają, aby pokazali jej blask innym. Ta karta to nie przedstawienie końca świata, tylko początku nowej epoki. Koniec świata jest to jedynie dla tych, którzy więzili ludzi w kryptach, a których to uwięzionych anioł wzywa by wyszli na powierzchnię. Mistyk lub mistycy, którzy zaprojektowali te karty, mieli też zapewne na myśli symbol epoki w której tarot najprawdopodobniej powstał czyli renesansu. Aleister Crowley w swojej talii tarota przeprojektował znacznie tę kartę i nazwał ją Aeon. Według niego ludzkość ma za sobą dwa eony (epoki): eon Izydy, czyli Bogini Matki, w którym ludzie żyli w harmonii z naturą ale i w nieświadomości, oraz eon Ozyrysa, czyli Boga Ojca, który był czasem dominacji wielkich systemów patriarchalnych. Nowy eon w którym według Crowleya żyjemy, to eon Horusa - dziecka, w którym następuje rozbijanie dawnych patriarchalnych więzów a ludzie zachowują się często jak dzieci (przy czym wychodzi też na powierzchnię wiedza rodem z dawnego eonu Bogini Matki, stąd renesans poganizmu, szamanizmu itp.). Karta Aeon z tarota Crowleya generalnie wyraża tę samą ideę, co scena z tarota marsylskiego czyli początek (taki początek, który może oznaczać też powrót starego dobrego, a nie tylko coś absolutnie nowego) i koniec (tu jest to koniec czegoś niekorzystnego). Kiedy się bacznie przypatrzymy karcie Aeon, to zauważymy na niej symbole alfy i omegi. Dwudzieste arkanum tarota uczy też nas, że patrząc w przyszłość musimy zachować z przeszłości to co cenne, a to co było złe radzi porzucić. Crowley napisał, że karta ta zawsze reprezentuje uczynienie definitywnego kroku.

Na zakończenie moich uwag napiszę o ostatnim z wielkich tarotowych arkanów, czyli o karcie Świat. Była ona podobnie jak karta Kochankowie rysowana na wiele różnych sposobów. Przykładowo na talii Visconti Sforza widnieje przedstawienie kuli ziemskiej unoszonej przez anioły, a karta Świat z talii Charles'a VI ukazuje postać kobiecą z berłem w jednej i małą kulą w drugiej ręce, która jednak znajduje się ponad okręgiem wyobrażającym ziemię, a nie wewnątrz niego. W niektórych innych taliach na tej najlepiej wróżącej karcie taroka widniała też scena, w której na kuli ziemskiej stoi postać w pozie triumfu, a sam glob przebity jest mieczem (świat zdobyty, leżący u stóp). Najciekawsza dla mnie jednak jest scena widoczna na archaicznej wersji taroka marsylskiego Jean Dodal. Postać wewnątrz wieńca jest tam raczej długowłosym androgynicznym mężczyzną niż kobietą. Możemy zauważyć, że w okolicach pasa jest przystrojony w liście lub pióra, a to co trzyma w jednej z rąk jest zapewne małym bębnem, na którym gra pałką trzymaną w drugiej ręce. Wygląda to na taniec szamana grającego na bębnie. Spójrzmy jeszcze na całość kompozycji sceny widocznej na tej karcie z tarota Dodal. Nietrudno domyślić się tu przedstawienia płciowych narządów kobiecych, złączone nogi postaci widniejącej w centrum symbolizują też wejście do pochwy. Kobiece narządy płciowe były w wielu dawnych wierzeniach symbolem początku świata. Karta Świat oznacza często osiągnięcie pełni i zwieńczenie dzieła, to, że pewne sprawy osiągnęły dojrzałą postać i że kształtowanie pewnego wycinka rzeczywistości zostało ukończone, co znaczyć też może, że możemy zająć się czymś nowym. Karta ta jest zarówno zakończeniem (pomyślnym zakończeniem), jak i wskazaniem nowych początków. Poprzednie arkanum Odrodzenia było jednocześnie początkiem i końcem, Świat podobnie jest końcem (ale takim końcem, który jest zwieńczeniem dzieła) i początkiem.


Podsumowanie

W podsumowaniu chciałbym przypomnieć o nadchodzącej ważnej rocznicy. Otóż w 2010 roku minie 100 lat od wydania talii Rider Waite Smith. Dzieło Artura Waite'a i Pameli Coleman Smith zdobyło sobie powszechne uznanie wśród tarocistów i uważane jest już za równie kanoniczne jak tarot marsylski. Było ono pierwszą nowoczesną wersją tarota, które stało się inspiracją dla wielu innych talii. Nawet jeśli niektóre elementy kart Waite'a bywają krytykowane, to po latach możemy ocenić, że stworzono wtedy karty, które są na swój sposób doskonałe i które są jednymi z najważniejszych w całej historii tarota. Przyczyniły się one w wielki sposób jego popularyzacji a także zrozumieniu znaczenia małych arkanów, na których zamieszczono podobnie jak na arkanach wielkich symboliczne sceny. Co prawda to właśnie wśród obrazków z małych arkanów talii Waite'a można znaleźć te, które są w niej najbardziej kontrowersyjne i które niezbyt dobrze oddały ezoteryczny sens danej karty, jak dwójka kijów, czy szóstka mieczy, ale nie zmienia to faktu, że większość małych arkanów sportretowano zgodnie z ich magicznym sensem.


KONIEC


"Terravision"





  (1)    2    3    4    5    6    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)