zdjęcie Autora

31 marca 2020

Jem Bendell

Klimat dla koronawirusa: nasz ocieplający się świat jest bardziej podatny na pandemie

Oryginalny tekst: The Climate for Corona – our warming world is more vulnerable to pandemic. W Tarace za uprzejmą zgodą Autora.
Translated & published with the kind permission of the Author.

Gdyby wpływ pandemii covid-19 okazał się decydującym krokiem na drodze upadku współczesnych społeczeństw, byłby to jeszcze jeden etap w tym upadku mający za przyczynę klimat. Zrozumienie tego kontekstu pomoże nauczyć się zmniejszać straty w przyszłości.

Nasz świat zmienia się z powodu wirusa. W miarę ujawniania się wpływu pandemii na społeczeństwo i gospodarkę, nadal nie jest jasne, jak wielka będzie ta zmiana. Jednak to, jak rozpoznamy przyczyny i skutki pandemii, wpłynie na to, jak oddziała ona na nas w dłuższej perspektywie. Gdy zastanawiamy się nad lekcjami, jakie daje nam pandemia, powinniśmy wziąć pod uwagę, jak zmiany klimatu czynią ludzkość bardziej podatną na koronawirusy. Tak faktycznie jest, ponieważ istnieją naukowe dowody, że ocieplający się świat z jego niezwykłymi warunkami pogodowymi wymusił nowe wzorce migracji w przyrodzie i zaburzył stan zdrowia niektórych populacji dzikich zwierząt, oba zaś te zjawiska prowadzą do uwalniania się nowych koronawirusów, które mogą zainfekować nas wszystkich.

jembendell.files.wordpress.com

Wśród ludzi nauki jest konsensus, że ocieplenie i zmiana klimatu łączą się z rozprzestrzenianiem się wielu patogenów, szczególnie ze względu na to, że niektóre z nich, jak denga, potrzebują ciepłej pogody (Lancet, 2020). Ponieważ znałem te dane i badałem, w jaki sposób zmiany klimatu zakłócają współczesne społeczeństwa, spędziłem miniony tydzień szukając możliwego związku klimatu z obecną pandemią. Jako generalista znalazłem argumenty na to, że klimatyczny chaos uczynił prawdopodobnym pojawienia się nowego koronawirusa covid-19; dowody te są poszlakowe, ale logicznie przekonujące. Od razu się nimi dzielę, ponieważ uważam, że ma to wpływ na głębszą wiedzę odnośnie zmniejszania przyszłych szkód.

Koronawirusy, które zarażają ludzi, pierwotnie pochodzą od dziko żyjących nietoperzy. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO, 2020) potwierdziła, że „najbardziej prawdopodobnymi ekologicznymi rezerwuarami SARS-CoV-2 [covid19] są nietoperze, przy czym uważa się, że wirus przeskoczył barierę gatunkową ku ludziom przenosząc się od innego pośredniego zwierzęcia-żywiciela.” Jednym ze sposobów, w jaki zmiana klimatu zwiększa prawdopodobieństwo zakażenia nas przez nowe koronawirusy, jest jej wpływ na wzorce migracyjne tych nietoperzy. Jedzenie jest siłą napędową ich zwyczajów migracyjnych. Różne gatunki nietoperzy jedzą różne pokarmy, w tym owoce. Jednak ich głównym źródłem pożywienia są owady, i np. nocek myszouchy [najbardziej rozpowszechniony nietoperz w Ameryce Północnej] zjada do 500 owadów wielkości komara w ciągu godziny. W ostatnich dziesięcioleciach byliśmy świadkami załamywania się populacji owadów na całym świecie (Sánchez-Bayoa i Wyckhuys, 2019). Wyobraź sobie, co zrobisz, gdy nagle twoje lokalne źródło żywności zniknęło, a ty masz skrzydła? Kiedy nietoperze przenoszą się do nowych lokalizacji, mieszają się z innymi populacjami nietoperzy, a wtedy powstają warunki do pojawienia się nowych szczepów wirusa. Ponadto, ponieważ nietoperze pojawiają się w nowych lokalizacjach, mogą mieć kontakt z żywym inwentarzem i ze zwierzętami na rynkach dzikiej żywności, co wcześniej nie miało miejsca. Powstają więc warunki dla przenoszenia wirusów na te zwierzęta, które następnie narażają ludzi, co WHO (2020) potwierdziło w przypadku Covid19. Te same problemy dotykają ptaki, ze skutkiem w postaci innych patogenów, które atakują ludzi. (Jeśli jesteś zainteresowany, ten akapit jest moim streszczeniem czterech prac naukowych w bieżącym numerze Covid19, i stosuje ich ustalenia dotyczące szeregu czynników chorobotwórczych do tego, co wiemy o koronawirusach (Estrada-Pena A, 2014; Evans i wsp., 2020; Peterson 2014; Purse i wsp. 2005)).

