Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 stycznia 2010

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki (odcinków: 148)

Klęska racjonalizmu * Ewolucyjny rozum staje * Siedząc na płocie

Kategoria: Pytania i granice

« Wojna o kobiety O Słowianach... »

Wstawiłem właśnie do Taraki przysłany przez Krystiana Defera tekst pt. „Uwagi do artykułu «Podświadomość, klęska racjonalizmu»”, uzupełniający jego poprzednią i dłuższą wypowiedź „Podświadomość, klęska racjonalizmu”. Mam kilka szybkich uwag, które być może rozwinę w przyszłości. Autor, w obu artykułach, podaje przykłady, które wg niego wykazują słabości nauki, słabości „naukowego światopoglądu” i w końcu słabości racjonalizmu. Te przykłady, to: # ograniczenie formalnego wnioskowania wynikające z twierdzenia Goedla o niezupełności teorii. # Zasada nieoznaczoności w mechanice kwantowej, z której wynika, że np. położenia i prędkości „czegoś” nie można zmierzyć jednocześnie: cząstka kwantowa przebywa albo w „stanie pędowym” gdzie ma określoną prędkość, ale nie wiadomo gdzie się znajduje; albo przebywa „w stanie położeniowym”, gdzie ma określone położenie, ale w ogóle nie wiadomo, z jaką prędkością i w którą stronę leci (i na pewno nie spoczywa, bo spoczynek to stan z pędem ściśle określonym, mianowicie pęd=0), albo i zwykle przebywa w jakimś stanie mieszanym, w którym zarówno pęd (prędkość) jak i położenie są w jakimś stopniu nieokreślone. # Kwantowa zdolność cząstek (np. elektronów) do interferencji, co inaczej oznacza, że elektron jednocześnie przechodzi przez dwie odległe szczeliny, a przynajmniej „wie” o ich istnieniu. # Ogólna teoria względności, w myśl której przestrzeń w której znajduje się materia (równoważna energii) jest „zakrzywiona” i nie stosuje się do geometrii Euklidesa. Tylko – UWAGA! – wszystkie te przypadki, to nie są jakieś „istotowe” słabości fizyki. Byłyby nimi, gdyby z nich wynikał fałszywy obraz świata. Ale nie wynika. Przypadki przytoczone przez Autora są czymś innym: to są punkty, w których okazuje się, że fizyki (i matematyki też) TRUDNO SIĘ NAUCZYĆ, ponieważ, jak to mówią fachowo fizycy, jej pojęcia i modele są NIEINTUICYJNE, czyli mówiąc wprost, PRZYRODA nie jest dla nas na tyle łaskawa, żeby w całości zachowywać się tak, jak czynią to przedmioty, do postrzegania i intelektualnego śledzenia (modelowania) których zostaliśmy ewolucyjnie przystosowani – jako ścigacze antylop i łupacze kamieni. Wobec tego, jak zachowują się elektrony i galaktyki, a nawet jak zachowuje się prąd elektryczny, nasza wyhodowana ewolucyjnie w afrykańskim rowie inteligencja, wyobraźnia i postrzeganie przestrzenne - „wysiadają” – okazują się nieskuteczne. Podobnie „wysiada”, okazuje się nieskuteczny nasz język, który ewolucyjnie został przećwiczony do planowania polowań i uzyskiwania posłuszeństwa w hierarchicznej grupie (skąd m.i. religia). „Siadanie” naszego języka widać najlepiej podczas nauki matematyki lub programowania. Zwykle dodawanie już jest dla nas „językiem obcym”. Magia przeciwnie jest łatwa: zapewne częściej nasi ewolucyjni przodkowie mieli do czynienia z demonami (z którymi obcowali w snach i halucynacjach, a także zręcznie łgali o nich, by zyskać prestiż w grupie) niż z liczeniem, no bo jaki zysk z tego, czy antylop policzyli w stadzie 157 czy 158?

No więc nauka, jako próba zrozumienia działania świata naokolnego, jest TRUDNA. Wymaga opanowania pojęć i wyobrażeń, którym nam „bozia nie dała” ewolucyjnie, podobnie jak nie dała nam (inaczej niż nietoperzom) daru latania w powietrzu. Więc nie ma sensu buntować się przeciw „nauce” lub „racjonalizmowi”, bo jak nam wysiądzie silnik w samochodzie to nie maga będziemy wzywać tylko mechanika. Z tego samego powodu nie wydaje mi się, żeby magowie cokolwiek pomogli w zrozumieniu świata w skalach odległych od naszych ewolucyjnych wyobrażeń, czyli w skali galaktyk i atomów. (Co znowu nie oznacza, że magię uznajemy w całości za przesąd. Bo to byłby kolejny przesąd.)

W tym miejscu podzielę się swoją bardzo poważną obawą. Jako wydawca i współautor „Taraki” i praktykujący od lat astrolog i tarocista, a jednocześnie fizyk, komputerowiec i miłośnik rozumu, uporczywie siedzę na płocie – pomiędzy terytoriami „racjonalistów” i „magików”. Terytorium „magików” ciekawi mnie, ale i niepokoi. Możliwy jest taki rozwój wydarzeń w świecie, że społeczeństwa, „ludzie masowi” cofną swoje zaufanie naukowcom. Naukowcy żyją na koszt podatników. Podatnicy czyli zwykli ludzie, są właśnie zwykłymi ludźmi. Od dwustu lat wierzą, a raczej udzielają kredytu zaufania naukowcom, co jest o tyle dziwne, że nauka zwykle sprzecza się z ich poglądami, nieustannie obala je i wykpiwa. Większość ludzi jest religijna i, także, znaczna część z nich wierzy w końce świata i w przybywających kosmitów. Ludzie ci wiedzą, że naukowcy są zagrożeniem dla ich wiar. Ale udzielają im kredytu zaufania, dają (łańcuszkiem, z pośrednictwem polityków...) im pieniądze na badania i życie bez konieczności podejmowania dodatkowych prac i powierzają edukację swoich dzieci – ponieważ zostali nauczeni i przekonani, że materialno-techniczne wyniki jakie uzyskują i oferują im naukowcy, im się opłacają. Wiedzą, że naukowcy bluźnią (że Boga nie ma, że czary nie działają itd....) i gadają bzdury (że prędkości i położenia elektronu się nie zmierzy, że przestrzeń jest wygięta, że są twierdzenia w matematyce, których się nie da ani udowodnić ani obalić...) – ale jednocześnie ci naukowcy są pożyteczni. Więc opłaca się LUDOWI ich hodować. Może jednak stać się tak, że (A) albo spodziewane techniczno-materialne korzyści z „zabaw” naukowców okażą się dla LUDU za mało warte, albo (B) lud uzna, że naukowcy za bardzo bluźnią przeciw jego wiarom – np. nie będą chcieli wierzyć w czennelingi. Do tego pomiędzy ludem a naukowcami są politycy i ci muszą wypośrodkować, czy bardziej opłaca im się słuchać ludu czy naukowców, bo zależą od jednych i od drugich, ale w końcu od ludu zależą bardziej. No więc może tak być, że lud cofnie swój kredyt zaufania naukowcom. Rozum religijno-magiczny weźmie wtedy górę nad rozumem naukowo-racjonalnym. Nie jest to coś, czego bym oczekiwał z radością, przeciwnie.

Więc na tę magiczną i religijną stronę płotu na którym siedzę, patrzę z pewnym niepokojem. Na tę stronę naukową też.



« Wojna o kobiety O Słowianach... »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)