Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 grudnia 2012

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

Kłamstwa asertywności

Kategoria: Techniki rozwoju

« Transparentny Mętlik z Zakamuflowanymi Szamanami Komunikaty statusowe - o kwestiach damsko-męskich cz I »

Na tapecie na dniach mam rozmowy o asertywności. Z kilkoma rożnymi źródłami. Nie powiem, ale moje stanowisko jest dosyć jasne: Teorie i idee zbudowane wokół asertywności i jej treningi to psychopapka. Jedyną wątpliwą zaletą jest wyrabianie świadomości wokół pewnych aspektów komunikacji oraz ćwiczenie kilku zachowań. CZASAMI przydatnych.

Z tym, że te zalety są dla mnie WĄTPLIWE tj. ich koszt moim zdaniem jest zbyt duży. Za to bez wątpliwości stwierdzam, że asertywność jest tematem dobrym dla prowadzących treningi asertywności. Dlaczego? Bo Asertywność to religia! Jest zbudowana w ten sposób, aby prowadzący miał zawsze rację, o ile wyraża ją asertywnie.

Pierwsze i największe kłamstwo asertywności. Istnieją cztery typy zachowań: uległe, dominujące, manipulujące i asertywne. Oczywistym tutaj usunięciem jest brak pytania: Kto definiuje znaczenie zachowań? To tworzy złudzenie, że ów podział jest obiektywny. Nie nie jest! Tak w skrócie charakteryzując asertywność to jest to styl wyrażania się "wyższej klasy średniej" i to pod nadzorem przełożonego(osoby zdolnej do ukarania), oraz otoczenia(grona zdolnego do wyśmiania). Styl tyleż stanowczy, co unikowy! Jak sądzę większa część z tzw. zachowań asertywnych to zachowania zmierzające uniknięciu ośmieszenia (precyzując i unikając kłamstwa, które zarzucam: u przedstawiciela zachodniej klasy średniej, pod okiem przełożonego i obserwującej grupy osób o podobnej postawie)

Tu odrobinę historii. Asertywność (jej trening) powstała jako ideowy sposób na poradzenie klientowi przezwyciężania niepokoju. Za wiki:Assertive: Trening Aserytywności został wprowadzony przez Andrew Saltera(1961) i spopularyzowany przez Joseph'a Wolpe. Wolpe wierzył, że osoba nie może być asertywna i przestraszona w tym samym czasie, i stąd bycie asertywnym ograniczy niepokój.

Z samej historii jest to idea skupiona na uniknieciu niepokoju i lęku dzięki gloryfikacji pewnej grupy zachowań - sposób na przekonanie pewnej grupy do jakiegoś stylu zachowania i wierzeń(religia!). Tu jest kolejne pytanie do zadania: Co z podstawnością owych niepokojów ? Co jeśli te niepokoje są całkowicie usprawiedliwione i na miejscu?To omówię jako inne kłamstwo: oderwanie treści myślenia od zachowania oraz kontekstu sytuacyjnego i społecznego.

Wróćmy do naszego podziału uległe, dominujące, manipulujące i asertywne (czasem tutaj występują inne kategorie np. agresywne zamiast dominujące czy bierne,pasywne zamiast uległe, pasywno-agresywne zamiast manipulujące).  Nie ma to znaczenia. Tworzy to wielkie złudzenie, że mowa o oddzielnych grupach zachowań. Owszem to prawda - gdyby psycholog społeczny prowadził testy i dzielił wyniki wg. ustandaryzowanego opisu zachowań w jednej sytuacji badawczej.

Tymczasem, w ludzkim świecie. Uległość-dominacja oraz manipulacja to skale, wektory, wymiary aktywności w obrębie kontekstu a nie odrębne kategorie. Inna jest dominująca rola prezydenta, a inna jest dominująca rola rodzica względem dzieci etc. Inna jest manipulacja dzieckiem przez rodzica, a inna manipulaca klientem przez sprzedawcę. Granica jest ulotna i płynna! Ale to zachowania stopniowalne: W jakimś stopniu w pewnych sytuacjach jesteśmy ulegli. W jakimś stopniu w pewnych sytuacjach jesteśmy dominujący. W jakimś stopniu w pewnych sytuacjach jesteśmy manipulacyjni.