Powszechnie obserwowany w ostatnich latach masowy zanik owadów (Sánchez-Bayoa i Wyckhuys, 2019) jest również częścią innego mechanizmu, poprzez który zmiany klimatu umożliwiają przenoszenie koronawirusów na inne zwierzęta, a następnie na ludzi. Oto bardziej niestabilny i mniej wspierający ekosystem oznacza mniej zdrowe populacje dzikich zwierząt. Jednym z czynników jest po prostu rosnąca zmienność naszej pogody, w tym ekstremalne temperatury, które bezpośrednio zabiły setki tysięcy nietoperzy w niektórych lokalizacjach, co sugeruje, że również naruszyły zdrowie tych pozostałych. Po drugie, gdy jest o wiele mniej owadów do jedzenia, nietoperze muszą ciężej pracować na wieczorne posiłki. Są przez to gorzej odżywione. Wyobraź sobie, że musiałeś ciężko pracować, miałeś mniej pożywienia i byłeś narażony na dzikie zmiany pogody. Możesz wtedy zachorować na grypę. Podobnie dzieje się z nietoperzami. Ten efekt ma tendencję do kumulacji, ponieważ gdy nietoperze ulegają jednej z wielu możliwych infekcji, skutkiem tego częściej przenoszą i rozsiewają większe ilości koronawirusa. Podobnie, zmiany klimatu przyczyniły się ekspansji pewnego patogenu grzybowego, zespołu białego nosa (WNS)[*], który rozprzestrzenił się na nowe regiony. Stwierdzono, że tamta choroba zmniejsza reakcję antywirusową u nietoperzy, co oznacza, że roznoszą one więcej koronawirusa (Davy i in. 2018). Nie będąc ekspertem ani nie chcąc wnikać w szczegóły na tym blogu, nie wiem, czy nietoperze kaszlą czy kichają, ale w przypadku covid-19 ich dodatkowe „rozsiewanie” wirusa oznaczało, że w końcu zachorowali ludzie. „Tak więc patogen głównie zakażający dziką przyrodę może dodatkowo mieć kaskadowy wpływ na rozprzestrzenianie się innych patogenów mających znaczenie dla zdrowia ludzkiego”, napisał duży zespół ekspertów w recenzowanej pracy z początku tego roku (Evans i in. 2020). Twierdzą oni, że te same procesy zachodzą w przypadku innych dzikich zwierząt i patogenów, i w końcu „wywierają wpływ na kompletne systemy obejmujące dziką faunę, zwierzęta hodowane i ludzi (np. ptasia grypa, gruźlica)” (ibid, 2020).

Innym sposobem, w jaki zmiana klimatu zwiększa nasze ryzyko złapania covid-19, jest udział, jaki mają zmiany klimatu w niszczeniu i degradacji siedlisk (Estrada-Pena i in. 2014). Długotrwałe zmiany opadów i temperatur, ich większa zmienność i przesunięcie pór roku nie służą drzewom i innej roślinności. To zaś oznacza, że także cierpią owady i zwierzęta żyjące w tych ekosystemach. Utrata różnorodności biologicznej jest już ogromna, i jest prawdą, że doświadczamy masowego wymierania dzikiej przyrody (Diaz i in. 2019). Zmniejszenie całkowitej liczby dzikich zwierząt, takich jak ptaki i nietoperze, ma wpływ na naszą ekspozycję na choroby. Dlaczego? Ponieważ stanowią one „rezerwuary populacji żywicieli” patogenów, więc im mniej jest ptaków i nietoperzy, koncentracja i mieszanie patogenów są zwykle wyższe – ze względu na zmniejszoną różnorodność genetyczną i łatwiejsze rozprzestrzenianie się. Zwiększa to ryzyko rozprzestrzeniania się odzwierzęcych chorób zakaźnych u ludzi (Evans i in. 2020).

Naukowcy na ogół niechętnie wychylają głowy ze swoich wycinkowych projektów, aby „połączyć kropki” z innymi odkryciami naukowymi i przedstawić ogólne refleksje. Wynika to częściowo z tego, że kultura nauk przyrodniczych jest redukcjonistyczna, i polega na dążeniu do ustalenia lub obalenia korelacji jako podstawy do orzeczeń nauki. To pozostawia pole do działania ludzi takich jak ja, generalistów, który zagłębiają się w różne dziedziny nauki, by jeśli się uda, skłonić niektórych naukowców do próby „połączenia kropek” i zaoferowania odważniejszych refleksji. Co więc znalazłem…


Istnieją wystarczające dowody, aby stwierdzić, że epidemia covid-19 może być, po części, skutkiem zmiany klimatu. Byłoby to więc kolejne destrukcyjne wydarzenie klimatyczne. Gdy klimat zmienia się, poddaje różnym stresom rośliny, owady i inne zwierzęta w ekosystemach, które przez to chorują i zarażają się nawzajem, od czego i my, podobnie jak inne zwierzęta na tej planecie, możemy zachorować. To, co czynimy sieci życia, czynimy też sobie, chociaż często ta zwrotna reakcja przychodzi z kilkuletnim opóźnieniem. Ale reakcja jest i będzie. Naukowcy mogą wyizolować fragmenty tej sieci życia, aby stwierdzić zależności, które będą naukowo niepodważalne, ale czy przy tym moglibyśmy zaprzeczać oczywistemu wglądowi w bardziej holistyczną formę wiedzy? Przykładem niech będzie znaczenie skumulowanych stresorów. Kilka lat temu moja matka poważnie zachorowała. Poszła do miejscowych lekarzy po pomoc. Ci odesłali ją do domu z lekami przeciwbólowymi i zalecili odpoczywać. Po kolejnym tygodniu silnego bólu wróciła do lekarzy. Na wizycie zapytała, czy może to być borelioza, chociaż nie wychodziła dalej niż do swojego ogrodu. Powiedzieli, że borelioza jest tak rzadka, że nie można się nią zarazić w ogrodzie w Wielkiej Brytanii, więc wysłała ją do domu ze środkami przeciwwirusowymi na półpaśca. Po kolejnym tygodniu silnego bólu ja zażądałam, żeby przebadali mamę pod kątem boreliozy i podali jej antybiotyki, gdyby miała. Po dwóch tygodniach otrzymaliśmy pozytywny wynik testu na boreliozę. Rozprzestrzenianie się boreliozy na całym świecie jest szybkie, rozległe i bezpośrednio związane ze zmianami klimatu (Estrada-Pena, i in. 2012). Lekarze nie dowiadują się wystarczająco szybko o tym, jak zmienia się nasz świat. Skutek jest taki, że moja matka w wieku 70 lat ma teraz mniej siły fizycznej w razie grypy i ryzyka covid-19. Niektórzy naukowcy starają się lepiej modelować skumulowane oddziaływania, ale próby te są ograniczone przez ich własne metody i specjalności, i nie zawsze przydatne w naszej obecnej sytuacji, gdy powiązane ze sobą skutki tworzą kaskadowe zagrożenia dla społeczeństwa. Gdy obserwuję te sprawy, nie chcę być jak sejsmolog, który czyta po nocach i nie zdąży przejrzeć biblioteki, gdy zacznie się trzęsienie ziemi. Przyjrzyjmy się zatem implikacjom poglądu, że zmiany klimatu zwiększają prawdopodobieństwo pandemii i zobaczmy, dokąd zmierzamy.