Co się dzieje gdy wrzucimy to do jednego worka? Arbitralnie możemy twierdzić: Nie jesteśmy ulegli, nie jesteśmy dominujący, nie manipulujemy - my jesteśmy asertywni! A dowód tego odbywa się na podstawie logiki błędnego koła: nie jesteśmy, bo tak sobie zdefiniowaliśmy granice asertywności i reszty zachowań.

Asertywność to religia! Nie mówimy o tym świecie, nie narzucamy wizji świata, nie manipulujemy, my mówimy o czymś z poza tego świata, ponadczasowym i bezwzględnie prawdziwym.

Tu mogę się spokojnie zająć kłamstwem II, jak powiedziałem: oderwanie treści myślenia od zachowania oraz kontekstu sytuacyjnego i społecznego. Kłamstwo nr I mówiło: Istnieją uniwersalnie poprawne zachowania asertywne. Kłamstwo nr II mówi: Bycie asertywnym jest najlepszym wyborem. Ja dodam: gdy stać cię na ten luksus, masz wystarczająco dużo zasobów finansowych, wsparcia psychicznego i możliwości życiowych. Tu akurat w największym stopniu łamie się rozum tj. sugeruje się, że myślenie, percepcja i poznanie społeczne otoczenia osoby jest fałszywe - a zamiast tego wprowadza logikę błędnego koła. Jakgdyby dzięki ćwiczeniu się w szaleństwie ludzie potrafili coraz rozsądniej myśleć...

Ja dla odmiany powiem: Bardzo często myślenie osób lękliwych, niepewnych, zupełnie nieasetrywnych i percepcja otoczenia jest jak najbardziej ok. I owszem brakuje dostępu do innych punktów widzenia umożliwiajacych bardziej sprawne działanie, emocjonalne poradzenie sobie z sytuacją ale bazowo ok.

Tu bym twierdził zupełnie odwrotnie: Ludzie nie są "asertywni", bo mają ku temu racjonalne i rozsądne powody! Ale też ... nie potrafią z powodów emocjonalnych dalej racjonalnie myśleć. Myślenie jest powstrzymywane! A tu dalej łamie sie rozum..

 

Kłamstwo nr III Nieasertywność oznacza niedojrzałość psychiczną i generuje problemy, a w podtekście; asertywność oznacza dojrzałość psychiczną i generuje rozwiazania. To już z całego ducha asertywności komunikowane na wiele sposobów wprost i nie wprost. To już standardowe sekciarsko-religijne: My asertywni jesteśmy zbawieni, ci poza nami są potępieni.

Tymczasem: Każda gama zachowań generuje jakieś skutki (przyjemne i nieprzyjemne, pozytywne i negatywne - jeśli trzymamy się czarno białych podziałów.) i ogranicza inne. Istnieje wiele rozwiązań.

Idee asertywności zacierają znów sprawę pewnością wsteczną: Zachowałem się asertywnie a więc dobrze. Jakby istniało jedno kryterium zachowań...prawo boże w myśl, którego oceniamy zachowanie...

Pseudoreligijna Psychopapka.

Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Transparentny Mętlik z Zakamuflowanymi Szamanami Komunikaty statusowe - o kwestiach damsko-męskich cz I »

komentarze

[foto]

1. Dzięki • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-12-02 16:09:16


Dzięki za podbudowę teoretyczną. Czasami czuje się przez skórę, że coś nie jest zawsze i wszędzie właściwą ścieżką, ale brak poważnych argumentów. Dlatego kontestowanie tej ścieżki nie ma siły przebicia. Ty mi dałeś te argumeny do ręki., a włąściwie do głowy. Piotrze, jeszcze są dwie rzeczy - jeśli mogę Ci podpowiedzieć - do teoretycznego przeorania: kreatywność i afirmatywność. Och, jest tego jeszcze całe mnóstwo, ale te uważam za najważniejsze. Jeszcze raz wielkie dzięki!