Co wynika z przyjęcia, że „napędem” niektórych pandemii jest klimat?

Nie jest wciąż jasne, jaki trwały wpływ wywrze obecna pandemia na nasze społeczeństwa. Możliwe, że będzie on znaczny, groźny i potencjalnie transformujący. Będzie wiele lekcji do nauczenia się. Gdyby wpływ covid-19 okazał się decydującym krokiem na drodze upadku współczesnych społeczeństw, byłby to jeszcze jeden etap w tym upadku mający za przyczynę klimat. Zrozumienie tego kontekstu pomoże nauczyć się zmniejszać starty w przyszłości. Chcę podzielić się pewnymi pomysłami wynikającymi z uznania, że nowe ogniska koronawirusa są częściowo związane z postępującym chaosem klimatycznym.

Po pierwsze, jest prawdopodobne, że obecna niszczycielska pandemia może się powtarzać. Nasz klimat zmienia się szybko i niszczy nasz planetarny dom. Implikacje naszej nowej rzeczywistości wymagają bardziej szczerych i twórczych odkryć. Powiązania między klimatem a koronawirusem stanowią dodatkowy pilny bodziec dla skutecznego działania w celu spowolnienia zmian klimatu, a także zmiany społeczeństwa dla zwiększenia odporności na powtarzające się zakłócenia skutkiem chorób.

Po drugie, społeczności naukowe powinny zmienić sposób, w jaki oceniają i informują o ryzyku i reakcjach społecznych. „Wielu naukowców i decydentów jest osadzonych w instytucjach, które są przyzwyczajone do myślenia i działania w oparciu o pojedyncze zagrożenia, każde osobno”, stwierdzono w raporcie 200 naukowców na temat ryzyka systemowego globalnego upadku (Future Earth, 2020). W złożonych systemach nie możemy twierdzić, że znamy dokładny rodzaj i kalendarz skutków naszej destabilizacji klimatu lub kaskadowych skutków społecznych. Dlatego debaty na temat modelowania i oceny ryzyka mogą wręcz zwiększyć ryzyko odwrócenia uwagi zarówno od odważnych cięć emisji CO2, jak i od uczciwej i głębokiej adaptacji. Potępianie osób, które przewidują najgorsze scenariusze i reagują twórczo i współczująco z tego właśnie punktu widzenia, byłoby przeciwskuteczne. Zamiast tego, skoro ryzyko jest aż tak wielkie, powinniśmy analizować informacje, kierując się nadzwyczajną ostrożnością.

Po trzecie, spowolnienie tempa zmian klimatu i dostosowanie się do ich skutków musi stać się centralną zasadą organizacyjną społeczeństwa na wszystkich poziomach, od lokalnego do globalnego poprzez krajowy i regionalny. Deklaracje stanu wyjątkowego muszą nabrać właściwego sensu, a nie tylko być dodatkowym punktem porządku obrad dla zapracowanych szefów biznesu i polityków.

Po czwarte, wpływ tej pandemii na społeczeństwo jest znacznie większy, niż mógłby być, ze względu na charakter naszego systemu gospodarczego, który jest zależny od zaufania finansistów do rosnącego wolumenu handlu, transakcji i długów. W świecie, w którym choroby i inne zakłócenia mogą się nasilać, potrzebujemy innego modelu ekonomicznego, który nie zwielokrotnia i nie przedłuża szkód.

Po piąte, ryzyko związane z chorobą zwielokrotnia się w społeczeństwach, które nie mają wzajemnej opieki się sobą ani nie troszczą się o najsłabszych. Populacje muszą być zdrowe i chętne do współpracy, aby uniknąć pandemii lub ją przezwyciężyć. W wielu społeczeństwach są ludzie, którzy są niedożywieni, przepracowani, zestresowani, zmuszeni do pracy podczas choroby i w końcu mogą tracić chęć do życia, tak iż nie będą reagować na apele, by zachowywać dystans i izolację.

Po szóste, uznanie związku między klimatem a pandemią covid-19 budzi świadomość, że ludzkość i natura są wzajemnie połączoną całością, tak iż to, co robimy dla tej całości, robimy dla siebie. Ludzie umierają dzisiaj z powodu stuleci niepohamowanej kultury separacji i dominacji.

To tyle na początek. Będzie jeszcze wiele innych implikacji do zbadania, po raz kolejny ludzie podejmą rozmowy na temat związku między zmianą klimatu a chorobami, w tym covid-19. Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, rozważ dołączenie do grupy badawczej w Deep Adaptation Forum.

Czy jest coś ważnego w związku klimatu i pandemii covid-19, co mógłbym przeoczyć? To gorący i nowy temat, a niektóre badania wciąż są „w budowie” (Subudhi, 2020 w przygotowaniu). Jeśli jest coś ważnego, proszę o przesłanie tweeta n.t. odpowiednich badań (@jembendell). Na przykład przeczytałem, że jednym ze sposobów, w jaki zmiana klimatu może uczynić niektóre wirusy bardziej zabójczymi, jest podniesienie temperatury otoczenia. Podobnie jak ludzie, inne ssaki zwalczają wirusy, podnosząc temperaturę ciała, aby zabić wirusa. Koronawirusy rozsiewane przez gorączkujące nietoperze i zarażające ludzi przetrwały w temperaturach, które są co najmniej 1,1 stopnia wyższe niż 170 lat temu. Nasza reakcja na gorączkę została dobrze skalibrowana przez setki tysięcy lat, w odpowiedzi na dziesiątki milionów lat ewolucji ssaków. Czy to może oznaczać, że wirus może wytrzymać nasz poziom gorączki? Nie znalazłem jeszcze potwierdzonych dowodów za lub przeciw tej teorii, więc jeśli znasz takie badania, podziel się nimi ze mną na Twitterze. Z zadowoleniem przyjąłbym również informacje o tym, jak zmiany klimatu wpływają na przenoszenie się choroby między ludźmi. Czytałem, że transmisja wirusa zachodzi wolniej przy ciepłej i wilgotnej pogodzie, ale znam też argumenty przeciwne. Znów, jeśli masz informacje z recenzowanych badań, udostępnij je.

Podsumowując, pragnę wyrazić wdzięczność za przeczytanie tego bloga. Argumenty, które tu przedstawiam, nie służą uspokojeniu umysłu. Badałem sprawy i pisałem ten tekst w ciągłym niepokoju, ponieważ martwię się o bezpieczeństwo siebie i moich bliskich w obliczu wielkiej niewiadomej. Ta nieznana nie jest ani pandemią, ani zmianą klimatu. Jest to nieznana reakcja ludzi, od naszych sąsiadów po polityków – czy spróbują zaprzeczyć strachowi, uciec przed nim, czy działać. Gdy wszyscy stajemy się coraz bardziej niespokojni, starajmy się pomagać sobie nawzajem w przetwarzaniu naszych emocji, abyśmy mogli odnosić się do siebie w przyszłości z większą otwartością. Wtedy zdołamy działać bardziej z miłości niż z naszych lęków lub z niechęci do strachu.

Biliografia dostępna w oryginalnym teście.
References in the original text.