2. Asertywność: wada czy zaleta • autor: Nierozpoznany#57382012-12-03 10:00:51

Ja postrzegam asertywność jako rezerwowanie sobie prawa do odmowy niezależnie od kontekstu.
  Powiedzmy sobie szczerze, że odmowa w wielu przypadkach nie ma żadnego uzasadnienia.
Może szkolenie asertywności jest potrzebne pewnej grupie ludzi, którzy mają tendencję do nadmiernej ugodowości.
Niestety, moja żona nigdy nie była skłonna do kompromisu, a potem ukończyła szkolenie asertywności i to dwukrotnie. Jestem zbulwersowany, że za drugim razem została tam skierowana przez psychologa. Nie muszę chyba dodawać, że niezależnie od mojej propozycji i tego, czy jest obiektywnie korzystna, otrzymanie TAK jest praktycznie niemożliwością. W tej chwili nic razem nie robimy, nie możemy się dogadać w żadnej sprawie.
Rozważam szkolenie asertywności dla siebie, bo zawsze mam tendencję do TAK, a do NIE dochodzę po głębszym namyśle.
Alexander Malinowski
[foto]

3. Nie wiem • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-12-03 10:24:17

Nie wiem czy akurat należy sobie rezerwować prawo odmowy niezależnie od kontekstu. Jeżeli wykonanie czegoś nie jest dla nas zbyt kłopotliwe a moralnie słuszne, sądzę że właściwe jest wykonanie tego mimo pewnej niechęci. Nie powinno być tak, że generalnie nie robimy czegoś bo nie wydaje się nam to przyjemne. Np. nie odmówisz chyba przeprowadzenia przez jezdnię niewidomej staruszki ponieważ nie masz na to ochoty, a ona i tak ciebie nie widzi?

Taka asertywność (jak najczęściej się ją, niestety, rozumie) wcale mi się nie podoba. Ważny jest kontekst właśnie.
Powszechnie rozumiana i zawłaszczona przez kulturę popularną asertywność to: "nie zgadzam się bo nie".

[foto]

4. Prowokatywna • autor: Piotr Jaczewski2012-12-03 10:52:17

Właśnie dlatego piszę te posty - to częste, że szkolenia przysparzają dodatkowych problemów, zamiast dawać rozwiązania. Głównie przez absolutyzację idei, nadmierne uogólnienie - i przez to dodatkowe zawężenie uwagi.


Wybranie się na szkolenie z asertywności, choćby dla tego, by mieć wspólne podłoże propagandowe - w takim układzie to dobry pomysł, włącznie z relacjonowaniem wrażeń ze szkolenia. Do NIE - masz prawo i tak, bez szkolenia ;) (Ale nie zamieniałbym orientacji  z pro-Tak na pro Nie- za to płaci się cenę w wielu sferach )
Ze skierowania przez psychologa - nieuprawnienie wnioskuję, że jak większość miłych facetów(lub uważających się za miłych) przeceniasz siłę psychiczną żony i jej brak skłonności do kompromisu raczej był/jest wyrazem niepokoju ("słabości") a nie siły.  (przepraszam, jeśli się wtrącam z dobrymi radami - poruszyłeś temat, to staram się odpowiedzieć najlepiej jak potrafię). Gdzieśtam pewnie warto zakonotować w tyle głowy: Im mocniej i bardziej stanowczo protestuje - tym słabszą i delikatniejszą się czuje dziewczynką.