[*] Koszmarna choroba-grzybica, która w ciągu minionych kilkunastu lat zabiła większość nietoperzy w Ameryce Północnej, prawdopodobnie zawleczona przez ludzi z Europy lub z Azji. (Przyp. Taraka.)



komentarze

[foto]

1. Kierunek poszukiwań • autor: Edward Kirejczyk2020-04-07 05:59:03

Jestem tekstem zachwycony. Moim drugim zawodem był historyk gospodarczy. Studia i późniejsze zainteresowania (nie potrafiłem utrzymać rodziny ze znajomości historii) przekonały mnie do jednego: epidemie zawsze biorą się ze zmiany warunków funkcjonowania społeczeństw. Po pewnym czasie ludzkość staje się odporna na wszelkie zarazki funkcjonujące w danych warunkach. Drobnoustroje stają się coraz mniej zjadliwe, a ludzie coraz odporniejsi. Celem życia i działania wszelkich drobnoustrojów nie jest zabijanie ludzi. Tym celem jest propagowanie własnego materiału genetycznego. Szybka śmierć nosiciela zarazy nie przybliża mikrobów do realizacji celu, wprost przeciwnie - oddala realizację tego zadania. Idealny zarazek, to taki, który wydłuża życie nosiciela! Z tej obustronnej równowagi może wytrącić tylko zmiana warunków funkcjonowania społeczeństwa. Może to być zmiana klimatu na chłodniejszy lub cieplejszy, przybycie kolonizatorów z nowymi, nieznanymi miejscowej ludności mikrobami, rewolucja przemysłowa itp. Choroby pochodzenia bakteryjnego zostały w XX W. jeśli nie wybite, to co najmniej bardzo osłabione zmasowanym użyciem antybiotyków. Dziś ludzkości zagrażają głównie epidemie odwirusowe.
Nie wiem, czy tekst opisuje prawdziwe przyczyny koronowirusa. Nie mam żadnych kwalifikacji, aby to ocenić, nawet gdybym dotarł i zrozumiał cytowane źródła. Ale w takim kierunku powinny pójść poszukiwania naukowe. Koronawirusa w wersji skrajnie optymistycznej szybko pokonamy, w wersji skrajnie pesymistycznej - on złagodnieje a my uodpornimy się. Ale ocieplenie klimatu ześle nam nowe zarazy. Badając związki między ociepleniem a epidemiami, szykujemy się do walki z nowymi, nieznanymi jeszcze zarazami.
[foto]

2. Wiem, że to... • autor: Mirosław Czylek2020-04-08 18:13:18

Wiem, że to trochę prowokacyjne, ale "myślenie" (zwane tutaj celem życia i działania) drobnoustrojów wpisuje się w nieco metafizyczną przestrzeń, gdzie nawet "bezmyślne" działania na poziomie organizmów podstawowych znajdują uzasadnienie w wielkiej przestrzeni. Dlatego też entuzjastycznie podchodzę do krytyki redukcjonistycznej kultury nauk przyrodniczych i tego "łączenia kropek".

3. Klimat jaki mamy • autor: Gromanmus2020-04-13 19:29:38

Szczególne przypadłości wynikają z ogólniejszych możliwości. Wirusy i inna drobniejsza fauna częściej mutuje. Ich bezpośrednia migracja między gatunkami w zasadzie jest niemożliwa. Jednak długoletnia wspólna egzystencja wytwarza wspólną otoczkę drobnicy. Na pewno zmiany klimatyczne "maja swoje za uszami". Każdy organizm musi do nich przystosować się i decyduje tutaj szybkość. My, jako ludziki, mamy trochę dłuższy termin przystosowawczy. Inna rzecz, że dużo nam wydaje się, że wiemy, a tu pojawia się ciekawostka przyrodnicza i mówiąc ogólnie "wsypa". Brakuje nam w wielu przypadkach podstawowej cechy tj. zdrowego rozsądku. I myślę, że tu jest biedny Burek pogrzebany.
Ciekawy txt pod adresem: https://oko.press/wirus-ignorancji-grozny-dla-zwierzat-radny-z-namyslowa-chcial-usuniecia-kolonii-nietoperzy/

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)