Jeśli jesteś czytaty to polecałbym ci dwie pozycje: Zacznij od NIE (Jim Camp, wyd. Moderator) i Coaching Prowokatywny (Japp Hollander, Jeffrey Wijnberg, wyd METAmorfoza). Razem powinny dać ci zestaw dobrych wskazówek w celu uzupełnienia, strony Nie oraz poradzenia sobie z tym trybem komunikacji.
A ja podsunę na szybko obok:Im mocniej i bardziej stanowczo protestuje - tym słabszą i delikatniejszą się czuje dziewczynką. Inną regułę kciuka: Im bardziej staje się asertywna - tym bardziej traktuj ją jak faceta przyjaciela - z którym się przekomarzasz. Potraktuj sprawy jako oczywiste, a dylemat jako żart. Czyli: Koniec z racjonalnym tłumaczeniem obiektywnej korzystności czegokolwiek. I nie przejmuj się tym, że początkowo ta postawa wprowadzi jeszcze bardziej nerwową atmosferę. Luzik.Jak w rywalizacji samców o pierwszeństwo - są momenty narastania złośliwości. A później rozładowanie śmiechem..

A monolog pouczający włączam nie bez przyczyny tj. na moją znajomość wzorców komunikacyjnych i relacji, występów przed psychologami i linii formowania się opinii psychologów jeśli będziesz próbował być racjonalny, "obiektywnie korzystny", ludzki - skończysz oskarżony o wszystko włącznie z molestowaniem kota lub psa, przebijaniem opon i próbą spuszczenia płynu hamulcowego, sabotowaniem kariery i gwałtem na przyjaciółkach.

Serdeczności,
Piotr

[foto]

5. nie, bo nie - dla Kasi • autor: Piotr Jaczewski2012-12-03 11:20:19

Nie, bo nie - nie jest tu wielkim problemem. Dla wielu osób to poważne odkrycie, że mogą odmówić.
Większym problemem w "nie, bo nie" jest ćwiczona ideowo w treningach asertywności zdarta płyta.
W kontekście biznesowym, oficjalnym, równości sił etc nie ma problemu. Problem się robi, gdy te ćwiczenia naruszają struktury życia prywatnego. I tyczy się to zarówno mężczyzn jak i kobiet(jak ja temat postrzegam).
U kobiet jeśli chodzi o seksualność często występuje struktura "Zaczynam od NIE - kończę na tak" - taka postawa umożliwia poradzenie sobie z wymaganiami kulturowymi ("gdybym była chętna, byłabym dziwką"). Dodatkowo przełamywanie tego pozwala wierzyć, poczuć siłę faceta (nie mylić z gwałtem). W tym momencie trening zdartej płyty wręcz uniemożliwia satysfakcję(obopólnie) a w długim terminie kończy się depresją(różnie przeżywaną).
Z kolei mężczyźni w związkach są bardzo często "testowani" (czy zrobisz coś dla mnie) i ich uległość jeśli chodzi o temat tych testów, ustępstwo jest sygnałem miłości. Wprowadzenie tutaj zdartej płyty powoduje zanik wysyłania tego sygnału: dla nich kobieta zaczyna świrować, jej obecność robi się frustrująca.
Dodam, że obydwa aspekty skutkują zbędną eskalacją problemów w związkach, od oziębłości zaczynając na wrogości kończąc.
A to wszystko z głupoty, psychodebili, którym łatwo prowadzi się zajęcia, które są dobrze odbierane, za które się w miarę dobrze płaci, a którzy idiotycznie nie rozpoznają sposobu w jaki ludzie generalizują zachowania, zniekształcają komunikaty i usuwają niewygodne informacje. I do łbów pustych i mających własne frustracje seksualne i związkowe nie przychodzi, że sami są źródłem problemu. Bo kurka wodna mają własną oficjalną rację i psychopierdubełkotologicznie wszystko się zgadza..tylko myślenia jakoś brak.

6. Skąd wiedziałeś? • autor: Nierozpoznany#57382012-12-03 11:22:36

...skończysz oskarżony o wszystko włącznie z molestowaniem kota lub psa, przebijaniem opon i próbą spuszczenia płynu hamulcowego, sabotowaniem kariery i gwałtem na przyjaciółkach.

Skąd wiedziałeś???

A. Malinowski
[foto]

7. Skąd wiedziałem? Znam się • autor: Piotr Jaczewski2012-12-03 11:31:04

Na swojej robocie tj. komunikacji w relacjach i jej wpływie na psyche. W tym równaniu gdzie jedna strona jest ok i ma prawo do swoich zachowań - winna jest niedojrzałość drugiej strony. Gdy "czująca się słabą" kobieta niweluje te odczucia - oskarża faceta.
Zwłaszcza, że bycie na TAK oznacza też brak skłonności do agresji i zamordyzmu, brak większego oporu w obronie przed nonsensownymi oskarżeniami i brak tej tendencji do "zdartej płyty" w wysuwaniu nonsensownych oskarżeń.
Standard męskiej mądrości ludowej pt. dla ciebie wrażenie pt. dajesz palec, uje....ują rękę. Bez znieczulenia.
[foto]

8. męsko damskie gry • autor: Katarzyna Urbanowicz2012-12-03 16:01:56

Ja bym gry męsko – damskiej nie zaliczała do problemu asertywności. To zupełnie inna zabawa. Kobiety w jakimś momencie swojego życiorysu (jedne wcześniej, drugie później) zaobserwowały, że proste komunikaty wysyłane do mężczyzn skutkują czymś wręcz przeciwnym, to znaczy, że rację miały „zacofane mamuśki” uczące córeczki jak obchodzić się z chłopcami i mężczyznami, a nie szczere i prostoduszne ich córki. Trzydziestoletnie już córeczki odkryły, że nadając proste komunikaty nie są szanowane. Uznały wówczas, że mamuśki miały rację, a co im tam szkodzi troszkę poudawać...

         Źródłem tego wszystkiego jest pewien podział zbioru kobiet dokonywany przez mężczyzn w przeszłości ale ważny w podświadomości do dziś: matki, koleżanki, kurwy i żony.

         Znam pewną panią profesor światowej sławy, moją koleżankę, której ślubny mąż po urodzeniu przez nią dziecka odmówił współżycia. Motywacja była taka: Teraz jesteś matką, a ja z matką nie jestem w stanie spać. Pewien mój znajomy opowiadał o swojej żonie: ona jest moim najbliższym przyjacielem i siostrą, tak doskonale się rozumiemy i tak zbieżne mamy poglądy. Jak więc mogę iść do łóżka ze swoją siostrą? Toż to kazirodztwo!

         To jest pokolenie 60-70- latków inteligencja najwyższej klasy. Odchodzą powoli, w RTV słuchamy peanów na cześć tych wspaniałych genialnych zmarłych.

         Czy sądzicie, że ich dzieci – pokolenie 40-latków nie przejęło tych uprzedzeń? Trochę się ich wstydzą, ale podział pozostał: na kobiety z którymi się sypia i kobiety, które się szanuje.        

To jest źródło tego, że asertywność w stosunkach męsko-damskich wymyka się powszechnym prawom.

[foto]

9. Dwa zbiory • autor: Piotr Jaczewski2012-12-03 17:00:06

(Komunikacja) - (zabawy damsko męskie)
I nie zawsze się łączą jak praktyka pokazuje ;) Tu pisałem tylko o jednej spraw pt. "jak głupio i mechanicznie wyrabiane nawyki i(lub) ideologia mogą wpłynąć na obszar zupełnie odmienny od dedykowanego".
Seksualność i  różnorodność relacji jakie budują ludzie - to dużo bardziej skomplikowana działka, i zasadniczo poza tym moim zawężonym zakresem komunikacji nie wnikam (tj, wnikam na potrzeby własne i nie mam zdania na potrzeby cudze;)).

To o czym piszesz ma swoją nazwę, doczekało się syndromizacji. Zespół madonny i ladacznicy, oraz zespół rycerza i rozpustnika. Przy czym ideowo ja się z tym nie zgadzam tj - uważam takowe sprawy za syndrom kulturowy, a nie jednostkowy. Właśnie jak piszesz oddziałujący na pokolenia.

I tu też oczywiście sporą rolę gra komunikacja: 1-1 czyli w parach lub innych układach. Dla mnie takie sprawy to ewidentny przejaw pomieszania języków :P Tj. próba stosowania literalnego-racjonalnego porozumienia tam, gdzie potrzebne jest emocjonalne-metaforyczne, lub werbalnego tam gdzie powinien działać język ciała. I odwrotnie, lub brak takiego języka.

A także symetryczne do tego komunikaty kulturowe (N-2), komunikaty idące do pary np. to dziwne połączenie nacisku na racjonalność, raczej pseudoracjonalność pomimo oczywistej irracjonalności niektórych wysuwanych tez i emocjonalnego udu....piania, udziecinniania. Obu płci. Jak dla mnie to pomieszanie języków w parach- jest dokładnie symetrycznym odzwierciedleniem tego układu "społecznego". Dodam: tam gdzie ludzie byli wystarczająco głupi, żeby uwierzyć w nonsens kulturowy i do stopnia w jakim to (świadomie-lub nieświadomie)zrobili.

I np. W czymś takim:ona jest moim najbliższym przyjacielem i siostrą, tak doskonale się rozumiemy i tak zbieżne mamy poglądy. Jak więc mogę iść do łóżka ze swoją siostrą? Toż to kazirodztwo!
Upatrywałbym tylko zaniku popularyzacji sztuki flirtu :) Ale coś takiego, jako zwerbalizowany komunikat: Teraz jesteś matką, a ja z matką nie jestem w stanie spać.
To czysty bełkot! I wezwanie do uruchomienia języka ciała :) Najpierw pacnąć, a później wykorzystać... Niestety w silnych dłuższych związkach ludzie "często" są zahipnotyzowani TREŚCIĄ komunikatu, a przegapiają oczywistą formę, która mówi z reguły coś odwrotnego: Ty musisz przespać się ze mną(ja nie jestem w stanie = boję się, że mi nie stanie), nie chcę z tobą w łóżku SPAĆ, chcę robić coś innego. Potraktuj mnie jak matka dziecko..upup mnie.(ty jesteś matką! = masz rodzicielską władzę).
Ja tam jestem na stanowisku, że chociaż nie urodziliśmy się z instrukcją obsługi - to zwłaszcza w związkach (w transie- silnych emocjach) dajemy innym recepty jak chcemy być traktowani. Niestety zbyt często ludzie nie mają uszu (tj. nie są wyczuleni na przeskoki literalne-metaforyczne), nie mają oczu (tj nie obserwują zachowań osoby) za to są skupieni na własnych reakcjach(emocjach), na tym co myślą nt. osoby, lub tego, co ta osoba mówi. U podstaw pomieszania języków są klapki na oczach, słuchawki na uszach z własną muzyką i jeszcze ocieractwo stosowane (ten mój ulubiony tekst od Franka Farellyego: kobieta się ociera o niego i mówi: jak TY mnie podniecasz, jakby czynność ocierania nie była podniecająca) :)



10. Asertywność (ideologia) kontra gra męsko-damska • autor: Nierozpoznany#57382012-12-03 17:46:35

Może by klarownie oddzielić asertywność - produkt treningów o tej samej nazwie, od różnych wariantów odwiecznej gry męsko-damskiej?
Wydaje mi się, że to drugie nie ma żadnego związku z tematem tego artykułu.
[foto]

11. Dygresja Wyszła • autor: Piotr Jaczewski2012-12-03 17:58:37

Oczywiście mimochodem wyszła dygresja. Postaram się z niej skorzystać w najbliższych odcinkach Oka Hipnotyzera.

Tymniemniej asertywność(nie produkt) rozumiana jako mówienie tak/nie, sztuka komunikowania i wytyczania granic ma związek z odwieczną grą damsko męską. Podobnie (co wypłynęło) Asertywność (produkt szkoleniowy) też na ową grę wpływa.

W kwestii mojego wpisu, dla podsumowania dyskusji  bym to tylko skomentował tak:
 Asertywność - Produkt Szkoleniowy bardzo często chaotycznie i kiepsko przenosi się na asertywność - nie produkt. Głównie dlatego, że ludzie z młotkiem wszędzie widzą gwoździe, a ludzie niespokojni walą młotkiem nawet tam, gdzie brak gwoździ. Dla wprawy, dla idei oraz z lęku.
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)